Na Bałkany
Bałkańskie sprawy

Wyprowadzamy się na Bałkany!

-
19 września 2019

Pomysł, aby na na jakiś czas wyprowadzić się na Bałkany, chodził nam po głowach od dawna. Oczywiście czekaliśmy na odpowiedni moment lub znak, który pozwoli nam ostatecznie podjąć tę decyzję. Klamka zapadła w trakcie majówki, gdy ustaliliśmy, jaki kraj obierzemy za nasz pierwszy cel. Pierwszy, gdyż nie zakładamy, że będziemy na stałe mieszkać w jednym miejscu. Ale zanim zdradzimy Wam, gdzie się przeprowadzamy, na jak długo oraz dlaczego, opowiemy Wam pokrótce jak do tego wszystkiego doszło. UWAGA! Nie będzie to jednak historia o tym, że postanowiliśmy rzucić wszystko, by wyjechać na Bałkany. Zresztą, przekonajcie się sami.

Na Bałkany

Potrzeba zmian

Wszystko zaczęło się od silnej potrzeby dokonania jakiejś zmiany. Potrzeba ta w szczególności zaczęła dręczyć Marka, który chciał zmienić swoją dotychczasową pracę. Dla tych, którzy nie wiedzą, Marek od 2012 roku pracował w warsztacie samochodowym. Zajęcie to miało wiele plusów (np. możliwość brania wolnego praktycznie wtedy, kiedy chciał i na ile chciał; zarobki; fajnego szefa), ale i sporo minusów (np. brak rozwoju, umowę zlecenie itd.). Więc kiedy przyszedł do mnie i zapytał się, co bym powiedziała na to, żeby odszedł z pracy oraz abyśmy się wyprowadzili gdzieś na Bałkany, nie byłam zbytnio zdziwiona. Przede wszystkim dlatego, że sama miałam podobny pomysł. I choć z Markiem dość często się kłócimy, to w przypadku różnych, ważnych decyzji zwykle myślimy podobnie.

Stabilizacja

Moja sytuacja zawodowa wyglądała zupełnie inaczej, niż u Marka. Przede wszystkim od 2018 roku miałam stałą, zdalną pracę, którą mogłam całkiem nieźle połączyć z wyjazdami. Po pół roku dołączyło do niej kolejne zlecenie, po paru miesiącach następne. W efekcie wylądowałam pracując na pięciu etatach. I jak to się mawia, czasami następuje klęska urodzaju i obecnie nowe, ciekawe oferty pracy same mnie znajdują, a ja powinnam się sklonować, żeby móc je wszystkie ogarnąć. Oczywiście ciągnięcie 5 etatów zrobiło ze mnie osobę, która praktycznie w ogóle nie ma wolnego czasu. Przy pracy 7 dni w tygodniu, często po kilkanaście godzin dziennie głównie oglądałam cztery ściany naszego domu, a od czasu do czasu również nasz ogród. Mimo wszystko jednak osiągnęłam stan jakiejś stabilizacji, który z jednej strony bardzo mi się podobał, a z drugiej zaczął mi doskwierać. Dlatego pomysł wyjazdu z Polski, nawet przy założeniu, że dalej będę dużo pracować, mimo wszystko szalenie mi się spodobał.

Balkany Rudej są firmą

Moje milion zajęć  doprowadziło do tego, że w 2019 zostałam mniej lub bardziej szczęśliwą posiadaczką jednoosobowej działalności gospodarczej. Z różnych względów firma nosi bardzo odkrywczą nazwę Balkany Rudej. Generalnie dla Was nie wiążą się z tym żadne zmiany. Dla mnie natomiast jest to swoista rewolucja. Choć, o otworzeniu działalności myślałam chyba od 2-3 lat. Jednak moja obecna sytuacja zawodowa oraz zarobki pozwalają mi na jej utrzymanie bez większych problemów. Na ten moment pod moją działalność podpięte są wszystkie moje prace oraz ewentualne współprace blogowe. Docelowo chcemy rozwijać firmę w kierunki naszych autorskich produktów i usług. Ale wszystko po kolei.

Reakcje

Klamka zapadła w połowie maja. Wtedy to o pomyśle wyprowadzki na Bałkany zaczęliśmy informować nasze rodziny oraz znajomych. Najbardziej zaskoczeni byli Rudzi Rodzice. Chyba na początku nie byli zachwyceni, ale uznali, że będą nas wspierać w każdej decyzji, jaką podejmiemy. Oczywiście trochę ich rozumiem, bo jestem jedynaczką i pewnie chcieliby mnie mieć zawsze jak najbliżej. Ale z drugiej strony, nie mieszkam w Kielcach od 13 lat. I przez ten czas zdarzało się, że choć byliśmy w jednym kraju, to nie widywaliśmy się przez 2-3 miesiące. Tu sytuacja będzie analogiczna, ale zamiast siedzieć w Polsce, będę w Macedonii. Prawda jest jednak taka, że największą rewolucję zrobiliśmy naszym wyjazdem Markowym Rodzicom. Dzielimy z nimi dom, opiekę nad zwierzakami itd. Więc oni na pewno naszą wyprowadzkę odczują najbardziej. Jeśli chodzi o naszych znajomych, to nie byli oni zaskoczeni. Najczęściej padały stwierdzenia: “Czemu dopiero teraz chcecie się wyprowadzić na Bałkany?”, “Wiedzieliśmy, że się w końcu na to zdecydujecie?”, “Kiedy możemy was odwiedzić?”

