#turystykaktywna Bałkańska Majówka 2017 Bośnia i Hercegowina

Trebević Vrh bardzo aktywnie: trekking i DH

-
6 lipca 2017

Trebević Vrh znamy dość dobrze. Najpierw przez parę lat eksplorowaliśmy jego stoki, natomiast w 2017 roku mieliśmy okazję dwukrotnie zajrzeć na jego szczyt. Najpierw w styczniu, kiedy to w zimowych warunkach mogliśmy wdrapać się na jego wierzchołek, w towarzystwie nieziemskich widoków. Później natomiast a maju, gdy wybrałam się na niego sama, w absolutnej mgle i bez możliwości podziwiania czegokolwiek. W tym czasie Marek uczestniczył w otwarciu sezonu DH na trasach, które poprowadzone są pośród zalesionych stoków Trebevića. Jedna góra – dużo możliwości!

Trebević Vrh we mgle, czyli o tym, jak ruda się nawet nie zgubiła

Po pobycie w Lukomirze przenieśliśmy się do Sarajewa. Przedostatni dzień naszej majówki, czyli sobotę, postanowiliśmy spędzić na stokach Trebevića. Ja na trekkingu, Marek na rowerze, natomiast Marta z Przemasem na krótkim spacerze. 1/2 naszej ekipy zdecydowała bowiem szybciej wyruszyć w drogę powrotną do Polski (mimo tego, że wyjechali dobre kilka godzin przed nami z Sarajewa, to ostatecznie się okazało, że gdy udaliśmy się w ich ślady, mieliśmy do nich tylko kilkadziesiąt minut straty). Pogoda tego dnia była w stolicy Bośni i Hercegowiny dość dziwna. W mieście, po piątkowych burzach było dość parno, lecz nawet słonecznie. Niestety Trebević Vrh skryty był w chmurze. Jadąc w okolice hotelu Pino Nature, skąd zaczynają się szlaki piesze oraz trasy DH, liczyliśmy, że się rozpogodzi. Oczywiście pogoda miała swoje plany i gdy wyruszałam na szlak, mgła otaczała mnie z każdej strony. Na szczęście Marek wcisnął mi go ręki GPS-a, gdyż szybko się miało okazać, że bez dobrej nawigacji nie mam co myśleć o zdobyciu szczytu. Generalnie, mimo że szlak na Trebević Vrh jest jednym z popularniejszych w okolicy, to jest on oznaczony dość słabo. Mam na myśli wariant idący na prawo od szczytu, przechodzący obok Napretkov Dom, Izvori Tri Budalasa i Dobre Vode (gdzie znajdują się ruiny dawnego schroniska), a następnie wspinający się na wierzchołek granią, znaną nam z zimy.

Napretkov Dom przy którym osaczyły mnie na chwilę trzy bezdomne psy

Napretkov Dom

Mapa – mało poręczna, ale zawsze coś!

Trebević Vrh

Na szlaku

Trebević Vrh

Trebević Vrh

Tu wystraszyłam się kukułki

Trebević Vrh

Przez całą drogę idę kompletnie sama. Mgła, cisza i nieco mroczny las sprawiają, że gdy nagle słyszę głos kukułki, prawie dostaję zawału. Później przecinam w trzech miejscach trasy do DH, ale małżonka nie spotykam (gdyż jak się okazało, jeździł w nieco niższych partiach góry).

Trasy do DH są dobrze widoczne i specjalnie oznaczone, by turyści piesi nie wchodzili na nie.

Trebević Vrh DH

Trebević Vrh DH

Trebević Vrh DH

Gdy jestem na grani prowadzącej na szczyt, na chwilę mgła się przerzedza i udaje mi się zobaczyć łąki położone w dole oraz zarys okolicznych wzgórz. Ale to by było na tyle. Dobrze, że mam pamięć fotograficzną i byłam w stanie odtworzyć sobie widoki, jakie mieliśmy stamtąd w zimie. Na szczycie siedzę jakieś 30 min. Dalej jestem sama, ale przynajmniej teraz nie straszą mnie kukułki.

Moje jedyne widoki ze szczytu

Trebević Vrh

Trebević Vrh

Na dół postanawiam zejść inną trasą, która wiedzie sporymi zakosami aż do Brusa. W trakcie wędrówki zaczynam spotykać pierwszych turystów. Starsze małżeństwo na chwilę mnie zatrzymuje i bardzo się dziwi temu, że jestem sama. “Jak to? Nikt ci nie towarzyszy? To niebezpieczne! I byłaś już na szczycie? O której wyruszyłaś, że już stamtąd schodzisz?” Zasypana gradem pytań i wątpliwości tłumaczę, że dużo się sama włóczę po górach, a na szczyt weszłam rano, gdy nikt jeszcze nie myślał o jego zdobywaniu z powodu mgły. Starsi państwo dalej się dziwią temu, że nie boję się sama zapuszczać w góry, ale na pożegnanie mnie przytulają i życzą wszystkiego, co najlepsze. Kiedy docieram na Burs pogoda diametralnie się zmienia. Mgła nagle gdzieś znika, ustępując miejsca mocnemu, prażącemu słońcu. Korzystając z okazji idę na Vidokovac, w miejscu, gdzie ma się kończyć nowa stacja kolejki gondolowej. Żadne prace związane z tą inwestycją się tam nie toczą, natomiast ja mogę podziwiać rozległą panoramę Sarajewa i okolic, niemalże jak z lotu ptaka.

Sarajewo

Sarajewo

Marek i jego DH

O trasie DH na Trbević Vrh wiedziałem wcześniej, ponieważ kiedyś mignęły mi w internecie informacje o rozgrywanych tam zawodach. Później jeżdżąc w Chorwacji razem z lokalnym pasjonatem tego sportu, usłyszałem od niego, że Treba DH (bo tak nazywa się ta trasa) jest jedną z najlepszych na całych Bałkanach. Po takiej rekomendacji stwierdziłem, że muszę ją zobaczyć i ocenić samemu. Niestety podczas naszej majówki w okolice Sarajewa dotarliśmy na końcówce i nie miałem dużo czasu, a dodatkowo w nocy mocno padało, przez co po dotarciu na miejsce okazało się, że las spowiła gęsta mgła i wszędzie płyną potoki wody. Ani ja, ani mój rower nie bardzo byliśmy przygotowani na błotne warunki, no ale mimo to postanowiłem sprawdzić tę trasę. Ruszyłem z głównego parkingu obok hotelu Pino Nature, gdzie według aplikacji Trailforks odbijał jeden wariant trasy zjazdowej. Podchodząc, od razu w oczy rzuciły się widoczne tabliczki informujące o tym że znajduję się na trasie zjazdowej oraz aby zachować ostrożność. To bardzo ważna informacja dla turystów pieszych, aby mogli uniknąć kolizji z pędzącymi rowerzystami. Podchodząc od samego dołu byłem w stanie dokładnie obejrzeć wszystkie przeszkody na trasie, zarówno te naturalne, czyli korzenie, kamienie, oraz te zbudowane przez konstruktorów trasy, czyli profilowane zakręty, oraz kładki, hopy i dropy. Trasa jest niesamowicie długa i można ją podzielić na parę sekcji. Zjeżdżając z kładki startowej trafiamy na kamienisty odcinek, który musimy płynnie przejechać, aby utrzymać dobrą prędkość, następnie wjeżdżamy na również kamienisty, ale bardzo stromy i techniczny fragment. Potem zjeżdżamy w teren, gdzie nachylenie stoku jest mniejsze i kamienie ustępują wszędobylskim korzeniom oraz glinianemu podłożu. Tutaj na trasie aby utrzymać odpowiednie tempo jazdy oraz zwiększyć jej atrakcyjność znajdziemy dużo kładek, hopek, oraz profilowanych zakrętów. Ostatni fragment poprowadzony jest płynnie tak, aby utrzymać jak największą prędkość aż do wylotu na polanę, na której znajduje się ostatni skok, a zaraz za nim meta. Przy warunkach jakie panowały i ilości błota na dole, oraz przez to, że nie miałem opon na błoto zdecydowałem na początku trzymać się wyższych, bardziej kamienistych partii, ale w ciągu dnia, z racji poprawiającej się pogody, również trasa w dolnych częściach zaczynała przesychać. Mniej więcej w połowie góry natrafiłem na ekipę rowerową, która siedziała przy największej przeszkodzie na trasie czyli dropie nad drogą (tzw. road gap). Chłopaki pomogli mi z doborem odpowiedniej prędkości na tę przeszkodę oraz podpowiedzieli, żebym jechał na dół, bo właśnie dzisiaj mają tu rozpoczęcie sezonu i przy mecie jest impreza z grillem i muzyką. Posłuchałem więc rady i pognałem w dół.

A tak w wersji filmowej wyglądała trasa na Trebević Vrh

A tam faktycznie trwała impreza organizowana przez lokalną ekipę Savages Crew z Sarajewa, która jest też konstruktorem tej trasy. Panował tam swobodny klimat, ponieważ nie były to żadne zawody, tylko luźne jazdy dla wszystkich chętnych. Trasa ta nie jest obsługiwana przez żaden wyciąg, więc bardzo ucieszył mnie fakt, że mają zorganizowane busy, które wywożą rowerzystów wraz z ich sprzętem na górę. Uczestników w sumie było ok. 30. Po rozmowie z lokalnymi zjazdowcami, którzy wprowadzili mnie trochę w tamtejsze realia, dowiedziałem się, że w Bośni, ale też i na całych Bałkanach jest to sport bardzo niszowy, co w dużej mierze spowodowane jest wysokimi kosztami sprzętu oraz małą liczbą miejsc przystosowanych do takiej właśnie jazdy. Ale po za tym otwarciem sezonu, na którym znalazłem się zupełnie przez przypadek, co roku organizowane są zawody o nazwie Treba DH i dzięki wysiłkom Savages Crew w zeszłym roku otrzymały one oficjalnie rangę UCI C3 (zawody, w których można uzyskać punkty wliczane do Pucharu Europy). Zawody planowane na ten rok odbędą się 19-20.08.2017 i otrzymały kategorię UCI C2 (Puchar Europy w DH)! Jeśli, ktoś akurat będzie w okolicy, np. z okazji “Sarajevo Film Festiwal”, to może załapać się także na dobre, rowerowe widowisko. Trasa na te zawody będzie trochę zmieniona, start będzie przesunięty jeszcze bliżej szczytu Trebević Vrh i powstanie nowy odcinek, a pracę nad nim już trwają. Po aktualne informacje o trasie odsyłam na savagescrew.com. Jeśli będziecie chcieli pojeździć, to w weekendy z ładną pogodą zazwyczaj organizowany jest bus, który wywozi rowerzystów na szczyt. Zapalonym zjazdowcom polecam, ponieważ jest to bardzo długa (najlepszy czas na zawodach to ponad 5 min!), ale fajna, zróżnicowana, płynna no i ciekawa trasa!

Podczas otwarcia sezonu na Trebević Vrh

Treba DH

Treba DH

Z Savages Crew

Savages Crew

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy