okl
#turystykaktywna Słowenia

Trans Julius 2019 – rowerem przez Alpy Julijskie

-
30 czerwca 2019

Eksplorując Słowenię we wrześniu 2018 roku, dzięki zupełnie przypadkowemu splotowi wydarzeń, poznaliśmy w Cerknie dość niesamowitą osobowość słoweńskiego świata rowerowego. Był nim Primoz Figaro Rarvnik, z którym szybko złapałem dobry kontakt, ponieważ kiedyś tak samo jak i on dużo ścigałem się w zawodach. Obecnie zarówno on, jak i ja jeździmy głównie dla przyjemności. Jednak on postanowił coś z tym zrobić i zaczął mi opowiadać o ciekawym wydarzeniu, które przygotowuje wspólnie z osobami o podobnym podejściu.


Trans Julius, czyli o co w tym chodzi?

Trans Julius, bo to wydarzenie, o którym mowa, nie jest zwykłym wyścigiem przeznaczonym dla zawodowców. Jest to po prostu impreza sportowa, ale skierowana do wszystkich, którzy chcą czerpać ze swojej jazdy jak najwięcej radości. Trans Julius to 4 dni spędzone na rowerach, w różnych lokalizacjach Alp Julijskich, połączone z poznawaniem lokalnej kultury, promowaniem lokalnej żywności, oraz z koncertami na żywo. Jak tylko dostałem od niego zaproszenie to wiedziałem, że nie może mnie tam zabraknąć! Aby spędzić trochę więcej czasu w niesamowitej Słowenii pojechałem tam na parę dni przed samą imprezą, wraz z moją koleżanką Justyną, która jest redaktorką w typowo rowerowym magazynie 43ride.com. Przez parę pierwszych dni pomagaliśmy ekipie organizatorów w tym niemałym przedsięwzięciu, przy oznaczaniu oraz poprawianiu tras. W tym czasie poznaliśmy lepiej niesamowite miejsca, do których trafili potem wszyscy uczestnicy.

Takie widoki towarzyszyły nam podczas przygotowań do Trans Juliusa

przygotowania

przygotowania

Trans Julius, czyli rowerem przez Alpy Julijskie

Dzień 1

Główna część Trans Juliusa zaczęła się w czwartek 20. czerwca w Cerknie. Od rana zjeżdżali się zawodnicy z różnych krajów. Większość oczywiście ze Słowenii, ale uczestniczyła również spora grupa Włochów, Austriaków czy Węgrów. Poza tym pojedyncze osoby z Francji, Wielkiej Brytanii, Serbii a nawet dotarł uczestnik z Australii! W tej mocno międzynarodowej grupie zaczęliśmy jazdę. Podstawą formatu imprezy są jednak mierzone przejazdy o charakterystyce zjazdowej. Pierwszy dzień to krótki prolog, a potem dość długa wspinaczka na kolejne mierzone etapy zjazdowe. Na odcinkach mierzonych każdy z nas jedzie tylko raz, nie znając wcześniej trasy. Cały dzień minął jak taka długa wycieczka rowerowa. Po zakończeniu każdego etapu był czas aby na spokojnie odpocząć i zregenerować siły. Nie było tu żadnych ponagleń ani limitów czasowych, każdy jedzie tak jak ma ochotę. Podjazdy umilały nam niesamowite widoki, a odcinki zjazdowe dostarczały dużo emocji, przy czym skonstruowane były tak, aby każdy mógł je pokonać i mieć z tego dużo frajdy. Ostatni etap mierzony dziwnym trafem kończył się w mieście, idealnie naprzeciwko baru, w którym nie brakowało zimnego Słoweńskiego piwka 😉 Wieczorem wspólny obiad. Wszyscy aż nie mogli się doczekać co przyniesie kolejny dzień.

Trans Julius

Trans Julius

Trans Julius

Trans Julius

Trans Julius

Dzień 2

Kolejny dzień to poranny transfer samochodami do farmy Široko. Jest to niesamowite miejsce położone powyżej miejscowości Most na Soci. Z boku od głównych szlaków turystycznych, ale z niesamowitymi widokami na dolinę Soczy, a do tego z dobrym lokalnym jedzeniem i możliwością noclegu. Tego dnia mamy tylko jeden mierzony odcinek zjazdowy, ale za to bardzo długi, który zaczyna się przy farmie, a kończy w dolinie. Pogoda dopisuje, humory również, do tego szybka jazda dobrą trasą w dół. Potem musimy się na rowerach wspiąć z powrotem do góry, ale czas miło upływa, widoki zapierają dech, a na górze czeka na nas pyszny lunch! Po południu cała impreza przenosi się za pomocą Autovlaka do Bohinja, gdzie wieczorem odbywa się koncert muzyki na żywo.

Siroka

Trans Julius

Trans Julius

Trans Julius

Trans Julius

Dzień 3

Trzeci dzień niestety przyniósł fatalne prognozy pogody, dlatego też organizatorzy odwołali w ogóle przejazdy mierzone. Natomiast z rana chętnych wywieźli busami, aby mogli oni zjechać przygotowaną wcześniej trasą jeszcze przed zapowiadanym deszczem i burzą. Skorzystaliśmy z okazji i udało nam się zobaczyć nie tylko trasę, ale i przejechać wzdłuż rzeki Sava Bohinjka, a także odwiedzić niesamowity wodospad Grmečica. Niestety nadchodząca burza dawała coraz więcej znać o sobie, więc pomimo chęci i wysokich temperatur zrezygnowaliśmy z kąpieli i wyruszyliśmy w wyścig z deszczem z powrotem do Bohinja. Prognozy sprawdziły się co do minuty i o godzinie 12 przyszła gigantyczna ulewa. Ale my już wtedy testowaliśmy lokalne sznapsy razem z resztą uczestników, która zdążyła się schować przed deszczem. Po południu deszcze ustały i wieczorem znów zabrzmiała muzyka, oraz zaprezentowana została wystawa zdjęć rowerowych, które brały udział w specjalnym konkursie. Tego wieczora miała też miejsce premiera piwa warzonego specjalnie na tą imprezę, które nazywało oczywiście Trans Julius! Przygotował je lokalny browar, a na etykiecie znalazło się zdjęcie, które wygrało wcześniej wspomniany konkurs. Jasne niefiltrowane pszeniczne piwko było idealnym zwieńczeniem dnia.

Trans Julius

Dzień 4

Niedziela to ostatni dzień Trans Juliusa. Na szczęście burze przeszły na dobre i w niedzielę pogoda znów była dobra. Rano czekała nas długa wspinaczka na przełęcz Bače, skąd przy niesamowitych widokach zjeżdżaliśmy na drugą stronę gór, aż do miejscowości Podbrdo. Tam znany już nam wszystkim wcześniej Avtovlak, czyli pociąg przewożący samochody, został przerobiony na pociąg przewożący rowery. Dzięki niemu więc szybko wracamy 7-kilometrowym tunelem z powrotem do Bohinja. Imprezę miał zwieńczyć wspólny zjazd wszystkich zawodników w formie masowego startu, ale z uwagi na wcześniejsze ulewy i zalegające duże błoto w newralgicznych miejscach, przejazd ten został odwołany. Większość z nas jednak stwierdziła, że i tak udamy się tam, aby się po prostu przejechać. Po południu oczywiście lunch z pleskavicą a’la hamburger no i ceremonia kończąca całą imprezę. Najszybsze kobiety, oraz najszybsi faceci zostali nagrodzeni pamiątkowymi pucharami, a następnie wjechał na stół tradycyjny tort Trans Julius, który oczywiście był dla każdego z uczestników niezależnie od uzyskanego wyniku! Po wszystkim udaliśmy się jeszcze skorzystać z kąpieli w rześkim, ale niesamowicie przyjemnym jeziorze Bohinj.

Trans Julius

przygotowania

Trans Julius

Podsumowanie

Podsumowując były to naprawdę super spędzone dni w niesamowitych okolicznościach Słoweńskiej przyrody, podczas której na prawdę widać było wielkie starania organizatorów, żeby wszyscy po prostu bawili się jak najlepiej. Nie ważne, kto miał jakie umiejętności czy sprzęt, najważniejsza była dobra zabawa i mile spędzony czas. Masa nowych znajomości i dużo deklaracji do kolejnego takiego spotkania za rok.

Trans Julius

Trans Julius

TAGI
Powiązane wpisy