Livigno nie tylko na zimowy urlop – trekkingi, bieganie, bike parki

Livigno kojarzone jest przede wszystkim z zimowym wypoczynkiem. Ten położony na wysokości 1800 m n.p.m. kurort słynie z ośrodków narciarskich, które oferują 115 km tras zjazdowych o różnym poziomie trudności. Jednak do Livigno warto też wpaść latem. Podczas naszego EuroTripu 2025 przyjechaliśmy tam na początku sierpnia. Dla Marka była to trzecia wizyta, a dla mnie pierwsza. I od razu zdradzimy, że nasz tygodniowy pobyt tam obfitował w masę atrakcji. Co wcale nie oznacza, że wyczerpaliśmy wszystkie, możliwe tematy, jakie oferuje Livigno i jego okolice.

O historii Livigno słów kilka

Livigno to dość ciekawe miejsce. I to nie tylko przez wzgląd na malownicze położenie, w dolinie pomiędzy szczytami mającymi ponad 2000 m n.p.m. Nazwa miasta pochodzi prawdopodobnie z języka niemieckiego i oznacza „lawinę śnieżną”. Z racji tego, że przez wieki było to miejsce dość odizolowane (trudno dostępne przełęcze wiodące do doliny, wysokie góry wokół), było też określane mianem… „Małego Tybetu”. Livigno pod kątem administracyjnym najpierw podlegało pod hrabstwo Bormio, później zostało włączone do Królestwa Włoch. W tych historycznych zawirowaniach pojawił się pewien aspekt, który dość mocno wpłynął na to, jak miasto funkcjonuje obecnie. Otóż w XVI wieku uzyskało ono status strefy wolnocłowej. Po co go wprowadzono? By zatrzymać odpływ ludności z tych terenów. Dzięki temu Livigno mogło zacząć oferować konkurencyjne ceny. Co w szczególności teraz przyciąga tam turystów. Tańsze zakupy, w szczególności dóbr luksusowych, kosmetycznych czy artykułów sportowych to spora motywacja, by tam wpaść.

Livigno

Wracając jednak do historii – to, co przez długi czas się nie zmieniało w przypadku Livigno, to fakt, że w miesiącach zimowych, czyli niemal od listopada do maja, było ono odcięte od reszty kraju. Jednak sprawy nabrały rozpędu, gdy rolnicze Livigno postanowiło rozwijać się pod kątem turystyki. W tym celu w II połowie XX powstały tam pierwsze wyciągi narciarskie. Wtedy też przełęcz Foscagno, przez którą dojeżdża się do miasta od strony Bormio, stała się przejezdna przez cały rok. Dzięki temu dotarcie do Livigno przestało być takim wyzwaniem, a turyści szybko odkryli jego niesamowite walory.

Livigno

Livigno a strefa wolnocłowa

Nie da się ukryć, że Livigno jest jednym z popularniejszych, włoskich kurortów. No właśnie… włoskich? Można nabrać wątpliwości, bo z racji bycia strefą wolnocłową, to jadąc od Bormio granicę włoską przekraczacie na wspomnianej przełęczy Foscagno (od miasta dzieli ją dystans 13 km). Warto też pamiętać, że wracając z Livigno trzeba spełnić wymogi ilościowe dotyczące alkoholu, papierosów i innych tego typu dóbr, ponieważ Włosi lubią dość skrupulatnie sprawdzać, czy nie przekroczyło się limitów! Podobnie Szwajcarzy. Np. jadąc z Livigno przez przełęcz Forcola, gdzie znajduje się szwajcarskie przejście graniczne.

Livigno

Ale pomijając kwestie przejść granicznych, to Livigno jest włoskie. Choć funkcjonuje nieco inaczej niż reszta kraju. Głównie właśnie za sprawą bycia strefą duty-free. Dzięki temu naprawdę sporo artykułów możecie kupić tam taniej. Zaczynając od paliwa – w 2025 było ono tańsze od o jakieś 0,5-0,7 €/l niż w innych częściach Włoch. Oczywiście taniej kupicie tam też alkohol, papierosy, perfumy czy kosmetyki. Nas najbardziej interesowały ubrania outdoorowe. I tu różnice w cenach potrafiły być naprawdę sporo. Aczkolwiek z doświadczenia polecam weryfikować je na bieżąco z tymi, jakie oferują np. polskie sklepy. Wybór jest naprawdę spory, choć w moim przypadku zazwyczaj problemem był brak rozmiarów, jaki mnie konkretnie interesował. Niemniej, i tak się w Livigno obkupiliśmy.

