Szargańska Ósemka
Serbia

Szargańska Ósemka i Drvengrad, czyli przereklamowana Mokra Gora

-
27 października 2019

Już od paru lat planowaliśmy odwiedzić Mokrą Gorę. Jednak, jak to w naszym przypadku bywa, przeciągnęło się to w czasie. Ale w końcu okazja nadarzyła się w październiku. Piękna, jesienna pogoda oraz fakt, że mieszkaliśmy w Skopje sprawili, że nabraliśmy motywacji do odwiedzin tego zakątka Serbii. Oczekiwania mieliśmy wysokie. Ostatecznie jednak doszliśmy do wniosku, że dwie największe atrakcje tych okolic, czyli Szargańska Ósemka oraz Drvengrad są mocno przereklamowane.


Szargańska Ósemka i zszargane nerwy

Większość znanych nam osób, które miały okazję zawitać w Mokrej Gorze, gorąco polecały nam przejazd Szargańską Ósemką. Ta malownicza trasa kolei wydawała się być idealnym pomysłem na spędzenie 3 godzin podczas słonecznego, październikowego dnia. Czy coś mogło się nie udać? Owszem! Okazało się bowiem, że choć pojawiliśmy się tam mocno po sezonie, to trafiliśmy na naprawdę spore tłumy. Oczywiście jakoś byśmy to przeboleli, gdyby nie fakt, że mieliśmy z tego powodu kilka nieprzyjemności.

To nie jest miejsce dla was!

Pierwsze problemy zaczęły się jeszcze zanim pociąg w ogóle wyruszył ze stacji Mokrej Gorze. Ponieważ planowaliśmy filmować i robić zdjęcia, podobnie jak większość pasażerów, chcieliśmy zająć jak najlepsze miejsca. Po wejściu do pierwszego z wagonów udało nam się je namierzyć. Nawet nie zdążyliśmy usiąść, gdy usłyszeliśmy, że to wagon zarezerwowany dla grupy. Wzruszyliśmy ramionami i poszliśmy do kolejnego wagonu. Tam przynajmniej zdążyliśmy usiąść. Gdy już witaliśmy się z gąską, pojawił się pilot kolejnej, zorganizowanej wycieczki z informacją, że mam natychmiast opuścić wagon, bo jest on zarezerwowany dla jego grupy. Tu już poziom naszej irytacji dość mocno się podniósł. Z trzeciego wagonu już nikt nas nie wyrzucił, bo jadąca nim spora grupa z Chin lub Japonii nie miała go na wyłączność. Jednak nie był to koniec naszych pociągowych perypetii. Kiedy już w trakcie jazdy pojawił się konduktor i zaczął sprawdzać bilety, przy naszych tylko wykrzyknął, że wykupiliśmy miejsca stojące, a nie siedzące, więc mamy natychmiast opuścić drewnianą ławkę. Na nasze miejsce posadził natychmiast kogoś innego. Przypatrywaliśmy się biletom dość długo i nie wiemy, jak konduktor był w stanie określić, że mieliśmy wykupione miejsca stojące. Zabawne jest to, że starsze małżeństwo, które przed nami wykupowało przejazd Szargańską Ósemką dopytywało się o możliwość zarezerwowania miejsca siedzącego. Pani w kasie poinformowała ich, że nie ma takiej opcji. Dodatkowo wszystkie bilety kosztują tyle samo. I żebyśmy się dobrze zrozumieli. Problemem nie było dla nas to, że musieliśmy stać. Jesteśmy w miarę młodzi, mamy dwie nogi i niezłe zdrowie. Ale wolelibyśmy wiedzieć o tym, na jaki bilet się decydujemy podczas zakupu, a nie w trakcie jazdy.

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka – jak wygląda cała wycieczka?

