Bałkańska Majówka 2018 Czarnogóra

Lukavica, czyli na krokusy do Czarnogóry

-
20 marca 2019

Od wielu, wielu lat obiecuję sobie, że pojadę zobaczyć fioletowe połacie krokusów w Dolinie Chochołowskiej. I od tych wielu, wielu lat ani razu mi się to nie udało. Powodów było kilka. Najważniejszym jednak był fakt, że w czasie ich kwitnienia zwykle lądujemy razem z Markiem na Bałkanach. Ale nie ma tego “złego”, co by na dobre nie wyszło. Krokusy widywaliśmy tam wielokrotnie. Ale podczas naszej majowej wizyty na płaskowyżu Lukavica w Czarnogórze, przeżyliśmy prawdziwe, krokusowe szaleństwo. I co najważniejsze, byliśmy tam absolutnie sami!

Lukavica – jeden z rzadziej odwiedzanych zakątków Czarnogóry

Co tu dużo pisać. Lukavica nie jest najbardziej znanym miejscem w Czarnogórze. Pewnie, gdybyśmy tu zrobili szybką sondę, to okazałoby się, że większość z Was o niej nie słyszała. Ale już spieszymy z małym wyjaśnieniem. Lukavica to płaskowyż, położony jakieś 30 km na wschód od Nikšića. Łąki i zbocza gór są tu poprzecinane licznymi potokami. Spotkaliśmy się z dwiema liczbami, które mówią, że jest ich albo 360 albo 380. I na wiosnę rzeczywiście mogliśmy się przekonać, że jest ich bardzo dużo. Praktycznie z każdego możliwego miejsca wypływała tam woda, tworząc malownicze wodospady, kaskady czy wijące się po łąkach strumienie. Najwyższymi szczytami, znajdującymi się po sąsiedzku, są Mali Žurim (1984 m n.p.m.) oraz Veliki Žurim (2036 m n.p.m.). Oprócz tego na terenie Lukavicy znajdują się dwa jeziora – Kapetanovo i Manito. Dodatkowo teren płaskowyżu jest dość silnie eksploatowany przez pasterzy. Znaleźć tu można kilka, pasterskich katunów. Naszą bazą wypadową były okolice Zaragackiego Katunu, skąd zaczyna się szlak do Kapetanovo Jezero.

Lukavica dojazd

Choć wiedzieliśmy, gdzie dokładnie na mapie jest Lukavica, to usiłowaliśmy znaleźć jakieś sensowne informacje na temat dojazdu do niej. Szybko się okazało, że w internecie jest bardzo mało informacji na temat tego zakątka Czarnogóry. Musieliśmy więc zaufać naszej intuicji, która tym razem nas nie zawiodła i powiodła idealnie do celu. Jak więc dojechać do Lukavicy? Sprawa wygląda następująco. Jeśli będziecie jechać z Nikšića, to musicie kierować się z miasta w stronę Jeziora Liverovići. Następnie musicie skręcić w lewo za przysiółkiem Vasiljevići ku kopalni boksytu. Droga wije się dość sporymi serpentynami. Po minięciu kopalni po pewnym czasie droga wjeżdża do lasu. Kiedy go opuści wyjeżdża na pierwszą część płaskowyżu. Odsłoni się przed Wami spora, niezalesiona połać z niewielkimi pagórkami. Musicie jechać bardziej na prawo, wzdłuż potoku. Po kilku minutach jazdy dotrzecie na kolejny, większy płaskowyż, przy którym wyrastają szczyty Mali Žurim i Veliki Žurim. Tam znajduje się Zaragacki Katun. Do tego momentu cały czas będziecie mieli asfaltową szosę. Do katunu Mala Lukavica oraz Kapetanovo Jezero wiedzie szutrowa, choć nieźle ubita droga.

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica – dzień I (no dobra…popołudnie)

Do Lukavicy udało nam się dotrzeć późnym popołudniem. O ile na trasie dojazdowej mieliśmy jeszcze całkiem niezłą pogodę, o tyle po dotarciu do Zaragackiego Katunu nad płaskowyż przyszła burza. Ulewa była dość konkretna, w efekcie musieliśmy się schować we wnętrzu Logana. Po jakiś 15 min deszcz stał się na tyle niewielki, że byliśmy w stanie wyjść na zewnątrz. Postanowiliśmy zrobić sobie krótki spacer po okolicy i wspiąć się na jedno ze wzgórz. Mimo szarych chmur cały płaskowyż prezentował się intrygująco. Głównie dlatego, że w wielu zagłębieniach zalegało jeszcze sporo śniegu. Dodatkowo wśród brązowych traw dość mocno odznaczały się połacie szafirków czy krokusów. Tych drugich było oczywiście więcej, jednak dopiero następnego dnia mieliśmy się o tym jeszcze bardziej przekonać. Na nocleg musieliśmy zjechać nieco niżej, do doliny potoku. Wieczorem nad Lukavicą szalały burze, które w szczególności mnie uniemożliwiły wyspanie się.

