Rowerowe Skopje
#turystykaktywna Bałkańska Majówka 2019 Macedonia

Rowerowe Skopje, czyli ze stolicy do Kanionu Matka

-
11 sierpnia 2019

W Skopje bywaliśmy nie raz. Ale dopiero podczas Bałkańskiej Majówki 2019 mieliśmy okazję spojrzeć na macedońską stolicę z rowerowej perspektywy. Warto dodać, że wybraliśmy idealny termin na wizytę oraz wycieczkę po tym mieście i jego okolicach. A dokładniej dzień, w którym do Skopje przybył Papież Franciszek. Bo, jak śpiewał Chris de Burgh Timing is Everything i w naszym przypadku absolutnie się to sprawdziło. Jak więc wygląda rowerowe Skopje, jaką trasę zrobiliśmy oraz kto, oprócz wiernych, postanowił powitać papieża w Macedonii? Zapraszamy do lektury!


Papież Franciszek w Skopje

Dzień przed wizytą

Generalnie wiedzieliśmy, że na początku maja Papież Franciszek odwiedzi Skopje. Jednak kiedy ustalaliśmy termin naszej wizyty w macedońskiej stolicy jakoś kompletnie o tym drobnym fakcie zapomnieliśmy. Uświadomili nam to znajomi, z którym spotkaliśmy się wieczorem, 6 maja. Próbowaliśmy uiścić opłatę za parkometr w centrum stolicy, ale ten z uporem maniaka wypluwał nasze pieniądze. Moja mama dziś mówiła, że z okazji wizyty papieża parkowanie w mieście jest darmowe. – stwierdza Micka. Generalnie praktycznie wszyscy mają jutro wolne. Ogłosili to kilka dni temu, żeby ludzie zawczasu nie wzięli sobie więcej wolnego. Wierzymy mu na słowo. Ponieważ nocleg mamy zarezerwowany u kolejnego znajomego, w Nordic Hostelu (który notabene gorąco Wam polecamy – w samym centrum z parkingiem i szalonym psem kradnącym Markowi klapki), to na 100% wiemy, że w dniu wizyty papieża i tak nie będziemy mogli ruszyć samochodu. Większość ulic w centrum Skopje miała zostać wyłączona z ruchu. Dlatego razem z Metodim, który tego dnia miał robić za naszego przewodnika, uznaliśmy, że to doskonały moment na wycieczkę po stolicy i jej okolicach.

Dzień wizyty

Chyba każdy, kto był w Skopje, ten kojarzy to miasto ze sporym ruchem i harmiderem. To teraz wyobraźcie sobie, że budzicie się w samym centrum miasta i słyszcie… ciszę. No dobra, może nie 100% ciszę, bo nad Skopje krążyły helikoptery. Ale nie było słychać trąbienia, szumu aut czy gwaru rozmów. Kiedy o 9 pod hostel przyjeżdża Metodi, mamy wrażenie, że Skopje wymarło. Podobne odczucia mamy również podczas przejazdu przez centrum miasta w stronę drogi wiodącej na Vodno. Wszystkie ulice są nasze. Nie ma żadnych aut, a jedynie porozstawiani przy ważniejszych skrzyżowaniach policjanci robią sztuczny tłok. Dochodzimy do wniosku, że w ten sposób to można po Skopje śmigać na rowerach.

Sredno Vodno – monaster Pantelejmona – Kanion Matka

Na Vodno?

Początkowo nasz plan zakładał, że wjedziemy na Sredno Vodno, tam wsiądziemy w gondolę i ze szczytu Vodno, górami, przejedziemy do Kanionu Matka. Początkowo czekał nas podjazd asfaltową szosą do dolnej stacji kolejki. Najbardziej stromy odcinek znajduje się na ul. Todor Aleksandrov. Później asfaltowa szosa dość równo i w miarę łagodnie wspina się po zboczu góry Vodno. Przystanek robimy przy punkcie widokowym, przy którym znajduje się niewielki parking. Pary ze Skopje wpadają tu wieczorami…no sami wiecie po co. – stwierdza ze śmiechem Metodi. Po krótkim odpoczynku ruszamy do Sredno Vodno. I tam odkrywamy, że nie tylko pół miasta celebruje wizytę Papieża Franciszka. Również kolej gondolowa ma tego dnia wolne. Krzyżuje to nieco nasze plany. Oczywiście mogliśmy wjechać na szczyt na rowerach. Ale ostatecznie decydujemy się na inne rozwiązanie.

