Różne

30 faktów na temat Marka na jego 30-te urodziny, czyli czego o nim nie wiecie!

-
27 lipca 2017

Rok 2017 jest dla mnie i Marka bardzo ważny, bo oboje kończymy 30 lat. Tak, jesteśmy rówieśnikami, między którymi jest jakieś półtora miesiąca różnicy. Marek swoje urodziny obchodzi 27 lipca i z tej okazji postanowiłam przygotować wpis, dzięki któremu lepiej go poznacie.

1. Marek – dziecko dwóch pedałów

Nie nie, ja tego zdania nie wymyśliłam. Ukute zostało przez rodziców Marka, którzy od maleńkości musieli ogarniać jego rowerową pasję. “Wiesz, inne matki to sobie siedziały na ławeczkach, czytały książki, a ja ganiałam za małym Markiem po całym osiedlu, bo ten śmigał na swoim małym rowerku i nigdy nie miał dosyć.” – tak dzieciństwo Marka wspomina jego Mama Ewa. Generalnie teraz już ganiać za nim nie musi, bo tę rolę przejęłam ja. Często jest tak, że teoretycznie jesteśmy razem na wycieczce rowerowej, ale w jej trakcie głównie oglądam plecy Marka na horyzoncie i usiłuję wypluć płuca oraz stracić nogi, by za nim nadążyć. A wracając jeszcze do Markowych Rodziców – sami też mnóstwo jeździli na rowerach, więc miłość Marka do dwóch kółek nie wzięła się znikąd.

Marek rower

Marek rower

2. Marek ma siostrę

Tego większość z Was nie wie, ale Marek nie jest jedynakiem, bo ma starszą siostrę Alicję. Ala wraz ze swoją dużą familią mieszka niedaleko nas.

3. Pierwsze Bałkany z rodzicami

Marek dużo wcześniej ode mnie zawitał na Bałkanach, bo już dwa lata po zakończeniu wojny, pojechał do Chorwacji ze swoimi rodzicami. Nie za wiele pamięta z tego okresu, ale od czego są zdjęcia i wspomnienia jego rodziców. Na tej podstawie można odtworzyć tamtą podróż. Np. że w jej tracie Marek żywił się głównie pizzą. A tak na poważnie. Jak przez mgłę Marek pamięta zbombardowany Dubrownik, który wtedy jeszcze nie był odbudowany, a także liczne, ostrzelane budynki, po których w samej Chorwacji, w szczególności na wybrzeżu, praktycznie nie ma już śladu.

Marek

Marek

 

4. Połączył nas remont sklepu

Generalnie nigdy nigdzie nie wspominaliśmy, jak i gdzie się poznaliśmy. Generalnie mniej więcej w tym samym czasie zaczęliśmy pracę w pewnym sklepie sportowo-outdoorowym. Marek pracował tam jako serwisant rowerowy oraz sprzedawca. Ja zajmowałam się głównie sprzedażą oraz ogarniałam sklep internetowy. W pierwszym, wspólnym tygodniu pracy zamieniliśmy ze sobą może dwa zdania. A w drugim tygodniu pracy byliśmy już razem. A wszystko za sprawą wspólnie przeprowadzanego remontu sklepu.

5. Marek prawie wegetarianin

Marek, jak większość znanych mi facetów, nie gotuje. A to oznacza jedno – je to, co sama mu przygotuję. Ponieważ jestem wegetarianką, to mięsa nie przyrządzam. Mam taką złotą zasadę, że nie podam komuś czegoś, czego sama nie jestem w stanie spróbować. Efekt jest tego taki, że Marek skazany jest w domu na dietę wege. Oczywiście w restauracjach oraz na wyjazdach żywi się mięsem. Czasem dokarmia go też jego mama.

6. A co do warzyw…

…Marek chronicznie nie cierpi pomidorów (choć zupę pomidorową oraz keczup mógłby jeść na okrągło), za to pasjami może wcinać ogórki.

7. Najpierw warszawiak, teraz mieszkaniec wsi

Marek oryginalnie pochodzi z Warszawy, w której się urodził i w której mieszkał przez 13 lat. Od 2000 roku jest dumnym mieszkańcem podwarszawskiej wsi. Zresztą w 2015 dołączyłam do niego, gdyż jestem tu na stałe zameldowana, jako jego małżonka.

Marek

8. Marek całe życie mieszka ze swoimi rodzicami

W przeciwieństwie do mnie Marek nigdy nie wyprowadził się z domu, by studiować gdzieś indziej. I całe życie mieszka ze swoimi rodzicami. My zajmujemy piętro domu, a Markowi Rodzice parter. Dzięki temu możemy mieć spory zwierzyniec, czyli dwa psy i dwa koty. Na wakacje jeździmy na zakładkę, co sprawia, że nasi milusińscy zawsze mają opiekę.

9. To Marek wymyślił imiona dla naszych kotów

Nasze dwa kocury wabią się Pimki i… Mózg. Kiedy usłyszałam, że mam do kota wołać Mózg, stwierdziłam, że Marek chyba oszalał. Ale imiona zostały i o dziwo naprawdę do kotów pasują.

10. A na drugie imię mu Ryszard

Czyli tak jak na pierwsze ma Rudy Tata.

11. Marek złota rączka

Generalnie Marek jest osobą, która potrafi zrobić coś z niczego. Tyczy się to nie tylko napraw rowerów, ale remontów, urządzania wnętrz itd. Coś, co mnie się w głowie i wyobraźni nie mieści, on jest w stanie zrobić!

12. Marek był w Indiach…

…choć tego kompletnie nie pamięta. Otóż Babcia Marka pracowała na placówce dyplomatycznej w Indiach i zaprosiła do siebie swoją córkę oraz wnuki. Marek miał wtedy 3 latka. Zapewne większość z Was z tego okresu nie za wiele pamięta. Z Markiem jest podobnie. No ale, może powiedzieć, że był pod Taj Mahal.

13. Loty samolotami

Marek pierwszy raz leciał samolotem, gdy miał 3 lata i był to lot do wspomnianych powyżej Indii. Drugi raz na pokład samolotu wsiadł w 2016 roku, gdy lecieliśmy razem do Macedonii.

14. Marek jest świetnym kierowcą

I potwierdzą to wszyscy ci, którzy mieli okazję z nim jechać. Odkąd jest kierowcą miał tylko jeden, poważniejszy wypadek (zakończony dachowaniem i skasowaniem ulubionego auta Markowej Mamy, za złomowanie którego kupiła zestaw talerzyków). Od tamtej pory nie miał nawet stłuczki, ani nie dostał mandatu za przekroczenie prędkości.

Marek

15. Marek pracuje jako…

…mechanik. Aczkolwiek zajmuje się bardzo wąskim wycinkiem samochodowej rzeczywistości.

16. Prawdziwy turysta

Marek studiował turystykę i rekreację, ale na studiach tych zrobił tylko licencjat. Wcześniej miał małą przygodę z Politechniką Warszawską.

17. Raczej piwosz

Marek bardziej woli piwo lub coś mocniejszego, a kompletnie nie przepada za winem. Jak to mawia: “Każde wino smakuje jak wino.” I tyle w temacie.

18. Jak ryba w wodzie

Generalnie Marek jest typem osoby, która jak widzi wodę, to musi do niej wejść. Kiedy już jest nad morzem i ma maskę z rurką, to potrafi znikać na kilka godzin, w trakcie których ja się stresuję, czy nic mu się nie stało. W temacie pływania absolutnie się rozmijamy, bo ja za wodą nie przepadam, nie lubię się w niej taplać, a najlepiej, jak mam grunt pod nogami. Dlatego wszelkie rybki i inne wodne stworzenia oglądam później na filmikach nagranych przez Marka.

Marek

19. Tańczeniu mówi nie

Marek absolutnie nie lubi tańczyć. Wyjątkiem było nasze wesele, przed którym chodziliśmy na kurs tańca, by opanować nasz pierwszy taniec ale również po to, by Marek nauczył się radzić sobie na parkiecie także z mamami, ciotkami itd. Na innych weselach tańczy, jak się upije. Kiedy to on zaczyna mnie wyciągać na parkiet, oznacza to dla mnie, że z mym małżonkiem nie jest już najlepiej. Na dyskoteki nie chodzimy, na koncertach np. Dubiozy Kolektiv stoi jak słup soli i się nie porusza.

20. Ma słuch muzyczny

Można by przypuszczać, że Marek nie lubi tańczyć z racji braku słuchu i wyczucia rytmu. Okazuje się, że nic bardziej mylnego. Marek ma słuch muzyczny, łatwo zapamiętuje melodie, a jak sobie podśpiewuje (np. w trakcie jazdy autem), to trafia w dźwięki. Notorycznie twierdzi, że nie ma wyczucia rytmu, ale ja uważam, że jest inaczej.

21. Marek jest małomówny

Generalnie Marek jest osobą bardzo oszczędną w słowach. No chyba, że trafi się ktoś, kto chce porozmawiać na interesujący go temat, czyli rowery, bike parki, Bałkany, podróże, narty, góry itp. Kiedy jego rodzice mnie poznali, to stwierdzili, że będę mówić za siebie i za Marka. I faktycznie może czasami tak jest. Marek rękami i nogami broni się przed występowaniem ze mną podczas prezentacji podróżniczych, natomiast chętnie rozmawia z Wami w kuluarach. Kiedy nagrywamy filmy również rzadko kiedy się odzywa, zrzucając cały ciężar opowieści na mnie.

