Macedonia

Macedoński przegląd tygodnia. Część 2 – spodziewaj się niespodziewanego

-
14 października 2019

Kolejny tydzień obfitował w same niespodzianki. Musimy przyznać, że nie mieliśmy żadnych, konkretnych planów. Jednak szybko się okazało, że plany same się skrystalizowały. A może raczej powinniśmy napisać, że ten tydzień zaplanowali nam znajomi. I pewien grzejnik, który zapewnił nam odrobinę rozrywki. Ponieważ ja ciągle pracuję, a Marek średnio przykłada uwagę do dat, to nie zorientowaliśmy się, że 11 października przypada w Macedonii święto narodowe. W tym roku tak się złożyło, że dzień wolny wypadał w piątek. Dzięki temu Macedończycy mieli trzydniowy weekend. Z okazji tej postanowili skorzystać nasi przyjaciele, którzy porwali nas nad Jezioro Ochrydzkie. Ale zanim jezioro…

Opuszczone winnice pod Skopje

Kiedy tylko mam wolne i nie muszę pracować po 15 godzin dziennie, wtedy dołączam do Marka w rowerowym objeżdżaniu Skopje i okolic. Na początku tygodnia postanowiliśmy udać się na wschód od centrum i naszej dzielnicy. Nie mieliśmy obmyślonej konkretnej trasy. Stwierdziliśmy, że damy się ponieść miastu. I okazało się, że był to doskonały pomysł. Najpierw pojechaliśmy na wschód od dzielnicy Aerodrom, wzdłuż Vardaru. W miejscu, w którym skończył się asfalt, odbiliśmy w stronę wzgórz, które ciągną się na wschód od Vodno. Udało nam się wjechać na ich grzbiet, skąd rozciągają się fenomenalne widoki na Skopje, góry i… opuszczone winnice. Ogromne połacie winorośli, którymi absolutnie nikt się nie zajmuje i nikt nie zbiera winogron. Idealne miejsce na rower!

Grzejnik, czyli nasza łazienka po raz drugi pod wodą

Nasze wynajęte mieszkanie dostarcza nam niekończących się rozrywek. Najpierw zatkał się kibel, później bojler postanowił się popsuć i zalać łazienkę, a ostatnio w jego ślady poszedł kaloryfer. W drugim tygodniu października, gdy noce zrobiły się chłodne, postanowiono puścić w Skopje ogrzewanie. Niestety grzejnik w naszej łazience nie podzielał entuzjazmu związanego z ocieplaniem macedońskich nocy. Przez dwa dni ciurkiem lała się z niego woda. A my nie nadążaliśmy z wylewaniem jej z podstawionej pod niego miski. Kiedy Endro, właściciel mieszkania, zadzwonił do administracji bloku, usłyszał, że fachowcy mogą wpaść za… 7-10 dni. W praktyce pewnie przyszliby po naszym wyjeździe do Polski, w okolicach końca listopada/początku grudnia. Bo, jak łatwo się domyślić, nasz grzejnik był jednym z wielu przeciekających kaloryferów na tym osiedlu. Na szczęście Endro namierzył prywatnych fachowców, którzy praktycznie od ręki wymienili grzejnik na nowy. Jeszcze go nie włączaliśmy, więc w sumie nie wiemy, czy on też przypadkiem nie przecieka.

Elen Kamen i Jezioro Ochrydzkie

Zapraszam Was do mojego domku letniskowego w Elen Kamen. Wyjeżdżamy w czwartek, wracamy w niedzielę. – obwieścił nam Endro, właściciel wynajmowanego przez nas mieszkania, zaraz po tym, jak okazało się, że grzejnik jest wymieniony i łazienka nie jest zalewana. Nie musiał nas długo namawiać, bo weekend nad Jeziorem Ochrydzkim od początku do końca brzmiał jak pomysł doskonały. Ze Skopje wyruszyliśmy w czwartek rano, zgarniając jeszcze naszego przyjaciela Gorana. Od czwartku do niedzieli mieliśmy iście wakacyjną pogodę. Panowie nawet skorzystali z okazji i popływali w jeziorze. Ja spędziłam sporą część tego czasu przed komputerem. Ale praca z widokiem na Jezioro Ochrydzkie była czystą przyjemnością. W trakcie pobytu mieliśmy też okazję nieco lepiej poznać Strugę, a także nauczyć naszych macedońskich przyjaciół, co oznacza hasło “gastrofaza”.

Elen Kamen – mieszkaliśmy w środkowym domku

Elen kamen

Tak, to można pracować!

Elen Kamen

Elen Kamen i okolice

Jezioro Ochrydzkie

Widok z kamienia o wschodzie słońca

Jezioro Ochrydzkie

Odwiedziliśmy też miejscowość Radožda

Jezioro Ochrydzkie

Jezioro Ochrydzkie

Jak widać w połowie października też można pływać w Jeziorze Ochrydzkim

Jezioro Ochrydzkie

 

Jezioro Ochrydzkie

Święty Naum

Jednym z najprzyjemniejszych momentów całego, długiego weekendu była wizyta u Świętego Nauma. Cóż, nie wiemy, ile razy koło niego przejeżdżaliśmy. Za każdym, odstraszały nas od niego tłumy turystów. Teraz nie mieliśmy już żadnej wymówki. I okazało się, że Święty Naum nas absolutnie oczarował. Zarówno sam monaster, jak i cudowny Czarny Drin oraz położone na nim knajpki. Musimy przyznać, że poza sezonem można tam było poczuć sacrum. A widok na Jezioro Ochrydzkie jest stamtąd równie piękny, jak z Elen Kamen.

Święty Naum w pełnej krasie

Sveti Naum

Jezioro Ochrydzkie

W restauracji Ostrovo na Czarnym Drinie

Czarny Drin

Wybory

W niedzielę, po powrocie do Skopje, od razu udaliśmy się do Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej. Oczywiście nie w celach towarzysko-rozrywkowych, a po to, by oddać głos w wyborach parlamentarnych. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie sprawdzałam przed wyjazdem z Polski do Macedonii, była właśnie kwestia możliwości głosowania w trakcie naszego pobytu w tym bałkańskim państwie. Ambasada w Skopje nie była aż tak oblegana, jak ambasady w innych krajów. Tu zarejestrowanych było ok. 130 wyborców. W momencie, gdy stawiliśmy się w komisji wyborczej, czyli ok. 16:20, wciąż jeszcze nie zagłosowało ok. 30 osób. I choć obecnie nie przebywamy w Polsce, a także planujemy kolejne, dłuższe rozstania z ojczyzną, to uważaliśmy, że naszym obowiązkiem, ale i prawem, jest wzięcie udziału w wyborach. I cieszymy się, że mogliśmy wrzucić do urny nasze głosy. Mimo, że niestety niczego nie zmieniły w kwestii wyników…

Wybory

TAGI
Powiązane wpisy