Zdecydowaliśmy się na przejażdżkę o godzinie 10.30. Punktualnie pociąg wyruszył ze stacji w Mokrej Gorze. Pierwsza część wycieczki to mozolne wspinanie się do miejscowości Šargan-Vitasi. W trakcie jazdy pokonujemy dystans 15440 m, 22 tunele i 5 mostów. W Šargan-Vitasi mamy pierwszy postój, który trwa ok. 10 min. W jego trakcie przestawiana jest lokomotywa. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na dłużej na stacji Jatare. Gdy tylko wysiadamy, od razu kierujemy się schodami powyżej niej, by złapać jakiekolwiek widoki. A niestety tych na trasie Szargańskiej Ósemki jest jak na lekarstwo. Wielokrotnie spotkaliśmy się z opiniami, że to bardzo widokowa kolej. Prawda jest jednak taka, że jakiekolwiek widoki ma się z dwóch miejsc, położonych zresztą obok siebie, przy których zatrzymuje się ciuchcia. Jeden to przygotowany punkt widokowy z małą platformą, drugi zaś to okolice Szalonego Kamienia. W Mokrej Gorze byliśmy z powrotem o godzinie 13. Już podczas jazdy doszliśmy do wniosku, że dla nas dużo ciekawszą opcją byłby nie przejazd trasą Szargańskiej Ósemki, a trekking wzdłuż niej. Poprowadzony tamtędy szlak wydawał się idealny na lekką wycieczkę. Na pewno byłby dużo przyjemniejszy od siedzenia w tłumie ludzi i wdychania spalin.

Podczas jazdy

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Šargan-Vitasi

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Ósemka

Szargańska Ósemka

Szargańska Ósemka

Mokra Gora


Mokra Gora

Mokra Gora

Drvengrad

Według zasłyszanych lub przeczytanych opinii Drvengrad miał być niesamowicie klimatycznym miejscem, z cudowną atmosferą itd.. Może znowu źle wybraliśmy moment na wizytę, albo po prostu inaczej pojmujemy “klimatyczność”. Po opuszczeniu pociągu wspinamy się nieco okrężną drogą ze stacji w Mokrej Gorze na szczyt wzgórza Mećavnik, na którym Emir Kusturica postanowił wybudować na potrzeby filmu “Życie jest cudem” drewniany skansen. Oczywiście również i tam trafiamy na sporo turystów. Ogólnie drewniane chatki są całkiem ładne, a widoki ze wzgórza przyjemne. Postanowiliśmy tam coś przekąsić. Jednak po 15 min czekania na to, żeby kelner przyjął od nas zamówienie, zwątpiliśmy, że kiedykolwiek to nastąpi. Głodni i ponownie nieco poirytowani schodzimy ścieżką biegnącą bezpośrednio na stację w Mokrej Gorze. W międzyczasie dyskutujemy o tym, że Drvengrad jest pewnie fajną atrakcją dla fanów filmów Kusturicy. Dla całej reszty będzie po prostu pseudo skansenem o nieco zwariowanym wyglądzie. 

Drvengrad

Drvengrad

Drvengrad

Drvengrad

Drvengrad

Drvengrad

Drvengrad

Szargańska Ósemka i Drvengrad praktycznie

Jeśli pomimo naszych średnio pozytywnych odczuć dotyczących Szargańskiej Ósemki oraz Drvengradu nadal będziecie chcieli zaliczyć te dwie atrakcje turystyczne, to poniżej znajdziecie kilka praktycznych informacji.

  • Szargańska Ósemka funkcjonuje praktycznie przez cały rok. Dokładne godziny kursowania pociągu znaleźć można na stronie Serbskich Kolei -> KLIK.
  • W 2019 roku przejazd pociągiem kosztował 900 RSD od osoby.
  • Wstęp na teren Drvengradu podlega opłacie w wysokości 250 RSD od osoby.
  • W Mokrej Gorze trudno o relatywnie tanie noclegi (nawet poza sezonem). Spora część osób decyduje się na pobyt w hotelu działającym bezpośrednio na dworcu kolejowym – KLIK. My wybraliśmy najbardziej niskobudżetową opcję i dwie noce spędziliśmy w Rooms Violeta KLIK. Przemiły pan gospodarz, który fakt faktem mówi tylko po serbsku, ale jest niesamowicie gościnny. Gdy wyjeżdżaliśmy postanowił zlitować się nad Loganem i o 8 rano zaczął go pucować, mimo naszych protestów. Do tego ciągle chciał nas częstować rakiją albo kawą. Sam pokój był w porządku, ale fakt faktem łazienka jest na korytarzu. Jeśli Wam to nie przeszkadza, to naprawdę może być to dla Was dobra opcja noclegowa. 
TAGI
Powiązane wpisy