Macedonia Serbia

Macedońsko-serbski przegląd tygodnia. Część 4

-
28 października 2019

Ale ten czas pędzi! Dopiero co pialiśmy część trzecią naszego przeglądu, a już tworzymy czwartą. Też tak macie, że im jesteście starsi, tym czas jakoś szybciej Wam upływa? Bo my czujemy się, jak na jakimś rollercoasterze. Ale do brzegu! Bo jednak głównym celem tego wpisu jest podsumowanie kolejnego tygodnia. Poniedziałek spędziliśmy jeszcze w Serbii, zwiedzając atrakcje położone na bliższych lub dalszych obrzeżach Belgradu. Dopiero wieczorem wróciliśmy do Skopje, gdzie znów całkiem sporo się działo.

Wieża Avala, pomnik Kosmaj

Po opuszczeniu ścisłego centrum Belgradu i odwiedzinach w Niebieskim Pociągu, wyruszyliśmy wprost na wzgórze Avala, gdzie wznosi się Wieża Avala. Ma 205 metrów wysokości i znajduje się na niej taras widokowy oraz kawiarnia. Panorama 360, jaka się stamtąd rozciąga, jest naprawdę niesamowita. Można podziwiać Belgrad, okoliczne miejscowości i pagórki wokół. Dodatkowo nieopodal wieży znajduje się całkiem ciekawy pomnik.

A jeśli już przy monumentach jesteśmy. To jeszcze dalej na południe, na zalesionym wzgórzu, wznosi się niesamowity pomnik Kosmaj. Ostrzyliśmy na niego pazurki już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz udało nam się do niego dotrzeć. Zjawiskowe miejsce, które z drona prezentuje się doskonale.

Koncert Manu Chao

Jestem wielką fanką Manu Chao. Ale jak do tej pory nigdy nie miałam możliwości udać się na jego koncert. No i traf chciał, że akurat w ostatnim tygodniu, w czwartek, występował on w Skopje, ze swoim bardziej akustycznym projektem El Chapulin Solo. Ze znajomymi już dużo wcześniej podjęliśmy decyzję o wybraniu się na jego koncert. Zabawa była przednia, bo jednak jego piosenki są niesamowicie energetyczne. Dla zainteresowanych dodam, że cena biletów wynosiła tylko 700 MKD/osoby, czyli 49 zł. Dla nas była to nieduża kwota, jednak nasi macedońscy znajomi troszkę narzekali, że jest wygórowana. Niestety zarobki w Macedonii nie są na zbyt wysokim poziomie.

Jezioro Kozjak

W sobotę wybraliśmy się w końcu nad Jezioro Kozjak. Piszemy “w końcu”, gdyż z dzielnicy Skopje, w której mieszkamy, mamy tam prostą drogę. Oczywiście dojazd do jeziora wiąże się z pewnymi przygotowaniami. Przede wszystkim wiodąca do niego trasa jest otwierana w określonych godzinach i obowiązuje na niej ruch wahadłowy. Dlatego w sobotę czekała nas dość wczesna pobudka, z racji tego, że od naszej strony można nią było przejechać od 7:30 do 8:30. Samo Jezioro Kozjak jest niesamowicie malownicze. Mogliśmy się o tym przekonać w trakcie trekkingu na wzgórze Fojnik, a także podczas przejazdu szutrową drogą wzdłuż jego zachodniego brzegu.

Szar Planina na rowerach

Nie wiemy, który raz w tym roku odwiedziliśmy Popovą Sapkę, ale mam wrażenie, że wracamy tam niczym bumerangi. Niedziela była wyjątkowo piękna. Słońce, niebieskie niebo i czyste powietrze w górach. W Tetovie natomiast był taki smog, że stojąc na zboczach Szar Planiny w ogóle nie było go widać. Do tej pory uważaliśmy, że tamte okolice są idealne na rower. Trochę zweryfikowaliśmy to założenie. Owszem, tamtejsze drogi i szlaki są super. Ale naprawdę potrafią dać w kość i wymęczyć. Niemniej widoki były zachwycające. Jedyne, co odrobinę je psuło, to pożary, jakie trawiły górskie stoki. Susza w Macedonii daje o sobie znać.

TAGI
Powiązane wpisy