Livigno

Livigno jako kurort

Bycie strefą wolnocłową to jedno. Ale Livigno jest przede wszystkim prężnie rozwijającym się kurortem, który przyciąga turystów i sportowców przez cały rok. Dlaczego wprowadziliśmy rozróżnienie na turystów i sportowców. Bowiem dla tej drugiej grupy Livigno jest miejscem, w którym odbywają się wszelkiej maści obozy kondycyjne. Z racji tego, że miasto położone jest dość wysoko, bo na 1800 m n.p.m. pozwala na treningi nastawione na budowanie lepszej wydolności. Sama się o tym przekonałam, gdy pierwszego dnia po przyjeździe dostałam zadyszki biegnąc płaską ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż rzeki. I to pomimo faktu, że wcześniej przez 2 tygodnie niemal ciągle byliśmy w górach. Oczywiście szybko mój organizm przyzwyczaił się do tych warunków. Ale szybko zrozumiałam, dlaczego Livigno przyciąga osoby trenujące najróżniejsze dyscypliny sportowe.

Livigno

A jeśli o sportach mowa, to jak już wspominaliśmy, miasto kojarzone jest przede wszystkim ze sportami zimowymi. Warto nadmienić, że w 2026 roku Livigno zostało jednym z gospodarzy Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Notabene w trakcie naszej wizyty prowadzona była kampania w ramach protestu przeciwko ingerencji w stoki po stronie ośrodka Mottolino. Przeorano spory kawał zbocza na rzecz budowy infrastruktury olimpijskiej. Nie zmienia to faktu, że zdecydowana większość turystów zagląda do Livigno w zimowych miesiącach. Kurort oferuje warunki do jazdy zwykle od listopada do maja.

Livigno Olimpiada
Screen ze strony: https://www.livigno.eu/en/

W miesiącach letnich i wczesnojesiennych do miasta wpadają rowerzyści (czekają tu na nich bike parki i liczne szlaki rowerowe), piechurzy, biegacze i… fani zakupów. Livigno oferuje mnóstwo miejsc noclegowych. Ale trzeba liczyć się z tym, że tanio w nich nie jest. Za to jeśli chodzi o ceny w restauracjach, to te są bardzo przystępne. Niewątpliwym plusem miasta jest darmowa komunikacja, która funkcjonuje tak latem, jak i zimą. A to zdecydowanie ułatwia przemieszczanie się po rozciągniętym wzdłuż doliny Livigno.

Nasz pobyt w Livigno

Do Livigno wpadliśmy na tydzień. Chcieliśmy tam dotrzeć jeszcze w lipcu, ale pogoda w wakacje 2025 była mocno kapryśna. Dlatego ostatecznie w Livigno stawiliśmy się 1 sierpnia. Niestety to wiązało się z powoli wchodzącym wysokim sezonem we Włoszech, który przypada właśnia na ten letni miesiąc. Mimo to udało nam się znaleźć nocleg, który spełniał wszystkie nasze oczekiwania i nie kosztował małej fortuny, a był nowoczesny apartament, blisko głównego deptaka, z darmowym miejscem parkingowym. Dzięki temu mogliśmy bez ruszania auta eksplorować szlaki, bike parki czy samo miasto.

Livigno trekkingowo

Livigno to doskonała baza wypadowa do trekkingów. Latem, posiłkując się darmowymi autobusami, kolejami linowymi (odpłatne) lub własnym autem można wyjechać ciut wyżej, by nie musieć pokonywać przewyższenia z samego miasta (choć oczywiście też jest to wykonalne). Wokół miasta znajdziecie masę szlaków o różnym poziomie trudności. Czekają tu nas Was trasy poprowadzone przez rozległe, piękne doliny, jak i te wiodące przez górskie granie. Czyli dla każdego coś miłego!

mottolino

Trekking na Monte della Neve

Pierwszego dnia pobytu w Livigno wybraliśmy się na popołudniowy trekking na szczyt Monte della Neve. Znajduje się po stronie ośrodka Mottolino. Żeby nie musieć maszerować bezpośrednio z miasta, podjechaliśmy autem na przełęcz Eira. Znajduje się tam duży parking, dostępny również odpłatnie dla posiadaczy kamperów. Stamtąd, przez górną część ośrodka narciarskiego udaliśmy się w stronę szczytu. Najpierw minęliśmy wrak samolotu, później stację gondoli, a następnie wzdłuż głównego grzbietu przemaszerowaliśmy na szczyt Monte della Neve (2785 m n.p.m.). Pogoda tego dnia była dość specyficzna. Dlatego gdy stanęliśmy na jego wierzchołku, zaczęło świecić słońce i prószyć śnieg. Do tego wiał huraganowy wiatr. Więc trudno było nam uwierzyć, że jest… sierpień. Mimo to widok na Livigno i góry był obłędny! Stamtąd, mniej więcej tą samą drogą wróciliśmy na przełęcz. Cała trasa miała 10 km długości. Z przełęczy można się też udać na inny szczyt – Monte Crapene. Niestety w trakcie naszego pobytu w Livigno nie starczyło nam czasu, żeby jeszcze i jego odwiedzić.

