BST 2014/15. Część 9 – akwedukt, Scupi i Kanion Matka

Skopje i jego akwedukt

Rozpoczyna się nasz kolejny dzień pobytu w Skopje. Plan mamy dość napięty i związany z miejscami, które leżą na obrzeżach macedońskiej stolicy lub poza jej granicami. W planach mamy Kanion Matka, Scupi i akwedukt. W pierwszej kolejności wybieramy się do tego ostatniego, którego zdjęcia znalezione w sieci wyjątkowo przypadły nam do gustu. I tu mała uwaga – jeśli będziecie chcieli dotrzeć tam opierając się na wskazaniach Google maps, to możecie się zdziwić. Googlowe mapy prowadzą bowiem drogą przez czynną jednostkę wojskową. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, przez teren ten nie można w żaden sposób przejechać, gdyż jest zamknięty i niedostępny dla zbłąkanych turystów. Do akweduktu dotrzeć można nieco naokoło, od strony Bulwaru Słowenia. Po tym, jak skręcimy w bulwar od ulicy Jadranskiej (jest to wylotówka, którą można później dobić do autostrady A2) musimy przejechać jakieś 250 metrów, by następnie skręcić w prawo w niewielką drogę wiodącą wzdłuż rzeki i niskich domów. Nią dojedziemy w pobliże akweduktu. Ten dokładny opis może Wam się przydać z tego względu, że do akweduktu (stan na styczeń 2015) nie wiodą żadne drogowskazy. Jest to o tyle dziwne, że w całym Skopje, do wszystkich jego atrakcji kierują dobrze widoczne znaczki. Cóż, może dla włodarzy miasta akwedukt nie jest aż tak atrakcyjny?

Nie do końca wiadomo, jaka jest dokładna data powstania akweduktu. Jedni wskazują VI wiek n.e., inni zaś wiek XV. Pewne jest jednak to, że składał się z 55 łuków i miał ok.12km długości. Fragment, który można zobaczyć w Skopje, naprawdę robi wrażenie. Jest to potężna budowla, złożona z cegieł, która dość dobrze wpisuje się w tamtejszy krajobraz (pomijam jednostkę wojskową, która nieco psuje ten jakże ładny pejzaż). Kiedy fotografujemy akwedukt, przez łąkę, na której się znajdujemy, przechodzi para myśliwych, ze strzelbami i psami myśliwskimi. Zastanawiamy się, na co polują, ale niestety nie mamy sposobności zapytania się tych dwóch jegomości, gdyż obchodzą nas szerokim łukiem.

Akwedukt w całej okazałości

akwedukt Skopje

akwedukt Skopje

Ruiny Scupi

Naszym kolejnym celem na dziś jest osada Scupi – obecnie stanowisko archeologiczne, a niegdyś, w tym miejscu istniało pierwotnie Skopje. Była to bowiem pierwsza lokalizacja współczesnej stolicy Macedonii. Scupi powstało jako siedziba weteranów wywodzących się z legionów rzymskich. Istniało od II w p.n.e., jednak już w 518 roku zostało doszczętnie zniszczone przez trzęsienie ziemi (coś ten region nie miał szczęścia do tego kataklizmu. Inna sprawa, czy można mieć szczęście do jakiegokolwiek kataklizmu??). Generalnie na teren stanowiska archeologicznego nie udało nam się wejść. W styczniu nie było nikogo, kto mógłby nas tam wpuścić. Z drugiej strony, przez płot można było spokojnie wszystko obejrzeć i dość szybko doszliśmy do wniosku, że zrobiło na nas podobne wrażenie, jak antyczne ruiny w Bitoli. Czyli zasadniczo żadne. Ot widać trochę amfiteatr i jakieś murki, ale bez szału i stwierdzenia „Wow ale tam jest niesamowicie.” Zobaczyliśmy, odhaczyliśmy, możemy jechać dalej.

Scupi – zdjęcie zza płota

Scupi

Kanion Matka dojazd

A dalej był Kanion Matka. Jedno z bardziej znanych miejsc w całej Macedonii, które rok rocznie przyciąga rzesze turystów. Zimą jednak panuje tam błogi spokój. Ale zanim zaczniemy cieszyć się pięknem tego miejsca, parę słów jak tam dotrzeć. W Skopje znajdziemy drogowskazy, które wyprowadzą nas po za obręb miasta. Niestety po tym, jak wyjedziemy za jego granicę, kończą się wszelkie strzałki i jesteśmy zdani na siebie. Generalnie po przejechaniu za miejscowość Saraj (Capaj) musimy pilnować, by na pierwszym, większym skrzyżowaniu skręcić nieco bardziej w lewo. Co ciekawe, od strony zjazdu (czyli z przeciwnej strony) z autostrady (która przebiega tuż obok) drogowskaz jest, natomiast od strony Skopje nie ma nic. Poniższa mapka pomoże Wam w wybraniu właściwej drogi.

Dojazd z centrum Skopje do parkingu przy Kanionie Matka

Kanion Matka spacer

W Dolnej Matce, tuż obok toru do kajakarstwa górskiego znajduje się parking (zimą bezpłatny, latem ok.30MKD za godzinę). Stamtąd można wyruszyć na eksplorowanie Kanionu Matka. Gdy tylko wysiadamy z auta dopadają do nas dwa psy. Jeden z nich, jeszcze będący szczeniakiem, zaczyna gryźć mnie po nogach (na szczęście niezbyt dotkliwie). W żaden sposób nie mogę go przekonać, by sobie poszedł. Gdy kierujemy się w stronę tamy oba psy nam towarzyszą, przy okazji biegając za sobą i gryząc się nawzajem.

Tor do kajakarstwa górskiego na rzece Tresce

Kanion Matka

Kanion Matka i nasz psi towarzysz

Kanion Matka

Po przejściu obok tamy, maszerujemy do najbardziej znanego miejsca w okolicy, czyli Schroniska Canyon Matka oraz Cerkwi św. Andrzeja. Latem można stąd popłynąć kajakami lub łódkami do Jaskini Vrelo – jednej z ważniejszych atrakcji turystycznych całej Macedonii. Jaskinia ta startowała w konkursie na nowych siedem cudów świata (New7Wonders). Niestety zimą nie ma żadnych szans na to, by się do niej dostać. Łodzie nie kursują, a jedyna, którą widzieliśmy, zepsuła się w połowie kanionu. Generalnie w rejonie tym znajdziecie wiele szlaków pieszych, o różnym poziomie trudności. Niestety w okresie zimowym część z nich jest zamykana ze względów bezpieczeństwa (osuwające się kamienie itp.).

Bałwan przed hotelem Canyon Matka

Kanion Matka

Nienaturalnych rozmiarów karabińczyk upamiętnia wspinaczy, którzy w tym regionie w latach 90.

Kanion Matka

My decydujemy się na spacer wzdłuż kanionu, ścieżką wykutą w skale, która częściowo zabezpieczona jest łańcuchami i stalowymi linami. Prowadzi ona do samej jaskini Vrelo, tyle, że po drugiej stronie względem niej (czyli bez łodzi do niej się nie da dostać). Przez pierwsze 2km widoki są ciekawe, a teren na tyle zróżnicowany, że idąc człowiek się nie nudzi. Później ścieżka staje się bardziej monotonna. Tu też mała uwaga do wędrowania tym szlakiem w ciągu lata. Musicie liczyć się z tym, że będziecie mieć znacznie mniej widoków, gdyż przysłaniać je będą rosnące wzdłuż ścieżki krzaki (im dalej od hotelu tym więcej krzaków). W pewnym momencie stwierdzamy, że chyba nie ma sensu dalej iść, bo wciąż widzimy praktycznie to samo. Do tego wszystkiego temperatura dość znacząco wzrasta i śnieg zaczyna się topić, a my z lekka spływamy potem w naszych ciepłych ciuchach.

Kanion Matka – fragment szlaku

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka – cerkiew św. Mikołaja

Wracamy do Hotelu Canyon Matka i rozważamy, co tu dalej ze sobą począć. Schodzimy do parkingu i przechodzimy na drugą stronę rzeki Treski, po wąskim mostku. Trafiamy tam na drogowskaz kierujący do cerkwi św. Mikołaja. To właśnie spod niej rozciąga się jeden z najbardziej znanych i najbardziej charakterystycznych widoków na kanion. Ponieważ jest koło 15 musimy liczyć się z tym, że za chwilę zajdzie nam słońce. Praktycznie sprintem dostajemy się na samą górę (normalnie na treking należy przeznaczyć około 1-1.5h, my dobiegliśmy na górę w 40min). Cerkiew jest niesamowicie urokliwa, a widok na kanion równie piękny w rzeczywistości, jak i na zdjęciach. Jeśli wybieralibyście się tam latem możecie zdecydować się na dwa warianty wędrówki:

– z Hotelu Canyon Matka przeprawiacie się na drugą stronę rzeki (na wprost od hotelu) i wspinacie się stromymi zakosami do cerkwi. Schodzicie tą samą drogą lub szlakiem do parkingu.

– podchodzicie szlakiem od parkingu (po przejściu przez mostek), a następnie schodzicie stromymi zakosami do kanionu i łódką przeprawiacie się do Hotelu Canyon Matka.

Niestety poza sezonem, czyli od października do końca marca, jesteście zdani głównie na własne nogi, co oczywiście nie jest takie złe, o ile lubi się dużo chodzić. Wariantów szlaków w rejonie kanionu jest sporo, a jeśli dysponujecie czasem i chęciami możecie zaplanować treking ze szczytu Vodno do samego kanionu.

Cerkiew św. Mikołaja

cerkiew św. Mikołaja

Wnętrze cerkwi św. Mikołaja

cerkwia św. Mikołaja

Najbardziej znany punkt widokowy, z którego można podziwiać Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kiedy schodzimy spod cerkwi św. Mikołaja powoli zaczyna zmierzchać. Decydujemy się jeszcze odwiedzić cerkiew Bogurodzicy, znajdującą się nieco powyżej drogi biegnącej do parkingu. Położona jest na terenie żeńskiego klasztoru i choć nie jest zbyt imponująca, to na swój sposób klimatyczna.

Cerkiew Bogurodzicy

DSC03914

Powrót do Skopje

Gdy zaczyna zmierzchać, wracamy do Skopje. Odpoczywamy chwilę w hostelu i wyruszamy na wieczorny spacer po Skopje. Miasto, gdy jest oświetlone, wygląda zupełnie inaczej niż w dzień. Antyczne, monumentalne i dość współczesne budowle prezentują się naprawdę imponująco. Pomniki, choć wciąż nieco groteskowe przestają aż tak przykuwać uwagę, jak w ciągu dnia. Spacerujemy po centrum, przechodzimy przez Vardar w stronę Starego Bazaru, by znaleźć pub Menada, o którym wspominał nam Goran – opiekun hostelu. Wnętrze Menady wypełniają przeróżne, na pozór niepasujące do siebie bibeloty. Z głośników sączy się muzyka Manu Chao, a my popijamy schłodzone Skopsko. Cóż, może bardziej odpowiednie by było ciepłe piwo, w szczególności, że w Menadzie nie ma ogrzewania. Niemniej jednak klimat miejsca jest wyjątkowo sprzyjający relaksowi i ogólnemu chilloutowi.

Skopje by night

Skopje

Skopje

Skopje

Kiedy wracamy powoli do hostelu okazuje się, że do Skopje znów nadciągnął mróz, który pokrył miasto warstwą lodu. Przez cały dzień śnieg się topił, a teraz ulice Skopje zamieniły się w jedno wielkie lodowisko. Nie tylko my mamy problemy z utrzymaniem równowagi, jednak na szczęście udaje nam się bez uszczerbku na zdrowiu dotrzeć do hostelu.

Zobacz również

18 odpowiedzi

  1. Tak się zastanawiam, jak spodobałyby Ci się ruiny latem. Bo na zdjęciach widać, że w sumie większość przykryta śniegiem, więc widac niewiele 😉

    1. Widziałam zdjęcia z lata i powiem szczerze nie zachwyciły mnie. Generalnie czasami tak jest, że ruiny położone są w jakimś super miejscu, z widokiem itd., stąd też udaliśmy się do Scupi, by móc przekonać się, jak to wszystko wygląda na żywo. Samo położenie ruin jest takie sobie i niestety nie jest to miejsce widokowe. A szkoda 😉 Także latem raczej też nie zostałabym powalona na kolana 😉

      1. trudno się dziwić, że nie zachwyciły te ruiny, bo zostało ich bardzo niewiele, ciężko nawet rozpoznać co było czym (gdyby nie tabliczki). Latem było jedynie bardziej widać amfiteatr, bo tam trwały prace archeologiczne

  2. Strasznie fajne wnętrze w tej cerkwii św. Mikołaja. Przypomina mi troszkę wnętrza monastyrów, które odwiedzłam w Etiopii – ściany i sufit były tam wymalowane w podobny sposób. Uwielbiam takie miejsca

    1. W Etiopii nie była, ale zdjęcia z tamtejszych monastyrów widziałam i rzeczywiście podobieństwo można dostrzec. Ja od pewnego już czasu uwielbiam odwiedzać cerkwie, w szczególności te małe i może troszkę zaniedbane, bo w nich czuję się najlepiej.

  3. cholera chyba jesteś jedyną znaną mi osobą która jeździ na Bałkany zimą… ale muszę przyznać że zdjęcia w zimowej scenerii naprawdę robią wrażenie… ;)))

    1. W tym czasie turystów było jak na lekarstwo, ale jakoś z tego powodu nie narzekaliśmy. Cisza, spokój, dzięki którym można było w pełni rozkoszować się pięknem odwiedzanych miejsc.

  4. „Niestety poza sezonem, czyli od października do końca marca, jesteście zdani głównie na własne nogi” o nie! czyli w połowie listopada jak mnie tam przywieje nie będzie można wypożyczyć kajaczka? 🙂

    1. Może być z tym ciężko. Na Twoim miejscu napisałabym do hotelu Canyon Matka albo do organizacji Macedonia Timeless, czy w wybranym przez Ciebie terminie będzie dostęp do sprzętu pływającego. Obawiam się jednak, że może być z tym problem. Wiele też zależy od warunków pogodowych, bo może być już wtedy bardzo zimno (aczkolwiek ciężko powiedzieć na 100%, bo pogoda ostatnio potrafi w tym temacie płatać figle).

      1. o Boże, bardzo zimno? teraz to się zestresowałam 😀 jak sprawdzałam pogodę na swój pobyt (15-21.11) to ma być ok. 15 stopni i nie padać raczej, więc wydaje się super 🙂 do Matki i tak pojadę, nawet jak nie będzie możliwości wypożyczenia, więc luzik, ale dzięki wielkie za wskazówki 🙂

        1. Jak teraz sprawdzam pogodę w różnych źródłach to w każdym jest prawie coś innego..przeraziła mnie też rekordowa minimalna pogoda w listopadzie: -9, a maksymalna: 23 😀 więc teraz to już w ogóle nie mam pojęcia jak się ubrać i co spakować 😀

          1. Z pogodą jest trochę jak z wróżeniem z fusów, jest pewne prawdopodobieństwo, że coś się z tego wróżenia faktycznie sprawdzi. Natomiast my w styczniu 2015, z kiedy pochodzi powyższy wpis, trafiliśmy na zimę dziesięciolecia w Macedonii. Nikt się jej nie spodziewał, bo generalnie zazwyczaj zimy są tam w miarę łagodne. A tu nie dość, że momentami był śnieg po pas (w szczególności na południu), to jeszcze były spore mrozy.
            Jeśli chodzi o listopad, to weź ubrania uniwersalne: polar/ciepłą bluzę, kurtkę przeciwdeszczową, ciuchy letnie oraz rękawiczki i czapkę, bo pewnie wszystko może się bardziej lub mniej przydać. Weź też pod uwagę, że w Macedonii masz sporo terenów górskich, a co za tym idzie temperatury mogą być odrobinę niższe. Niemniej życzę powodzenia i daj znać, jak wrócisz, jaka pogoda Ci się trafiła. No i oczywiście będzie mi miło, jak się podzielisz Twoimi macedońskimi wrażeniami 😉

          2. Dokładnie, będę musiała upchnąć do podręcznego zarówno czapkę jak i krótkie spodenki, bo jak mówisz, może to być loteria. Jednak niezależnie od pogody (choć mam nadzieję, że nie będzie bardzo zimno, bo straszny ze mnie zmarźluch) na pewno będzie fantastycznie, bo Macedonia wydaje się być świetnym kierunkiem na wakacje, nawet jesienią (a także zimą, co pokazałaś w tym wpisie). Dzięki wielkie i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.