podróże 2017
Bałkańskie sprawy

Czego nauczyły nas tegoroczne podróże?

-
29 grudnia 2017

Koniec roku to jak zwykle czas podsumowań. Ale zamiast rozpamiętywać przejechane kilometry, zdobyte szczyty, odwiedzone zabytki czy ilość zjedzonych burków, postanowiliśmy spojrzeć na ostatnich 365 dni z perspektywy tego, czego nauczyły nas odbyte przez ten czas podróże. Bo niewątpliwie ten rok był dla nas pod wieloma względami przełomowy. I nie chodzi o to, że mogłam rozpocząć współpracę z wydawnictwem, czy mogliśmy opublikować nasze zdjęcia/artykuły w prasie. Po prostu wydarzyło się sporo rzeczy, które nieco zmieniły nasze spojrzenie na podróżowanie, co pewnie zaważy na kolejnym, zbliżającym się roku.

Wspomnienia mają i dają siłę

Zacznę od wątku, który co jakiś czas przewijał się w naszych tegorocznych relacjach. Czyli od wspomnień. Bowiem ten rok pozwolił w szczególności mi wrócić wspomnieniami do mojej pierwszej, bałkańskiej podróży, która miała miejsce 7 lat temu. Do wielu miejsc, jakie wtedy odwiedziłam, nie miałam szansy powrócić w trakcie kolejnych odwiedzin w tej części Europy. Jednak 2017 rok okazał się pod tym kątem łaskawy. W szczególności zależało mi na powrocie w góry Sinjajevina. I w końcu udało się! Mimo pewnych niesprzyjających okoliczności (trudności z dojazdem w ten masyw), braku dużej ilości czasu (w góry dostaliśmy się popołudniu), to daliśmy radę dotrzeć na rowerach do kościoła Rużica, przy którym nocowałam w 2010 roku. Czy było warto? I to jak! Bo okazało się, że tym razem wspomnienia mnie nie zawiodły. Sinjajevina okazała się tak samo wspaniała, jak tych 7 lat temu, a może nawet jeszcze piękniejsza. Dodatkowo, niesiona wspomnieniami, byłam w stanie pokonać moje rowerowe słabości, a poziom determinacji osiągnął wtedy u mnie prawdziwe wyżyny. Dlatego warto pielęgnować w sobie pamięć o tych miejscach, które nas w sobie rozkochały. I była to jedna z najważniejszych, podróżniczych lekcji tego roku.

podróże Sinjajevina

Turystyka aktywna to bardzo rozwojowy temat na Bałkanach

Jak wiecie w tym roku dość mocno stawialiśmy na naprawdę aktywne spędzanie wolnego czasu. W końcu, dwukrotnie udało nam się zabrać na Bałkany nasze rowery – najpierw na majówkę, a później w sierpniu. Zwiedzanie i poznawanie tego regionu z perspektywy dwóch kółek to naprawdę świetna sprawa. Zarówno na łonie przyrody (np. w górach Sinjajevina), jak i w miejskiej dżungli (np. w Tiranie czy Splicie). Sporo też pochodziliśmy po górach, Marek dodatkowo pozjeżdżał sobie na nartach, wzięliśmy też udział w raftingu czy popływaliśmy na SUP-ach. Planów na kolejne aktywności było więc, niestety nie starczyło na nie czasu i środków. Sądzę jednak, że w nadchodzącym 2018 roku będziemy nadrabiać zaległości w tym temacie. Niemniej nie tylko my widzimy potencjał w aktywnej turystyce. Praktycznie wszystkie bałkańskie kraje rozwijają się w tym kierunku. Powstaje coraz więcej agencji turystycznych oferujących najróżniejsze aktywności na świeżym powietrzu, dostarczające mniejsze bądź większe dawki adrenaliny.

podróże turystyka aktywna

Na Bałkanach wciąż mamy wiele do odkrycia

Zasadniczo wiedzieliśmy o tym wcześniej, jednak ten rok dobitnie nam to uświadomił. Planując sierpniową, wspólną podróż założyliśmy, że praktycznie przez cały wyjazd będziemy odwiedzać miejsca, w których wcześniej nie byliśmy. I choć jeździmy na Bałkany regularnie od 5 lat, to wciąż na mapie półwyspu mamy kilka białych plam. Przede wszystkim w Serbii, którą musimy w końcu lepiej poznać. W szczególności, że w tym roku ukazała nam swe wyjątkowo piękne i przyjazne oblicze (pisząc przyjazne mam na myśli poznanych w trakcie wyjazdu ludzi). Przy okazji tegoroczne wizyty na Bałkanach przypomniały nam, że powodem, dla którego ciągle wracamy w ten region Europy, jest jego niesamowita różnorodność. Aczkolwiek nadal wiele osób pyta się nas: Nie nudzi was to ciągłe jeżdżenie w jedno miejsce? albo Pojechalibyście w końcu gdzieś indziej. A my odpowiadamy – Po co, skoro tyle jeszcze miejsc mamy do zobaczenia na Bałkanach?

podróże

Podróże solo są super

To akurat lekcja, która dotyczy tylko mnie – rudej. Dwa tygodnie spędziłam sama w Chorwacji. Nie brzmi to oczywiście ani jakoś mocno ekstremalnie, ani jak duże wyzwanie. Mimo wszystko miałam przed tą podróżą pewne opory, które głównie wynikały z faktu, że kompletnie odzwyczaiłam się od długich, samotnych wyjazdów. Jasne, na weekend czy 3-4 dni zdarza mi się wybyć gdzieś bez Marka, ale wszystkie parotygodniowe wypady organizujemy wspólnie. Tu jednak z powodów finansowych i logistycznych musiałam podróżować sama. Na ten temat stworzyłam oczywiście osobny wpis -> klik, ale w skrócie powiem jedno. Podróż solo dała mi ogromnego kopa do działania, pozwoliła uwierzyć, że jestem w stanie wychodzić ze swojej strefy komfortu oraz pokazała, że jak chcę, to jednak się notorycznie nie gubię (w sumie na wyjeździe nie zgubiłam się ani razu, może dlatego, iż byłam mocniej skoncentrowana). Nie wiem, czy będę miała w najbliższym czasie okazję do kolejnej, równie długiej, samotnej podróży, ale jeśli tak, to nie będę zbyt mocno narzekać.

podróż chorwacja solo

Co przyniesie nowy, podróżniczy rok?

Jest szansa, że całkiem spore zmiany w tym co i jak robimy. Na pewno będziemy starali się odwiedzać kolejne, mniej znane miejsca, chodzić po górach i jeździć na rowerach. Mamy ochotę spróbować nowych sportów, a także… pojechać gdzieś indziej niż tylko na Bałkany. Czy nam się to uda? Tego nie wie nikt. Czas pokaże 🙂

TAGI
Powiązane wpisy