Bałkany 2016 Summer Trip Kosowo

Prizren – perła Kosowa i Bałkanów

-
2 kwietnia 2017

Po pobycie na przełęczy Prevallë, wyruszyliśmy do Prizren. O tym kosowskim mieście słyszeliśmy sporo i to głównie dobrych rzeczy. Jednak szybko miało się okazać, że rzeczywistość tak czy inaczej przerosła nasze oczekiwania. Bowiem Prizren to swoista perła w kosowskiej koronie. To miasto po prostu trzeba zobaczyć, by przekonać się, jak jest niesamowite!

Droga z przełęczy Prevallë do Prizren

Powoli opuszczamy malownicze pasmo gór Szar Planina i zaczynamy zjeżdżać w stronę Prizren. Zarówno polski przewodnik, jak i anglojęzyczny podkreślają, że wzdłuż tej trasy znaleźć można liczne restauracje i hotele. I rzeczywiście mijamy całe mnóstwo lokali i co ciekawe parkingi przed większością z nich były mocno zastawione. Dochodzimy do wniosku, że mieszkańcy Kosowa muszą być zwolennikami spędzania czasu poza domem, w lokalach i/lub na łonie przyrody. Podobne obserwacje poczyniliśmy też w innych częściach kraju, więc coś w tym musi być. Cała trasa do Prizren uznawana jest za jedną z bardziej widokowych w całym kraju. Przebiega też wzdłuż pięknej Doliny Zhupa, która oferuje naprawdę przyjemne pejzaże oraz przejazd wśród skalnych zboczy. Wzdłuż rzeki Bistricy znaleźć można kolejne, liczne lokale, które nieco nas kuszą, ale ostatecznie decydujemy się jechać wprost do Prizren.

Zhupa Valley

Trudne początki w Prizren

Szosa schodząca z gór Szar Planina wyprowadza bezpośrednio do centrum miasta, które koncentruje się wokół zabytkowej, przepięknie odrestaurowanej starówki. Jednak dla zmotoryzowanych pojawia się od razu mały kłopot – trudność w znalezieniu miejsc parkingowych. Tych darmowych praktycznie nie ma, a nawet płatne parkingi są dość mocno zastawione autami. Dodatkowo poszukiwania miejsca dla Kianki utrudnia nam fakt, że miasto ma całe mnóstwo jednokierunkowych, wąskich uliczek. Poruszanie się w ich gąszczu nie należy do przyjemnych, w szczególności w lejącym się z nieba żarze. Na szczęście na jednym z podwórzy, wciśniętych między niskie kamienice, udaje nam się znaleźć parking z wolnymi miejscami. Opłata wynosi 0,5 EUR za 1 godzinę postoju, więc na szczęście bez tragedii. Stamtąd mamy dosłownie trzy kroki na rozciągającą się wzdłuż rzeki Bistricy starówkę. W pierwszej kolejności udajemy się do informacji turystycznej, by zrobić rozeznanie w temacie cen noclegów. Już po pobieżnym zapoznaniu się z miastem, doszliśmy do wniosku, że chcemy w nim przenocować, by zakosztować w nocnym życiu i niespiesznie je kontemplować. W informacji turystycznej dostajemy darmową mapę miasta oraz dowiadujemy się od pracownicy, że zna jeden fajny hostel, ale w nim nocleg kosztuje 11 EUR od osoby za dormitorium plus należy doliczyć opłatę za parkowanie. Postanawiamy więc zrobić rozeznanie na własną rękę.

Prizren

Prizren

Sinan Pasza

Tanie noclegi w Kosowie to mit

Wyruszamy na spacer po mieście, ale nastawiony na poszukiwania noclegu. Zaglądamy do dwóch hosteli, ale w każdym słyszymy tę samą cenę: 11 EUR od osoby za pokój wieloosobowy plus 5 EUR za całą noc parkowania. Razem daje to 26 EUR za naszą dwójkę oraz samochód. Jak za nocleg w dormitorium to dość dużo. Postanowiliśmy zatem popytać w hotelach, jednak tam zderzamy się ze ścianą zaporowych cen. Dwójka na jedną noc to koszt 40-50 EUR. Powoli zaczynamy popadać we frustrację i rozważamy jednak nocleg poza miastem. Marek wpada jednak na dość niekonwencjonalny pomysł. Chodź, wejdziemy na twierdzę, spojrzymy na miasto z góry i może dostrzeżemy jakieś hotele bardziej na uboczu. Ponieważ nie mieliśmy innego, lepszego planu, udaliśmy się w stronę ruin górujących nad miastem. Jest to najlepszy punkt widokowy, z którego można podziwiać Prizren. Jednak wspinaczka w panującym tego dnia upale nie należy do najprzyjemniejszych. Na szczęście widok z murów twierdzy rekompensuje absolutnie wszystko. Niestety o godzinie 15 światło jest zbyt ostre i kadry znane z licznych zdjęć robionych stamtąd o zachodzie słońca, teraz nie robią aż tak dużego wrażenia (choć nadal zachwycają). W trakcie podziwiania panoramy dostrzegamy nieco bardziej na lewo od starówki kilka hoteli, do których postanawiamy się udać.

Prizren

Prizren

Prizren twierdza

Prizren twierdza

Prizren

Prizren

Hotel MyHome, czyli jak w domu

Naszym pierwszym celem jest hotel położony nieco powyżej meczetu Sinan Paszy – jednego z bardziej charakterystycznych budynków Prizren. Gdy docieramy na miejsce wpadamy na właścicielkę hotelu, która właśnie wychodziła ze swoim psem na spacer. Stwierdza, że ma pokoje w cenie 25-30 EUR, a parkowanie jest za darmo. Uznaliśmy to za dobrą monetę. Pokazuje nam pokój trzyosobowy, jednak stwierdza, że ten jest za 30 EUR. Gdy pytamy się, czy dysponuje tańszym, przypomina sobie, że ten jest już wynajęty. Ostatecznie zgadza się, abyśmy wynajęli większy pokój w cenie tańszego. Jedynym problemem okazuje się kwestia dojazdu. Od godziny 18 mostu, którym da się dojechać w tę część starówki, pilnują policjanci. Jak się z nimi dogadacie, to może was przepuszczą. A która jest w ogóle godzina? Była dokładnie 17:45. Marek nie wiele myśląc po prostu pobiegł po Kiankę, a ja w tym czasie rozmawiam z Lindą, czyli właścicielką hotelu. Ja do Kosowa wróciłam dwa miesiące temu. Przez trzy lata mieszkałam z mężem w Mozambiku. Gdy tam jechałam córka miała pół roku. Teraz ma już ponad 3 lata i biegle mówi po portugalsku, natomiast ni w ząb po albańsku czy serbsku. Dość mocno interesuje ją to, dlaczego postanowiliśmy odwiedzić Kosowo. Wiesz, my na Bałkany jeździmy często, ale dopiero teraz zdecydowaliśmy się tu przyjechać, bo do tej pory dodatkowe ubezpieczenie za auto kosztowało dość dużo i to na zniechęcało. Teraz jest tańsze. Okazało się, że Linda nie miała zielonego pojęcia, iż za wjazd do Kosowa trzeba uiścić dodatkową opłatę. Gawędzimy o Bałkanach, o tym jak zmieniają się Albania oraz Kosowo. Największym wydarzeniem w naszym kraju jest DokuFest, czyli festiwal filmów dokumentalnych. W jego trakcie Prizren staje się międzynarodowym miastem. Od rana do nocy w knajpach jest pełno ludzi, panuje artystyczna atmosfera, jest naprawdę świetnie! W międzyczasie pojawia się Marek, któremu udało się przejechać przez most przed przybyciem policji.

Najpiękniejszy taki widok

Po szybkim prysznicu i jeszcze szybszym odpoczynku wypadamy z hotelu i pędzimy ponownie na twierdzę, by zdążyć na zachód słońca. Wąską, wyboistą i nieco kamienistą ścieżką pnie się ku górze spory tłum osób. I choć w teorii jest mniej upalnie, to po 15 minutach oboje zapominamy, że braliśmy przed chwilą prysznic. Przed wejściem na teren twierdzy kupujemy zimne piwo i kierujemy się w stronę murów. Warto dodać, że warownia była wtedy w trakcie prac rekonstrukcyjnych, które miały zakończyć się w 2017 roku. W obrębie murów twierdzy postawiono budynek, który docelowo ma pełnić funkcję muzeum. W trakcie naszej wizyty można tam było oglądać wystawę czasową ukazującą ten historyczny obiekt na przestrzeni lat. Dzięki zebranym tam zdjęciom można było się przekonać, jak przebiegają prace rekonstruktorskie. Jednak późnym popołudniem zabranych na murach twierdzy ludzi interesowało coś zupełnie innego. Świetlny spektakl jaki zgotowało zachodzące słońce był wprost zniewalający. Prizren zalała bowiem pomarańczowo-czerwona poświata, podkreślająca dym unoszący się z licznych, znajdujących się przy restauracjach grilli. Rzeka Bistrica skrzyła się w blasku promieni i wyglądała niczym wstążka rzucona pomiędzy miejskie zabudowania. Do tego gwar rozmów, pocałunki zakochanych par, selfie sticki grasujące nad głowami gapiów, śmiechy nastolatków, pokrzykiwania nieco znudzonych dzieci – to wszystko tworzyło niesamowitą atmosferę tego miejsca. Byliśmy zachwyceni. I doszliśmy do wniosku, że jest to jeden z piękniejszych punktów widokowych na całych Bałkanach.

Prizren

Prizren

Prizren

Prizren

Prizren

Prizren

Prizren

Tętniące życiem miasto

Kiedy słońce skryło się za szczytem górującym nad Prizren, postanowiliśmy zejść z powrotem do miasta. Przypomnieliśmy sobie, że od wielu godzin nic nie jedliśmy i nasze żołądki powoli przysysają się nam do kręgosłupów. Wybór restauracji w obrębie prizneńskiej starówki jest dość powalający i mamy problem, na który lokal się zdecydować. Ostatecznie wybieramy jeden z tych położonych bezpośrednio nad rzeką, nieopodal meczetu Sinan Paszy. Siadamy przy stoliku i obserwujemy tłumy przetaczające się przez miasto. Jest gwarno i wesoło, lecz praktycznie w ogóle nie widać i nie słychać turystów z zagranicy. Zamawiamy obiad – w przypadku Marka grillowane mięso, a ja decyduję się na szopską sałatę i opiekane ziemniaki, a do tego oczywiście piwo Peja. Wreszcie nie musimy się nigdzie spieszyć, możemy cieszyć się chwilą i po prostu zrelaksować. Czasem w trakcie naszych podróży narzucamy sobie zbyt duże tempo i nie jesteśmy w stanie skupić się na tym co tu i teraz. Ale kiedy już przychodzi ten moment, to potrafimy go w pełni docenić. I tak bez wątpienia było w Prizren.

Prizren nocą

prizren by night

Prizren nocą

Prizren

A gdy zabraknie prądu…

…wtedy Kosowo rozbrzmiewa dźwiękiem licznych generatorów. Kraj ten wciąż zmaga się z czasowymi brakami w dostawach energii. Dla mieszkańców nie jest to nic nadzwyczajnego, ot po prostu na chwilę trzeba użyć generatora, odczekać i tyle. Kiedy po posiłku wyruszyliśmy w górę rzeki Bistricy, w sporej części miasta zgasło światło. Dosłownie po kilku minutach włączyły się generatory, restauracje dalej tętniły życiem i zasadniczo czuliśmy się tak, jakbyśmy tylko my zauważyli, że coś się zmieniło. I choć wydawało nam się, że w centrum miasta jest sporo lokali, to jeszcze więcej z nich ulokowało się wzdłuż rzeki. Docieramy też do sporych rozmiarów placu zabaw, gdzie tłum dzieciaków szalał na różnych, przygotowanych dla nich atrakcjach. Jesteśmy przyzwyczajeni, że na Bałkanach kwitnie życie nocne, ale to w Prizren tętni jeszcze mocniej, niż w innych miejscach regionu. Po spacerze wracamy do naszego hotelu i zasiadamy na dachu budynku, gdzie urządzony został taras. Można z niego podziwiać spory fragment starówki oraz twierdzę. Niestety ta w nocy nie jest oświetlona, więc możemy głównie oglądać blask fleszy lamp błyskowych tych, którzy postanowili zajrzeć tam po zmroku.

Prizren

Prizren

Prizren

Spokojny poranek

Dzień zaczynamy od śniadania nieopodal placu Shatervan. Znaleźć tam można dwie piekarnie serwujące smakowite burki. Po wieczornym zgiełku o poranku nie ma śladu. Po ulicach krąży niewiele osób, a o tej dość wczesnej porze największy ruch panuje w kawiarniach. W końcu dzień bez kawy, to dzień stracony. Kiedy konsumujemy nasze burki, obserwujemy sprzedawcę skór na bębny, który właśnie dobił targu z kupującym. Bowiem kosowskie ulice rozbrzmiewają dźwiękiem tych instrumentów muzycznych. Uliczni grajkowie przemierzają ulice, wybijając skoczne rytmy. W Prizren grasowała ekipa dzieciaków, która moim zdaniem naprawdę miała talent. W innych miastach widywaliśmy głównie dorosłych bębniarzy. Po śniadaniu zaglądamy do pobliskiej kawiarni, gdzie ja decyduję się na smaczną, lecz strasznie słodką frappe. Udajemy się też na krótki spacer po mieście, a po powrocie do hotelu Marek wypuszcza drona z jego dachu. Choć nie chcemy, to musimy pożegnać się z pięknym Prizren i wyruszyć w dalszą drogę.  A naszym kolejnym celem jest kosowska stolica, czyli Prisztina.

Prizren

Prizren

Prizren
Prizren z lotu drona

Aby lepiej ukazać Wam piękno Prizren, stworzyliśmy dla Was film, którego największym atutem są liczne ujęcia z drona, jakie udało się Markowi nagrać z dachu Hotelu MyHome. Po tym krótkim seansie zapragniecie odwiedzić to kosowskie miasto!

Prizren praktycznie, czyli co, jak, gdzie i kiedy?
  • Prizren jest naszym zdaniem idealnym celem przez cały rok, niezależnie czy jest wiosna, lato, jesień czy zima. Nawet przy niezbyt idealnej pogodzie będziecie mieli tam co robić.
  • Dojazd do Prizren jest bardzo prostu i to niezależnie od tego, z której strony będziecie jechać. Z Prisztiną miasto to połączone jest drogą E851, która na znaczącej długości jest autostradą, dzięki czemu podróż nie zajmuje zbyt wiele czasu (no chyba, że traficie na korki w kosowskiej stolicy). Szosa E851 łączy się również z przejściem granicznym z Albanią w Morinë – Vërmicë. Więc jeśli chcielibyście wjechać do Kosowa od strony albańskiego Kukes, to zarówno po jednej, jak i drugiej stronie czekają na Was dobre i pozwalające na szybką jazdę drogi. Możecie również zdecydować się na dotarcie do Prizren od strony Macedonii, trasą, którą my pokonaliśmy w sierpniu 2016. Wiedzie ona przez pasmo gór Szar Planina oraz Dolinę Zhupa. Oferuje niezapomniane widoki, lecz tempo jazdy nie będzie najszybsze (no ale coś za coś). Do Prizren dojedziecie także bez większego problemu z Peću przez Gjakovą (Djakowica/Gjako). Trasa ta może nie jest najszybsza, ale też nie najgorsza.
  • W pobliżu starówki znajdziecie sporo płatnych parkingów. W lecie oraz w trakcie wydarzeń kulturalnych mogą być one przepełnione, ale po nieco dłuższych poszukiwaniach powinniście dać radę znaleźć wolne miejsce dla Waszego auta. Koszt parkowania (z 2016 roku) to 0,5 EUR/1 godz.
  • Jeśli chodzi o noclegi, to w całym mieście znajdziecie kilka hosteli (11 EUR za nocleg w dormitorium + opłata za parkowanie ok. 5 EUR za noc) oraz liczne hotele (tu rozpiętość cenowa jest dość duża, bo waha się od 20/25 EUR do 100 EUR za noc). Jest pewien cień szansy, że rezerwując z pewnym wyprzedzeniem nocleg, uda Wam się trafić na lepsze ceny. Jednak z tego, co patrzyłam na serwisach rezerwacyjnych, noclegi w Kosowie generalnie są sporo droższe, niż w innych częściach Półwyspu Bałkańskiego.
  • Na szczęście kwestia wyżywienia na miejscu nie jest już aż tak kosztowna. W Prizren znajdziecie liczne restauracje, fast foody (z burkami, grillowanym mięsem itd.), kawiarnie, puby i kluby. Wszędzie tam ceny są bardzo przystępne, a jedzenie smaczne.
  • Co warto zobaczyć w Prizren? Na pewno twierdzę i rozciągający się z niej widok o wschodzie lub zachodzie słońca. Meczet Sinan Paszy, który stanowi jeden z ważniejszych punktów starówki. Warto przespacerować się wzdłuż rzeki Bistricy, w stronę gór Szar Planina. Muzeum Ligii Prizreńskiej, na które składa się kilka zrekonstruowanych po marcu 1999 roku (po tym jak siły serbskie je zniszczyły) budynków. Na szczęście zachowano ich dawny charakter i sprawiają wrażenie wiekowych. Sama Liga była albańską organizacją polityczną, która miała dbać o integralność tej nacji oraz reprezentować ją na arenie międzynarodowej. Ruiny cerkwi św. Spasa, które znajdują się nieopodal drogi do twierdzy. W 2016 roku były one niedostępne dla zwiedzających, ze względu na prace rekonstrukcyjne, lecz doskonale można im się było przyjrzeć z murów warowni lub ze ścieżki do niej prowadzącej.

 

 

TAGI
Powiązane wpisy