Czy moglibyśmy zamieszkać w Sarajewie na stałe lub na dłużej?

Sarajewo jest chyba ulubionym, bałkańskim miastem większości Bałkanoholików. Kiedy tylko o nim piszemy czy wspominamy na blogu/w social mediach, ilość reakcji i komentarzy jest znacznie większa, niż w przypadku innych miejsc w regionie. Co jakiś czas przewija się też wątek rozważań na temat tego, że cudownie byłoby tam zamieszkać. Po wielu wizytach w tym mieście i ostatnim, prawie dwutygodniowym pobycie, mamy kilka refleksji na ten temat. Czy zatem bylibyśmy w stanie zamieszkać w Sarajewie?

Argumenty ZA

Zacznijmy od pozytywów, czyli tych wszystkich argumentów, które przemawiają za tym, by zamieszkać w Sarajewie. Niewątpliwie jest ich trochę. Pytanie tylko, czy są one wystarczające, by przenieść się gdzieś na stałe?

Niesamowita atmosfera

Wiemy, jest to mało konkretny argument. Ale panująca w Sarajewie atmosfera była jednym z tych elementów, które urzekły nas już od pierwszej wizyty. No dobra, może podczas drugiej. Bo w trakcie pierwszej miałam problemy zdrowotne wywołane poparzeniem słonecznym i jedyne, co mnie wtedy interesowało, to gdzie jest najbliższa toaleta. Ale podczas kolejnej wizyty mogłam i mogliśmy się skupić na eksplorowaniu i poznawaniu miasta. Szybko się okazało, że atmosfera Sarajewa jest absolutnie dla nas. Choć jak wiecie, nie przepadamy za dłuższymi pobytami w miastach. Ale wyjątkiem jest właśnie Sarajewo oraz Skopje.

zamieszkac w Sarajewie

Idealne miejsca dla osób lubiących aktywnie spędzać czas

Dzięki temu, że Sarajewo otoczone jest górami, daje niezliczone opcje aktywnego spędzania czasu. Na trekking możecie wyjść bezpośrednio z miasta i po ok. godzinie znaleźć się wśród dzikiej natury, by podziwiać rozległą panoramę okolicy. W obrębie miasta oraz w jego bliższych i dalszych okolicach znajdziecie sporo szlaków pieszych czy rowerowych. Oczywiście są też stoki narciarskie – Jahorina, Ravna Planina, Bjelasnica i Igman. Naprawdę jest co robić. I za każdym razem, gdy jesteśmy w stolicy Bośni i Hercegowiny, to narzekamy, że w Polsce mieszkamy w miejscu, które jest płaskie jak stół, a w najbliższe góry trzeba jechać minimum 2 godziny.

zamieszkac w Sarajewie

Dobra baza wypadowa do poznawania Bośni i Hercegowiny oraz innych państw Półwyspu

Innym powodem, dla którego moglibyśmy zamieszkać w Sarajewie jest fakt, że stolica Bośni i Hercegowiny leży w centralnym punkcie nie tylko kraju, ale praktycznie całego regionu. Dzięki temu może stanowić dobrą bazę wypadową do poznawania Bałkanów. Drogi w Bośni i Hercegowinie są powoli rozbudowywane, więc czas przejazdu też się poprawia.

zamieszkac w Sarajewie

Relatywnie niskie ceny dla osób zarabiających w Euro/złotówkach

Gdybyśmy mieli zamieszkać w Sarajewie i zarabiać w markach zamiennych, to raczej nasz standard życia byłby ciut gorszy od tego w Polsce. Ale w sytuacji, w której pracujemy zdalnie i zarabiamy w złotówkach lub w Euro, wtedy nie mielibyśmy powodów do narzekania. Dla nas – Polaków, ceny w Bośni i Hercegowinie są niższe od tych w naszym kraju. Jasne, wynajem mieszkania w Sarajewie nie należy do najniższych – trzeba liczyć ok. 1900-2600 zł za mieszkanie z miejscem parkingowym/garażem za miesiąc. I mam tu na myśli kawalerkę lub mieszkanie dwupokojowe, w miarę blisko centrum. Na obrzeżach czy na Ilidžy będzie ciut taniej.

Ludzie, którzy nie uczestniczą w wyścigu szczurów

Oczywiście Sarajewo nie byłoby tak świetnym miejscem do mieszkania, gdyby nie ludzie. O ile Marek ma do Warszawy stosunek obojętny, o tyle ja za nią nie przepadam. Panująca w polskiej stolicy atmosfera, ciągły pęd i gonienie za nie wiadomo czym mnie nie przekonują. Warszawa mnie męczy. Dlatego, choć mieszkamy 20 km od jej centrum, to raczej rzadko w niej bywamy. Sarajewo pod tym kątem przypomina mniejsze, polskie miasta. Ludzie się tu nie spieszą. Mają czas na to, żeby się zatrzymać, porozmawiać, napić się kawy, spędzić czas ze znajomymi, a czasem i z nieznajomymi, jak tych pierwszych nie mają pod ręką.

Argumenty PRZECIW

Cóż, Sarajewo podczas krótkich wizyt może wydawać się idealnym miejscem do mieszkania. W szczególności, gdy wpada się tu latem. Miasto tętni życiem, jest pełne kolorów, a poruszanie się po wąskich i stromych uliczkach nie nastręcza trudności. Wystarczy tu jednak przyjechać w zimie, by nagle się okazało, że wcale nie jest tak cudownie. Nie zmienia to faktu, że uważamy, iż najlepszą porą do odwiedzin w Sarajewie są zimniejsze miesiące. Ale głównie dlatego, że wtedy w pełni możecie poczuć atmosferę miasta i eksplorować je bez tłumu turystów.

Smog

Ostatnio na Facebooku ktoś napisał „Przecież w polskich miastach też jest smog. Więc co za różnica, czy wdychasz go w Sarajewie, czy gdzieś indziej.” Różnica jest i to spora. Zacznijmy od tego, że Sarajewo leży w wąskiej dolinie. Jeśli nie ma wiatru lub jest bardzo delikatny, wtedy nie dochodzi do pełnej cyrkulacji powietrza. O ile latem nie jest to tak istotne, o tyle zimą jest podstawowym elementem potrafiącym, dosłownie i w przenośni, zatruć życie. Podczas zimniejszych miesięcy, gdy w sarajewskich piecach pali się byle czym, stolica Bośni i Hercegowiny po prostu śmierdzi. Gdy dodatkowo traficie na czas inwersji, wtedy możecie przeżyć prawdziwy koszmarek. Doświadczyliśmy go kilka lat temu. Widoczność w mieście sięgała kilku metrów. Zamknięte były szkoły, część urzędów. Ptaki nie latały, bo nie miały punktów odniesienia i zdezorientowane dreptały po chodnikach. W tym samym czasie, w górach otaczających Sarajewo świeciło słońce i było kilkanaście stopni na plusie (a mówimy o końcówce grudnia). I ucieczka na Trebević czy Bjelasnicę była jedynym, sensownym rozwiązaniem, by całkiem się nie udusić. Taki stan trwał 2 tygodnie! My przeżyliśmy tylko 3 dni w tej smogo-mgle, bo później w końcu przyszedł wiatr i ją rozgonił. Ale nie wyobrażamy sobie funkcjonowania w takich warunkach przez dłuższy czas…

Sarajewo

Trudności w poruszaniu się po mieście

Położenie Sarajewa jest zarówno jego atutem, jaki przekleństwem. O ile mieszka się w centrum lub generalnie gdzieś wzdłuż rzeki, wtedy zasadniczo nie jest źle. Ale, jeśli ma się dom/mieszkanie np. na stokach Trebevića, to trzeba się liczyć z tym, że o ile droga do centrum będzie bezproblemowa, o tyle powrót będzie się wiązał z ostrą wspinaczką pod górę. Kolejną kwestią jest jazda samochodem. Marek słusznie zauważył, że w Sarajewie idea posiadania małego SUVa z napędem 4×4 wydaje się być naprawdę sensowna. Nasza Dacia Logan jest ciut za duża na tutejsze standardy. Kianka była idealna, bo spokojnie można się nią było zmieścić w wąskich, krętych i szalenie stromych uliczkach. Do tego zawsze gdzieś ją człowiek wcisnął, gdy musiał zaparkować. Pół biedy, gdy jest sucho. Problem pojawia się, gdy spadnie śnieg lub większy deszcz. Wtedy dotarcie do wyżej położonych dzielnic jest prawdziwym wyzwaniem. Ale mieszkańcy jakoś sobie radzą. Aczkolwiek bywa to okupione stłuczkami, wjechaniem w płot czy obtarciem lakieru.

zamieszkac w Sarajewie

Śmieci i brak recyclingu

Cóż, praktycznie całe Bałkany mają problem z gospodarowaniem odpadami. Bośnia i Hercegowina nie jest wśród nich wyjątkiem. Pomijamy oczywiście wyrzucanie śmieci gdzie popadnie. Bo to doprowadza nas do furii. Ale np. w takim Sarajewie praktycznie nie ma możliwości segregowania śmieci. Wszystko ląduje w jednym kuble. I tyle. Foliówki wciskane są przy każdej, nadarzającej się okazji. Głupi przykład. Kupowałam pluszowego Vučka. Od razu powiedziałam, że nie chcę na niego siatki, bo miałam go gdzie schować. Sprzedawczyni uznała, że jak da mi mniejszy woreczek foliowy, to będę zadowolona. No nie byłam. Zakup warzyw/owoców bez worka foliowego też nie jest prosty, ale czasem się udaje.

Brak perspektyw rozwojowych

Prawda jest taka, że raczej z Bośni i Hercegowiny ludzie uciekają, a mało kto chce się w niej osiedlać. W szczególności tyczy się to osób młodych, dla których nie ma tu praktycznie żadnych perspektyw. Oczywiście nasi znajomi, którzy pracują w turystyce, w firmach, które mają ugruntowaną pozycję na rynku, jakoś mocno nie narzekają. Ale w innych branżach jest gorzej. Dlatego wiele osób decyduje się na pracę za granicą, głównie w Austrii, Niemczech i innych państwach Europy Zachodniej. Przy założeniu, że pracowalibyśmy zdalnie dla firm w Polsce/UE, spokojnie moglibyśmy wieść całkiem dostatnie życie w Bośni i Hercegowinie.

Niestabilna sytuacja polityczna

Powiedzmy sobie szczerze – sytuacja polityczna w Bośni i Hercegowinie nie jest najstabilniejsza. Oczywiście na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic złego. Ludzie normalnie tu żyją, kraj nawet coraz bardziej się rozwija i w porównaniu do tego, co było, teraz na pewno jest lepiej. Jednak ostatnio naliczyłam z 50 różnych partii politycznych, jakie działają w Bośni i Hercegowinie. Ale ta liczba może być większa. Wiecie, jak chcecie mieć względnie dobre życie w tym kraju, to najlepiej załóżcie swoją partię polityczną albo stańcie się częścią jednej z nich. Ich członkom wiedzie się nieźle. Gorzej z całą resztą. – takie słowa usłyszeliśmy ostatnio od jednego z mieszkańców Sarajewa. I to od człowieka, który pracuje na wysokim stanowisku w jednym z większych banków. Ale na pół roku został zwieszony w pełnieniu obowiązków, bo… nie chciał zatrudniać znajomych i rodziny królików, a raczej polityków. I choć porozumienie z Dayton w teorii miało ustabilizować sytuację w Bośni i Hercegowinie, to chyba nie do końca mu się to udało. Kraj jest podzielony na trzy części, ma trzech prezydentów, a podjęcie jakichkolwiek, sensownych decyzji graniczy tu z cudem. Nacjonalistyczne głosy i dążenia próbują mącić, ale póki co bez większego skutku. No właśnie, „póki co”. Problem w tym, że nie wiadomo kiedy znów przejmą władzę i owładną ludźmi. Dlatego na razie nie wyobrażamy sobie np. zainwestowania pieniędzy w kupno domu czy ziemi w tym kraju. Bo dopóki sytuacja będzie tu wciąż niejasna, mamy obawy przed podjęciem takiej decyzji.

Kiepskie skomunikowanie z Polską

Zapewne gdybyśmy zdecydowali się zamieszkać w Sarajewie na więcej niż 2-3 miesiące, to co jakiś czas chcielibyśmy odwiedzić Polskę. Jasne, samochodem podróż zajmuje nam 15-16 godzin (bez względu na porę roku). Jest to cały dzień jazdy. Ale, nie zawsze taka opcja mogłaby wchodzić w grę. I co wtedy? Niestety nie ma żadnych, bezpośrednich lotów z Polski do Bośni i Hercegowiny. WizzAir oferuje loty do Tuzli, tyle że z Berlina. Można oczywiście udać się do Podgoricy czy Belgradu i stamtąd polecieć do Polski. Ale wtedy wracamy trochę do punktu wyjścia, czyli że lepiej jest wsiąść we własny samochód i już nie kombinować. Niestety nie zanosi się, by np. LOT stworzył bezpośrednie połączenia z Sarajewem. Chyba wciąż miasto to, jak i cały kraj, nie jawią się jako popularne kierunki.

To moglibyśmy zamieszkać w Sarajewie, czy nie?

Wydaje nam się, że przez parę miesięcy moglibyśmy tu pomieszkać. Albo w okresie wiosenno-letnim, albo letnio-jesiennym. Balibyśmy się jednak przenieść tu na dłużej. Zapytacie się, dlaczego? Otóż, by nie znienawidzić Sarajewa. Kochamy to miasto. Ale na dłuższą metę mogłoby się okazać, że to uczucie zostałoby wystawione na wiele, nie zawsze przyjemnych prób. I chyba wolelibyśmy tego uniknąć. Z drugiej strony, gdy przez pewien czas byłam w Sarajewie sama i wędrowałam po jego uliczkach, to przepełniała mnie bezbrzeżne szczęście. Że mogę tu być, patrzeć na te niezwykłe zabytki i widoki, nigdzie się nie spieszyć, równocześnie tu pracować i czuć się częścią miasta. Dlatego jestem przekonana, że będziemy tu wracać na takie kilkutygodniowe lub ciut dłuższe pobyty. I na razie nam to wystarczy.

A czy Wy chcielibyście/moglibyście zamieszkać w Sarajewie? Dajcie znać!

zamieszkac w Sarajewie

Zobacz również

26 odpowiedzi

  1. Oj, zdecydowanie 3-4 tygodnie na zaprzyjaźnienie się z miastem i poznanie lokalnych smaczków – tak, jak mówisz, obawiałabym się, że przy dłuższym pobycie irytacja weźmie górę, bo kilka tych minusów jest… Chociaż sama aktualnie mielę w głowie wyprowadzkę na Azory, chyba jeszcze słabiej skomunikowane i oferujące jeszcze mniejsze perspektywy rozwoju… to co ja tam wiem 😉

    1. Azory brzmią świetnie, w szczególności pod kątem natury, widoków i odcięcia się od wielu kwestii. Więc jeśli Ci się to uda, czekam na ciekawą relację z życia stamtąd. 😉

    1. A ja uważam, że to zdjęcie jest ładne. Latem byłam w Sarajewie, przez 3-4 dni. A zimą/jesienią/na wiosnę – znacznie dłużej. I pogoda bywa w kratkę. Tak jak wszędzie. Jestem też zwolenniczką „nie idealizowania” miejsc. Za dużo tego w sieci. 🙂

    2. Byłam w Sarajewie w połowie września, pogoda nieco w kratkę, chociaż zaczęło się od upałów.
      Później, jak każde miasto położone w górach mieli zapaść pogodową, chyba pewnego dnia w październiku było u nich 6 stopni czyli 10 stopni mniej niż u nas pod Warszawą.
      Dużo słoneczniej i cieplej jest chyba w Mostarze, niestety albo i na szczęście te śródziemnomorskie masy powietrza często zatrzymują te olbrzymie góry koło Jablanicy i Konjica. Sarajewo raczej przypisałabym do strefy środkowoeuropejskiej. Jest nawet dosyć zielono, dzięki połaciom lasów iglastych w okolicy.
      Klimat niezbyt meczący, wręcz dla niektórych wypoczynkowy, co docenili zarówno tureccy dostojnicy jak i austriaccy urzędnicy, dla których stworzono piękny park przy Vrelo Bosne.

      1. Zimą Sarajewo potrafi być wymagające, w środku lata zresztą też. Ale osobiście uważam, że tam zawsze jest świetnie. Natomiast mogę być nieobiektywna, bo Sarajewo wielbię w całej rozciągłości (mimo pewnych wad).

        1. Zimą raczej się nie wybieram, nie jestem fanką nart. Natomiast latem… mam w domu dwie szynszyle, śliczne zwierzątka, wymagające latem odpowiedzialnego opiekuna, ponieważ nie znoszą upałów. Ich klatka na kółkach kilkakrotnie w ciągu dnia zmienia położenie w poszukiwaniu cienia i ktoś musi się tym zająć, więc z mężem wyjeżdżamy jesienią, ewentualnie latem rotacyjnie.
          Jeśli chodzi o klimat, to dla dostojników tureckich Saraybosna była prawdopodobnie jednym z chłodniejszych i zieleńszych zakątków imperium, wszystko zależy od punktu siedzenia.

          1. Ja na nartach nie jeżdżę, ale zimą w Sarajewie tak czy inaczej jest co robić. 🙂 W 2020 roku spędziłam tam ponad 2 tygodnie i na nudę nie narzekałam.

  2. Zgadzamy się, my też moglibyśmy wybrać się do Sarajewa na jakiś dłuższy czas, choć nie chcielibyśmy tam mieszkać na stałe.

    1. Teraz kończę dwutygodniowy pobyt w Sarajewie (równocześnie cały czas stąd pracowałam) i spokojnie mogłabym tak jeszcze funkcjonować z 2-3 miesiące. Dłużej pewnie nie. Ale jeszcze się odpowiednio Sarajewem nie nasyciłam. 😉

  3. Ach! Oboje z mężem działamy w kierunku, aby tak od czasu do czasu pożyć sobie przez jakiś czas w innym miejscu, a na stałe marzy nam się domek na wsi i za oknem tylko przyroda i sarenki:)

    1. Nas generalnie ciągnie w góry i to w górach najchętniej byśmy zamieszkali. Ale Sarajewo jest swego rodzaju kompromisem między byciem w górach i byciem blisko „cywilizacji” 😉

  4. Hehe, widać, że nie mieszkaliście w Krakowie albo podkrakowskich gminach 😉 One na światowych listach od lat są w czołówce, Sarajewo nie 😉 A tak serio – smog wszędzie, mniejszy czy większy, to dramat!

  5. Zamieszkać na pewno nie (już wybraliśmy swoje miejsce na ziemi), ale odwiedzić na pewno tak! 🙂 Pochodzimy z Krakowa, więc hmm… wydaje mi się, że ze smogiem wcale nie jest tam gorzej. 😂😂😂

  6. Ja to na pewno bym chciała oidwiedzić 🙂 Jak już się wszystko uspokoi to na pewno się wybiorę 😀

  7. Miasto niestety zmaga się z falą nachodźców. Nie jest zupełnie bezpiecznie. Na ulicy trzeba uważać na kradzieże kieszonkowe i grupki beżowych, którzy zdają się bardziej nachalni i zorganizowani niż w innych częściach regionu. Sam w lutym, pierwszej nocy pożegnałem się z szybą w samochodzie i kilkoma rzeczami z bagażnika. No ale takie sytuacje zdarzają się niemal wszędzie. Poza tym ludzie bardzo mili i uczynni. Warto odwiedzić to miasto puki ten tygiel ponownie nie zawrze.

    1. Fakt, w miejscach uczęszczanych przez turystów warto zwracać uwagę na swoją torebkę, plecaczek. Podobnie w komunikacji miejskiej- jako niezmotoryzowani sporo nią jeździliśmy- akurat pamiętam z tramwaju pewnego bośniackiego nastolatka, kurczowo trzymającego swojego smartfona w kieszeni, wiedział, co robi. Na Bascarsiji w Sarajewie, jak i w Mostarze koło D.A. liczne romskie klany żebracze, chyba najbardziej odstręczający widok matek z małymi, brudnymi dziećmi; w oddali zawsze snuł się tatuś-opiekun i księgowy w jednej osobie.
      Po blokowiskach raczej się nie włóczyliśmy, co najwyżej podziwialiśmy je z oddali. Wiec z „kibolami” i „blokersami” nie zawarliśmy bliższej znajomości. Pamiętam tylko przed meczem FK Zeljeznicar … nastolatki śmigały po mieście z szalikiem klub na szyi, a szalikiem wroga na stopie.
      Mieszkaliśmy w starej muzułmańskiej dzielnicy Vratnik, i mogę powiedzieć że w podobnym miejscu w Polsce (tzn stara dzielnica, dużo domów do rozbiórki) czułabym się mniej pewnie. „Pekara” i stoiska z owocami na Vratnik Mejdan czynne do późnego wieczora napawały mnie dużym poczuciem bezpieczeństwa, zwłaszcza, że w ciągu 2 tygodni udało nam się z niektórymi pracownikami tych miejsc nieco „zakolegować” i byli oni dla nas wspaniałym źródłem informacji na temat Sarajewa i okolicy.

      1. Ogólnie – w dużych miastach, gdzie jest sporo turystów, zawsze może się zdarzyć ktoś, kto ma lepkie ręce. I to nie istotne, w jakiej części Europy czy świata się jest.

  8. Spędziłam w tym mieście prawie dwa tygodnie we wrześniu tego roku. Razem z mężem-pasjonatem gór. Ja raczej jestem typ miejsko-muzealno-galeriowy, chociaż „pasterskimi” krajobrazami z rejonu Bukovika czy Crepoljskiego nie pogardzę.
    Chętnie odwiedzałabym to miasto na dłużej, zwłaszcza, że mój zawód umożliwia mi pracę zdalną.
    Co mi się podobało? Bliskość przyrody i gór, wystarczy przejechać kilka przystanków autobusem do Faletici czy Nahoreva i już jesteśmy na szlaku. O kolejce na Trebevic nie wspomnę.
    Architektura, i nie tylko ta osmańska czy austro-węgierska, ale także nielubiane przez niektórych blokowiska. Jest w nich coś pięknego, harmonijnego, mimo, że architektura okresu powojennej Jugosławii to beton i jeszcze raz beton, to tworzyli ją jednak najzdolniejsi. Ma doskonałe proporcje.
    Street art- to miasto żyje, i nie jest tylko skansenem otomańskim. I krzesze wokół siebie iskry, Wywołuje dreszcz.
    Ludzie lubiący dobrze wyglądać …czy mi się wydaje… ale Bośniacy mają chyba mniejsze problemy z higieną niż Polacy. Mieszkańcy Sarajewa lubią się stroić.
    Samo Sarajewo jest w miarę dobrze i prosto skomunikowane wewnętrznie. Wszystko jeździ „w kółku”
    Co jest na „nie”?
    Położenie Sarajewa „zapewnia” nie tylko smog ale i hałas. Zabójcza akustyka. Tramwaje i samochody hałasują bardziej niż w Warszawie.
    Brak dbałości o środowisko… łamiący serce widok śmieci, wyrzuconych gdzieś w lesie koło wsi Gornje Biosko, na pograniczu BiH i Republiki Serbskiej. Wiele niedokończonych robót w nowych budowlach… ktoś mógłby w końcu obok wypasionej Avaz Twist Tower posiać jakąś trawę, zamiast uschniętych badyli. Stanowi to kontrast z ogólnym wizualnym ogarnięciem zarówno Bośniaków jak i ich biznesów. Jakby było to niczyje.
    Na pewno wrócę do Sarajewa, prawdopodobnie już w przyszłym roku. Przynajmniej, żeby poczuć ten „dreszcz”. Na odpowiedź, czy chciałabym tu osiedlić się na dłużej… jest jeszcze za wcześnie.

    1. Sarajewo bez wątpienia jest takim miastem, obok którego obojętnie nie da się przejść. Aczkolwiek jednych pociąga, a drugich odpycha. Znam osoby, których ślady po wojnie na tyle przytłaczają, że nie są w stanie spędzić tam więcej niż kilka godzin. Jedno jest jednak pewne – warto choć raz Sarajewo odwiedzić, wyrobić sobie na jego temat zdanie i albo później wracać, albo je omijać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.