Albania Bałkany 2016 Summer Trip

Widokowa droga SH75 oraz Korcza

-
19 lutego 2017

Po nocy i poranku w kanionie Langerice oraz odmoczeniu wszystkich czterech kończyn w gorących źródłach, wyruszamy w stronę Macedonii. Postanowiliśmy w ciągu jednego dnia dotrzeć nad Jezioro Prespa, od strony masywu Baba (Pelister). Zanim jednak całkiem pożegnamy Albanię, czeka nas niesamowicie widokowa droga SH75 oraz wizyta w mieście piwa, czyli Korczy.

Droga SH75 i góra, na którą kiedyś wejdę

Opuszczamy okolice Përmetu i kierujemy się najpierw w stronę granicy z Grecją, a następnie w stronę Korczy. Początkowo, znana nam już z poprzednich wyjazdów trasa, prowadzi wzdłuż kanionu i rozlewisk rzeki Wjosa. Momentami wcina się ona między srebrzyste skały, innym razem wartki nurtem płynie po otwartej przestrzeni. Tło dla niej stanowi pokaźnych rozmiarów masyw górski, który ciągnie się wzdłuż granicy albańsko-greckiej. W jednym ze szczytów po prostu się zakochuję. Specjalnie dla niego zatrzymujemy się przy jednym z zakrętów, bym mogła go obfotografować. Generalnie była to miłość od pierwszego wejrzenia i postanawiam sobie, że kiedyś górę tę zdobędę. Kiedy? Tego jeszcze nie wiem, ale kiedyś na pewno. Gdy docieramy do Çarshovë, zaglądamy do niewielkiej knajpki, która znajduje się przy skręcie na Korczę. Kupujemy tam coś zimnego do picia, gdyż upał jest niemiłosierny, a Kianka wciąż nie dorobiła się klimatyzacji.

droga SH75

SH75

Droga SH75 na odcinku od Çarshovë do Korczy – dziury i budowa

Dalszy etap naszej podróży, to mozolny przejazd na trasie od  Çarshovë do Leskoviku. Odcinek ten dał nam się mocno w kość, gdyż składa się z samych ubytków w asfalcie, w efekcie mózgi obijają nam się o czaszki, Kianka jest coraz mniej zadowolona z takiego traktowania i ogólnie wszyscy mają dosyć. Odnosimy wrażenie, że z roku na rok droga SH75 ulega tu coraz większej degradacji i za chwilę naprawdę asfalt będzie na niej stanowił jakieś 5% całości.

SH75

SH75

Na szczęście za Leskovikiem sytuacja się nieco poprawia, a droga odrobinę wyrównuje i daje całej naszej trójce nieco odetchnąć. Mkniemy w stronę północną, mijając po drodze gościnną i wyjątkowo uroczą Farmę Sotira, którą gorąco polecamy Wam na obiad lub nocleg. My tym razem się tu nie zatrzymujemy, gdyż naszym celem jest Korcza. Szybko jednak miało się okazać, że czekają nas kolejne utrudnienia na trasie. Otóż Albańczycy postanowili zbudować nową drogę łączącą Korczę, prawdopodobnie z Përmet. Piszę prawdopodobnie, gdyż póki co tworzony był jej niewielki odcinek i trudno jest nam powiedzieć, gdzie będzie jego koniec. Niemniej na jakieś 20-30 km przed Korczą rozpoczyna się jazda po szutrze, wiodącym częściowo po nowo powstającej trasie, jak i po starej drodze, z której zerwano asfalt. Upał, kurz i prędkość oscylująca w okolicach 40-50km/h to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

