Świętokrzyskie takie cudne!

Świętokrzyskie takie cudne. Wiosenne inspiracje – zamek w Chęcinach, Gruszczyn, Ludynia

-
6 kwietnia 2017

Pierwszy weekend kwietnia mieliśmy okazję spędzić w bardzo rodzinnym gronie na świętokrzyskiej ziemi. A wszystko dzięki temu, że Rudy Tata obchodzi właśnie w tym wiosennym miesiącu zarówno imieniny oraz urodziny. Dodatkowo stuknęła mu w tym roku na liczniku okrągła liczba 60 lat, więc tym bardziej było co świętować. Jednak nie samym świętowaniem żyje człowiek i gdy skończyliśmy wznosić toasty i degustować pyszne dania, udaliśmy się na zwiedzanie Świętokrzyskiego. W ponad 20-stopniowym, kwietniowym upale odwiedziliśmy trzy miejsca: zamek w Chęcinach, Gruszczyn oraz Ludynię.

Po przerwie na zamku w Chęcinach

Generalnie ostatni raz na zamku w Chęcinach byłam chyba jako dziecko. Później, odkąd zaczęliśmy z Markiem być razem, próbowałam tam wrócić, ale przez dość długi czas albo trafialiśmy na to, że ruiny były zamknięte dla zwiedzających, albo trwał ich remont. Na szczęście kwiecień 2017 okazał się być dla nas pod tym kątem szczęśliwy i weszliśmy na zamek. Odkąd byłam tam ostatni raz – sporo się pozmieniało. Teraz turyści mogą podziwiać widok z dwóch zamkowych wież, a nie tylko z jednej, jak to było parę lat temu. Wycięto też drzewa porastające wzgórze od strony północnej, dzięki czemu nieco bardziej odsłonił się widok na leżące u podnóża Chęciny oraz na całą okolicę. Szkoda, że nie zrobiono tego samego od strony południowej, gdyż na starych fotografiach sprzed lat można zobaczyć, że całe zamkowe wzgórze było niegdyś łyse. Co zresztą jest logiczne, bo z zamku musiał się rozciągać rozległy widok, a drzewa nie dość, że by go przesłoniły, to ułatwiłyby też ewentualnemu najeźdźcy dostać się niepostrzeżenie w jego okolice. W pierwszy, kwietniowy weekend na zamku były tłumy, głównie rodzin z dziećmi. Nic dziwnego, bo piękna pogoda i cudowne widoki wiele osób wypędziły z domów.

zamek w Chęcinach

Chęciny zamek

Chęciny zamek

Chęciny

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

zamek w Chęcinach

Gruszczyn i tajemnicze ruiny

Niewielka wieś Gruszczyn znajduje się w zachodniej części województwa, kilkanaście kilometrów od Małogoszcza. Większości osób raczej jest nieznana i mało kto o niej słyszał. My z Markiem trafiliśmy do niej przez przypadek dwa lata temu, później zajrzeliśmy tam podczas naszej sesji poślubnej, dzięki nam wpadali tam też Rudzi Rodzice, a teraz mogliśmy tam zawitać wszyscy razem, dodatkowo z Markowymi Rodzicami. Sama miejscowość w sumie niczym się nie wyróżnia, natomiast na niepozornym, zalesionym wzgórzu nieopodal, znajdują się tajemnicze ruiny. W przewodnikach oraz w sieci znaleźć można informacje, że są one pozostałościami dawnego zboru ariańskiego lub kościoła, datowanymi na ok. XV wiek. Jeśli był to rzeczywiście kościół, to dlaczego zbudowano go w tak dużym oddaleniu od najbliższych domów? Koncepcja, że był to zbór ariański również jest całkiem prawdopodobna, ponieważ na tych ziemiach żyło swego czasu sporo Arian. Budynek został zniszczony, najprawdopodobniej przez pożar, w XVII lub XVIII wieku. Znalazłam też informacje, że część konstrukcji została rozebrana przez lokalnych mieszkańców, którzy po wojnie potrzebowali budulca do odbudowy domów. Tak czy inaczej Gruszczyn i znajdujące się tam ruiny wzbudzają spore zainteresowanie historyków. Turyści zaglądają tu nieco rzadziej, ale bez wątpienia jest to miejsce godne uwagi. Przede wszystkim warto Gruszczyn odwiedzić pod koniec września, gdy w ruinach odbywają się nabożeństwa i zbierają się tam mieszkańcy okolicznych miejscowości. Stąd też na terenie dawnego kościoła lub zboru znaleźć można współcześnie postawiony, niewielki ołtarz.

Gruszczyn ruiny

Gruszczyn

Dwór w Ludyni czyli sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa

Nocowaliście kiedyś w zborze ariańskim, albo przez kilka, wakacyjnych dni bezkarnie i bez “filcowych papuci” biegali po pięknym, drewnianym dworze? Nie? A ja miałam taką okazję. Znajomy, znajomych rodziców był niegdyś właścicielem dworku w Ludyni i podczas pewnych wakacji, wiele lat temu miałam okazję tam pomieszkiwać podczas wakacji wraz z moją kuzynką i kilkorgiem przyjaciół. Dla dzieciaków był to istny raj na ziemi. Ogromny ogród porośnięty wiekowymi lipami, na której korze przesiadywały intensywnie zielone rzekotki. Tajemniczy zbór ariański, w którym przygotowane były pokoje dla gości, a gdzie niegdyś znajdowała się szkoła. Budzący pewną dozę respektu dwór. Malownicza okolica, która choć mało pagórkowata, to zachwycająca licznymi stawami rybnymi i łączącymi je kanałami. Dwór w Ludyni później stał się całkiem sławny, gdyż “zagrał” w dwóch polskich filmach: “Przedwiośniu” oraz “Syzyfowych pracach”. Obecnie nie jest dostępny dla zwiedzających, można go natomiast dość dobrze obejrzeć z zewnątrz, zza płotu. Czasami, gdy właściciele są na miejscu, można poprosić, by oprowadzili po swej posiadłości. My jednak udajemy się na spacer wśród stawów, pomiędzy którymi przesiadują czaple. Późną wiosną jest tu jeszcze piękniej, gdyż kanały porastają kaczeńce. Teraz też było urokliwie, choć przyroda wciąż budziła się do życia.

Ludynia dwór

dwór w Ludyni

Ludynia

Ludynia

Ludynia

Ludynia

Praktykalia
    • Zamek w Chęcinach jest obecnie czynny przez cały rok. Zimą, jeśli występują oblodzenia i duże ilości śniegu, jest zamykany ze względów bezpieczeństwa, podobnie rzecz się ma przez cały rok, jeśli np. występują burze lub huraganowe wiatry. Godziny otwarcia oraz ceny biletów znajdziecie na oficjalnej stronie Zamku w Chęcinach. W kwietniu za bilet normalny płaciliśmy 12 zł od osoby. Wejścia na zamek znajdują się od zachodu i wschodu, można więc zacząć zwiedzanie z jednej strony wzgórza, a skończyć z drugiej i zrobić pętlę. Parking poniżej zamku jest bezpłatny. Znajduje się przy nim restauracja Poziom Smaku, wpisująca się w ideę Slow Food. Oczywiście zarówno na zamku, jak i w jego bliskim sąsiedztwie, zlokalizowane są stragany z pamiątkami i innymi rzeczami made in China (w dużej mierze).
    • Gruszczyn znajduje się kilkanaście kilometrów na zachód od Małogoszcza oraz kilka kilometrów od Ludyni. W okolice te bez problemu można dojechać autem, ale również pociągiem, gdyż wiedzie tędy linia łącząca Kielce z Włoszczową i Śląskiem. Wystarczy wysiąść na stacji Ludynia, która względem Gruszczyna jest najbliżej. Same ruiny nie znajdują się bezpośrednio we wsi, a na wzgórzu należącym do Pasma Przedborsko-Małogoskiego. Jadąc od strony Ludyni kierują tam znaki, natomiast jeśli jedziemy od strony Mieczyna, to już nie. Ruiny są ogólnie dostępne, skryte nieco w lesie, a poniżej nich, obok polany, znajduje się tablica informacyjna.
    • Ludynia to bliska sąsiadka Gruszczyna. Jeśli jedziemy tam pociągiem, musimy wysiąść na stacji Ludynia Dwór. Do dworu prowadzą drogowskazy, a nad stawem, w miejscu, gdzie można zostawić auta, jest tablica informacyjna. Niestety dość rzadko można zastać właścicieli tej posiadłości, więc zwiedza się jedynie zza płotu. Polecamy Wam jednak spacer wśród stawów hodowlanych, w szczególności na wiosnę oraz wczesnym latem. Zabierzcie lornetkę lub teleobiektyw, żeby móc obserwować/fotografować ptaki.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy