Słowenia Wrześniowa Słowenia

Lublana da się lubić!

-
7 listopada 2018

Jeśli czytacie naszego bloga od dłuższego czasu, to doskonale wiecie, że nie przepadamy za zwiedzaniem miast. Wyjątkiem jest Sarajewo, w którym jesteśmy zakochani po uszy, czy Zagrzeb, który jest jedną z bardziej niedocenianych bałkańskich stolic. Lublana oczywiście musiała znaleźć się na naszej słoweńskiej liście miejsc do zobaczenia, choć przyznamy szczerze, nie mieliśmy względem niej wysokich oczekiwań. Jednak prawda jest taka, że wystarczył jeden dzień, abyśmy zgodnie orzekli, że musimy tam wrócić. Na dłużej!

Food Tour, czyli Lublana kulinarnie

Poznawanie Lublany rozpoczęliśmy w dość nieoczywisty sposób, bo od Food Tour, czyli wycieczki kulinarnej. Z naszą przewodniczką – Simone spotykamy się przed główną siedzibą TIC, czyli informacji turystycznej przy Krekov trg. Ponieważ ze względu na naszą spontaniczną wycieczkę na Veliką Planinę byliśmy godzinę spóźnieni, musieliśmy od razu wyruszyć w trasę. Na szczęście nasz pierwszy cel znajdował się trzy kroki od nas. Restauracja Vodnikov Hram założona została już w XIX w. i od tamtego czasu specjalizuje się w tradycyjnych daniach kuchni słoweńskiej. Marek mógł spróbować języka wołowego, ja zaś štruklji z grzybami. Do tego zaserwowano nam pyszne, słoweńskie białe wino.

Lublana Food Tour

Simone zabrała nas następnie na plac targowy, który mogliśmy też podziwiać z okien restauracji. Generalnie od poniedziałku do soboty można tam nabyć owoce i warzywa, natomiast w pobliskich budynkach mięso, sery czy ryby.

Lublana Food Tour

Lublana Food Tour

Następnie udajemy się na Ciril-Metodov trg, gdzie pod nr 15 działa Klobasarna. Spróbować tam można najdoskonalszej w Słowenii kiełbasy, czyli kranjskiej klobasy. Od początku XIX w. wyrabiana jest wciąż według tej samej receptury. Co ciekawe kiełbasa ta została przebadana przez NASA i poleciała w kosmos wraz z Sunitą Williams – astronautką o słoweńskich korzeniach. Marek pałaszuje kosmiczną kiełbasę, ja natomiast posilam się zupą w wersji wege.

Klobasarna

Stamtąd maszerujemy w starszą część Lublany, by odwiedzić restaurację Druga Violina, w której pracują osoby o różnym poziomie niepełnosprawności. Odkąd lokal ten się otworzył, wciąż bardzo trudno w nim o wolny stolik. Restauracja serwuje dania typowe dla Lublany i jej okolic. Ja dostałam kaszę gryczaną z grzybami i śmietaną, Marek zaś ziemniaki ze skwarkami, które podobno zawsze jada się na niedzielny obiad. Przedostatnim punktem naszego kulinarnego zwiedzania była restauracja Romansa, która była najbardziej ekskluzywną ze wszystkich, jakie odwiedziliśmy. Była aż tak ekskluzywna, że Marek został przez kelnerkę wykąpany w białym winie. Fakt faktem Marek tej kąpieli nie zamawiał, przez co kelnerka była nieco sparaliżowana i przepraszała go chyba z milion razy. My ją pocieszaliśmy, że sytuacja byłaby znacznie gorsza, gdyby wylała na niego czerwone wino.

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana i jej dwa najlepsze punkty widokowe

Ostatnim punktem naszego Food Tour była wizyta w Nebotičniku, czyli drapaczu chmur. Drapacz ma raptem 13 pięter, ale w 1933 r., gdy ukończono jego budowę, był jednym z wyższych budynków w Europie. Obecnie na trzech ostatnich piętrach mieści restaurację i kawiarnię z tarasem widokowym. I to właśnie kawiarnia była naszym celem. Musimy przyznać, że rozciągająca się stamtąd panorama miasta absolutnie nas zachwyciła. I choć może serwowane tam ciastka nie są najlepszymi w całej Lublanie, to dla widoku na pewno warto tam wpaść. W Nebotičniku kończyliśmy naszą wycieczkę z Simone, która musiała pędzić do kolejnej grupy, którą miała oprowadzać po mieście.

Lublana widziana z Nebotičnika

Lublana

Lublana

Lublana

My natomiast postanowiliśmy udać się spacerem na wzgórze zamkowe. Na spokojnie przemierzyliśmy więc starówkę, chłonąc jej atmosferę i przyglądając się toczącemu tu życiu. Oczywiście zrobiliśmy zdjęcie jednego z czterech smoków pilnujących Zmajskiego mostu, które stały się swoistym symbolem Lublany. Na  Grajski grič (wzgórze zamkowe) wchodzimy od strony ul. Streliškiej, przy której mamy zaparkowany samochód. Wzgórze to przyjemny teren spacerowy – są tu ścieżki i alejki. Widoki rozciągają się jednak nieco bliżej samego zamku, gdzie na niewielkiej polance piknikuje kilka osób.

Wzgórze zamkowe

Lublana

Lublana

Lublana

Zamek w Lublanie może trochę zadziwić, gdyż stanowi połączenie przeszłości z teraźniejszością oraz tradycji z nowoczesnością. W obręb wiekowych murów wpasowano nieco bardziej współczesne konstrukcje, które o dziwo naprawdę tam pasują. Zamek oferuje kilka wystaw, jednak dla nas, a raczej dla mnie największą atrakcją była wieża, z której rozciąga się przepiękna panorama miasta i okolic. W ramach oszczędności udaję się tam sama, bo doszliśmy do wniosku, że wydawanie kasy na dwa bilety, gdy w planach mieliśmy tak naprawdę tylko kilka zdjęć, nie ma większego sensu.

Lublana zamek

Lublana zamek

Lublana zamek

Lublana zamek

Lublana zamek

Lublana

Lublana zamek

Lublana zamek

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

Lublana

 

AKC Metelkova – Lublana alternatywnie

Po pobycie na zamku wracamy do auta i jedziemy do AKC Metelkova, którą bardzo gorąco polecała nam Simone. Na terenie dawnych koszar wojskowych powstało zagłębie street artu i sztuk alternatywnych. Okolica Metelkovej niczym się nie wyróżnia, natomiast wkraczając na jej teren człowiek czuje się, jakby wkroczył do innego wymiaru (w przenośni i dosłownie). Oprócz licznych graffiti i instalacji przestrzennych, znaleźć tam można liczne kluby muzyczne. Odbywają się tu wystawy oraz happeningi. Niewątpliwie Metelkova jest szalenie fotogeniczna i nie tylko my biegaliśmy po niej z aparatami, próbując uchwycić jej nieco zwariowane piękno. I szczerze mówiąc Metelkova trochę nie pasuje do bardzo uładzonej i uporządkowanej Lublany. Ale chyba każde miasto potrzebuje takiego wyróżniającego się na tle innych dzielnic miejsca.

Metelkova

Metelkova

Metelkova

Metelkova

 

Metelkova

Metelkova

Metelkova

Metelkova

Metelkova

Metelkova

Lublana praktycznie
  • Na całkiem gruntowne zwiedzanie ścisłego centrum i starówki teoretycznie wystarczy jeden dzień. W praktyce, warto mieć jednak dwa dni, aby nie musieć mieć bardzo szybkiego tempa oraz by znaleźć czas na degustację wina czy odpoczynek w jednej z licznych w Lublanie knajpek.
  • O Food Tour oraz restauracjach, które odwiedziliśmy, przeczytacie w naszym kulinarnym wpisie o Słowenii – KLIK.
  • Jeśli wybieracie się do Lublany własnym autem musicie pamiętać, że objęta jest ona płatnymi strefami parowania, a ścisłe centrum jest w większości wyłączone z ruchu samochodowego. W soboty od godz. 14.00, a w niedziele i święta przez cały dzień w stolicy można parkować za darmo. W ścisłym centrum znajdziecie strefy krótkiego parkowania od 30 do 120 min. Im dalej od centrum tym możliwy czas postoju się wydłuża. Oprócz tego w Lublanie znajdziecie trzy parkingi Park&Ride: Dolgi Most, Stožice Sports oraz Chengdujska.
  • Lublana może też stanowić całkiem dobrą bazę wypadową do zwiedzania całej Słowenii – blisko z niej do wielu ważnych atrakcji tego kraju: Jeziora Bled i Bohinj, Velikiej Planiny, Krvavecu i wielu, wielu innych.

A po lekturze zapraszamy na filmowy spacer po Lublanie:

TAGI
Powiązane wpisy