Trekking na Midżur (Midžor), czyli na kolejny szczyt z Korony Bałkanów

Zbieranie szczytów do Korony Bałkanów idzie nam raczej dość powolnie. Ale z drugiej strony nigdy nie zakładaliśmy, że będziemy chcieli pobijać w tym zakresie jakieś rekordy. Do tej pory zdobyliśmy Musałę (tu gwoli ścisłości tylko ja na nią weszłam w 2010 roku), Koraba (od albańskiej strony), Maglić i Dinarę. Ostatnio przyszła w końcu pora na Midżur (Midžor), czyli najwyższy szczyt Serbii. Piszemy w końcu, bo plan jego zdobycia pojawił się już jakiś czas temu, gdy przez dłuższą chwilę mieszkaliśmy w Macedonii Północnej. Jednak brak czasu i inne tematy skutecznie nam to uniemożliwiły. Ale, lepiej późno niż wcale!

Z zachodu na wschód, czyli dojazd w okolice szczytu Midżur

Zacznijmy od tego, że Midżur wznosi się w południowo-wschodniej części Serbii, na granicy z Bułgarią. Aby dotrzeć w jego okolice musieliśmy przejechać w poprzek całą Serbię. Bowiem noc przed „atakiem szczytowym” spędziliśmy w okolicy miejscowości Ovčar Banja. Z tego też powodu, do początku szlaku przy schronisku Babin Zub (Planinarski dom Babin Zub) mieliśmy ponad 300 km, co przekładało się na 4,5 godziny jazdy. Doszliśmy jednak do wniosku, że trekking zaczniemy późnym popołudniem, a następnie przenocujemy gdzieś przy drodze dojazdowej do schroniska. Bowiem do planinarskiego domu wiedzie asfaltowa szosa. Wcześniej jednak musieliśmy pokonać spory kawałek autostrady, następnie wskoczyć na obwodnicę Niszu, by za miejscowością Svrljig wjechać na nieco bardziej lokalne drogi. A te okazały się wyjątkowo fotogeniczne i ciekawe. W szczególności odcinek od Kalnej do samego schroniska. Im wyżej, tym coraz ciekawsze widoki zaczęły się nam odsłaniać. Przy trasie wyłapaliśmy 2-3 dogodne miejsca na dziki nocleg. W szczególności jedno przypadło nam do gustu. Była tam wiatka i źródełko z wodą. Ponieważ jednak robiło się coraz później, musieliśmy się skupić na tym, by jak najszybciej wyruszyć na szlak.

stara planina

Trekking na Midżur

Auto parkujemy przy schronisku Babin Zub oraz hotelu. Na miejscu stoi kilka aut osobowych oraz jeden autokar. Mamy więc świadomość, że na szlaku sami raczej nie będziemy. Tym bardziej, że zdecydowaliśmy się zawitać w tych stronach w sobotę. Szybko pakujemy plecaki, zakładamy trekkingowe buty i ruszamy na szlak.

Ale najpierw… Plaža

Jakieś 700 m dzieli schronisko od Ski Bife Plaža, czyli knajpki położonej w obrębie ośrodka narciarskiego działającego w tej części Starej Planiny. Można tu też dojechać autem. My jednak woleliśmy zostawić Logana przy schronisku. Miejsce ma super klimacik. Jak na plażę przystało, są leżaczki z widokiem na góry, gra muzyka i ogólnie jest pełen luz. Należy mieć ze sobą gotówkę, bo choć znaczek Visa/Master Card widnieje na drzwiach wejściowych do budynku, to nie da się płacić kartą. Dowiedzieliśmy się o tym schodząc ze szczytu, gdy chcieliśmy tam wypić zimne piwko. A gotówki oczywiście przy sobie nie mieliśmy (a w każdym razie nie tyle, by starczyło na napój z pianką).

plaża
plaża
Szlak na Midżur

Kawałek za Plažą zaczyna się najbardziej stromy docinek na całym szlaku. Dość szeroka droga, rozjeżdżona przez aut terenowe, wspina się przez rozległy, otwarty teren. W trakcie wędrówki mijamy sporą grupę turystów, którzy, jak się domyślamy, przyjechali wcześniej widzianym przez nas autokarem. Na szczęście my podchodzimy, a oni schodzą. W międzyczasie podziwiam widok na Babin Zub, czyli charakterystyczny skalisty szczyt (1758 m n.p.m.), którego stoki częściowo zostały zagospodarowane przez ośrodek narciarski. Po pokonaniu stromego podejścia szlak trawersuje zboczami niższych wzniesień wprost ku Midżurowi. Wzdłuż trasy leży jeszcze trochę śniegu, wokół którego rozciągają się krokusowe połacie. Momentami jest intensywnie fioletowo. Prawie cały dystans pokonuje się po otwartym terenie, co ma swoje zalety: piękne widoki cały czas, ale również wady: kompletny brak cienia, ciągła ekspozycja na wiatr. Po 7,5 km szlak znów zaczyna piąć się nieco bardziej stromo, by ostatecznie osiągnąć najwyższy punkt Serbii. Midżur mamy tylko dla siebie. Oprócz nas nie ma tam nikogo. Jest tylko wiatr i rozległe, górskie widoki po horyzont.

Midzur
Midzur
Midzur
Midzur
Midzur
Midzur
Midzur
Midzur
Droga powrotna

Na szczycie spędzamy jakieś 20 min. Wiatr jest na tyle dokuczliwy, że skutecznie nas stamtąd przepędza. Gdy zaczynamy schodzić jest grubo po 17. Ponieważ jednak nie musimy się nigdzie spieszyć, robimy liczne, fotograficzne przystanki. Najpiękniejszym momentem naszej drogi powrotnej było stado koni, które wyszło nam naprzeciw. Cudownie było zobaczyć te majestatyczne zwierzaki pośród górskich krajobrazów. Ich majestat trochę jednak ucierpiał, gdy kilka z nich postanowiło zacząć… taplać się w błocie. 😉 Po 18 jesteśmy znów… na plaży, gdzie obchodzimy się smakiem, bo nie możemy napić się zasłużonego piwka. No nic. Wracamy do auta i zjeżdżamy na wcześniej upatrzoną miejscówkę noclegową.

stara planina
stara planina
stara planina

Nocleg

Cóż… miejsce na nocleg było idealne. Cudowne widoki na poszarpane skały Babin Zub, szemrząca woda, wiatka. Czego chcieć więcej? Okazuje się, że mogliśmy jeszcze zawczasu zamówić bezwietrzną noc. Gdy kładliśmy się spać faktycznie nie wiało. Po dwóch godzinach przyszła wichura. Namiot dachowy zaczął wydawać takie dźwięki, że doszliśmy do wniosku, że musimy się stamtąd przenieść. Szybkie zwijanie namiotu i zjeżdżamy na niewielki placyk obok drogi 222, poniżej dolnej stacji jednego z wyciągów. Tam jest zacisznie i możemy w spokoju przetrwać do rana.

babin zub

Wizyta w Ski Centar Stara Planina

Zanim całkiem pożegnamy się z tym zakątkiem Serbii, decydujemy się na krótką wizytę w Ski Centar Stara Planina. Marek chciał zobaczyć, jak prezentuje się tamtejsza infrastruktura. W tym celu najpierw podjeżdżamy do dolnej stacji kolei gondolowej, która znajduje się obok dużego hotelu Stara Planina. Generalnie wokół rozciąga się gigantyczny parking. A sama gondola jest… zaskakująco krótka. Odnosimy wrażenie, że miejsce to przygotowane było na dużo grubszą inwestycję, która ostatecznie nie doszła (jeszcze?) do skutku. Stamtąd wracamy na naszą pierwotną miejscówkę noclegową, by zjeść śniadanie. Jest jednak zajęta, więc podjeżdżamy do punktu widokowego, z którego podziwiać można przepiękną panoramę gór oraz wiodącej tam drogi. Jemy posiłek i ruszamy ku Jabučko Ravnište, czyli górnej stacji kolei gondolowej. Zatrzymujemy się na skałce, z której rozciąga się świetny widok na Babin Zub. Przy okazji możemy oglądać, jak znana nam z poprzedniego dnia ekipa z autokaru idzie zdobywać ten charakterystyczny szczyt. Po krótkim spacerze wracamy do auta i żegnamy się z okolicami Midżura.

babin zub
stara planina
stara planina
babin zub

Midżur (Midžor) – informacje praktyczne

– Midżur (Midžor), czyli najwyższy szczyt Serbii ma 2169 m n.p.m. i znajduje się na granicy serbsko-bułgarskiej, w obrębie gór Stara Planina.

– możecie się spotkać z informacjami, że najwyższy szczyt Serbii to… Đeravica, która znajduje się w Kosowie. Inna sprawa, że w przypadku tego drugiego kraju ostatnio okazało się, że jego najwyższym szczytem jest wyższa o 2 m Rudoka. Tak czy inaczej, z naszego punktu widzenia Serbia i Kosowo to dwa odrębne państwa. Dlatego kiedyś, w przyszłości wybierzemy się również na Rudokę.

– główny szlak na Midżur zaczyna się przy schronisku Babin Zub i w tym wariancie można go uznać za trasę dość łatwą. Nie ma tu dużych trudności, przepaści, elementów wspinaczkowych itd. Dodatkowo, sam dojazd do schroniska poprowadzony jest zaskakująco dobrą drogą. Owszem, jest wąska i kręta, ale nawierzchnia jest super. 

– trasa tam i z powrotem ma 16 km długości, przy równoczesnej różnicy poziomów oscylującej w granicach 750 m. Jej pokonanie zajęło nam 5 godzin (z przystankami, robieniem zdjęć itd.).

– szlak na prawie całej swojej długości wiedzie odkrytym terenem. Dzięki temu mamy świetne widoki, ale latem musimy pamiętać o nakryciu głowy, czy kremie do opalania, ponieważ po drodze nie ma żadnego cienia. Jedyne źródełko z wodą znajduje się tuż obok miejsca startu, czyli schroniska Babin Zub, dalej musimy już liczyć tylko na własne zapasy.

– przy dobrej widoczności nie ma żadnych problemów z orientacją w terenie, natomiast jeśli najdzie chmura lub mgła, to trzeba uważać aby nie pomylić głównej trasy idącej na szczyt, z mniejszymi ścieżkami wydeptanymi przez stada zwierząt. Oznakowanie szlaku w terenie, to tylko kilka tabliczek ze strzałkami.

– nasza wycieczka to było proste zejście i wejście, ograniczone dość późnym czasem startu na szlak. Jeśli będziecie mieli więcej czasu to spokojnie taką trasę można rozbudować o wędrówkę po okolicznych szczytach. Teren jest łatwy, oferuje mnóstwo dobrych punktów widokowych i jedyne na co trzeba uważać to skalna ściana od bułgarskiej strony.

– jeśli lubicie wyzwania rowerowe i nie straszne wam tzw. singletracki, na których miejscami pojawia się trochę skał i kamieni, to możecie pokusić się o zdobycie szczytu właśnie na dwóch kółkach. Po za dwoma bardziej stromymi podjazdami/zjazdami, które można też pokonać trawersując, trasa jest przejezdna i do zrobienia nawet na hardtailu. Nie będzie to najbardziej płynna czy ekstremalna jazda, ale widoki dookoła z pewnością dodadzą świetnego klimatu takiej wycieczce.

– w okolicy Midżura raczej nie będziecie mieć problemów ze znalezieniem miejsca na rozbicie obozowiska. Możecie skorzystać z miejsc przy drodze wiodącej do schroniska (są 2-3 punkty z wiatkami lub ławami/stołami) lub zadekować się obok baru Plaža (z tej opcji korzystali np. nasi znajomi; wystarczy zapytać się pracującej tam ekipy o pozwolenie).

– zimą okolica ta może być ciekawą propozycją dla narciarzy. Ski Centar Stara Planina posiada następujące wyciągi: pierwszą kolej gondolową w Serbii (drugą jest Gold Gondola w Zlatiborze) Jabučko Ravnište, wyciąg orczykowy Rudine i czteroosobowy wyciąg krzesełkowy Babin Zub (żeby dostać się do nich z gondoli trzeba skorzystać z taśmociągu, który pozwala pokonać dość długie wypłaszczenie) czteroosobowy wyciąg krzesełkowy Konjarnik oraz wyciąg Suncana Dolina. W sumie ośrodek dysponuje 13 km tras o różnym poziomie trudności. Korzysta się tu również z systemu sztucznego naśnieżania. Z tego, co wyczytaliśmy, są plany rozbudowy Ski Centar Stara Planina, by uczynić go jednym z ważniejszych centrów sportów zimowych w kraju. Prawda jest jednak taka, że do Kopaonika to mu jeszcze sporo brakuje. Może jednak być dobrą alternatywą dla niego, jeśli cenisz spokój i mniejsze tłumy. Wyciągi rozciągają się na dużym terenie, a widoki zimą, robią zapewne nie mniejsze wrażenie niż latem. 

 

Zobacz również