Dolina Soczy
Słowenia Wrześniowa Słowenia

Dolina Soczy – Przełęcz Vršič – Planica

-
16 grudnia 2018

Raj dla aktywnych. Najpiękniejsza, słoweńska dolina. Dolina szmaragdowej rzeki. – To tylko niektóre z określeń, jakie znaleźć można na temat zachwycającej Doliny Soczy. Szczerze mówiąc nie mieliśmy jej w naszych wrześniowych planach. Ale na nasze szczęście znalazły się osoby, które przekonały nas, że warto ją odwiedzić. Dolina Soczy okazała się wymarzonym miejscem dla nas. Cudowne góry, zachwycające widoki, miliony opcji do uprawiania turystyki aktywnej oraz idealny cel na road trip.

Przystanek nr 1 – Tolmin

Po tym, jak opuściliśmy Avtovlak w Moście na Soči  wyruszyliśmy na eksplorowanie Doliny Soczy. Naszym pierwszym celem był Tolmin – największe miasto znajdujące się na jej terenie. Samo w sobie może nie jest najbardziej urodziwym miejscem na mapie Słowenii, natomiast powyżej niego znajdują się ruiny twierdzy. Na mające 426 m n.p.m. wzgórze prowadzi kilka ścieżek. My oczywiście wybieramy wersję na skróty, która niemalże pionowo prowadzi ku ruinom. Gdy robi się za stromo, decydujemy się na obranie szlaku, który łagodnie i nieco naokoło prowadzi na szczyt wzniesienia. Ruiny zamku Kozlov Rob dowodzą, że niegdyś była to naprawdę potężna twierdza. Dzięki swej lokalizacji mogła bronić zarówno Tolmin, jak i dostępu do wyżej położonej części doliny. Ponieważ jesteśmy tam koło godz. 11.00, widoki może nie są najpiękniejsze, bo w powietrzu unosi się upalna mgiełka. Ale za to Alpy Julijskie prezentują się bez zarzutów.

Jeśli chcecie wejść na wzgórze Kozlov Rob, to początek łagodnego, trawersującego szlaku znajdziecie przy ul. Brunov drevored. Przy trasie ustawione są też tabliczki informacyjne przybliżające historię tych okolic.

Tolmin

Tolmin

Tolmin

Tolmin

Dolina Soczy

Tolmin

Tolmin

Przystanek nr 2 – Slap Boka

Oczywiście Dolina Soczy nie zaczyna się i nie kończy na Tolminie. Dlatego po opuszczeniu ruin zamku wyruszyliśmy w dalszą drogę ku Trencie. Szosą 102 najpierw udaliśmy się do nieco zatłoczonego Kobaridu z położonym na wzgórzu charakterystycznym mauzoleum. Przechowywane są w nich szczątki ponad 7000 włoskich żołnierzy, którzy polegli podczas jednej z bitew w trakcie I wojny światowej. W Kobaridzie skręcamy w szosę 203, która wiedzie do Bovca. Ta część trasy zaczyna się robić nieco bardziej spektakularna pod kątem widoków. I co kilka sekund wyrywa nam się przeciągłe Wow! Kolejnym, dość spontanicznym przystankiem są w naszym przypadku okolice wodospadu Boka (Slap Boka). Od głównej szosy do punktu widokowego położonego w pewnej odległości od niego prowadzi króciutki szlak (do pokonania w 10-15 min). Slap Boka jest najwyższym wodospadem w Słowenii, mającym według różnych źródeł 136-144 m wysokości. Ponieważ oglądamy go z dystansu, ciężko jest nam ocenić jego ogrom. Niewątpliwie robi na nas wrażenie to, z jak ogromnego, skalnego klifu spływa. Natomiast trochę żałujemy, że nie można podejść do niego bliżej.

Tak, na zdjęciu poniżej jest wodospad. Jak się uważnie przyjrzycie, to dostrzeżecie go po prawej stronie.