22. Łowca adrenaliny

O Marku można napisać, że jest odważny, ale też sam poszukuje wszelkich zajawek, które dostarczają adrenaliny. Inaczej zapewne nie mógłby jeździć w DH, bawić się w ski toury itp.

23. Marek nie czyta bloga

Ogólnie nie raz bywało tak, że w trakcie rozmowy ze znajomymi, wyciągane były jakieś wątki, które opisałam w jakimś artykule na blogu, a Marek nie miał bladego pojęcia, o co chodzi. Ogólnie nie chce mu się czytać moich tekstów i nie robił tego ani na początku powstania bloga, ani teraz.

24. Marek generalnie praktycznie niczego nie czyta

Za to ma u mnie dużego minusa, gdyż w ogóle nie czyta żadnych książek. Raz na rok zdarzy mu się przekartkować gazetę i to głównie po to, żeby obejrzeć zdjęcia lub obrazki. Nie wiem, jak można nie czytać. Ale jak widać da się bez tego żyć.

25. Za to świetnie czyta mapy

Z czytaniem map Marek nie ma najmniejszego problemu. Ba! Ma wrodzony dar do znajdowania mniej oczywistych, czy mniej znanych miejsc. I tyczy się to tak Bałkanów, jak i Polski. To dzięki niemu odkryłam wiele nowych miejsce w Województwie Świętokrzyskim, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia.

26. Marek…lunatykuje

I niestety najczęściej zdarza mu się to na wyjazdach i to dodatkowo pod namiotem. Raz usiłował z niego uciec, na szczęście mam dość czujny sen, więc go powstrzymałam. Ale żeby nie było, to pod tym kątem się dobraliśmy, bo ja też mam dość bogatą historię lunatykowania. Przy czym teraz mi się to praktycznie nie zdarza, a Marek, gdy jest pełnia lub jest bardzo zmęczony, gada przez sen, wstaje z łóżka, czasami zrywa się jak oparzony i mnie przy okazji straszy. Jako dziecko chciał w nocy wyjść przez okno pensjonatu, w którym nocował z rodzicami. Na szczęście okno było zakratowane. Generalnie lunatykowanie to ciekawa sprawa i chętnie bym kiedyś mocniej temat zbadała, w szczególności, że obiekt badawczy mam pod ręką (dosłownie i w przenośni).

27. Markowi marzy się…

…podróż do Kanady i Nowej Zelandii. Jeśli chodzi o tę pierwszą, to głównie ze względu na znajdujące się tam bike parki i absolutną możliwość wyszalenia się na rowerze. Jeśli zaś chodzi o tę drugą, to głównie ze względu na góry, niesamowite krajobrazy i piękno w czystej postaci. Ja pod jego marzeniami podpisuję się obiema rękami i nogami, bo też chciałabym się tam kiedyś wybrać. A póki co, Bałkany 🙂

28. Filmowiec

W przeciwieństwie do mnie, Marek ma niesamowitą wyobraźnię, jeśli chodzi o montowanie filmów. Ja generalnie nie ogarniam tego, jak z nagranych przez nas ujęć cokolwiek złożyć, by miało to jakiś sens. Natomiast Marek nie dość, że nie ma z tym problemów, to jeszcze naprawdę mu to wychodzi. Ograniczeniem w kwestii filmów jest dla niego niestety nasz sprzęt, za pomocą którego nie zawsze da się nagrać dokładnie tego, co chcemy i w takiej jakości, jaka nam się marzy. Ale może kiedyś i to się zmieni. Póki co dzielimy się z Wami takimi materiałami, jakie jesteśmy w stanie przygotować.

Marek

29. Fotograf

Marek nie tylko zajmuje się kwestią filmową, lecz również coraz częściej robi zdjęcia. I muszę przyznać, że naprawdę ma oko. Fakt faktem czasami robimy dokładnie te same ujęcia, ale zdarzają się również pewne różnice. Wtedy zachwycam się kadrami, jakie uda się Markowi uchwycić.

30. Wyjątkowo spokojny człowiek

O Marku można bez wątpienia powiedzieć jedno – mało co jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. Generalnie denerwuje się rzadko. Są oczywiście pewne elementy rzeczywistości, które są w stanie doprowadzić go na skraj. Np. gdy montuje filmy i coś nie idzie po jego myśli. Wtedy nasz komputer jest obsypany dość dużą ilością przekleństw. Podobnie dzieje się, gdy coś psuje się w jednym z jego rowerów. Albo gdy dron postanawia przestać latać. Nie powiem, czasami sama go wyprowadzam z równowagi, ale na tę kwestię spuszczę zasłonę milczenia. Bo i tak uważam, że Marek jest ode mnie dużo bardziej spokojny i cierpliwy. I m.in. za to go kocham!

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy