Żelazne Wrota Dunaju z serbskiej perspektywy

Żelazne Wrota Dunaju odwiedziliśmy w sumie trzy razy. Najpierw po rumuńskiej stronie tej majestatycznej rzeki, a następnie w 2019 oraz 2021 po stronie serbskiej. To idealny kierunek na road trip. A my w tym artykule postaramy się nie tylko zrelacjonować Wam przejazd przez Serbię, ale również odpowiedzieć na pytanie, po której stronie Dunaju warto jechać, by cieszyć się najpiękniejszymi widokami na Żelazne Wrota.

Żelazne Wrota w Serbii podejście pierwsze

Jesień 2019 roku spędzaliśmy w Macedonii Północnej. Po prawie 3 miesiącach spakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy w stronę Polski. Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy jechali najprostszą, możliwą trasą. Dlatego, wpadliśmy na pomysł, że jadąc przez Serbię pokonam fragment trasy wzdłuż Żelaznych Wrót. Czy coś mogło pójść nie tak?

Donji Milanovac

Owszem. Pogoda postanowiła nam zafundować mgłę, deszcz i ogólnie dość paskudne warunki. Po przejechaniu wzdłuż wschodniej granicy kraju dotarliśmy do Donji Milanovac – miejscowości obok wcinającego się w głąb gór Porečkiego zalivu. Tuż nad brzegiem Dunaju działa centrum informacyjne Parku Narodowego Djerdap. Jest tu też przystań, nieopodal działają restauracje i spory supermarket. Tuż obok rozciąga się całkiem przyjemny skwer. Gdyby nie oblepiająca wilgoć pewnie moglibyśmy uznać, że to całkiem przyjemne miejsce.

Lepenski Vir

Jedziemy więc dalej. Widoków wciąż brak. Dodatkowo robi się coraz później, więc nad Żelaznymi Wrotami zapada zmierzch. To dobry moment, by odwiedzić jedną z bardziej znanych atrakcji serbskiej strony Dunaju. Lepenski Vir, bo o nim mowa, znajduje się nieco poniżej głównej szosy. Kierują do niego liczne drogowskazy, więc raczej go nie przeoczycie. Pod nazwą tą kryje się jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na terenie Serbii. W latach 60. XX w. odkryto tu pozostałości po cywilizacji, która zamieszkiwała te tereny między 7000-6000 r. p.n.e. I to nie byle jakie pozostałości, bo aż siedem warstw kolejnych osad, jakie powstawały tu w kolejnych wiekach. Podczas prac znaleziono budynki mieszkalne, groby, ale również liczne przedmioty codziennego użytku czy biżuterię. Lepenski Vir znajdował się niegdyś tam, gdzie obecnie płynie Dunaj. Wystawa, znajdująca się pod ogromnym, szklanym dachem to efekt przenosin dawnej osady powyżej poziomu wody. Miejsce to zrobiło na nas spore wrażenie. W szczególności, że naszym przewodnikiem po kompleksie był… kot, który szedł z nami od parkingu i władował się do wnętrza muzeum, ogłaszając to donośnym miauczeniem.

W stronę Golubaca

Po zwiedzaniu Lepenskiego Vira ruszamy ku Golubacowi, by w ten sposób pożegnać się z Żelaznymi Wrotami. I choć w trakcie jazdy nie za wiele widzieliśmy, to oczywiście doszliśmy do wniosku, że trzeba tu wrócić, gdy będzie lepsza pogoda. I jak ustaliliśmy, tak też zrobiliśmy. Tyle, że dwa lata później.

Serbskie Żelazne Wrota po raz drugi

W 2021 roku postanowiliśmy objechać Serbię, Bułgarię i Grecję podczas naszego majowo-czerwcowego urlopu. W drodze powrotnej do Polski zdecydowaliśmy się przejechać z Bułgarii do Serbii właśnie wzdłuż Dunaju. Z Widynia udaliśmy się na granicę w Bregowie, by stamtąd ruszyć do Negotina. Z tego ostatniego jedziemy drogą 167 wzdłuż Dunaju, by dotrzeć do interesujących nas Żelaznych Wrót.

Most Trajana

Pierwszy przystanek robimy w okolicach miejscowości Kostol, przy której znajdują się ruiny Mostu Trajana (Trajanov most). Cóż, ruiny to słowo klucz w przypadku tej budowli. Bowiem z samego mostu został naprawdę malutki fragment (druga jego część znajduje się na rumuńskim brzegu, w Drobeta-Turnu Severin). Warto tu zajrzeć, bo rozciąga się stąd całkiem rozległa panorama rzeki i rumuńskiego miasta.

Twierdza Diana

Ruszamy dalej, przecinając Kladovo, by zatrzymać się przy kolejnych ruinach, tym razem obok miejscowości Novi Sip. Twierdza Diana nie jest może zbyt imponująca, jednak nie można odmówić jej malowniczości. W szczególności na wiosnę/wczesnym latem, gdy jej teren porasta ogromna ilość traw i kwitnących kwiatów. Jaką rolę pełniła twierdza? Przede wszystkim była bazą dla dackich wojsk. Do naszych czasów zachowały się fragmentu murów zewnętrznych oraz niektórych, wewnętrznych ścian. W czasach świetności Diana z pewnością budziła większy podziw. Ale naszym zdaniem warto się tu zatrzymać na krótki spacer.

Punkty widokowe przy trasie

Początkowo trasa po serbskiej stronie Żelaznych Wrót Dunaju nie jest jakaś spektakularna i zaczynamy trochę kręcić nosami, że jednak mogliśmy wybrać inną trasę. Ale im dalej w las, a raczej im bliżej Velikiego Kazanu, tym robi się coraz bardziej spektakularnie. W szczególności, że droga wspina się tutaj wyżej, niż ta w Rumunii. Po ok. 20 min jazdy docieramy do dwóch punktów widokowych, z których rozciąga się przepiękna panorama. Żelazne Wrota wyglądają stąd naprawdę okazale.

Donji Milanovac

Zjeżdżamy ku brzegowi Dunaju, by ponownie zjawić się w Donji Milanovac. Od tego momentu będziemy podróżować tym odcinkiem trasy, który w teorii poznaliśmy dwa lata wcześniej. W teorii, bo teraz przynajmniej cokolwiek widać. W Donji Milanovac zatrzymujemy się na ciut dłużej, ponieważ decydujemy się zjeść tam obiad. Wybieramy Restoran Poreč, którą późniejszym popołudniem wypełnia gwar rozmów. Na szczęście znajduje się dla nas wolny stolik. Ceny są tam bardzo przystępne, a jedzonko dobre. Ja pałaszuję pohovani sir, do tego szopską i frytki. Marek decyduje się na pljeskavicę z lepinją. Plusem tej restauracji jest to, że znajduje się blisko bezpłatnego parkingu, info centrum oraz skweru nad Dunajem. W międzyczasie Marek wymyśla, jakie dwa miejsca możemy jeszcze odwiedzić, zanim pożegnamy się z Żelaznymi Wrotami.

Vidikovac Kovilovo

Pierwszym z nich jest Vidikovac Kovilovo, który od Donji Milanovac dzieli dystans raptem 8 km. Po obiedzie wsiadamy więc do Logana i jedziemy do miejsca, gdzie do głównej, naddunajskiej szosy schodzi droga nr 164. Po skręceniu w nią strome serpentyny dość szybko wyprowadzają nas ponad rzekę. Kilka minut później docieramy do miejsca z tablicą informacyjną kierującą na Vidikovac Kovilovo. Tam musimy zostawić auto i dalszą drogę pokonać pieszo. Szlak początkowo poprowadzony jest przez las. Po ok. 1 km wychodzimy na rozległą łąkę, na końcu której znajduje się punkt widokowy. Panorama Dunaju i okolic Donji Milanovac jest obezwładniająca. Przestrzeń wokół nas powoli zaczyna być skąpana w ciepłych promieniach słońca, które sprawiają, że wiosenna zieleń staje się jeszcze bardziej intensywna. Vidikovac Kovilovo jest na swój sposób trochę niepozorne, ale totalnie zaskakuje!

Vidikovac Greben

W planach mieliśmy odwiedzić jeszcze jeden punkt widokowy. Vidikovac Greben znajduje się na cypelu, który wychodzi w głąb Dunaju, na wysokości wsi Hladne Vode. Auto zostawiamy przy głównej drodze i ruszamy na szlak. Do celu mamy kawałek, więc w trakcie marszu dochodzimy do wniosku, że chyba jednak do niego nie dotrzemy. Dlatego postanawiamy zdobyć najwyższy punkt, w okolicy masztów telekomunikacyjnych. I był to strzał w dziesiątkę, bowiem docieramy do ukwieconych, malowniczych łąk. Choć nie mamy stamtąd widoku na Dunaj, to możemy podziwiać okoliczne wzgórza, skąpane w promieniach zachodzącego już słońca. To był jeden z tych momentów, które człowiek zapamiętuje do końca życia. Czysta sielanka!

Zamek Golubac znów tylko z zewnątrz

Do Golubaca mamy to szczęści/pecha, że za każdym razem, jak tam docieramy, jest późno i zamek możemy podziwiać jedynie z zewnątrz. Ta charakterystyczna budowla wita tych, którzy od tej strony zaczynają swoją przygodę z Żelaznymi Wrotami lub żegna tych, którzy pokonują tę trasę ze wschodu na zachód. My żegnamy się z przełomem Dunaju podziwiając oświetloną bryłę zamku.

Żelazne Wrota – po której stronie lepiej jechać?

Mając porównanie serbskiej i rumuńskiej strony możemy stwierdzić, że chyba nieco bardziej podobała nam się trasa wzdłuż tej pierwszej. Przede wszystkim dlatego, że pod kątem widoków oraz samego urozmaicenia trasy jest tu po prostu ciekawiej. Zarówno w Serbii, jak i Rumunii, będziecie mogli porzucić auta i wybrać się na trekking do mniej lub bardziej oddalonych punktów widokowych, które pozwolą Wam spojrzeć na Dunaj z jeszcze szerszej perspektywy. Jednak w Serbii, droga wzdłuż Żelaznych Wrót, na dłuższych odcinkach wiedzie powyżej rzeki, co przekłada się na więcej interesujących kadrów. Oczywiście idealną sytuacją byłoby pokonanie obu wariantów tras. Ale w tym momencie, jeśli mielibyśmy ponownie wrócić w te strony, to właśnie po to, by odwiedzić punkt widokowe po serbskiej stronie rzeki. Czeka tam na nas jeszcze mnóstwo miejsc i szlaków do odhaczenia.

Serbskie Żelazne Wrota praktycznie

  • Nasz przejazd wzdłuż Dunaju zaczęliśmy w Negotinie, skąd udaliśmy się do miejscowości Brza Palanka i stamtąd drogą nr 167.
  • Podobnie, jak w przypadku rumuńskiej części trasy, najbardziej spektakularne widoki czekają nas Was po przejechaniu za hydroelektrownię (Hidrocentrala Porțile de Fier).
  • Gdzie na pewno warto się zatrzymać? Przy punkcie widokowym mniej więcej na wysokości rumuńskiego Decebala, w Donji Milanovac (jedno z nielicznych miejsc na trasie, gdzie zrobicie zakupy, czy coś zjecie), Lepenskim Virze oraz Golubacu.
  • Naszym zdaniem warto na pokonanie trasy przeznaczyć dwa dni. Wtedy będziecie mogli w spokoju zaliczyć kilka punktów widokowych lub po prostu wybrać się na dłuższy trekking. Prawda jest też taka, że spokojnie możecie tu spędzić więcej czasu, bo naprawdę jest tu co robić.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.