Skopje 2014 – projekt zmieniający rzeczywistość

Niewątpliwie Skopje jest miastem nietuzinkowym. Może sobie podać rękę z Warszawą, gdyż podobnie jak i ona, zostało doszczętnie zniszczone, tyle że nie w trakcie wojny, a podczas trzęsienia ziemi z 1963 roku i podobnie jak polska stolica, było odbudowywane z gruzów. Oba miasta mają jeszcze jedną rzecz wspólną – mogły odrodzić się z popiołów, powstać na nowo, lecz nie wykorzystano tej szansy. Jaka Warszawa jest każdy wie lub widział – budowa metra się przeciąga, miasto nie powala urodą, a Pałac Kultury i Nauki, choć charakterystyczny, trudno jest opisać słowem „piękny”. Rząd macedoński postanowił jednak zmienić Skopje, upiększyć, nadać mu lepszy styl i z tego powodu powstał projekt „Skopje 2014”. Jego wprowadzanie rozpoczęto w 2010 roku, kiedy został oficjalnie ogłoszony podczas obchodów 20-lecia macedońskiej niepodległości. Głównymi założeniami projektu, było zbudowanie ok. 20 obiektów: muzeów, teatrów, filharmonii czy budynków użyteczności publicznej. Wszystkie, jak jeden mąż miały być stylizowane na antyczne/klasyczne. Zdecydowana większość z nich stoi głównie nad Vardarem, jak choćby Muzeum Archeologiczne, czy Muzeum Walki Macedonię. Kiedy się na nie spogląda, to w sumie robią wrażenie. Jest jednak coś, co w ogólnym odbiorze miasta trochę przeszkadza i odciąga uwagę. A mianowicie, chodzi o pomniki.

Skopje 2014 – o co w tym wszystkim chodzi?

Projekt „Skopje 2014” zakładał również wybudowanie ok. 50 pomników oraz fontann, w samym tylko centrum miasta, które wcale nie jest ogromne. Efekt jest taki, że miasto przytłacza konnymi pomnikami kolejnych bohaterów narodowych, dziwacznym konstrukcjami lub rzeźbami wzbudzającymi konsternację pomieszaną ze śmiechem. Po pewnym czasie, człowiek przestaje zwracać uwagę na kolejnego jeźdźca czy świętego, który spogląda na miasto ze swego postumentu. I o ile pomniki z daleka wyglądają całkiem dobrze, o tyle kiedy człowiek podejdzie do nich bliżej i przyjrzy się detalom, to naprawdę można się zdziwić, przestraszyć lub mocno uradować.

CNN w artykule na swoim portalu zadaje pytanie 'Is Macedonia’s capitol being turned into a theme park?’ Pytanie uzasadnione, bo miasto przywodzi na myśl popularne w Polsce parki miniatur. Przy czym w Skopje nie mamy miniatur, a olbrzymy!

Kłopoty Aleksandra

Najbardziej kontrowersyjnym pomnikiem w Skopje jest oczywiście Wojownik na Koniu (znajdujący się na Placu Macedonii). Tak brzmi oficjalna, poprawna politycznie i teoretycznie nie wzbudzająca emocji nazwa tego monumentu. Generalnie wojownikiem jest niejaki Aleksander Wielki, o którego boje toczą Macedończycy i Grecy. Jedni i drudzy uważają go za swojego i wiążą go z historią własnego kraju. Problem w tym, że Aleksander żył w czasach, w których przynależność do konkretnego państwa nie była aż tak istotna. Pewien Macedończyk powiedział nam, że według niego Aleksander był „obywatelem świata” i tak należy go traktować i przestać się kłócić, czy był bardziej grecki czy macedoński. Niestety spór trwa, a gdy Grecy zobaczyli, że na głównym placu Skopje stanął 22-metrowy, konny pomnik Aleksandra (zasadniczo jest to pomnik – fontanna), to uznali to za jawną prowokację oraz próbę zawłaszczenia sobie antycznej historii przez Macedończyków. Stąd też, aby załagodzić cały konflikt, zmieniono nazwę pomnika na „Wojownika na koniu”. A i tak każdy wie, kto tam na górze siedzi. No ale przynajmniej oficjalnie jest to tylko zwykły wojownik.

Aleksander Wielki vel Fontanna vel Wojownik na Koniu

_DSC6427

Aleksander widziany z Kamiennego Mostu

Skopje

O jeden most za daleko dużo!

Warszawa ma mało mostów. Skopje ma ich dużo. Co z tego, że większość jest przeznaczona tylko dla pieszych? Dwa mosty przebijają wszystkie pozostałe – nazywane są przez mieszkańców „mostami sławnych ludzi”, gdyż na całej długości spotkamy małe pomniki prezentujące różne ważne osoby z historii Macedonii. Przesyt wisi w powietrzu, a człowiekowi zaczyna wirować w głowie od nadmiaru wrażeń. Dobrze, że wychodząc poza ścisłe centrum Skopje można odpocząć od tych sław i świętych.

A ile to wszystko kosztowało?

Początkowy budżet wynosił 80 mln EUR. Wydano ok. 208 mln EUR, a przewidywania są takie, że na cały projekt rząd macedoński przeznaczy od 500 mln EUR do prawie biliona. Robi wrażenie, prawda? Bo prawda jest taka, że niektóre budynki nie są jeszcze ukończone. Więc finalną kwotę albo poznamy, albo i nie.

A co na to mieszkańcy?

Jak łatwo się domyślić, nie są oszałamiająco szczęśliwi, że ich miasto porównywane jest do „tematycznego parku”. Przede wszystkim uważają, że macedoński rząd jawnie zmarnował publiczne pieniądze. Co trzeci Macedończyk jest bezrobotny i zamiast tworzyć jakieś programy pomocowe, budowano kolejny pomnik czy monumentalne muzeum. Warto też dodać, że wszystkie zmiany założone w projekcie „Skopje 2014” odbywały się przede wszystkim kosztem miejskiej zieleni. W porównaniu do Warszawy, macedońska stolica prezentuje się niczym pustynia (pomijam Gradski Park będący zielonymi płucami miasta). W ścisłym centrum praktycznie nie ma drzew, na co dość mocno ubolewają mieszkańcy. Inna sprawa, że o ile nowe budowle są przeinwestowane, o tyle starsze straszą i wyglądają jakby się miały zawalić. Przykładem niech będzie Narodowe Muzeum Macedonii. Posiada naprawdę imponujące zbiory, ciekawe, ukazujące bogatą kulturę tego kraju. Gdy byliśmy tam w styczniu 2015, w wielu pomieszczeniach stała woda, ściany miały grzyba, okna wyglądały, jakby zaraz miały wypaść. Smutny widok, w szczególności, jeśli pójdzie się do nowo wybudowanego Muzeum Archeologicznego, w którym brakuje chyba tylko złotych klamek. A wystarczyłoby zainwestować w modernizację starego budynku i już byłoby o niebo lepiej. Ale po co? Lepiej postawić gigantyczny, „antyczny” gmach, a o starych, zniszczonych budynkach zapomnieć. W działaniach macedońskiego rządu trochę brak logiki, a mieszkańcy to widzą i nie są zadowoleni.

A czy są jakieś plusy dodatnie?

Cóż, macedoński rząd cały czas podkreślał, że dzięki zmianom dokonanym w Skopje, miasto to odwiedza coraz więcej turystów. Poniekąd ten wpis nie powstałby, gdyby nie chęć przekonania się, jak można budować antyczne miasto w XXI wieku. Skopje niewątpliwie może być dla turystów ciekawe i zapewne ich liczba będzie jeszcze wzrastać. Miejmy jednak nadzieję, że macedoński rząd zacznie też myśleć o samych Macedończykach, bo to w końcu oni tworzą ten kraj, żyją w nim i na niego pracują. My turyści wpadamy tylko na chwilę, robimy parę zdjęć i znikamy.

No dobrze, a jak wyglądają te pomniki?? Niech przemówią zdjęcia!

Panie wyprowadzające psa na spacer

Skopje

Pies we własnej osobie

Skopje

Lew – jeden z wielu w Skopje

Skopje

Byk jaki jest, każdy widzi

byk Skopje

Galerianki

Skopje

Pomnik człowieka drzewa

_DSC6417

Pomnik Poległych Bohaterów Macedonii  (koszt 2.3mln EUR)

Skopje

Pomnik Macedońskich Matek

Skopje

Pomnik derwiszy

Skopje

Jeden z wielu konnych pomników jakie znajdziemy w Skopje

Skopje

Jedna z barek, która powstała na Vardarze

barka Skopje

Trwająca budowa nowej siedziby filharmonii i kolejne posagi

filharmonia Skopje

Matka Teresa i jej Muzeum

Matka Teresa Skopje

Porta Makedonia czyli macedoński Łuk Tryumfalny made in 2012.

Porta Makedonia

Zobacz również

16 odpowiedzi

  1. Mają fantazję z tymi pomnikami, w sumie nawet niebanalne projekty, ale można mieć wrażenie, że chyba trochę za dużo. Zresztą w innych krajach też mają swoje „manie” pomnikowe, czy u nas pomniki Jana Pawła II, albo Leniny w tysiącach wersji na Białorusi.:-) ma to swój urok.

    1. Polot i fantazja ich nie opuszcza.

      Tego na zdjęciach nie widać, bo trudno jest objąć wiele pomników na raz, ale naprawdę ich natężenie na metr kwadratowy jest duży. Autentycznie nie wiadomo na co się patrzeć. Ale przynajmniej nie jest nudno 😉

  2. Ło matko! Matki? Derwisze? Niesamowite miasto!I I rzeczywiście jest coś dla Luśki 🙂 Chociaż pewnie na wstępie koleżanka zostałaby obszczekana 😉

  3. A ta pani gadająca przez komórkę? A żebrak? A pucybut? Ok, żartuję – nie da się tu umieścić wszystkiego 😉 Ale przyznaję, że ja lubię Skopje, bo jest dla mnie cholernie egzotyczne – i to w dużej mierze z powodu tego projektu.

    1. Akurat żebraka i pucybuta zostawiłam sobie na inną okazję 😉 Ale fakt faktem mam sporą kolekcję pomników na fotografiach. Skopje dla mnie jest miastem ciekawym i chętnie będę do niego wracać, bo dodatkowo ma super położenie, dzięki któremu jest tam co robić.

  4. Fakt, nudno to tam nie jest, ale megalomania bije po oczach , zwłaszcza w kraju o tak wysokim bezrobociu. Ale patrząc inaczej, to starożytni robili dokładnie to samo, budowali pomniki, grobowce, świątynie i to właśnie one przetrewały lepiej czy gorzej wichry historii.Może tan maleńki kraj wielkości woj. lubelskiego chce coś zostawić potomnym, no bo po supermarketach czy blokach , to naprawdę nic nie pozostanie, a spiż to spiż przetrwa wieki obok plastikowej butelki i foliowej torebki.

    1. Hmm pytanie na ile te niektóre „twory” będą w stanie przetrwać przez wieki? Bo w czasach antycznych nie szło się na ilość, a na jakość (choć z tą ilością też różnie bywało). W przypadku Skopje zastanawiam się, na ile „trwale” są wykonane niektóre pomniki czy budowle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.