mottolino

Livigno biegowo

Będąc w Livigno zależało mi oczywiście na tym, aby zaliczyć kilka biegowych wycieczek. W szczególności, że przy okazji mogłam też wzmocnić moją wydolność. Latem w mieście można spotkać wielu biegaczy, którzy głównie trenują na ścieżce pieszo-rowerowej, która wiedzie w dużej mierze nad rzeką, wzdłuż całego miasta. Natomiast w górach biegaczy spotykałam raczej sporadycznie. Tam częściej trafiałam na piechurów lub rowerzystów.

Wycieczka na 1 – pętla wokół Livigno

Będąc w nowym dla mnie miejscu lubię pierwszą trasę biegową tak zaplanować, by pozwoliła mi je jak najlepiej poznać. Dlatego zdecydowałam się zrobić pętlę wokół całego Livigno. Była tak pomyślana, by przetrawersować zbocza powyżej miasta, by mieć cały czas jak najlepsze widoki. Dlatego z naszego apartamentu, znajdującego się od strony Lago di Livigno, udałam się najpierw na stronę ośrodka Carosello. Tu ścieżki przeprowadziły mnie przez rozległe polany powyżej miasta, dzięki czemu mogłam podziwiać niemal całą dolinę. Później na chwilę zbiegłam do Livigno i ścieżką pieszo-rowerową dobiegłam do jego południowego krańca. Następnie czekała mnie wspinaczka przez fragment Valle delle Mine (notabene niesamowicie widokowe miejsce), a z niej do uroczej chatki Baitel Moton da l’Al.

Livigno biegowo

Z racji przebudowy stoków po stronie Mottolino, od tego miejsca trawersujący dalej szlak był zamknięty. Nie chcą ryzykować tego, że gdzieś utknę, albo będę musiała zawracać, zmieniłam nieco trasę i obrałam ścieżkę bardzo stromo schodzącą ku niżej położonej, szutrowej drodze. Przy okazji zaliczyłam tam spektakularną glebę. Oczywiście w najbardziej odludnym miejscu z możliwych. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało i mogłam kontynuować bieg. Po drodze spotkałam stado koników, trafiłam na artystyczne, leśne instalacja i w końcu dobiegłam do miasta. W sumie cała pętla miała 28 km, a w jej trakcie pokonałam 928 m przewyższenia.

Wycieczka nr 2 – Carosello 3000

„Ta trasa, jak już się wbijesz na górę, będzie praktycznie płaska!” – powiedział Marek, sugerując, żebym za kolejny, biegowy cel obrała Carosello 3000. Generalnie jak zwykle średnio spojrzałam na poziomice na mapie. Uznałam, że skoro Marek był tam wielokrotnie, to wie, co mówi. Początek trasy był wymagający. Z Livigno czekał mnie stromy podbieg do górnej stacji wyciągu Vetta. W dużej mierze poruszałam się po szutrowych drogach. W pewnym momencie dogonił mnie rowerzysta na gravelu, który tylko stwierdził, że mam naprawdę dobre tempo, bo od 10 min próbował mnie dogonić. Owszem, tempo miałam dobre.

carosello

Ale gdy dotarłam na główny grzbiet, który miał mnie doprowadzić do Carosello 3000, lekko się… załamałam. Grzbiet wcale nie był płaski i łagodny. Może z perspektywy rowerowej jazdy Marka taki się wydawał. Ale dla biegaczki, dodajmy już trochę zmęczonej, stanowił pewne wyzwanie. Wolno bo wolno ale dowlekłam się do górnej stacji Carosello 3000. Z racji niskiej temperatury nie spędziłam tam zbyt wiele czasu i ruszyłam w dół. Stromy zbieg do Livigno był niezwykle widokowy. Żeby nie wracać bezpośrednio przez miasto, do apartamentu udałam się znanym mi z dnia poprzedniego widokowym trawersem. W sumie cała pętla miała 20,5 km, a w jej trakcie pokonałam 1121 m przewyższenia.

Wycieczka nr 3: z Carosello 3000 do Federii

Trzecia, biegowa wycieczka była nastawiona nie na dystans, a na wspólne foty z Markiem oraz wizytę w Federii – pięknej dolinie w bliskim sąsiedztwie Livigno. Tym razem jednak zdecydowałam się na przejazd główną koleją gondolową ośrodka Carosello 3000, by nie musieć ponownie pokonywać stromych zboczy. Tam spotkałam się z Markiem i wspólnie (on na rowerze, ja biegowo) udaliśmy się trasą pieszo-rowerową Madonon na szczyt Monte delle Rezze. To bardzo widokowa i spektakularna trasa. Aczkolwiek tego dnia z rana nad okolice przyszły chmury, które sprawiły, że krajobrazy zrobiły się nieco szare.

madonon
federia

Ale warunki znacząco się poprawiły, gdy skierowaliśmy się ku Federii. Szlak wiodący tam z ośrodka Carosello 3000 jest przepiękny – przecina się zielone łąki, jednocześnie mogąc podziwiać położoną niżej dolinę oraz wysokie szczyty ponad nią. Większość turystów zatrzymuje się przy Cheseira da Fedaria – uroczej, górskiej gospodzie. Tam się rozdzielamy – Marek mknie szybko w dół na rowerze, a ja zbiegam za nim, po asfalcie. W dolinę ściągają tłumy. Ale nie ma się czemu dziwić – jest ona przepiękna i łatwo dostępna. Tym razem w trakcie pokonałam 20 km i 267 m przewyższenia.

federia

Livigno na rowerze

Latem Livigno przyciąga spore ilości rowerzystów – zarówno szosowców, jak i fanów enduro, freeride’u , downhillu czy nieco lżejszych wycieczek na e-bike’ach. Na każdą z tych grup czekają odpowiednie trasy, szlaki czy bike parkowa infrastruktura. Marek podczas swoich trzeci wizyt miał okazję przetestować najróżniejsze opcje, o których nieco szerzej opowiadał w artykułach z wcześniejszych lat.

Livigno – Great Days 2022 i wycieczka do Cancano

Livigno latem – rowerem po Alpach

Rowerowe Livigno według Marka

Na rowerzystów górskich w Livigno i jego najbliższych okolicach czeka mnóstwo atrakcji. Przede wszystkim mamy tu do dyspozycji 2 rozbudowane bike parki, po przeciwnych stronach miasta. Oba miejsca oferują nieco inny format jazdy i bardzo dobrze uzupełniają. Mottolino to jeden z pierwszych bike parków we Włoszech i oferuje zróżnicowane trasy. Ale największy nacisk kładzie się w nim na płynność jazdy i zróżnicowane przeszkody. Jest to świetne miejsce do szlifowania technicznych umiejętnościach na różnego rodzaju hopach i zeskokach.

Carosello 3000 położone po drugiej stronie doliny znane jest przede wszystkim z widokowych singletraili. Prostsze technicznie trasy momentami wymagają czasem nieco dokręcenia korbą, ale zjazdy odwdzięczają się płynnością, większą długością oraz pięknymi widokami. Zdecydowana większość tras położona jest powyżej linii lasu i pozwala poczuć prawdziwą magię jazdy w wysokich Alpach. Zdecydowanie polecam odwiedzić obydwa miejsca, a Carosello zwłaszcza przy dobrej pogodzie. Poza samymi bike parkami dookoła Livigno znajduje się mnóstwo pieszo-rowerowych szlaków. Moim ulubionym jest zjazd z bike parku Carosello do Val Federia. Kolejne spektakularne i dosyć łatwe technicznie trasy to Alpe Mine, Passo Trella czy Passo di Alpisella. Na pewno nie była to moja ostatnia wycieczka do Livigno i chętnie tam wrócę nawet po to, by powtórzyć niektóre zjazdy. Nadal zostało mi jeszcze kilka do odkrycia. Dodam, że niecałą godzinę jazdy od Livigno, można przyjemnie pojeździć też w Bormio, by np. zaliczyć kultowy zjazd z Cima Bianca.

