Bałkany 2016 Summer Trip Macedonia

Jezioro Dojran i legenda o pięknej Dojranie

-
6 marca 2017

Po zakończeniu zwiedzania ruin Stobi, wyruszyliśmy w stronę południowego krańca Macedonii, by zobaczyć położone na pograniczu z Grecją Jezioro Dojran (Dojransko Ezero, ДојранскоЕзеро). Cieszy się ono znacznie mniejszą popularnością niż Ochrydzkie czy Prespa, ale tu również znaleźć można ośrodki wypoczynkowe, z których w dużej mierze korzystają sami Macedończycy, bo turyści prawie w ogóle tu nie zaglądają. Z tego też powodu postanowiliśmy przekonać się, jak tam jest.

Legenda o Dojranie i problemy jeziora

Jednak zanim przejdziemy do naszych wspomnień, warto sięgnąć do miejscowych legend, które tłumaczą powstanie jeziora.

Niegdyś, w miejscu, w którym obecnie jest jezioro, ciągnęła się długa dolina z wybijającym w niej źródłem i płynącą, wartką rzeką. Żyła tu piękna dziewczyna imieniem Dojrana. Wielu się w niej kochało, ale na jej nieszczęście zakochał się w niej również potężny i znamienity Turek – Kaimakam. Dojrana nie mogła sobie wyobrazić, że zostanie jego żoną, natomiast ten ciągle ją śledził i kontrolował to, co robi. Załamana dziewczyna, nie widząc dla siebie żadnej nadziei, odebrała sobie życie skacząc do wybijającego w dolinie źródła. Woda pochłonęła jej ciało. Ale natura nie mogła pogodzić się ze śmiercią dziewczyny. W ramach odwetu i zemsty wody ze źródła zaczęły zalewać całą dolinę , co w krótkim czasie doprowadziło do powstania malowniczego jeziora. Zwane jest Dojran, na cześć pięknej Dojrany.

Legenda ta ma też swoją nieco mniej romantyczną wersją, według której Dojrana zajmowała się pobieraniem wody ze strumienia, który należało zatykać kamieniem. Pewnego dnia, gdy dziewczyna napełniała dzban usłyszała, że jej ukochany wrócił z armii. W euforii zapomniała zatamować strumień głazem i pobiegła do wsi. Efekt był tego taki, że potoczek zalał dolinę i powstało Jezioro Dojran. Bez względu na to, ile prawdy tkwi w ludowych podaniach, według historycznych zapisów, akwen ten pojawia się już w dokumentach z V wieku przed Chrystusem, jako miejsce występowania dużej ilości ryb. Rzeczywiście, gdy patrzy się na Jezioro Dojran, to głównie widzi się rybaków na łodziach lub wędkarzy siedzących na brzegu. Jeśli chodzi o garść faktów, to jezioro ma 43.1 km², z czego 27.3 km² należy do Macedonii, a 15.8 km² w granicach Grecji oraz osiąga maksymalną głębokość około 10 m. Niestety oba kraje praktycznie przyczyniły się do unicestwienia jeziora, ponieważ zaczęły używać jego wód do nawadniania pól. W latach 90. doszło do tego, że straciło ono 1/3 swoich zasobów, a poziom wody spadł o ponad 2 metry. To też doprowadziło do znacznego zmniejszenia ilości turystów, którzy dość regularnie odwiedzali ten region. Jak jest teraz? Zasadniczo bez szału. W okolice te zaglądają praktycznie wyłącznie Grecy, którzy do Nov Dojran przyjeżdżają tankować oraz trochę Macedończyków, którzy mają tu jeszcze swoje domki letniskowe.

Jezioro Dojran i Star Dojran

Centrum turystyki po macedońskiej stronie Jeziora Dojran jest miejscowość Star Dojran. Leży praktycznie przy samej granicy z Grecją i zasadniczo koncentruje się wzdłuż głównej drogi oraz promenady ciągnącej się przy brzegu. Tam też się udajemy, by przede wszystkim znaleźć jakiś nocleg oraz chwilę odsapnąć po intensywnym i pełnym wrażeń dniu. Patrząc na naszą mapę w aplikacji Navigator stwierdzamy, że w miasteczku oraz jego bliższych i dalszych okolicach znaleźć można kilka campingów. Szybko miało się jednak okazać, że nie do końca jest to zgodne z prawdą. Pierwszy camping, do którego zaprowadziła nas nawigacja, okazał się być hotelem. Drugi, faktycznie istniejący, o nazwie Partizan, wyglądał tak, że nie zapłacilibyśmy za niego złamanego denara, a do tego był tak zatłoczony, że namiot musielibyśmy rozbić poza jego terenem. Trzeci, położony nieco bliżej północnego krańca jeziora, kawałek za Nov Dojran, okazał się istnieć przed laty. Teren obecnie był zamknięty i zajęły go głównie krzaki i inne bujne rośliny. Czwarty również nie istniał, gdyż zastaliśmy tam jedynie sporych rozmiarów ruiny dawnego ośrodka wypoczynkowego. Niegdyś był on na pewno duży i prężnie działający, teraz jednak zostały po nim resztki infrastruktury.

