Bałkany 2015/16 Bośnia i Hercegowina

Spacerem z Sarajewa do toru bobslejowego

-
7 lutego 2016

Pierwszy dzień nowego, 2016 roku wita nas słońcem i piękną pogodą. Choć w sylwestra nie imprezowaliśmy do późna, to i tak nie mamy motywacji do zbyt wczesnego wstawania. Koło 11 umawiamy się z Karolą i Przemasem, by zrealizować dość ambitny plan wycieczkowy. Postanowiliśmy z centrum Sarajewa udać się pieszo do toru bobslejowo-saneczkowego, na zboczach góry Trebević. Rok wcześniej byliśmy tam z Markiem, ale na górę podjechaliśmy autem. Jednak 1 stycznia ogłosiliśmy dniem bez samochodu, więc pozostało nam przemieszczanie się o własnych siłach.

GPS wyznaczył nam dość pokrętną trasę, mająca ok. 4km długości (z centrum do Bobovej Stazy). Wiodła też wyjątkowo stromymi i wąskimi uliczkami. Po części z nich raczej auta nie miały szansy przejechać, ale po niektórych, jakimś cudem jeździły. Nadal popadamy w podziw nad umiejętnościami sarajewskich kierowców, którzy nie dość, że jakoś orientują się w gąszczu ulic, to jeszcze są w stanie w miarę bezpiecznie się po nich poruszać. Owszem, byliśmy świadkami, jak rok temu jakieś auto prawie urwało sobie lusterko podjeżdżając pod strome wzniesienie na wstecznym, ale oprócz tego nie widzieliśmy żadnych poważniejszych wypadków.

Sarajewo

Sarajewo

fot. Przemas

Sarajewo

Im jesteśmy wyżej, tym bardziej rozległą panoramę możemy podziwiać. Choć smog tego dnia zaczął znów dawać o sobie znać, to do południa widoczność była jeszcze całkiem znośna. Po ok. 3.5km marszu wychodzimy poza linię ostatnich domów i nawet trafiamy na oznaczenia szlaku. Generalnie z Sarajewa idą przynajmniej dwa turystyczne szlaki do toru bobslejowego, jednak wcale nie tak prosto trafić na ich znaczki. Kiedy opuszczamy polanę, na której znajdują się dwa ostrzelane budynki (na jednym znajduje się wizerunek Mister Chata) i wkraczamy do lasu, dość szybko docieramy do ostatnich zakrętów toru bobslejowego. Nieco się to miejsce zmieniło od zeszłego roku. Przede wszystkim przybyło graffiti, ubytki w torze zostały uzupełnione, a do jego wnętrza można wejść po dobudowanych w kilku miejscach schodkach z pustaków. Okazało się, że ta mała renowacja toru została podyktowana m.in. tym, że w 2015 odbyły się na zboczach Trebević zawody TrebaDH – rowerowa impreza downhillowa. Jedną z atrakcji była możliwość przejechania się rowerem po samym torze.

Sarajewo

Mister Chat

tor bobslejowy

tor bobslejowy

bobsleje Sarajewo

tor bobslejowy

tor bobslejowy

Od toru bobslejowego odbijamy w lewo, w stronę Vidokovaca, czyli punktu widokowego. Pniemy się do góry po wyjątkowo śliskiej drodze, po której powoli drepcze sporo osób. Ładna pogoda przyciągnęła nie tylko nas w te okolice. Przy punkcie widokowym wypijamy po noworocznym piwie i…następuje Rakija Time! Tym razem bez Abida, ale za to z jego jabłkową raki. Niestety w międzyczasie psuje się pogoda, a smog coraz mocniej zaczyna przesłaniać bośniacką stolicę, znajdującą się sporo poniżej nas. Dodatkowo na niebie pojawiają się dość ciemne chmury, które skłaniają nas do powrotu do miasta. Zanim jednak opuszczamy Vidokovac, udaje nam się tam odnaleźć kesza. Geocaching ostatnio nie za często nam towarzyszył, ale akurat tam nadarzyła się okazja, by odkryć noworocznie jakąś skrytkę.

Trebević

Trebević

Trebević

Trebević

#bosnomoja

Geocaching

Droga na dół okazuje się być wyzwaniem, w szczególności dla Przemasa, który nijak nie jest w stanie utrzymać się na śliskiej nawierzchni. Co chwila zalicza mniej lub bardziej spektakularną glebę, czym dostarcza nam sporej rozrywki. Do Sarajewa postanawiamy zejść szlakiem, który odbija na lewo od ostrzelanych domów na polanie. Ta górska droga, jest całkiem dobrze oznaczona i raczej nie ma szans, by się na tam zgubić. Nią docieramy do asfaltu, który zaczyna się przy pierwszych domach.

Sarajewo

Gdy tak wędrujemy do centrum, mijamy imprezową ekipę, która dwoma samochodami zaparkowała na środku drogi, puszczała dość głośno muzykę i piła piwo. Kiedy mijamy ich z Przemasem, jeden z chłopaków podbiega do niego i…spryskuje go perfumami. A ja myślałem, że chce mnie poczęstować czymś do picia… – stwierdza mocno zawiedziony Przemas. Później jednak efekt jest taki, że żadne z nas nie chce iść w jego pobliżu, gdyż zapach bośniackich perfum jest dość intensywny i drażniący. Do centrum docieramy od strony browaru. Udajemy się na szybki obiad na Bascarsiji, po którym Karola z Przemasem idą się pakować, gdyż następnego dnia zaczynają swoją drogę powrotną do Polski, my zaś robimy małe zakupy na bazarze. Wieczór spędzamy na kwaterze, pijąc rakiję z filiżanek (kulturalnie musi być, a co!).

Tak…jesteśmy niewyraźni…ale to brak rutinoscorbinu!

rakija time

Trasa z centrum Sarajewa do toru bobslejowego:

  • 13.55km długości (pętla)
  • ok. 4h marszu (wraz z przerwami)
  • raczej dla osób lubiących chodzić po górzystym i stromym terenie
  • po drodze: sporo widoków; w mieście kilka sklepów mijanych po drodze;
  • nasz track na WikiLoc -> klik

TAGI
Powiązane wpisy