Rowerowa wycieczka po Livigno

Wbrew pozorom oboje zabraliśmy w podróż rowery. Aczkolwiek ja jeździłam na nim zdecydowanie rzadziej, niż Marek. Ale w Livigno udało nam się wygospodarować czas na wspólną wycieczkę. Plan był prosty, aby przejechać wzdłuż całe miasto, a na deser wpaść do jednej z dolin na południe od niego. Jednak naszym pierwszym celem była Ristoro Alpisella – urocza restauracja położona nad brzegiem Lago di Livigno. Wiedzie do niej popularna trasa pieszo-rowerowa. Znajduje się przy niej plac zabaw, sporo ustawionych na zewnątrz ław i stołów. Mocno sielankowy klimat. Z jej okolic wychodzi szlak do Vella Alpisella, a dalej do Lago di Cancano.

livigno na rowerze

My jednak zawróciliśmy stamtąd z powrotem w stronę Livigno. I trzymając się trasy wzdłuż rzeki ruszyliśmy na południe. Ponieważ wybraliśmy się na wycieczkę późnym popołudniem, to mogliśmy się cieszyć pustkami. Trasa ta jest niezwykle widokowa i przyjemna. Jedzie się praktycznie po płaskim, a przy okazji można podziwiać panoramę okolicznych gór.

Po opuszczeniu Livigno skierowaliśmy się ku Valle Vago. Zatrzymaliśmy się przed nią na krótki odpoczynek. I… gdy chciałam wsiąść na mój rower, to okazało się, że… nie mam powietrza w jednej oponie. Traf chciał, że nie mieliśmy ze sobą dętki. Dlatego Marek ruszył na rowerze z powrotem do Livigno, by wziąć samochód i po mnie przyjechać. Ja postanowiłam wydostać się na główną szosę i powoli pchając rower dotrzeć nieco bliżej miasta. Czy coś jeszcze mogło pójść nie tak? Owszem, bowiem nad dolinę przyszła ulewa. Co ciekawe, mnie ona dopadła, a Marka ominęła. Na szczęście udało mi się schować na stacji benzynowej, na której poczekałam na ratunek ze strony Marka.

Livigno latem – czy warto?

Naszym zdaniem Livigno to idealne miejsce na letni urlop. Oczywiście wiele zależy od pogody, która w wysoko położonej dolinie otoczonej szczytami mającymi po 3000 m n.p.m., może być mocno kapryśna. Na szczęście w naszym przypadku aura w większości przypadków sprzyjała. Owszem, nie mogliśmy narzekać na upały, ale przez większość czasu mieliśmy słońce, albo lekkie zachmurzenie. Natomiast jedno jest pewne – tydzień to stanowczo za mało, by nacieszyć się Livigno. Dodatkowo, my poświęciliśmy jeden dzień na wypad do Szwajcarii, o czym pisaliśmy w oddzielnym artykule. Livigno oferuje masę atrakcji, ciekawych szlaków pieszych czy rowerowych. Co więcej, w promieniu 20-30 km znaleźć można kolejne perełki. Więc według nas, nawet przez 2 tygodnie nie ma szansy na choćby dzień nudy. Kurort jest też świetnie przygotowany pod kątem turystów, a całe zaplecze noclegowe i restauracyjne jest na naprawdę wysokim poziomie. Więc my Livigno gorąco Wam polecamy, nie tylko na tańsze zakupy w strefie wolnocłowej.

livigno rower

Livigno praktycznie

  • Planując letni urlop w Livigno omijajcie raczej II połowę sierpnia. A najlepiej cały sierpień. To właśnie wtedy przypada szczyt włoskich urlopów, ceny drastycznie skaczą do góry, a ilość turystów w mieście jest zdecydowanie większa.
  • Decydując się na zakupy, w szczególności alkoholu/papierosów itd. pamiętajcie o limitach, które mogą być sprawdzane na włoskiej lub szwajcarskiej granicy. Z limitami zapoznacie się na oficjalnej stronie Livigno.
  • Podczas pobytu w Livigno zachęcamy Was do korzystania z darmowej komunikacji, która pozwoli Wam dotrzeć w różne części miasta, do stacji wyciągów oraz do nieco dalej oddalonych punktów. Z rozkładem i dostępnymi liniami zapoznacie się -> TU. Google Maps również pokazują lokalne linie oraz godziny przyjazdu (latem wszystko się ładnie zgadzało), więc możecie się też posiłkować tą aplikacją.
  • Gdzie warto zjeść? My w szczególności polecamy: Roxy Bar Ristorante – Pizzeria (posiadają pizzę bezglutenową, która jest naprawdę pyszna), Ristorante Birrificio 1816 (bar i restauracja z kraftowym piwem i… dużą ilością fistaszków).

Jeśli uważacie ten artykuł za pomocny i ciekawe, to będzie nam niezwykle miło, jeśli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy!

buy coffee

Zobacz również

2 Responses

  1. Wpis blogowy – blog i informacje na nim👍, to nie to samo co wideoblog.
    Razem dają mi przyjemne uczucie pełności tematu.
    Dzięki 😊

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.