macedoński
Macedonia

Macedoński przegląd tygodnia. Część 1

-
7 października 2019

Zapraszamy Was na nowy cykl wpisów na blogu, w którym będziemy robili małe podsumowanie minionego tygodnia. Pokażemy Wam, co ciekawego się u nas działo oraz, czego mieliśmy się okazję dowiedzieć/nauczyć na temat Macedonii. Na pierwszy ogień idzie podsumowanie tygodnia od 30 września do 6 października. Zaczynamy więc Macedoński przegląd tygodnia.

Gondola na Vodno nie działa w poniedziałki

Marka już od początku tygodnia nosiło, aby przetestować możliwości rowerowe góry Vodno. Jego zapał aby wyruszyć z samego rana ostudziła jednak informacja, że kolejka w poniedziałki (i każdy ostatni wtorek miesiąca) po prostu ma wolne. Tak czy inaczej wybrał się popołudniem na rower i wdrapał się tam o własnych siłach. Dodam, że gdyby Marek czytał artykuły na blogu oraz moje przewodniki, to pewnie by wiedział, że gondola w poniedziałki nie kursuje. 😉

Vodno Vodno

Skopijskie Sarajewo

W ciągu tygodnia zrobiliśmy również kolejny objazd rowerami samego miasta i zawitaliśmy do części, w której nigdy wcześniej nas nie było. Głównym celem był park Gazi Baba, w którym znaleźliśmy sporo fajnych alejek, w klimacie bardziej dzikim niż w głównym parku miejskim. Odwiedziliśmy też grób Gazi Baby, który tam się znajduje (ale nie jest on w najlepszej kondycji), a nawet udało nam się znaleźć, zupełnie nowy dla nas, punkt widokowy na Skopje z wieży widokowej ustawionej na najwyższym wzniesieniu w parku. Wyjeżdżając z parku wjechaliśmy w wąskie uliczki schodzące w stronę centrum miasta, z niską jednorodzinną zabudową, meczetami i ogólnym “słabym uporządkowaniem (pierdolnikiem)” i obojgu nam przypomniał nam się trochę klimat Sarajewa.

[Tu powinny być zdjęcia z Gazi Baby, ale Marek przerzucił kartę z aparatu do GoPro i ją sformatował.]

Vodno na rowerach

Środa była naszym najbardziej aktywnym dniem. Marek już od rana śmigał po terenie Vodno, ja dołączyłam do niego dopiero po godzinie 13. Wspólnie zaliczyliśmy dwie trasy wiodące ze szczytu. Pierwsza łączy Krzyż Milenijny ze Sredno Vodno. Druga zaś okrąża od południa cały szczyt i długim łagodnym zjazdem ze świetnymi widokami prowadzi prosto pod nasze mieszkanie. Ja tego dnia zrobiłam prawie 40 km, a Marek 80 km.

Macedoński

Macedoński

Macedoński

Festiwal Filmów Górskich “EHO”

Festiwal filmów górskich “EHO” – nasi aktywni znajomi podrzucili nam informację o ciekawym wydarzeniu, które odbyło się w sobotę. Był to pokaz filmów górskich, zlokalizowany w ścisłym centrum Skopje, na dachu Gradski Trgovski Centra.razem z Wraz z całkiem sporą grupą lokalnych mieszkańców zobaczyliśmy 3 ciekawe filmy o tematyce górskiej. Ciekawym doświadczeniem było oglądanie głównie francuskich produkcji z macedońskimi napisami. Dodam, że żadne z nas nie zna francuskiego, a ja jestem analfabetką jeśli chodzi o cyrylicę. W każdym razie był to dopiero wstęp do całego festiwalu filmów górskich “EHO”, który odbędzie się w Skopje w dniach 28.10 – 01.11. Na pewno się na niego wybierzemy.

EHO

EHO

Prilep centrum sportów i wszelkiej maści zawodów sportowych w Macedonii

Prilep to centrum sportów i zawodów w Macedonii – Po biegu Krali Marko Trails, który odbył się tydzień wcześniej w Prilepie, okazało się, że w niedzielę organizowane są tam zawody rowerowe w zjeździe, czyli koronnej dyscyplinie Marka. Natomiast w kolejny weekend jeszcze jeden bieg terenowy… Ja w niedzielę musiałam pracować, ale Marek nie mógł przegapić takiej okazji. Poniżej znajdziecie jego krótką relację z tego wydarzenia:

Informacja o zawodach w Prilepie wyskoczyła mi przypadkowo w środę na facebookowych wydarzeniach. Długo się nie zastanawiałem, tylko stwierdziłem, że fajnie by było zobaczyć, jak to tutaj wygląda no i przejechać się jakąś inną trasą, niż te na Vodno. Dużych ambicji sportowych nie miałem, szczególnie że pozostali zawodnicy (z Macedonii, Serbii i Bułgarii) trenowali na trasie już od piątku. Ja dojechałem tam dopiero w niedzielę rano i miałem tylko jeden przejazd treningowy na zapoznanie z trasą, czego efektem była jazda w zawodach trochę na ślepo innymi liniami niż te, które sobie założyłem. Tak czy inaczej, trasa zawodów była wymagająca, ale równocześnie bardzo ciekawa, szczególnie ze względu na ogromne skały, które były naszymi głównymi przeszkodami. Frekwencja nie była zbyt wysoka (ok. 40 zawodników w różnych kategoriach), ale widać było u organizatorów ogromną pasję do propagowania tego sportu, a klimat samej imprezy był bardzo na luzie. Mój przejazd finałowy dał mi zwycięstwo w kategorii Masters (ponad 30 lat) i był 5. najszybszym tego dnia. Ogólnie było to ciekawe doświadczenie i świetne wydarzenie, na którym poznałem kolejnych zakręconych rowerowo i outdoorowo ludzi.

Prilep

Prilep

TAGI
Powiązane wpisy