Wyprowadzka na Bałkany

W trakcie rozważań na temat tego, gdzie chcielibyśmy pomieszkać, oczywiście na pierwsze miejsce natychmiast wskoczyła Słowenia. Jednak po szybkiej analizie naszych funduszy doszliśmy do wniosku, że dopóki nie zarabiamy w euro, to niestety nie będzie nas stać na zamieszkanie w tym kraju. Stąd zaczęliśmy szukać innego kierunku. I ostatecznie nasz wybór padł na… Macedonię Północną. Dlaczego akurat to państwo? Po pierwsze mamy tam znajomych, którzy od razu zadeklarowali pomoc w ogarnięciu mieszkania i innych kwestii. Po drugie, w trakcie majówki porównaliśmy raz jeszcze ceny w Polsce i w Macedonii. Dzięki temu doszliśmy do wniosku, że pod kątem kosztów życie tam wyjdzie nam podobnie lub ciut taniej niż w rodzimym kraju. Po trzecie, po kilku, majówkowych dniach spędzonych w Skopje stwierdziliśmy, że chcielibyśmy tam dłużej pomieszkać. Po czwarte, w Macedonii wciąż mamy sporo miejsc do zobaczenia.

Jesień w Macedonii

Początkowo planowaliśmy wyjechać do Macedonii po 7 września. Jednak w międzyczasie rodzice Marka wpadli na pomysł, że chcą z nami pojechać na tydzień do Egiptu. W efekcie, nasz wyjazd przesunął się na 19 września. Wtedy, skoro świt wyruszyliśmy z Mazowsza do Skopje. Jakie mamy plany na miejscu? Ja będę oczywiście pracować. Mam też dość ambitne plany wydawnicze, które będę musiała w trakcie pobytu zrealizować. W sumie jeszcze nie wiem, jak, ale prawdopodobnie będę zmuszona wydłużyć dobę. Albo się sklonować. Albo jedno i drugie. Marek natomiast będzie działać z naszymi macedońskimi znajomymi. Ale więcej szczegółów zdradzić na razie nie możemy. Oprócz licznych obowiązków czekają też na nas przyjemności. Przede wszystkim zabieramy z nami rowery, więc na pewno będziemy wykręcać kilometry po samym Skopje, jak i okolicach. W planach mamy także trekkingi w Macedonii, a także kilka dni w Serbii.

Co dalej?

Na ten moment (stan na 18.09.19) wiemy na pewno, że w Macedonii zostajemy do 20 listopada. Później musimy pojawić się w Polsce w związku z pewnymi zawodowymi zobowiązaniami. Czy później, w okresie od końca listopada do świąt Bożego Narodzenia, będziemy w Skopje, tego jeszcze nie wiemy. Tak naprawdę mamy bardzo dużo niewiadomych, które będziemy rozwiewać w trakcie pobytu. Jest jednak kilka rzeczy, które wiemy na 100%. Wiemy np. gdzie będziemy mieszkać. Nasze tymczasowe, macedońskie mieszkanie znajduje się w dzielnicy Kisela Voda. Będziemy mieć więc blisko do centrum, jak i na Vodno, gdzie na pewno będziemy śmigać na rowerach. Rzeczą, którą również wiemy, jest to, że docelowo chcemy przez ok. pół roku mieszkać w Polsce, a przez pół gdzieś na Bałkanach. Nie tylko ze względu na bloga czy pisanie przewodników, ale również z chęci nabrania nowej perspektywy i jeszcze lepszego poznania regionu. Innym powodem jest chęć mieszkania wśród gór, bliżej pięknej przyrody i widoków. A tych elementów szalenie nam brakuje na płaskim jak stół Mazowszu.

Co szykujemy dla Was?

Oczywiście będziemy starali się mniej lub bardziej na bieżąco relacjonować nasze codzienne życie w Macedonii. Przede wszystkim zaglądajcie na mojego rudego Instagrama @balkanyrudej, gdzie na insta stories będę pokazywać urywki z tego, co aktualnie porabiamy. Chcemy również nagrywać vlogi. Raczej nie w duchu daily vlogów, ale może ze 2 razy w tygodniu uda nam się wrzucić jakiś filmik ukazujący nasz pobyt w Macedonii. Jeśli będziecie mieć do nas jakieś pytania lub sugestie, co powinniśmy Wam pokazać lub o czym opowiedzieć, to dawajcie znać. W końcu blog, YouTube (koniecznie zasubskrybujcie nasz knał, żeby być na bieżąco z nowościami) pozostałe nasze social media są dla Was, abyście korzystając z naszych doświadczeń mogli zaplanować swoje bałkańskie wojaże.

 

TAGI
Powiązane wpisy