Macedonii Północnej
Bałkany praktycznie Macedonia

Co nas wkurza w Macedonii Północnej?

-
31 października 2019

W Macedonii Północnej wiele rzeczy uwielbiamy. Ludzi, piękną przyrodę, cudowne krajobrazy, mnogość gór, możliwość aktywnego spędzania wolnego czasu. Moglibyśmy tak długo wymieniać. Ale prawda jest też taka, że im dłużej tu jesteśmy, tym coraz więcej rzeczy zaczyna nas po prostu wkurzać. Zresztą nie tylko nas. Wielu naszych macedońskich znajomych spokojnie mogłoby się pod tym artykułem podpisać. Bo większość z poniższych kwestii irytuje ich równie mocno, co nas. Problem jest jednak taki, że wciąż zarówno politycy, jak i spora część społeczeństwa ma w głębokim poważaniu chociażby kwestie ekologii czy zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza.

Śmieci

Zaczniemy od tematu, który mocno rzuca się w oczy podczas podróżowania po Macedonii Północnej. Śmieci. Są wszędzie. Przy drogach, wzdłuż rzek, w miastach, w górach. I nie chodzi jedynie o papierki po batonikach, puszki czy plastikowe butelki, których ktoś nie był w stanie wynieść do kosza. Mamy tu na myśli również sprzęty AGD, gruz pochodzący z remontu domów czy mieszkań i inne, tego typu gabaryty. Robi to niesamowicie przykre wrażenie, gdyż Macedonia ma naprawdę wspaniałą przyrodę, z której jednak miejscowi niewiele sobie robią. Swego czasu największe kuriozum miało miejsce na szczycie Vodno. Tuż obok górnej stacji kolejki znajdowało się małe wysypisko śmieci, urządzone prawdopodobnie przez obsługę gondoli i znajdujący się tam sklepik. Dodamy, że odpadki można zwieźć albo za pomocą gondoli, albo samochodem, gdyż na szczyt dociera asfaltowa szosa. Z bliżej jednak nieznanego nam powodu mała hałda śmieci witała turystów i mieszkańców zaraz po tym, jak opuszczali kolejkę. Ostatnio jednak hałda zniknęła. Pytanie, czy i kiedy znów powróci…

Wszechobecny plastik

Z Markiem staramy się ograniczać ilość plastiku w naszym życiu. W Macedonii Północnej jest to jednak szalenie trudne. Po pierwsze musimy kupować butelkowaną wodę, gdyż nawet nasi znajomi odradzali nam picie skopijskiej kranówki (ze względu na stare rury). Tu popełniliśmy błąd taktyczny, bo mogliśmy zabrać ze sobą dzbanek filtrujący wodę. Na duże zakupy zawsze chodzimy z naszymi torbami. Jednak w supermarketach praktycznie nie ma możliwości zważenia warzyw/owoców bez uprzedniego zapakowania ich w foliowy worek. Tyczy się to tych miejsc, gdzie są one ważone przez pracownika sklepu na odpowiednim dziale. Próbowałam parę razy dać np. banany bez folii, to pan lub pani natychmiast sięgała po torebkę i dopiero wtedy przyklejała cenówkę. Mimo moich protestów… W mniejszych sklepach wygląda to tak. Kupujecie butelkę czegoś do picia – zostanie ona zapakowana w torebkę foliową. Kupujecie 2 batoniki – zostanie zrobione dokładnie to samo. Czasem sprzedawcy pytają się, czy chcecie kesę (kesa), ale nie jest to powszechna praktyka. Inny przykład to nasze ulubione strudle – ciasteczka nadziewane dżemem. W tekturowym opakowaniu znajduje się zwykle 12 sztuk. Każde ciasteczko jest zapakowane w odrębną, plastikową otoczkę. Dodatkowo czasem całe opakowanie jest też w foliowym worku. Masakra…

