Dana Bates
Rumunia Występy gościnne

Dana Bates, czyli co Amerykanin robi w rumuńskich górach

-
30 sierpnia 2018

Danę poznaliśmy jeszcze przed naszym wyjazdem do Rumunii. Dzięki niemu zdecydowaliśmy, że sporą część naszego krótkiego wyjazdu spędzimy w Dolinie Jiu i jej okolicach. Dana zabrał nas na trekking w Retezacie i wraz z Markiem przemierzał trasy rowerowe Bike Parku Straja. Dzielił się także z nami swoimi spostrzeżeniami na temat Rumunii i życia w niej. Jak to się stało, że Amerykanin postanowił zamieszkać właśnie w tym kraju? Czym się zajmuje i dlaczego postawił na rozwój turystyki rowerowej? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w poniższym wywiadzie.


Dana

ENGLISH VERSION BELOW

Ruda: Dana opowiedz proszę naszym Czytelnikom, jak to się stało, że 20 lat temu przeniosłeś się z USA do Rumunii?

Dana: Wraz z moją cudowną żoną Brandi byliśmy zaangażowani, za pośrednictwem naszej uczelni w USA, w program dot. dzikiej przyrody. Co więcej, moi rodzice mieszkali w tym czasie w Rumunii i podczas jednej z wizyt wpadłem na pomysł rozpoczęcia programu edukacji przygodowej właśnie w tym kraju. Pierwszy kurs w ramach programu rozpoczęliśmy w 1999 roku, wraz z firmą Project Adventure, liderami w branży.

R: Jeśli to nie sekret, co Twoi rodzice robili w Rumunii?

D: Moi rodzice przeprowadzili się do Rumunii w 1993 r. i założyli tu sierociniec, albo mówiąc bardziej dosadnie, zajmowali się nastoletnimi matkami, które zostały wyrzucone na ulicę, gdy tylko skończyły 18 lat. Byli tu w naprawdę zwariowanych czasach. Ale właśnie dzięki nim poznaliśmy i pokochaliśmy Rumunię. Byli misjonarzami, tak jak my, ale nasza misja polega na troszczeniu się o potrzeby i wspólne dobro. Doszedłem do wniosku, że w naszej okolicy (Dolina Jiu, Lupeni, Straja – dopisek ruda), nauczenie ludzi jak kochać swojego sąsiada pozwoli rozwinąć ekoturystykę, a w szczególności turystykę rowerową ze swoim unikalnym potencjałem.

R: Pracowałeś na uniwersytecie w USA, miałeś raczej proste życie. Czy było Ci ciężko zmienić je o jakieś 180 stopni?

D: Nie było to dla mnie trudne, ponieważ wszystko następowało dość naturalnie. Przeprowadziliśmy się tu w 1999 r. by rozpocząć obozy przygodowe. Później zrobiłem doktorat, który pozwolił rozwinąć nasze doświadczenia. Uwielbiam się uczyć, w szczególności, jeśli na końcu jest tak duża nagroda, jaką jest doktorat. Teraz uczę się mniej, co też jest super, za to nadal prowadzę jeden z ciekawszych projektów, czyli Semestr Zagranicą, który znalazł się na 10. miejscu w rankingu. Generalnie wszyscy, praktycznie i teoretycznie, skupiamy się na rozwoju społeczności lokalnej. Projekt związany z MTB (kolarstwo górskie – dopisek ruda) doskonale się w to założenie wpisuje, ponieważ opiera się na społecznej aktywności (zaangażowaniu lokalnych riderów w tworzenie tras – dopisek ruda).

R: Jak wyglądały Wasze początku w Rumunii? Z jakimi problemami musieliście się zmierzyć?

D: Na początku było bardzo ciężko. Byliśmy bardzo naiwni i ufni, co zasadniczo nie jest złe, ale nie mieliśmy pojęcia o panującej w Rumunii korupcji. Nawiązaliśmy współpracę z ludźmi, którzy zafundowali nam szalone doświadczenia takie jak: okradzenie nas z funduszy, podszywanie się pod rumuńskie służby finansowe i preparowanie na nas fałszywych dokumentów. Był to długi proces, łącznie z grożeniem nam. Muszę napisać o tym książkę. Ale jak to lubię mawiać, w tym momencie pozostały nam normalne problemy. 

R: Dwadzieścia lat temu, gdy przeprowadziliście się do Rumunii był to zupełnie inny kraj niż jest teraz. Czy w 2018 roku Rumunia jest lepszym miejscem do życia?

D: Znacznie lepszym. Jestem dumny z Rumunów, że przeciwstawiają się korupcji. Zajmie to jeszcze wiele czasu. Wydaje mi się, że pokolenie, które dorastało za czasów komunizmu chciało zmienić ten stan rzeczy, ale się bało. Nowe pokolenie nie ma tych obaw. Rumunia ma obecnie jeden z wyższych wskaźników ekonomicznego wzrostu, na poziomie 6-7%. Rumunii są bardzo inteligentni i pracowici, dobrze jest więc widzieć, że powoli dochodzi do zahamowania prania mózgów, jakie miało miejsce za czasów komunizmu.

R: Stworzyłeś fundację Nowe Horyzonty (Noi Orizonturi – New Horizons). Jakie są jej główne cele? Czym się w niej zajmujecie?

D: Jesteśmy liderami tzw. edukacji nieformalnej, co oznacza edukację przede wszystkim przygodową. Promujemy uczenie się przez działanie. Próbujemy edukować poprzez empirię (doświadczanie), pokazujemy, że każdy może być w życiu wygranym, uczymy zaufania, pozytywnych wartości, kochania sąsiadów w tym otaczającej nas przyrody itd. Pracujemy również na poziomie samej polityki. Udało nam się zmienić niektóre ustawodawstwa krajowe i dążymy do upowszechnienia uczenia przez zaangażowanie, a dokładniej nauczenia młodzieży wdrażania projektów, które będą służyć dobru wspólnemu. Jesteśmy również liderami w tzw. edukacji przygodowej. Organizujemy niesamowity obóz o nazwie Viata, który ma także ogromne, społeczne poparcie, ponieważ pokazuje, że w przeciągu tygodnia można naprawdę rozwinąć młodych ludzi w pozytywny i długotrwały sposób. Osobiście staram się wrócić do stylu życia związanego z outdoorem i przygodami. Był to jeden z powodów, dla których przenieśliśmy się właśnie do Rumunii. Nie żałuję dekady poświęconej na poważne studia, pracy biurowej i pozornie głupiego siedzenia w papierach. Ale teraz mam 50 lat i staram się kształtować moje życie, oraz mój zawód jak najbardziej aktywnie i outdorowo, jak tylko się da.

R: Starasz się również promować turystykę w dolinie Jiu. Powiedz proszę naszym Czytelnikom, dlaczego ta część Rumunii jest godna odwiedzenia.

D: Cóż, przeprowadziłem się tutaj, ponieważ rozmawiałem kiedyś ze znanym, podróżniczym pisarzem, który powiedział, że najlepsze trasy trekkingowe są właśnie w Rumunii, w szczególności w górach Retezat (do których przylega dolina Jiu – dopisek ruda). Są tu wspaniałe jaskinie, istnieje możliwość uprawiania wspinaczki skałkowej. Więcej zobaczyć można na naszym portalu poświęconym turystyce aktywnej w dolinie Jiu (KLIK). Jest tu też niesamowita przyroda. Karpackie niedźwiedzie brunatne, lisy, wilki, dziki. Są również majestatyczne lasy bukowe, które można zobaczyć np. jeżdżąc na trasach MTB w Straji. Drzewa wyglądają jak fantastyczne filary wystrzeliwujące wprost do nieba. Tak wyglądające lasy liściaste występują bardzo rzadko.

R: Jakie są Twoje ulubione miejsca w dolinie Jiu?

D: Bardzo lubię trasę trekkingową, jaką pokonaliśmy wspólnie (szlak w Retezacie na przełęcz Scorota – trasę znajdziecie pod poniższym linkiemKLIK – dopisek ruda). Ogólnie góry Retezat mają kilka długich, ale łatwych tras i kilka bardziej technicznych, na których myślisz sobie, że powinieneś był zabrać linę. Ponadto wciąż odkrywam nowe trasy rowerowe. Mamy też chyba jedną z lepszych pizzerii na świecie, czyli Mamma Mia (Bulevardul Păcii 17A, Lupeni).

R: Wspominałeś nam, że nigdy wcześniej nie byłeś zaangażowany w budowę bike parków czy tras rowerowych. Więc jak doszło do tego, że stworzyłeś Bike Park Straja?

D: Choć jestem założycielem naszej fundacji, to jestem dość leniwy. Zazwyczaj staram się realizować kolejne zadania w pracy poprzez przekazywanie obowiązków kompetentnym Rumunom. Jednak czasami potrzebuję nowych wyzwań. Kilka lat temu zacząłem poważnie rozmyślać nad rozwojem doliny Jiu. Nasze obozy młodzieżowe zaczęły się rozwijać jak szalone (obecnie organizujemy je w ponad 20 krajach) i zaczęliśmy docierać z nimi do lokalnej społeczności. W każdym razie, po obronie doktoratu otrzymałem w prezencie rower. Zacząłem na nim sporo jeździć, aż w końcu mnie olśniło – EUREKA! Zdałem sobie sprawę, że szeroko pojęte kolarstwo górskie może być doskonałą propozycją dla naszej okolicy, ze względu na rozbudowaną infrastrukturę narciarską (W bike parkach podstawą jest kolej linowa, którą można wwozić rowerzystów lub dobrze zorganizowany transport samochodowy, co w przypadku Straji zostało całkiem dobrze rozwiązane – dopisek ruda). Dzięki temu cała dolina może stać się idealną destynacją dla wszystkich miłośników sportów outdoorowych. Bo oczywiście mamy do zaoferowania też inne, ciekawe propozycje oprócz kolarstwa górskiego, ale to właśnie dzięki niemu będziemy mogli się jeszcze bardziej rozwinąć. Dlatego też poświęciłem się temu tematowi, wiedząc, iż muszę stać się ekspertem w tym zakresie. Stąd też pojechałem do Włoch, by wziąć udział w kursie organizowanym przez IMBA (International Mountain Biking Association – dopisek ruda). Ale generalnie moim zadaniem jest sprzedanie tego pomysłu. Dlatego cieszę się, że powstaje ten artykuł.

R:  Czy masz plany rozbudowy Bike Parku Straja?

D: Tak, na pewno. Chcę przekształcić ten teren w destynację o światowej klasie. Ok, może nie aż tak jak Whistler (Jedna z topowych miejscówek rowerowych na świecie. – dopisek ruda), ale naprawdę chcę by bike park zaistniał na mapie miejsc związanych z MTB. Generalnie już powiększamy cały projekt, gdyż budujemy kolejną trasę typu flow w sąsiednim mieście VulcanDzięki infrastrukturze narciarskiej mamy trasy tak długie jak w słynnym ośrodku Petzen w Austrii obsługiwane przez wyciąg.

R: W październiku planujesz zorganizować zawody enduro. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

D: Tak, z naszymi partnerami z Bike Attack z Resity (KLIK) organizujemy pierwsze, prawdziwe zawody enduro. Ekipa z Bike Attack jest dużo bardziej doświadczona od nas, a także są znani w środowisku rowerowym tak w Rumunii, jak i poza nią. I dzięki nim zawody mogą stać się ogromnym sukcesem. Pracujemy z nimi od lat i to oni m.in. odpowiadają za budowę dwóch tras w bike parku czyli Baloo i Lupilor.

R: A jakie plany związane z rozwojem turystyki masz w najbliższym czasie?

D: Chcę rozpocząć program kolarstwa górskiego oraz innych sportów outdoorowych w szkole lub szkołach w naszym mieście (Lupeni). Chcemy dać lokalnej młodzieży wizję i zamiłowanie do otaczającego ich terenu, budować ich kompetencje i pasję do życia na dwóch kółkach. Myślę, że ten rozwój dzieciaków jest kluczowym elementem układanki, dzięki której wizja współpracy będzie działać w tych okolicach. Stanowi to trzon naszej organizacji i dzięki temu odnieśliśmy fenomenalny sukces. Oczywiście potrzebujemy większych pieniędzy, jak choćby fundusze europejskie, które pukają do drzwi, ale ogólnie ciężko jest przebrnąć przez labirynt organizacji pozarządowych. Jeśli mielibyśmy większe środki moglibyśmy wesprzeć naszych wspinaczy i zbudować via ferraty w okolicy, a także rozwinąć centrum sportów rowerowych, zbudować myjkę dla rowerów itd.

R: Dzięki Dana za rozmowę!

Dana, Marek i Hanzi w Retezacie

Dana Bates

English Version

We knew Dana even before our trip to Romania. Thanks to him, we decided to spend a most of our short journey in the Jiu Valley and its surroundings. Dana took us on trekking in Retezat and together with Marek he had fun in the Bike Park Straja cycling routes. He also shared with us his insights about Romania and life in thi country. How did it happen that American decided to live in this country? What is he doing and and why did he focus on the development of cycling tourism? For these and other questions you will find the answers in the interview.

Ruda: Dana please tell our readers how did it happen that you moved from USA to Romania?

Dana: My wonderful wife Brandi and I were involved in a wilderness adventure program in the US through a college.  My parents lived in Romania, and so on a visit, I caught the vision to start an adventure education program for the youth here.   We built Romania’s first ropes course in 1999 with the help of Project Adventure, the industry leaders.

R: If it’s not a secret what Your parents did in Romania?

D: My parents moved to Romania in 1993 and started an orphanage; more specifically, working with orphan mothers kicked out onto the streets once they turned 18.  They were here in the really crazy days. They are why we came to know and love Romania. They were missionaries, as we are, but our view of missions is caring for the needy and for the common good.   I have come to believe that for our area, the way I can “love my neighbor” is to help develop the ecotourism and especially through Mountain Biking as it has unique potential.

R: You worked at university in USA, had probably simple life. Was it hard for You to change it in probably 180 degrees?

D:It was not hard to change my life because everything sort of grew organically.   We moved here to start an adventure camp in 1999, and the PhD came later and grew very much out our experiences.  I love studying and especially when there is a big prize (PhD) at the end.   But now I study less which is awesome, but we still run a semester abroad www.romania-semester.ro  that was ranked in the top 10 in one poll.   But we are all about, both theoretically and practically, community development.   This MTBing project fits great with the theory because it is showing, and not just talking about, asset based community development.

R: How did your beginnings look like in Romania? With what problems or challenges you had to face?

D: It was VERY hard in the beginning.   We were very naïve and trusting—which is not bad, but we did not know about the corruption.   We partnered with some folks that took us for a crazy ride of stealing, even impersonating Romanian IRS/Garda Financiara persons and fabricating false government documents.   There was a long trial, including threats.  I need to write a book about it J But as I like to say, “now we have normal problems”.

R: Twenty years ago, when You moved to Romania this country was a little bit different than it is now. Is in 2018 Romania better place to live?

D: A lot better now.  I am so proud of Romanians for standing up against corruption.   It took a long time.   I think the generation that grew up under Communism wanted to change things, but were afraid.   The new ones are not. Romania has had some of the highest economic growth rates, 6 and even 7% for a while.  Romanians are very very smart and hard working and it is great to see that there is just beginning to be a slow down of the “brain drain”.

R: You created the foundation Noi Orizonturi (New Horizons). What are the main goals of the foundation. What do You do?

D: We are the leaders in non-formal education, which means adventure education and service-learning.   This is the “learn by doing” approach.   We are trying to teach, experientially, about a win-win way of life, developing trust, positive values, loving one’s neighbor which includes nature, and so on. We work on policy levels; we changed some of the national legislation and are working on mainstreaming service-learning (basically youth learn by implementing service-projects that serve in some concrete way the common good). We are the leaders also in adventure education.  We have an amazing camp called Viata that has strong social science backing for proving its ability to, even in a week, really develop youth in positive ways that are long lasting. Me personally, I am trying to get back into the outdoors/adventure lifestyle.   That is why we moved here in the first place.   I don’t regret a decade of serious study and years of office and silly (seeming) paperwork, but I am 50 years old now and am gently trying to shape my vocation in a way that is as outdoors and active as possible.

R: You are also trying to promote tourism in Jiu Valley. Can You tell our readers why this part of Romania is worth seeing?

D: Well, I moved here because I had a conversation with a renowned travel writer who told me the best hiking anywhere in the world is in Romania, and especially the Retezat mountains.    There are amazing caves, rock-climbing. You can see more on a portal we are developing at  There is amazing wildlife too.   Carpathian brown bears, foxes, wolves, boars—it is still quite wild here.   And there are these majestic beech (fag) forests everywhere that you saw on the MTB trails in straja.   These are like fantastic pillars shooting straight up to heaven.   This is old growth hardwoods such as is not found almost anywhere.

R: What are Your favourite places in Jiu Valley?

D: I still love the hike we went on together (CLICK). The Retezat mountains also have some long but easy hikes, and some technical ones that make you think you should have brought the rope.   Also, I am discovering new mountain-biking paths all of the time.  There is also perhaps the best Pizza on the planet, at Mama Mia (Bulevardul Păcii 17A, Lupeni).

R: As You told us, You have never been involved in building bike parks or bike trails. So how did it happen that You created bike park in Straja?

D: I am the founder of our organization but I am lazy 😉  I am always trying to work myself out of a job—which really means that I should turn over responsibilities to competent Romanians and I try and do that.    In time though…you need new challenges.  A few years back I started seriously thinking about helping the Jiu Valley (our youth programs have grown like crazy, even into 20 other countries), going deep into a community, instead of just wide.  Anyway, I was given a MTB as a PhD graduation present and I started biking and thinking about biking, and then the AHA-Eureka(!) moment happened.  I realized that MTBing alone is the unique selling proposition for our area due to the amazing ski infrastructure.   It alone is what can make the Jiu Valley a real tourist destination for outdoor sports lovers.   Yes there are other cool things to supplement MTBing, but this is what can be the game changer due to the ski infrastructure. So I dedicated myself to this, knowing that I don’t really have to be an expert, but to bring along experts on the way, to learn myself (we went to an IMBA training in Italy), but my role is to SELL THE VISION.  Which is why I am happy to be writing this article!

R: Do You also want to enlarge Straja bike park?

D: For sure.  I am committed to turning this area into a world class destination.  Okay, not like Whistler, but to really be on the map of MTB destinations.   We are already extending into another town and building the first flow trail there-Pasul Vulcan. We have the potential to have a ski infrastructure serviced flow trail, as long as the famous one in Petzen, Austria.

R: You are also planning enduro/mtb competition in October. Can You tell more about that?

D: Yes, with our partners Bike Attack in Resita (CLICK) we are organizing our area’s first true enduro contest.   They are much more qualified than we are and have a big name in Romania (and beyond) and can make this a success much more than we could.   We have worked with them for years and they actually built the first trail here in Straja, Lupilor which will be a major part of the course, as well as “Baloo”, our flow trail.

R: What plans for tourism development you have for the near future?

D: I want to start a Mountain biking and outdoor sports through a school, or schools in our town.  To give the local youth a vision and a passion for their area, building competencies and a passion for the outdoors on 2 wheels, but other dimensions.   I think this youth development is a key part of the puzzle for making this vision work here.   Good thing is that is at the core of what our organization does and has been phenomenally successful at. We need more serious money such as European Funding but though we knock on doors, it is hard to find the way through the maze as an NGO. If we had serious money, I would love to support our climbing folks and develop via ferrata.  Develop a MTB trail center, a MTB wash station 😉

R: Thank You Dana for conversation.
TAGI
Powiązane wpisy