Slap Boka

Dolina Soczy

Dolina Soczy w pełnej krasie

Za Bovcem opuszczamy szosę 203 i skręcamy w drogę nr 206, która przebiega przez Sočę, Trentę, przełęcz Vršič aż do Kranjskiej Gory. To właśnie stąd pochodzi najwięcej zdjęć ukazujący piękno doliny i mającej niebieskawo-zielony kolor, przejrzystej rzeki. Robimy tu kilka przystanków, by móc bez pośpiechu napatrzeć się na dolinę. Wskakujemy na przerzucone nad rzeką mostki lub spacerujemy chwilę wzdłuż jej brzegów. Dzięki temu jesteśmy w stanie zrozumieć fenomen tego zakątka Słowenii. Rzeczywiście Dolina Soczy może się każdemu spodobać. Rodziny z dziećmi znajdą tu dogodne trasy spacerowe lub miejsca na piknik. Osoby aktywne będą mogły wziąć udział w raftingach, spływach kajakowych, trekkingach, paraglidingu, wspinaczce, a zimą poszusować po stokach lub wybrać się na skiturową wycieczkę. Dodatkowo, poprowadzone przez dolinę drogi pozwalają cieszyć się jazdą samochodem, motocyklem czy rowerem w naprawdę pięknych okolicznościach przyrody. I zastanawia nas tylko jedno – dlaczego od razu nie umieściliśmy Doliny Soczy w naszych słoweńskich planach. Gdybyśmy się tam nie udali we wrześniu, to byłoby to nasze ogromne niedopatrzenie!

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Dolina Soczy

Droga 50 zakrętów

Szosa 203 za urokliwą, kameralną Trentą zaczyna wspinać się ku położonej na wysokości 1611 m n.p.m. przełęczy Vršič. Odcinek między górnym odcinkiem Doliny Soczy a Kranjską Gorą zwany jest drogą 50 zakrętów. Nie trzeba ich liczyć samodzielnie, gdyż są ponumerowane. Nieopodal zakrętów 49-48 znajduje się pomnik dr Juliusa Kugy (Kugyjev spomenik). Był on alpinistą, botanikiem i pisarzem, który poświęcił swoje życie eksplorowaniu Alp Julijskich. Pan doktor spogląda z pomnika ku szczytowi Jalovec, który jest siódmym, najwyższym szczytem całej Słowenii. Jest to rzeczywiście bardzo widokowe miejsce. I co ważne, przebiega tamtędy szlak wzdłuż doliny Soczy, który zaczyna się przy źródle rzeki i biegnie do Bovca. Tematske poti v Dolini Soče ma 21 km długości. Gdyby nie notoryczny brak czasu, to pewnie zdecydowalibyśmy się na jego pokonanie. Tego dnia jednak czekały na nas inne atrakcje.

Kugyjev spomenik

Od pomnika aż do przełęczy Vršič droga wije się w dużej mierze przez las. Liczyliśmy na niesamowicie rozległe widoki. Zamiast tego mogliśmy podziwiać drzewa i prowadzony w tym czasie remont szosy, który skutkował przymusowymi postojami na mijankach. Przed przełęczą zatrzymujemy się przy punkcie widokowym, skąd wreszcie możemy cieszyć się iście górską panoramą. Tam też możemy zapoznać się z historią kolejki linowej, która łączyła Kranjską Gorę z Trentą i Bovcem. Nie służyła ona jednak turystom, a armii austro-węgierskiej, której dostarczała zapasy sprzętu czy żywności. Do naszych czasów zachowały się głównie fragmenty jej podpór.

Przełęcz Vršič

Przystanek nr 3 – Przełęcz Vršič

Kolejny, dłuższy przystanek robimy już bezpośrednio na przełęczy Vršič. Przede wszystkim to najlepszy punkt widokowy na całej trasie 50 zakrętów. Świadczy o tym fakt, że spotykamy tu tłumy turystów, mimo że jadąc od Trenty widzieliśmy może kilka aut. Generalnie większość osób dociera tu od strony Kranjskiej Gory, do której szybciej i łatwiej można dojechać np. z Lublany. Przełęcz znajduje się na wysokości 1611 m n.p.m. i stanowi doskonałą bazę wypadową w wyżej położone partie gór. My idziemy na lekki i widokowy spacer do schroniska Poštarski dom na Vršiču. W trakcie wędrówki możemy podziwiać Ajdovską deklicę. Jest to kobieca twarz, którą dostrzec można na skalnej ścianie góry Prisank. Na jej temat krążą najróżniejsze legendy. Ale jedno jest pewne – Ajdovska deklica jest dziełem przyrody, a nie człowieka. Po dotarciu do schroniska wdrapujemy się na dwa, niewielkie wniesienia, z których możemy w pełni zachwycić się górskimi widokami. Żałujemy, że nie mamy czasu udać się gdzieś wyżej. Ale z drugiej strony wiemy, że jeszcze tu kiedyś wrócimy.

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Ajdovska Deklica

Ajdovska deklica

Ajdovska deklica

Poštarski dom na Vršiču

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Przełęcz Vršič

Nieco poniżej przełęczy Vršič w kierunku na Kranjską Gorę znajduje się urocza, drewniana Ruska Kapelica. Zbudowana została w 1917 r. przez rosyjskich więźniów wojennych. Miała upamiętniać ich pobratymców, którzy min. zginęli w lawinie jaka na nich zeszła podczas pracy. Bowiem rosyjscy więźniowie budowali drogę pomiędzy Trentą a Kranjską Gorą. Stąd jest ona również nazywana Ruską Cestą. Do kapliczki podjeżdżamy autem, gdyż i tak mieliśmy jeszcze w planach podjechać do Planicy. Kościółek wygląda jak swoista miniatura. Do tego wykonany został z dużą starannością, w efekcie nie można się nim nie zachwycić.

Ruska Kapelica

Przystanek nr 4 – Planica

Nawet jeśli zbytnio nie interesujecie się skokami narciarskimi, to nazwa Planica powinna być Wam znana. To właśnie tam znajduje się kompleks siedmiu, nowoczesnych skoczni. Najbardziej znaną z nich jest Letalnica mająca K 200, na której odbywają się konkursy w lotach narciarskich. Kiedy docieramy do rozległej doliny, w której znajduje się cały kompleks sportowy, akurat trwają zawody w skokach młodzików. Nie konkurują oni jednak na Letalnicy, a na jej ciut mniejszej koleżance. Kiedy stajemy pod mamucią skocznią oboje dochodzimy do wniosku, że trzeba mieć jaja aby z niej zeskoczyć. Zresztą nie będąc zawodnikiem można tego poniekąd doświadczyć, zjeżdżając z Letalnicy na zip line. Koszt to 25 €/os. I choć korciło nas, by zażyć nieco dawki adrenaliny, to czas nas gonił. Więc przespacerowaliśmy się chwilę po terenie kompleksu w Planicy, a następnie wyruszyliśmy do kolejnego tego dnia celu zwiedzania.

Planica

Planica

Planica Planica

Dolina Soczy + Przełęcz Vršič + Planica = idealny pomysł na jednodniową wycieczkę

Opisana przez nas trasa może być idealnym pomysłem na jednodniową wycieczkę. Aczkolwiek muszę przyznać, że my tego dnia nie tylko przejechaliśmy wzdłuż Doliny Soczy i udaliśmy się do Planicy, ale również przetransportowaliśmy się z autem w Avtovlaku, przeszliśmy się wzdłuż wąwozu Vintgar i jeszcze pojechaliśmy do Cerkna. Generalnie trochę przesadziliśmy, ale z drugiej strony udało nam się z tego jednego dnia wycisnąć jak najwięcej. Mimo wszystko nie polecamy tak intensywnego zwiedzania, bo w Dolinie Soczy i w okolicach przełęczy Vršič warto pobyć ciut dłużej. I wszystko na to wskazuje, że już wkrótce będziemy mieć ku temu okazję.

Tu znajdziecie naszą trasę:

Natomiast na deser mamy dla Was filmowe podsumowanie naszej wycieczki w Dolinie Soczy: 

 

TAGI
Powiązane wpisy