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Krokusowe szaleństwo

O poranku pogoda była wciąż średnio obiecująca. Nie padało, ale wciąż nad Lukavicą wisiały szare chmury. Przed, w trakcie i po śniadaniu biliśmy się z myślami, czy udać się na wycieczkę w stronę Kapetanovo Jezero, czy też odpuścić i jechać gdzieś indziej. Lukavica jednak nas kusiła i postanowiliśmy dać jej szansę. Była to słuszna decyzja, gdyż po paru minutach wyszło słońce.

Lukavica

Lukavica

Pojechaliśmy znów do Zaragackiego Katunu. Auto zaparkowaliśmy nieopodal domu znajdującego się przy strzałce kierującej na Kapetanovo Jezero. Generalnie moglibyśmy pojechać dalej…gdybyśmy byli pługiem śnieżnym. Tak naprawdę większość drogi od Zaragackiego Katunu w stronę jeziora była pod śniegiem. Po przejściu kilkuset metrów oboje byliśmy oczarowani tym, co widzimy. Praktycznie każde miejsce, w którym właśnie stopił się śnieg, było pokryte fioletowym dywanem z krokusów. Kwiatów było tak wiele, że naprawdę czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. Oczywiście w ruch poszły aparaty, a krokusowych zdjęć powstało na tyle dużo, że już nie mogę narzekać, iż nigdy nie widziałam ich w Chochołowskiej. W szczególności, że w Lukavicy byliśmy tylko my. W Chochołowskiej bylibyśmy z dzikim tłumem innych turystów.

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Mala Lukavica

Nasza zaśnieżona droga wśród krokusów doprowadziła nas do niewielkiego wzniesienia. Tam z niej zboczyliśmy i wspięliśmy się na inny, nieco wyższy pagórek z krzyżem. Stamtąd mogliśmy podziwiać położoną w dole Malą Lukavicę z kamienną cerkwią św. Ilji. Po kamienisto-trawiastym zboczu schodzimy bezpośrednio do katunu. Jest tu też kilka zabudowań, znajdujemy również jakiś kemping. Oczywiście w maju jesteśmy tam sami. My i fioletowe połacie krokusów.

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Droga powrotna

Ze względu na ograniczoną ilość czasu nie decydujemy się na dalszą wędrówkę do Kapetanovo Jezero. Do przejścia mieliśmy jeszcze kilka kilometrów. A w perspektywie jeszcze sporo kilometrów do przejechania samochodem. Zdecydowaliśmy więc o powrocie do auta. Jednak postanowiliśmy nie iść znów drogą, a pójść nieco bardziej naokoło. Wiązało się to z przejściem wzdłuż jednego z wodospadów oraz przemarsz dnem soczyście zielonej łąki poniżej Zaragackiego Katunu. Widoki – bajkowe. I choć we wspomnianym katunie było już kilku pasterzy, to tak naprawdę przez cały czas pobytu w Lukavicy spotkaliśmy raptem 3-4 osoby. Za to kiedy pakowaliśmy się do auta, przyszły do nas dwa puchate psiaki, które oczywiście postanowiły się z nami zaprzyjaźnić. A gdy my się im znudziliśmy, to zaczęły wyprawiać harce na śniegu.

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica

Lukavica – co warto wiedzieć?

Generalnie Lukavica nas absolutnie oczarowała. Wiosna, to doskonały czas na odwiedziny w tym miejscu. Jednak weźcie pod uwagę kilka rzeczy:

  • wiosną wciąż może być tam dużo śniegu. I choć Lukavica jest idealna na wycieczki piesze, rowerowe oraz road tripy, to niestety śnieg może Wam uniemożliwić jakieś bardziej ambitne trasy lub całkowicie uniemożliwi Wam przejazd.
  • krokusy i szafirki zaczynają tam kwitnąć na przełomie kwietnia/maja. My byliśmy tam na początku maja i kwiatów było mnóstwo, choć dopiero część z nic planowała rozkwitnąć.
  • bez problemu można w Lukavicy nocować na dziko. Miejsc do rozstawienia namiotu znajdziecie sporo.
TAGI
Powiązane wpisy