Rowerowe Skopje

Rowerowe Skopje

Rowerowe Skopje

Gorno Nerezi i cerkiew Pantelejmona

Zamiast kolejnego, dość nużącego podjazdu, czeka nas przejazd do miejscowości Gorno Nerezi, trawersującą stok Vodno szosą. Jedziemy przez las, początkowo bez żadnych widoków. Kiedy zbliżamy się do Gorno Nerezi, odsłania się panorama tak miejscowości, jak i leżącego w dole Skopje oraz otaczających go wzniesień. Naszym głównym celem jest znajdująca się tam piękna cerkiew św. Pantelejmona. Została wzniesiona w XII w. i stanowi doskonały przykład architektury bizantyjskiej. Jej największym atutem są zdobiące jej wnętrze freski. Ukazują one mękę Chrystusa, jednak to, co najmocniej zwraca uwagę, to emocje, jakie malują się na twarzach ukazanych tam postaci. Na tamte czasy była to swoista nowość. W cerkwi, oprócz je opiekuna, jest z nami również turysta z Francji oraz mały kociak. Nasz pobyt zakłóca jedynie wtargnięcie krów, które postanowiły się pożywić soczyście zieloną trawą porastającą teren wokół cerkwi. Musimy też dodać, że nie tylko sama cerkiew jest godna uwagi. Z jej okolic rozciąga się przepiękny widok na okolicę.

Rowerowe Skopje

Rowerowe Skopje

Rowerowe Skopje

Z Gorno Nerezi do Kanionu Matka

Nasza dalsza trasa zakładała przejazd bezpośrednio do Kanionu Matka. Z Gorno Nerezi czekało nas pokonanie kilku szutrowych dróg, które w dużej mierze biegły mniej lub bardziej stromo w dół. Gdyby nie Metodi, pewnie w życiu byśmy się nie połapali, którą z nich obrać. Zjeżdżamy do Krushopek, skąd docieramy bezpośrednio nad rzekę Treskę. Później czeka nas już tylko podjazd pod tamę i… jesteśmy w Kanionie Matka. Tam zasiadamy w kawiarni przylegającej do Hotelu Matka. Metodi postanawia utopić swoje okulary, które spadają ze stolika wprost do wody. Na szczęście misja ratunkowa kończy się sukcesem i dzięki zaprzyjaźnionemu właścicielowi łodzi udaje się je wyłowić. Po 40 min relaksu wyruszamy w drogę powrotną do Skopje.

Rowerowe Skopje

Rowerowe Skopje

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka w wersji 360

Rowerowe Skopje, czyli z kanionu do stolicy

Z Kanionu Matka ruszamy z powrotem do centrum. Trzymamy się najpierw rzeki Treski, a później Vardaru. Nad tą pierwszą robimy przystanek na lunch w uroczej restauracji Riverside Garden. Z racji tego, że nie jest zbyt ciepło, chowamy się w jej wnętrzu. Latem jest tu świetnie. Można siedzieć przy stolikach z widokiem na rzekę. – stwierdza Metodi. Restauracja oczywiście serwuje ryby, ale można też tu dostać inne dania regionalne. Aczkolwiek z potraw wege muszę się zadowolić… risotto. Stamtąd kierujemy się w stronę Vardaru, wzdłuż którego w dużej mierze biegną ścieżki rowerowe. Naszą wycieczkę wieńczy przejazd wokół pomnika Aleksandra Wielkiego, znaczy się… Wojownika na koniu. Możemy obserwować, jak służby porządkowe sprzątają plac po wizycie papieża. Bowiem to tam odbywała się główna część spotkania.

Rowerowe Skopje – nasze wrażenia

Nasza trasa miała niecałe 52 km długości i zrealizowaliśmy ją w mocno wycieczkowym tempie. W końcu chodziło też o zwiedzanie, a nie robienie dystansu w jak najkrótszym czasie. Generalnie widać, że Skopje coraz mocniej nastawia się na rowerzystów. W mieście jest sporo ścieżek rowerowych, które nawet w momencie, gdy ruch w centrum został przywrócony, pozwalały na bezpiecznie poruszanie się na dwóch kółkach. Jazda po obrzeżach macedońskiej stolicy nie jest problematyczne tam, gdzie ruch jest niewielki. Na główniejszych drogach trzeba mieć trochę oczy dookoła głowy. Ostatnio na Instagramie spotkałam się z opinią, że po Skopje nie da się jeździć na rowerze z powodu atakujących rowerzystów bezdomnych psów. Nas żaden pies nie zaatakował, a na trasie mijaliśmy ich sporo. Może z powodu wizyty Papieża spłynęła na nie uspakajająca aura, a może po prostu nie wzbudzaliśmy ich zainteresowania. W każdym razie my nie mieliśmy z nimi żadnych, złych doświadczeń. Również Metodi, który na co dzień pracuje też jako przewodnik rowerowy, nie wspominał nam, by się ich jakoś mocno wystrzegać. Także rowerowe Skopje okazało się być całkiem ciekawą alternatywą dla typowego zwiedzania. Najważniejsze atrakcje odhaczone, widoki obejrzane, kalorie spalone. Czego chcieć więcej?

Nasze Rowerowe Skopje na mapie

 

TAGI
Powiązane wpisy