Dojran

Nieco zbici z tropu wróciliśmy do Star Dojran, żeby ewentualnie poszukać noclegu w jakimś pensjonacie. Wtedy rzuca nam się w oczy kilka namiotów, które stoją przy promenadzie, na terenie niewielkiego parku, który zaczyna się nieopodal wjazdu do miasteczka. Zjeżdżamy tam samochodem i po krótkim rozeznaniu w sytuacji stwierdzamy, że też się tam rozbijemy.

Jezioro Dojran

 

Wieczór i poranek nad Jeziorem Dojran

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca na nocleg, mogliśmy nieco zakosztować w życiu Star Dojran. Wieczorem na głównej promenadzie jest dość gwarno i tłoczno, głównie za sprawą dzieci, które jeżdżą niewielką ciuchcią, która kręci się w okolicach promenady. Dorosłych też jest sporo, ale ci głównie przechadzają się w lewo i prawo. Przy promenadzie znaleźć też można kilka restauracji, z których większość wygląda na sezonowe, funkcjonujące tylko latem. W menu głównie ryby oraz dania dania kuchni macedońskiej. Ceny są bardzo przystępne. Wieczór spędzamy nad brzegiem jeziora, popijając wino i przyglądając się toczącemu w Star Dojran życiu. Trochę czujemy się tu, jakbyśmy się cofnęli w czasie i znaleźli się nad Bałtykiem sprzed paru lat. Infrastruktura pamięta okres, gdy przyjeżdżało tu znacznie więcej turystów, nastrój natomiast przypomina ten z kolonii albo wczasów pracowniczych. Całość tworzy dość ciekawą mieszankę. Gdy wracamy na nasz dziki camping, rozbijamy namiot i kładziemy się spać. Niestety później, tuż obok naszego obozu usadawia się głośna, pijąca ekipa, która do późnych godzin nocnych umila nam swoimi hałasami życie. Ale cóż, nocleg praktycznie w samym mieście, obciążony jest pewnym ryzykiem.

Dojran

Ranek na szczęście jest piękny. Pierwsze kroki kierujemy do sklepu, by nabyć jakieś śniadaniowe produkty, które następnie pałaszujemy nad brzegiem jeziora. Wcześniej Marek zalicza niezbyt udaną kąpiel w jeziorze. Niestety jego dno porasta dość duża ilość najróżniejszych roślinek, w efekcie są one nawet na wyznaczonych kąpieliskach. I choć Marek uwielbia się taplać w każdym bajorze, to Jeziorze Dojran się nie zakochał.

Dojran camping

Star Dojran

Jezioro Dojran

Jezioro Dojran

Dojran

Jezioro Dojran

7days Giga

7days Giga

Po zjedzeniu śniadania oraz zwinięciu obozowiska, idziemy jeszcze do górujących nad główną drogą ruin cerkwi św. Ilji. Świątynia ta została zniszczona w trakcie I wojny światowej i obecnie, powoli jest odbudowywana. Zanim jednak do niej dotrzemy, zatrzymuje nas na chwilę parkingowy, który chce abyśmy uiścili opłatę w wysokości 2 EUR za parkowanie. Tłumaczymy mu, że w sumie zaraz odjeżdżamy i że chcemy jedynie podejść do ruin cerkwi. Parkingowy stwierdza, że nie ma problemu i skoro tak, to nie pobierze od nas opłaty. A nawet gdyby ją wziął, to 2 EUR nie jest żadną fortuną, w szczególności jeśli potraktować ją jako opłatę również za nocleg. A wracając do kwestii cerkwi, to liczyliśmy, że z racji tego, iż znajduje się na wzgórzu, będą się rozciągały z jej okolic jakieś rozleglejsze widoki na jezioro i miasteczko. Niestety drzewa wszystko przesłaniają. Sama cerkiew jest póki co dość ascetyczna, gdyż jej wnętrze jest odrestaurowywane. Po krótkim zwiedzaniu wyruszamy na dalsze eksplorowanie południa Macedonii.

cerkiew św. Ilji Star Dojran

cerkiew św. Ilji Star Dojran

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy