praca zdalna
Bałkany praktycznie

Praca zdalna, czyli parę słów o tym, jak połączyć pracę z podróżami

-
8 grudnia 2019

Na pewno część z Was spotkała się z określeniem “cyfrowi nomadzi”. Zwykle używa się go w odniesieniu do osób, które rezygnują ze stałego etatu i przerzucają się na podróżowanie oraz pracowanie zdalne. W internecie pewnie nie raz natknęliście się na zdjęcie chłopaka lub dziewczyny, siedzących na plaży z laptopem i pokazujących, jak cudownie im się żyje. I nie twierdzę, że w ich przypadku tak nie jest. Jednak praca zdalna ma równie dużo plusów, jak i minusów. Po kilku latach takiej formy zarabiania na życie, postanowiłam spisać moje doświadczenia. W szczególności, że praktycznie w każdym miesiącu ileś osób pyta się mnie o to, jak i gdzie pracuję, w jaki sposób znalazłam swoje prace, ile zarabiam i czy pracując zdalnie można nic nie robić.

2012 rok

Wszystko zaczęło się szmat czasu temu, bo w lutym 2012 roku. Wtedy to odeszłam z ostatniej, etatowej pracy w moim (dotychczasowym) życiu. Nie wytrzymałam w niej zbyt długo, bo raptem pół roku. Niestety mobbingujący i gnojący mnie szef skutecznie mnie zniechęcił do tego zajęcia. W efekcie, nie przedłużyłam umowy. Później, jak doskonale wiecie, w kwietniu tego samego roku udaliśmy się z Markiem w miesięczną podróż po Bałkanach. Po powrocie Marek szybko znalazł stałą pracę. A ja utknęłam. Wiedziałam jedno – nie chcę wracać do etatowej pracy i na pewno nie chcę wracać do handlu (wszystkie wcześniejsze roboty miałam związane ze sprzedażą – od ciuchów górskich, po buty modelujące pośladki, czy sprzęt sportowy). Oczywiście czułam presję otoczenia, że po skończonych studiach i magistrze z psychologii powinnam dalej iść w tym kierunku. I nawet na chwilę poszłam – skończyłam z wyróżnieniem studia podyplomowe z psychodietetyki. I co? I dalej nic. Imałam się wielu, dorywczych zajęć. Prowadziłam korepetycje z języka polskiego, przeprowadzałam badania mistery shopper oraz najróżniejsze ankiety, kserowałam dokumenty itd.. W międzyczasie zaczęłam prowadzić bloga, ale ani wtedy, ani teraz nie był i nie jest on moim głównym źródłem dochodu.

Praca zdalna podejście pierwsze

Oczywiście nie czekałam, aż praca sama mnie znajdzie. Praktycznie codziennie przekopywałam portale ogłoszeniowe, by znaleźć idealną ofertę dla mnie. W ten sposób trafiłam na moją pierwszą, zdalną pracę, jako copywriter. Do napisania miałam kilkaset tekstów na temat polskich i zagranicznych hoteli oraz różnych miejsc w Polsce. Praca ta była naprawdę świetnie płatna. I po jej zakończeniu wiedziałam, że muszę iść w tym kierunku. Czyli prac zdalnych. Między 2014 a 2017 rokiem ofert takich prac nie było za wiele. Ale od 2018 r. wszystko zaczęło się zmieniać.

Praca zdalna nr 1, 2, 3 – moderator social media

Na początku 2018 r. rozpoczęłam moją pierwszą pracę, jako moderator social media. Za każdym razem, gdy informuję, jak nazywa się moje “stanowisko pracy”, pada jedno pytanie: “Czym jesteś?” A zatem, nie czym, a kim, a dokładniej osobą, która na socialmediowych profilach firm/marek odpowiada na komentarze i/lub wiadomości prywatne. W moje pierwszej pracy, w której zresztą działam do teraz, zostałam od razu rzucona na głęboką wodę. Bo do moderacji otrzymałam bardzo wymagającego i trudnego pod kątem tematyki klienta. Niestety nie mogę powiedzieć Wam, którego dokładnie, ale uwierzcie mi, jest to bardzo absorbujące zajęcie. W szczególności, że muszę dyżurować w określonych godzinach. W tygodniu od 9 do 13 lub od 13 do 17 i czasem od 17 do 24, a w weekendy od 9.00 do 16.30 lub od 16.30 do 24. Nie pracuję sama, mam jeszcze koleżankę i kolegę, z którymi się zmieniam. Dyżurujemy także we wszystkie święta i dni ustawowo wolne. Kolejną pracę jako moderator social media dostałam w październiku 2018 r., a trzecią w czerwcu 2019 r.. W efekcie obecnie mam pod sobą ok. 20 profili o bardzo rozstrzelonej tematyce i zatrudniają mnie trzy agencje marketingowe. Moderuję fanpage marek samochodowych, ciastek, cukierków, butów itd., zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Część  z Was, którą kojarzę z Facebooka, miała okazję ze mną rozmawiać na tych profilach, ale czywiście nie wiedzieliście, że ja to ja.

A co z doświadczeniem?

Generalnie w momencie wysyłania mojego CV do pierwszej pracy moderacyjnej nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia w tym temacie. Jasne, ogarniałam nasze blogowe social media, ale to trochę inna bajka. Elementem praktycznie każdej rekrutacji na moderatora jest wykonanie zadania. Zwykle polega ono na przygotowaniu odpowiedzi do autentycznych komentarzy z profili na Facebooku czy Instagramie. Dwukrotnie brałam udział w takiej rekrutacji i przebiegało to tak samo. Trzecia praca moderacyjna sama mnie znalazła, więc w jej przypadku żadnych zadań nie musiałam wykonywać. Jak później wygląda praca moderatora? Zwykle bazuje ona na FAQ, czyli dokumentach, w których znaleźć można wytyczne dot. odpowiedzi na najrozmaitsze tematy. Niestety wiele marek ich nie przygotowuje, przez co moderator ma sobie poradzić sam.

Praca zdalna nr 4 – copywriter

Od wielu lat pisanie jest nieodłącznym elementem mojej codzienności. Od 2016 r. współpracuję z Wydawnictwem Pascal, dla którego tworzę bałkańskie przewodniki. Oczywiście nie piszę ich przez cały rok. Zwykle w okolicach czerwca dostaję propozycje kolejnego tytułu i przez następne miesiące pracuję nad tekstem/ewentualnie ruszamy z Markiem w teren, by zebrać materiały. Zdarzało mi się też pisać do gazet. Czasami są z tego niezłe pieniądze, ale obecnie nie chce mi się uganiać za tytułami, by opublikowały moje teksty. Zresztą od ponad roku mam stałe zlecenie jako copywriter i miesięcznie tworzę po kilkadziesiąt tekstów. Na szczęście w tym przypadku pracę dopasowuję do siebie i mojej niewielkiej ilości wolnego czasu.

Ile godzin dziennie pracuję i ile zarabiam?

Podsumowując, obecnie mam cztery stałe prace, z czego trzy muszę wykonywać w określonych godzinach, czyli pełnić regularne dyżury. Zdarzają się dni, gdy pracuję od rana do wieczora przez 15 godzin, bez żadnej przerwy. Oczywiście w tym czasie mogę też zajmować innymi rzeczami, ale jest to zwykle uzależnione od tego, co dzieje się na profilach obsługiwanych przeze mnie marek i czy nie ma jakiegoś kryzysu. Zwykle jednak mam w ciągu dnia 2-4 godziny przerwy, w trakcie których wychodzę na rower czy spacer z psiakami. Jak taka ilość pracy przekłada się na zarobki? Generalnie przez ostatnie prawie 2 lata widełki sięgały od 1500 do 10 tys. zł miesięcznie. Wiele zależy od tego, ile godzin w miesiącu przepracuję oraz, czy wpadną jakieś dodatkowe zlecenia. Przy obecnych 4 pracach jestem całkiem zadowolona z moich dochodów. Niestety finansowe zadowolenie okupuję permanentnym brakiem wolnego czasu. Ale do tego tematu jeszcze wrócę.

Jak inne prace można wykonywać zdalnie?

Oczywiście bycie copywriterem czy moderatorem social media to nie jedyne stanowiska, które można wykonywać zdalnie. Tak naprawdę podpiąć pod to można wszystkie zajęcia, które potrzebują jedynie dostępu do komputera i internetu. Znam informatyków, grafików, fotografów, księgowe/księgowych czy tłumaczy pracujących zdalnie. Coraz więcej firm decyduje się na taką formę zatrudnienia pracowników. Jest to swoista oszczędność. Nie trzeba mieć dla takiej osoby biurka czy komputera. Zwykle też freelancerzy mają własne działalności i rozliczają się na zasadach b2b (business to business).

Jak szukać pracy zdalnej?

Jednym z częściej zadawanych mi pytań jest to, w jaki sposób znajdowałam swoje prace zdalne. Po pierwsze, na Gumtree. Nie wiem, jak ten portal obecnie funkcjonuje, ale 2-3 lata temu trafiałam tam na najbardziej pokręcone ogłoszenia dot. pracy, również tej zdalnej. I to własnie tam znalazłam ofertę pracy jako moderator social media. Jednak teraz dużo bardziej polecam korzystanie z facebookwej grupy Social Media Jobs. Tam pojawia się mnóstwo ciekawych ofert, w szczególności jeśli chcielibyście działać w szeroko pojętym obszarze social mediów. Wiele z pojawiających się na tej grupie ogłoszeń dotyczy  pracy zdalnej. Podobna grupa działa też dla copywriterów, ale tam nigdy nie udało mi się znaleźć niczego sensownego i dobrze płatnego. W każdym razie na pewno poszukiwania pracy zaczęłabym od tematycznych grup na Facebooku, a później przerzuciła się na portale, takie jak choćby pracuj.pl. Jednak obecnie jestem w takiej sytuacji, że to raczej praca szuka mnie, a nie na odwrót.

Samozatrudnienie czy umowy?

Do sierpnia 2019 r. pracowałam na umowach o dzieło. W sierpniu założyłam własną, jednoosobową działalność, w efekcie współpracującym ze mną firmom wystawiam faktury. Jednak na początku Waszej przygody z pracą zdalną raczej bym postawiła na umowę o dzieło lub zlecenie. Przede wszystkim dlatego, że może się okazać, iż taka forma pracy nie będzie Wam odpowiadać. Znam wiele osób, które nie są w stanie skupić się na zleconych zadaniach w domu, na wyjeździe czy gdziekolwiek poza biurem. Dajcie więc sobie czas na testy. W momencie gdy uznacie, że praca zdalna Wam pasuje i zarabiacie tyle, że po opłaceniu rachunków, ZUS-u, ewentualnej księgowej i odprowadzeniu podatku zostaje Wam coś na koncie, wtedy otwórzcie działalność. Ja zbierałam się do tego 3 lata. Ale uważam, że było to rozsądne podejście. Bowiem moją jednoosobową działalność założyłam w momencie, w którym miałam stabilność finansową i wiedziałam, co chcę dalej robić.

Plusy pracy zdalnej

Jeśli przebrnęliście przez wcześniejsze akapity i nadal nie jesteście pewni, czy praca zdalna jest dla Was, to poniżej zebrałam dla Was jej największe (moim zdaniem) plusy.

+ Daje dużą dozę niezależności, bo nie jestem uwiązana do jednego miejsca.

+ Umożliwia pracę z różnych miejsc na ziemi. Do tej pory pracowałam zdalnie z Chorwacji, Macedonii, Gruzji, Egiptu, Słowacji, czy Węgier.

+ Nie tracę czasu na dojazdy do biura i nie wydaję pieniędzy na bilety czy benzynę.

+ Nie muszę się przejmować tym, jak wyglądam. Oczywiście nie oznacza to, że się nie myję, czy o siebie nie dbam. Po prostu nie zawracam sobie głowy makijażem, bardziej wyjściowymi ciuchami itd.

+ Równocześnie mogę zajmować się innymi rzeczami. Np. przygotowywaniem posiłków, rozpieszczaniem naszych 2 kotów i 2 psów, oglądaniem seriali czy filmów, prowadzeniem bloga, obrabianiem zdjęć itp.

+ Dzięki moim pracom nauczyłam się większego dystansu do pracy. Wiem, trochę masło maślane. Ale gdybym w 100% przejmowała się np. hejtem, jaki jest stałym elementem praktycznie każdej moderacji, to bym dawno osiwiała. Klienci, do których należą moderowane przeze mnie profile też potrafią dostarczyć negatywnych emocji. Kiedyś przejmowałabym się bardzo. Teraz skupiam się na tym, żeby jak najlepiej wykonywać powierzone mi obowiązki. Ale na pewno nie ponad siły i nie ponad miarę.

+ Do większości prac zdalnych potrzeba tylko telefonu i/lub komputera oraz dostępu do internetu.

Tak, czasami zdarzało mi się pracować w tak pięknych okolicznościach.

Praktyczny Przewodnik Bałkany

Minusy pracy zdalnej

Niestety praca zdalna ma sporo minusów, o których mało się mówi. Zdjęcia cyfrowych nomadów pod palmami wyglądają kusząco, wręcz idealnie. Ale ten, kto korzystał z laptopa na plaży ten wie, że nie ma to sensu. Wysoka temperatura, piasek i słona woda morska nie służą elektronice. A odbijające się w ekranie słońce raczej utrudnia pracę. Wiem, bo próbowałam. Ale, ale do brzegu, a raczej do meritum, czyli minusów pracy zdalnej.

– Jestem ciągle w pracy. Czy to w domu, czy w podróży, czy z wizytą u znajomych, czy w trakcie świąt. Komputer i telefon muszą mi towarzyszyć.

– Pracuję 7 dni w tygodniu. Oczywiście jest to poniekąd mój wybór. Aczkolwiek staram się zawsze mieć w grafiku przynajmniej 2 dni choć w połowie wolne.

– Nie mam czasu dla siebie, znajomych, moich pasji. Czasem kontakty towarzyskie udaje mi się nadrabiać, gdy znajomi wpadają do nas w trakcie mojej pracy lub ja zaglądam do nich z moją pracą.

– Blog zszedł na drugi, trzeci, albo nawet i czwarty plan. Może tego trochę nie widać, bo cały czas w miarę regularnie publikujemy. Ale prawda jest taka, że blog przestał się rozwijać. A ja nie mam czasu ani pomysłu, co z nim zrobić, żebym znów była z niego dumna.

– Jestem permanentnie zmęczona. Aczkolwiek odkąd regularnie stosuję olejek CBD przynajmniej lepiej sypiam.

– Od półtora roku przeczytałam ze 3 książki. Ciągłe siedzenie przed komputerem lub gapienie się w ekran telefonu sprawia, że na myśl o czytaniu książek robi mi się słabo. Uwielbiam czytać, ale obecnie po prostu nie jestem w stanie. Dlatego nałogowo oglądam seriale.

– Dużo rzadziej mam możliwość wyjechania gdzieś na kilka dni, np. w polskie góry. A nawet jeśli, to przynajmniej 1 lub 2 moje prace jadą razem ze mną.

Nie, to zdjęcie nie jest pozowane. Tak zdarzało mi się chodzić na spacery podczas naszego wypadu do Egiptu. Ja i moja praca, a raczej ja i mój wierny towarzysz Pan Laptop.