Brak segregacji odpadów

Z poprzedniego problemu wynika kolejny. W Macedonii Północnej praktycznie nie istnieje coś takiego, jak segregowanie śmieci. To znaczy znajdziecie pojemniki na plastik/metal lub szkło, albo na oba tworzywa jednocześnie. Większość z mieszkańców jednak nie bardzo z nich korzysta. Na osiedlu, na którym mieszkamy, widujemy czasem osoby, które oddzielają szkło i plastik od reszty odpadów. Są jednak w mniejszości. Z drugiej strony, do tej, jak innych dzielnic przyjeżdżają motorynkami lub wozami zaprzęgniętymi w wychudzone koniki Romowie, którzy z kubłów wyciągają kartony i plastikowe butelki. Nie mamy pojęcia, co z nimi dalej robią, ale wygląda to trochę tak, jakby wypełniali jakąś lukę w segregacji śmieciami.

W większości dzielnic w Skopje znaleźć można tylko jeden pojemnik na segregowane odpady.

Macedonii Północnej

Wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza

Kolejnym problemem z jakim zmaga się Macedonia Północna, jest zanieczyszczenie powietrza. W szczególności tyczy się to Skopje i Tetova, ale również pozostałe, większe miasta, jak Debar, Bitola czy Gostivar sobie z tym nie radzą. Myśleliśmy do tej pory, że pod kątem smogu nie da się przebić Sarajewa. Okazuje się, że stolica Bośni i Hercegowiny ma w tej materii godnych przeciwników. Dopóki w Skopje było ciepło zarówno w dzień, jak i w nocy, powietrze było tu względnie dobrej jakości. Od początku października, gdy sezon grzewczy zaczynał się rozkręcać, z każdym dniem widzieliśmy coraz większą warstwę smogu unoszącą się nad miastem. Dodatkowo, im słabsza robiła się pogoda, tym przybywało aut na ulicach. Podobnie rzecz się miała w Tetovie. Gdy wybraliśmy się w Szar Planinę pewnego niedzielnego, słonecznego dnia, to położonego w dole miasta w ogóle nie widzieliśmy spod grubej, szarej i śmierdzącej chmury. Jednak ucieczka w góry nie zawsze pozwala uciec przed zanieczyszczonym powietrzem. Po pierwsze, ze względu na pożary. Wiele z nich wynika z działania ludzi, którzy uważają, że wypalanie traw jest zbawienne dla środowiska. Po drugie, podczas wizyty w Skopskiej Crnej Gorze, paśmie górującym na północ od Skopje, okazało się, że wiatr przywiewa tam śmierdzący smog ze stolicy. Zamiast więc wdychać świeże, górskie powietrze, wdychaliśmy miejskie, cuchnące wyziewy.

Smog w pogodny dzień. Tu akurat było go wyjątkowo mało.

Macedonii Północnej

Duża ilość bezdomnych zwierząt

Jeśli kochacie zwierzaki, to w Macedonii Północnej z ich powodu możecie popaść w depresję. Bowiem ilość bezdomnych psów i kotów jest tutaj ogromna. Po dłuższym pobycie zaczynamy coraz mniej zwracać na nie uwagi, ale czasami się po prostu nie da. Na naszym osiedlu staramy się psiakom wynosić jakieś resztki, które nadają się dla ich żołądków. W innych dzielnicach widujemy przygotowane domki dla kotów czy wystawione miski z suchą karmą dla psów. Widać, że części mieszkańców ich los nie jest obojętny. Ale tak czy inaczej serce czasami się kraje nad tymi zabiedzonymi i zaniedbanymi zwierzakami.

Bezdomny psiak na naszym osiedlu.

Macedonii Północnej

Bezsensowne inwestycje

Macedonia Północna nie radzi sobie z wieloma problemami, za to doskonale radzi sobie z trwonieniem pieniędzy. Środki inwestuje się w wiele, często bezsensownych projektów, z których spora część nigdy nie zostaje ukończona. I nie chodzi nam jedynie o pomniki, bo te akurat stoją, mają się dobrze i po części przyciągają turystów. Doskonałym przykładem jest most dla pieszych w centrum Skopje. Powinien zostać ukończony jakiś czas temu. Jego główną atrakcją miało być młyńskie koło, mniejsza wersja London Eye. Od dłuższego czasu inwestycja ta stoi porzucona i straszy przechodniów. W naszej dzielnicy zrobili rondo. Kiedy przyjechaliśmy, nie miało nawierzchni. Teraz ma już wylany asfalt, ale wciąż spora jego część wygląda, jakby planowano coś jeszcze na nim robić, ale chyba nie ma komu. W Macedonii Północnej znaleźć też można wiele niedokończonych projektów: budynków, dróg itd.. Jednym ze sztandarowych przykładów jest wieża budowana na Vodno. Są dwie teorie. Jedna mówi o tym, że ma to być wieża inwigilująca Bałkany, zbudowana przez USA. Jednak, gdyby tak było, to dawno by ją ukończono. Druga, bardziej realna teoria zakłada, że została zaplanowana przez poprzedni rząd i po prostu skończyły się na nią środki.

Wciąż nieukończona wieża na Vodno.

Macedonii Północnej

Problemy z hydrauliką

To już temat, który może niekoniecznie wkurza Macedończyków, ale na pewno irytuje nas. Tutejsze łazienki to marzenie każdego hydraulika. Bowiem absolutnie wszystko się w nich psuje. W naszej łazience brodzik jest nieszczelny i woda wylewa się jego spodem zalewając połowę podłogi. Dobrze, że w tej jest dodatkowy odpływ, dzięki czemu przy każdej kąpieli nie fundujemy dodatkowo prysznica sąsiadom z niższego piętra. W pierwszym tygodniu mieszkania w Skopje zatkał nam się kibel, a kilka dni później zlew w kuchni. Dobrze, że w lokalnym sklepiku dostępny był poczciwy, polski Kret, bo inaczej, za pomocą tutejszych środków, w życiu byśmy ich nie odetkali. Zresztą, jednym z pierwszych zakupów do mieszkania była… przepychaczka do rur. Kolejną rzeczą, jaka nam się popsuła, był bojler. Postanowił się rozszczelnić i zalać nam łazienkę. Parę tygodni później, po tym, jak rozpoczął się sezon grzewczy, w ślady bojlera poszedł grzejnik, który również nas zalał niczym fala tsunami. Mamy wrażenie, że jak ktoś chce zrobić dobry biznes w Macedonii Północnej, to powinien założyć firmę świadczącą usługi hydrauliczne. Na brak zleceń na pewno nie będzie narzekać. Bo nie tylko nasza łazienka żyje swoim życiem. Od znajomych, którzy w ostatnim czasie nocowali w macedońskich pensjonatach czy hotelach usłyszeliśmy podobne, łazienkowe historie.

W Macedonii Północnej jednak nie jest tak źle

Nie chcielibyśmy jednak, abyście odnieśli wrażenie, że źle się nam w Macedonii Północnej żyje. Wręcz przeciwnie. Tych kilka tygodni, jakie tu do tej pory spędziliśmy, były naprawdę świetne. Mamy tu przyjaciół, wiedziemy bardziej rozbudowane życie towarzyskie niż w Polsce, mnóstwo czasu spędzamy poza domem (nawet pomimo mojej pracy 24/7). Jednak im dłużej tu przebywamy, tym mocniej zauważamy rzeczy, które nam się nie podobają. Ze względu na smog bardzo mocno się zastanawiamy nad powrotem do Skopje po świętach Bożego Narodzenia. Bardzo byśmy chcieli, ale z drugiej strony siedzenie przez kilka miesięcy w smogu i wdychanie tego syfu nie wydaje się być kuszącą opcją. Czas na podjęcie decyzji mamy, więc na pewno jeszcze rozważymy wszystkie za i przeciw.

TAGI
Powiązane wpisy