SH75

Korcza – miasto zmian

Bardzo lubię obserwować oficjalny profil Ediego Ramy – albańskiego premiera, gdyż jest to całkiem cenne źródło informacji na temat tego, co dzieje się i zmienia w Albanii. Dzięki temu dowiedziałam się ze sporym wyprzedzeniem o tym, że w Korczy dokonano rewitalizacji zabytkowej, bazarowej części, która do tej pory była w lekkiej ruinie. Chcieliśmy więc się przekonać, jak dzielnica ta wygląda na żywo, stąd decyzja o wizycie w Korczy. Auto udaje nam się zaparkować tuż obok okazałej cerkwi prawosławnej, będącej swoistym symbolem miasta (na równi z  produkowanym tam piwem oczywiście). Stamtąd wyruszamy wzdłuż głównego deptaka, czyli Bulevardi Shën Gjergji. Jest późne popołudnie, a po zacienionej ulicy spaceruje całkiem sporo osób. W tym czasie odbywał się festiwal piwa, niestety dopiero w godzinach wieczornych, więc mogliśmy się tylko domyślać, jak imprezowo jest wtedy w mieście. Na końcu deptaka czeka nas pierwsze zaskoczenie – od naszego ostatniego pobytu zbudowano tu wieżę widokową. Red Tower, bo taka jest jej oficjalna nazwa, znajduje się tuż obok informacji turystycznej i wjazd na nią windą kosztuje 100 leków. Ja z racji migreny zostaję na dole, Marek zaś zdobywa wieżę i uwiecznia piękną panoramę miasta. Z dołu Korcza prezentuje się nie aż tak okazale, jak właśnie z góry.

korcza katedra

Korcza

Korcza

Korcza

Później udajemy się do wspomnianej już zabytkowej, zrewitalizowanej dzielnicy. Stary bazar w Korczy podobno został wyremontowany za kwotę 4 mln $. Brukowane uliczki, schludne fasady niskich, najczęściej parterowych lub jednopiętrowych budynków i absolutne pustki. Oprócz nas kręciło się tam kilka osób oraz parę bezdomnych psiaków. Na głównym placu starego bazaru, który na Google Maps znajdziecie pod nazwą Qendra Tregtare Pazari, ustawiona była scena oraz piwne stoiska w ramach Korca Beer Fest. Jednak z racji stosunkowo wczesnej pory praktycznie nikogo tu nie było.

Korcza bazar

Korcza bazar

old bazaar Korce

Refleksja nad Albanią przy kawałku pizzy

Po krótkim spacerze po Korczy zasiadamy w jednej z pizzerii przy głównym deptaku. Przyglądamy się mijającym nas ludziom, relaksujemy się w błogim, popołudniowym, leniwym klimacie, jaki ogarnął całe miasto. Przy okazji zaczynamy rozmawiać na temat tego, jak Albania zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat. Pomiędzy ostatnim pobytem w tym kraju, a sierpniową wizytą minęło ponad półtora roku. W tym czasie niewątpliwie Albania zyskała na popularności i zaczęła przyciągać coraz więcej turystów z różnych stron świata. Oczywiście najwięcej z nich kumuluje się wokół Durres, Vlory i Ksamilu, co akurat nie zmieniło się względem lat poprzednich. W niektórych regionach, np. na Półwyspie Rodonit czy na niektórych plażach Albańskiej Riwiery (Palase, Dhermi czy Himare) było raczej dość pusto i można było bez problemu znaleźć dla siebie dogodne i niezatłoczone miejsce na relaks. Ceny wzrosły – w szczególności tyczy się to benzyny, natomiast jedzenie wciąż jest relatywnie tanie. Oczywiście dochodzimy do wniosku, że do Albanii będziemy wracać, w szczególności w górskie jej rejony. Chcemy odwiedzić rejon Kelmend, gdy już ukończona będzie szosa SH20, by pojeździć na rowerach oraz połazić po tamtejszych szlakach. Tak naprawdę mamy jeszcze sporo rzeczy do zobaczenia w tym kraju, mimo że teoretycznie zjechaliśmy większość jego atrakcji.

Pożegnanie z Albanią

Kiedy kończymy nasz posiłek, wyruszamy w dalszą drogę. Czeka nas już tylko przejazd do granicy z Macedonią, gdzie pożegnamy się z Albanią. Miło spędziliśmy tu czas, ale przed nami jeszcze wiele miejsc, w których do tej pory nie byliśmy. Nasz napięty plan pcha nas dalej ku kolejnym przygodom i odkryciom. Zapewne będziemy tęsknić za Albanią, bo za każdym razem, gdy w niej jesteśmy, naprawdę świetnie się bawimy. Te widoki, ten klimat, ci ludzie. Kiedy ponownie ją odwiedzimy? Kto wie, może wcale nie za kolejne półtora roku czy dwa lata. Może uda się szybciej.

okolice Korczy

Droga SH75 i Korcza na filmowo

W trakcie przejazdu drogą SH75 oraz podczas pobytu w Korczy również trochę filmowaliśmy. Efekt zobaczycie w poniższym filmie, który przeniesie Was w te nieco mniej znane i rzadziej odwiedzane części Albanii.

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy