Bałkany 2017 Czarnogóra

Biogradska Gora – spontaniczny nocleg oraz spacer wokół Biogradskiego jeziora

-
23 listopada 2017

Po pobycie w Ulcinj wyruszyliśmy z Markiem nieco bardziej na północ Czarnogóry, by odwiedzić moje ukochane góry Sinjajevina. Niestety wymyślony przeze mnie dojazd w to pasmo nieco nas pokonał, gdyż droga którą kiedyś schodziłam z niego, a która wydawała się odpowiednia dla Kianki, okazała się być naprawdę trudna technicznie. W efekcie, już po zmroku zmuszeni byliśmy poszukać sobie noclegu. Na szczęście byliśmy nieopodal Parku Narodowego Biogradska Gora i znajdującego się tam kempingu nad Biogradskim jeziorem. W ten nieco spontaniczny i nieplanowany sposób mogłam odwiedzić te okolice po 7 latach od pierwszej wizyty.

A na kempingu kamienie

Z trasy łączącej Kolasin z Mojkovacem odbijamy w prawo, by górską, krętą drogą wiodącą przez las dotrzeć do kempingu nad Biogradskim Jeziorem. Po uiszczeniu opłaty: 6 € za namiot i po 3 € od osoby za wstęp na teren parku, możemy rozbić obozowisko. Niestety jakoś wyparłam z pamięci fakt, jak cholernie kamienisto jest na tym kempingu. Nie dość, że większość lepszych miejscówek była zajęta, gdyż gości z różnych stron świata było tu całkiem sporo, to dodatkowo te, co pozostały, nie nadawały się na rozbicie namiotu. To znaczy mogliśmy go postawić, natomiast mielibyśmy zagwarantowaną kompletnie bezsenną noc. Po ponad 30 min ostatecznie decydujemy się rozbić w jedynym równym i nie zawalonym kamieniami lub głazami miejscu przy drodze nieopodal recepcji. Choć na znajdującym się tam klepisku szpilki ciężko się wbijały, to przynajmniej nasze kręgosłupy nie mogły narzekać na jakiekolwiek nierówności.

Biogradska Gora camping

Biogradska Gora camping

Biogradska Gora camping

Wokół Biogradskiego Jeziora

Kiedy w Biogradskiej Gorze byłam po raz pierwszy, jakoś nie złożyło się, żeby przespacerować się wokół samego jeziora. Ponieważ poranek w parku narodowym powitał nas sporym zachmurzeniem, a my nie do końca wiedzieliśmy, co będziemy dalej robić i czy uda nam się wjechać w góry Sinjajevina, postanowiliśmy się nigdzie nie spieszyć i udać na przechadzkę dookoła jeziora, wzdłuż wyznaczonej tam ścieżki dydaktycznej. Są tam wiaty piknikowe, ławeczki oraz oczywiście tablice informacyjne. Cała pętla ma ok 4 km i o ile przez większość czasu wiedzie przez mocno zalesiony teren, to z prawego brzegu jeziora (patrząc od strony kempingu) podziwiać można całkiem rozległą panoramę pasma Bjelasicy.

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Biogradska Gora

Park Narodowy Biogradska Gora ale pływać można

Generalnie bałkańskie parki narodowe często rządzą się tymi samymi prawami, co nasze rodzime. Są jednak pewne różnice. Np. w Biogradskim Jeziorze można pływać i nie jest to zabronione. Początkowo nie byliśmy pewni, ale kiedy po powrocie na kemping zobaczyliśmy, jak kilka osób pływa w okolicach drewnianego pomostu, nasze wątpliwości szybko zostały rozwiane. Marek natychmiast wskakuje do wody, a ja siedzę na pomoście i przyglądam się, jak wokół niego pływa ławica małych rybek. Później dużo bardziej fascynujące staje się obserwowanie wycieczki emerytowanych Hiszpanów, którzy wyglądali, jakby właśnie obrabowali sklep z ubraniami outdoorowymi. Cała ich grupa od stóp do głów ubrana była w same markowe i kolorowe ubrania. Na moje fachowe oko – całkiem drogie. Z tego co zrozumiałam na podstawie wywodu ich anglojęzycznego przewodnika wybierali się na całodzienny trekking. Ogólnie bliżej godziny 9-10 nad Biogradskim Jeziorem zrobiło się bardzo tłoczno i turystów z godziny na godzinę przybywało. Większość z nich kierowała się na trasę wokół jeziora, część w wyższe partie Bjelasicy.

Biogradsko Jezero

Biogradsko Jezero

Biogradska Gora czy warto?

Generalnie Park Narodowy Biogradska Gora nie jest może najpopularniejszym parkiem narodowym Czarnogóry, ale trzeba przyznać, że jednym z lepiej zorganizowanych. Osobiście nie jestem ogromną fanką samego pasma Bjelasicy, choć nie powiem, ma swój urok i klimat. Natomiast jeśli awaryjnie będziecie szukać noclegu w tej części Czarnogóry, to kemping nad Biogradskim Jeziorem jest naprawdę dobrą opcją. Nie kosztuje fortuny, warunki są dobre (oczywiście jeśli nie przeszkadza Wam zimna woda w kranie, kibel na narciarza oraz trudność w znalezieniu równego kawałka ziemi na rozbicie namiotu), a teren wokół sprzyja aktywnemu wypoczynkowi. Bowiem z kempingu wychodzą liczne szlaki piesze, którymi dotrzeć można w wyższe partie gór Bjelasica. Z mojej perspektywy powrót do Parku Narodowego Biogradska Gora był całkiem udany. Marek, który zawitał tu po raz pierwszy również nie narzekał, chyba głównie dzięki temu, że mógł popływać w jeziorze.

 

 

TAGI
Powiązane wpisy