Krn – nasz najambitniejszy trekking z psem

#turystykaktywna Słowenia

O wejściu na Krn marzyliśmy od jesieni 2021 roku. To wtedy spędzaliśmy czas w Kobaridzie i Magozdzie, ponad którymi góruje jego imponujący szczyt. Nie udało nam się jednak wygospodarować czasu na jego zdobycie. Ale po roku, 31 października stanęliśmy na jego wierzchołku. I to w towarzystwie Gumisia. Czy jednak trekking na Krn to dobry pomysł na wycieczkę z psem? Sami się zaraz przekonacie.

Dlaczego właśnie Krn?

Pięknych, ambitnych, ciekawych szczytów w Słowenii jest wiele. Krn jednak wpadł nam w oko, gdy we wrześniu 2021 plątaliśmy się po okolicach Kobaridu. Oczywiście podczas wcześniejszych wizyt też zwracaliśmy na niego uwagę. Ale to właśnie w 2021 zrobił na nas tak mocne wrażenie, że wpisaliśmy go na listę szczytów do zdobycia. Krn nie jest najwyższym szczytem w Alpach Julijskich. Ma „raptem” 2244 m n.p.m. Ale ze względu na to, że jest odseparowany od swych potężniejszych kolegów i koleżanek, to wydaje się być większy niż jest w rzeczywistości. Dodatkowo jego niemal pionowe, wapienne ściany dostrzec można nie tylko z okolic Doliny Soczy, ale też innych zakamarków Słowenii. Wiedzie na niego kilka szlaków, większość dość wymagających. I jak się okazało, my wybraliśmy chyba jeden z trudniejszych, jaki na niego wiedzie.

Trekking na Krn w na cztery nogi i cztery łapy

Naszą jesienną bazą w Dolinie Soczy był Magozd. Ponownie zatrzymaliśmy się w apartamencie należącym do naszego znajomego – Nejca. Magozd znajduje się już „ciut bliżej” Krnu. Na upartego moglibyśmy zacząć trekking bezpośrednio w miejscowości. Ale nie byliśmy uparci. Głównie dlatego, że było świeżo po zmianie czasu z letniego na zimowy, co skracało dość znacząco ilość światła dziennego w trakcie doby. Po drugie, dystans jaki mielibyśmy do pokonania był stanowczo za duży i do tego wiódłby częściowo po mało ciekawym terenie. Dlatego po konsultacjach z Nejcem postanowiliśmy podjechać autem do Planiny Zapleč i stamtąd ruszyć na Krn.

Dojazd do Planiny Zapleč

Do Planiny Zapleč można dojechać samochodem. Droga do niej zaczyna się w miejscowości Gornje Ravne. Jej dolna część jest asfaltowa. Od miejsca postojowego (z wiatką) droga raz jest betonowa, a raz szutrowo-dziurawa. Generalnie zwykłym autem osobowym spokojnie da radę tamtędy przejechać, chociaż nisko zawieszone pojazdy mogą napotkać trudności. Na szczęście, nie jesteśmy jedyną ekipą, która ciśnie do góry. Ku planinie jedziemy w towarzystwie trzech innych aut osobowych. Droga, choć nie zawsze równa, to całkiem malownicza. Przecina zalesiona zbocza, które pod koniec października wciąż się pięknie złociły. Co jakiś czas możemy też podziwiać panoramę Krnu i innych, pobliskich szczytów. Po ok. 15-20 min dość mozolnej jazdy jesteśmy u celu. Wraz z pozostałymi autami praktycznie zajmujemy cały teren przeznaczony na parking. Z Markiem szybko wypakowujemy z auta plecaki i Gumisia, by jak najszybciej wyruszyć przed wszystkimi na szlak.

Etap 1: podejście na Krnčicę

Po opuszczeniu parkingu czekało nas dość długie, poprowadzone zakosami, mozolne ale na szczęście niezbyt wymagające podejście. Z racji inwersji, w górach, mimo wczesnej pory mamy ok. 20 stopni. W tym samym czasie Dolina Soczy schowana jest pod pierzyną z chmur. Z jednej strony nas to cieszy, z drugiej musimy robić krótkie przerwy dla Gumisia, dla którego jest stanowczo za ciepło. A niestety na hasło „zwolnij, nie pędź tak do góry” jakoś nie bardzo chciał reagować. Po ok. 40 min, poniżej przełęczy, szlak odbija w prawo, ku wykutemu w skale tunelowi. To jedna z licznych na tej trasie pamiątek po umocnieniach z czasów I wojny światowej. Za tunelem szlak wspina się stromo ku grani. Tam mijamy pierwszą ekipę turystów, notabene z psem, co nastraja nas pozytywnie względem wyboru trasy. Aczkolwiek już za moment gubimy szlak, co skutkuje tym, że musimy niemal pionowo wspinać się ku właściwej ścieżce, przy okazji asekurując Gumisia. Na szczęście na pierwszy na trasie wyższy szczyt, czyli Krnčicę, wchodzimy już bez takich przygód. Na jej wierzchołku stoi metalowy krzyż. Są też kolejne pozostałości umocnień. Spędzamy tam ok. 15 min, odpoczywając i podziwiając alpejski krajobraz wokół.

Etap 2: z Krnčicy na Krnską škrbinę

Ruszamy dalej. Schodzimy z Krnčicy na szlak graniowy i kierujemy się w stronę Krnu. W pewnym momencie dopadają nas wątpliwości, czy w ogóle uda nam się go zdobyć. Mimo niezłego tempa marszu, cały czas dzieliła nas od niego spora odległość. Do tego teren w jakim się poruszaliśmy był dość wymagający. W szczególności, gdy trzeba kontrolować ciekawskiego Gumisia. Skały i przepaści choć spektakularne, to mogą być dla czworonoga niebezpieczne. Po ok. 30 min marszu szlak przeprowadza nas przez położone na północnych zboczach Krnu piarżysko. Z niego czeka nas już tylko podejście na przełęcz Krnska škrbina (2058 m). Tam kręci się naprawdę sporo turystów. Co stanowi spore zaskoczenie, bo na naszej trasie było względnie pusto i minęliśmy się dosłownie z kilkoma osobami. Ale po chwili zrozumieliśmy dlaczego. Szlak wiodący na przełęcz i Krn od południa jest dużo prostszy, bo poprowadzony głównie zielonymi, względnie łagodnymi zboczami. Za nami natomiast było pokonywanie naprawdę stromych i eksponowanych odcinków, do tego przepaści, masa skał, piargi itd. Nie powiem, trochę nas ta trasa wymęczyła. A mieliśmy jeszcze w perspektywie, że musimy nią wrócić.

Etap 3: Na Krn

Ale zanim zaczniemy wracać… Musimy najpierw zdobyć Krn. Z przełęczy na szczyt nie jest już tak daleko. Ok. 20 min marszu i człowiek jest u celu. Ten ostatni etap wędrówki był całkiem przyjemny. Ścieżka wije się po częściowo trawiastym, a częściowo skalistym zboczu, które nie jest bardzo stromo. Trochę momentami wieje, ale na szczęście dalej jest ciepło. Na szczycie kręci się sporo turystów. Głównie Słoweńców, którzy wykorzystywali fakt, że 31 października (poniedziałek w 2022 roku) to dzień wolny od pracy (co w połączeniu z 1 listopada – również dniem wolny, dawało w Słowenii czterodniowy weekend). Siadamy pośród skał i podziwiamy panoramę 360, jaka się wokół nas rozpościera. Widać niemal całe Alpy Julijskie, Dolię Soczy, Kolovrat, ale też szczytu leżące już we Włoszech. Gdyby widoczność była lepsza, to pewnie dostrzeglibyśmy wybrzeże Adriatyku.

Etap 4: Droga powrotna

Ponieważ na Krn wdrapaliśmy się ok. godziny 14, to mieliśmy w perspektywie, że zachód nastąpi chwilę przed 17. Ponieważ musieliśmy wrócić tą samą trasą, która przyszliśmy na szczyt, to wiedzieliśmy, że nie będziemy bardzo szybcy. Dlatego po 20 mi opuszczamy Krn i zaczynamy drogę powrotną. Na przełęcz Krnska škrbina schodzimy dość szybko. Z niej wyruszamy ku piarżysku. Tam niestety w oddali dostrzegam kozicę. Ogólnie bardzo lubię te zwinne zwierzaki, natomiast nie przepadam za nimi, gdy maszerujemy z Gumisiem. Bo ten, choć jej raczej nie zobaczył, to na pewno ją wyczuł. Więc gdy zwietrzył potencjalny obiekt do gonienia, zaczął nas ku niej intensywnie ciągnąć. Kozica ostatecznie pomknęła ku oddalonemu od nas Krnsko jezero, nie dając się tym samym złapać Gumisiowi. Gdy wspinamy się z powrotem na grań słońce powoli chyli się ku zachodowi, fundując nam złotą godzinę. Dzięki temu maszeruje się jakby… nieco lżej. Widoki rekompensują bowiem wszystko. Kiedy przechodzimy za tunel i zaczynamy pokonywać wiodące ku Planinie Zapleč zakosy, zapada zmierzch. Do auta docieramy, gdy jest już całkiem ciemno.

Trekking na Krn z psem – czy to dobry pomysł?

Cóż, na powyższe pytanie możemy odpowiedzieć: i tak, i nie. Obrana przez nas trasa jest na pewno ciekawa i różnorodna. Można ją pokonać z psem. Ale pod warunkiem, że już chodziliście z Waszym pupilem po skalistym terenie, pokonywaliście piargi oraz strome podejścia. Jeśli nie, to na cel słoweńskiego trekkingu raczej sugerowalibyśmy inny szczyt lub zdobywanie Krnu od strony południowej i znajdującej się tam Planiny Kuhinja. Na szczycie spotkaliśmy sporo psiarzy. Ale większość z nich przychodziła tam właśnie tym prostszym szlakiem. My tak czy inaczej byliśmy zadowoleni z wyboru. Choć musimy przyznać, że był on dość męczący. Ale trud wędrówki rekompensowały nie tylko widoki, ale też szalenie urozmaicony teren oraz ciekawe pozostałości wojskowych zabudowań z czasów I wojny światowej.

Trekking na Krn – informacje praktyczne

  • Krn ma 2244 m n.p.m. i wznosi się ponad Kobaridem.
  • Poniżej jego wierzchołka, od strony południowej, znajduje się schronisko – Gomiščkovo zavetišče na Krnu. My do niego nie zachodziliśmy, bo nie mieliśmy potrzeby.
  • Na całej trasie nie znajdziecie źródełek z wodą. Dlatego musicie zaopatrzyć się w jej spory zapas dla siebie i zwierzaka.
  • W trakcie trekkingu przeszliśmy ok. 17 km przy jednoczesnych 1583 m wzniosu. Cała wycieczka zajęła nam ok. 9 godzin.
Powered by Wikiloc

Zobacz również

2 odpowiedzi

    1. Trasa faktycznie – wymagająca. Ale też bardzo ciekawe i dająca dużo satysfakcji. Więc polecamy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.