praca zdalna

Praca zdalna – największe mity

Odkąd pracuję zdalnie wielokrotnie spotykałam się z najróżniejszymi mitami na temat takiej formy zatrudnienia. Mit nr 1, który słyszę najczęściej, to “Pracujesz z domu? Czyli nic nie robisz!” Bardzo bym chciała, żeby mi płacono za nic nie robienie. Oferty tego typu chętnie przyjmę. A tak na serio, pracując zdalnie, pracuje się więcej niż np. w biurze. A jeśli podobnie jak ja jesteście wielozadaniowi, wtedy na pewno będziecie robić 1000 rzeczy na raz. Zabawne jest to, że nawet Marek przez jakiś czas uważał, że ja pracując zdalnie z domu, przez większość czasu leżę do góry brzuchem. Mit nr 2 dotyczy zarobków i tego, że pracując zdalnie nie można mieć godziwej pensji. Wiele zależy od tego, czym się zajmujecie. Mój przyjaciel pracuje zdalnie jako informatyk i uwierzcie mi, jego zarobki są pewnie kilka razy wyższe od moich. Sądzę, że równie wysokie stawki mogą mieć np. graficy lub projektanci stron. Jeśli o mnie chodzi, to również nie narzekam na moją pensję. Mit nr 3 – praca zdalna nie rozwija. To, czy człowiek się rozwija, zależy w dużej mierze od niego. Osobiście uważam, że wykonywane przeze mnie prace dały mi sporo nowej wiedzy czy umiejętności. Mit nr 4 – praca zdalna, to nie praca. Nie wiem w takim razie, jak nazwać wykonywanie określonych zadań, za określoną stawkę, w określonym czasie. Może Wy wiecie?

Podróże a praca zdalna?

Prawie na koniec przejdę do najciekawszego w kontekście pracy zdalnej wątku, a mianowicie podróży. Z jednej strony taka forma zatrudnienia sprzyja wyjazdom. Doskonałym przykładem niech będzie nasz dwumiesięczny pobyt w Macedonii. Gdyby nie moje zdalne prace nie moglibyśmy sobie na to pozwolić. W trakcie tych dwóch miesięcy tak manewrowałam grafikiem, żebym nie musiała ciągle siedzieć w domu. Uważam, że ostatecznie nie wyszło tak najgorzej i mogłam trochę poużywać życia na Bałkanach. Z drugiej jednak strony, praktycznie w ogóle nie jeżdżę na krótsze wypady. Niestety w moim przypadku, wzięcie wolnego zwykle wiąże się z mniejszymi zarobkami. Oczywiście dla własnego zdrowia psychicznego staram się co jakiś czas mieć kilka dni bez żadnej pracy, ale póki co zdarza się to niezwykle rzadko. Poniekąd zmusza mnie do tego sytuacja życiowa. Ale w planach mamy kolejne, nieco dłuższe wyjazdy, które będę łączyć z pracą. I to tak naprawdę daje mi kopa do działania. Że jeśli dziś lub jutro zdecydujemy się pojechać do Albanii, Słowenii czy Bośni i Hercegowiny, to wsiadamy i jedziemy. A ja z każdego z tych państw będę mogła pracować, a w przerwach także zwiedzać czy hasać po górach. A zatem praca zdalna pozwala podróżować. Tylko czasem trzeba trochę pokombinować.

Czy lubię to, co robię?

Jak zdążyliście zauważyć wypisałam w artykule znacznie więcej minusów pracy zdalnej niż plusów. W sumie wcześniej nigdy tego jakoś mocno nie analizowałam. Ale mimo ewidentnych wad, praca zdalna bardzo mi odpowiada. I po części lubię to, co robię. Jasne, bycie moderatorem bywa cholernie frustrujące. Marek czasami słyszy, jak w mało wysublimowanych słowach wyrażam się o osobach piszących w internecie. Z drugiej strony praca ta dała mi stabilizację i zabezpieczenie finansowe. Pewnie, pieniądze szczęścia nie dają, ale warto je mieć. I oczywiście chciałabym żyć w 100% z podróży, opowiadania i pisania o nich. Ale nie jest to takie proste. Dlatego muszę robić też inne rzeczy. I może kiedyś podróże staną się moją pracą na cały etat.

Za to lubię moją pracę – mogę pracować w gronie przyjaciół, w pięknym miejscu. 

praca zdalna

 

 

TAGI
Powiązane wpisy