glacensis
#turystykaktywna Polska

Singletrack Glacensis – rowerowe trasy Ziemi Kłodzkiej dla każdego?

on
28 czerwca 2020

Zapewne większość z Was nie słyszała o czymś takim, jak Singletrack Glacensis. W szczególności, jeśli nie siedzicie w rowerowych tematach. Aczkolwiek z naszego doświadczenia wynika, że nawet osoby interesujące się tymi kwestiami, nie bardzo wiedzą, czym jest Glacensis. A pod tą nieco enigmatyczną nazwą kryje się sieć tras rowerowych, które poprowadzone zostały w obrębie Ziemi Kłodzkiej. Dlaczego ten projekt jest godny uwagi? Czym wyróżnia się Singletrack Glacensis? Oraz, czy rzeczywiście są to trasy dla każdego? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w poniższym artykule.


Singletrack Glacensis – z czym to się je?

Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia, czym tak naprawdę jest Singletrack Glacensis. To zakrojony na szeroką skalę projekt, który zakładał stworzenie sieci tras rowerowych o długości 260 km w obrębie Ziemi Kłodzkiej. Składają się na niego obecnie 23 pętle, a kolejne są już w budowie. Są tak umiejscowione, że możecie je ze sobą łączyć, by w zależności od potrzeb i kondycji, realizować dłuższe lub krótsze wycieczki. Przede wszystkim jednak, Singletrack Glacensis pozwala przemierzyć praktycznie całą Ziemię Kłodzką trasami przygotowanymi stricte pod rowerzystów. Jak wyglądają ścieżki? Są wąskie i utwardzone, wyrównane oraz odwodnione. Dzięki temu, nawet podczas deszczowej aury, nie powinniście się zbyt mocno na nich ubłocić. Glacensis poprowadzony jest po terenach górskich, głównie po lasach. W efekcie nie zawsze będziecie się mogli cieszyć rozległymi widokami. Ale, do tej kwestii jeszcze wrócimy. Listę wszystkich pętli, wraz z trackami GPS oraz mapą, znajdziecie na oficjalnej stronie projektu – KLIK.

glacensis

glacensis

glacensis

Jakie trasy odwiedziliśmy?

Mieliśmy dwa podejścia do Singletrack Glacensis. Pierwsze, krótkie, w 2019 roku. Drugie, dłuższe, rok później. W efekcie razem lub osobno przejechaliśmy następujące pętle:

  • Rudka – 8,9 km długości, 489 m do góry, 491 m w dół. Poziom trudności 4 (średnio trudny). Samochód zostawiliśmy przy dolnej stacji ośrodka narciarskiego Czarna Góra. Stamtąd, asfaltową szosą dojechaliśmy do Janowej Góry. Tam wjechaliśmy bezpośrednio na pętlę Rudka. Trasa wiedzie w większości przez las. Jest dosyć kręta.
  • Pętla pod Śnieżnikiem – 7,8 km długości, 328 m do góry, 329 m w dół. Poziom trudności 1 (trasa familijna). Trasa zaczyna się w Międzygórzu (tam też zostawiliśmy auto). Pętlę tę połączyliśmy z dwiema innymi trasami – Ostoją i Jodłowem. Singletrack poprowadzony jest w całości po lesie.
  • Pętla Ostoja – 13,4 km długości, 273 m do góry, 271 m w dół. Poziom trudności 2 (bardzo łatwy). Przyjemna trasa, która jednak w pewnym momencie do bardzo łatwych nie należy. Niestety budowniczowie nie utwardzili dość stromego, pełnego korzeni trawersu. O ile w całości trasa jest super przemyślana, o tyle dziwi fakt, że ten jeden fragment został pozostawiony w wersji pure natural.
  • Pętla Jodłów – 13,2 km długości, 465 m do góry, 467 m w dół. Poziom trudności 4 (średnio trudny). To raczej dość wymagająca pętla dla bardziej doświadczonych rowerzystów. Ma kilka, widokowych momentów. Najpiękniejszy to ten poprowadzony po polanach, tuż przy samej miejscowości Jodłów, jeśli nie czujecie się na siłach, aby zmierzyć się z główną ścieżką, która ma kilka trudniejszych fragmentów, to dla samych widoków i tak warto przejechać się polaną, na której Glacensis pokrywa się z pieszym niebieskim szlakiem.
  • Pętla Jagodna – 12,9 k długości, 396 m do góry, 395 m w dół. Poziom trudności 2. Ja (ruda) w całości jej nie pokonałam, natomiast przejechał nią Marek. Trasa łączy przełęcz Spaloną z wieżą widokową na szczycie Jagodnej. Wiedzie po lesie, gdzie momentami przebijają się widoki na okolicę. Jeśli komuś nie spodoba się wariant Glacensis, to wzdłuż biegną szerokie dukty leśne, z którymi poradzi sobie każdy.
  • Pętla za Rzeką – 5,3 km długości, 121 m do góry. Poziom trudności 2. Pętla poprowadzona przy miejscowości Brzozowie, nieopodal Kudowy. Interwałowa trasa głównie po lesie.
  • Pętla Everest – 2,2 km długości, 70 m do góry. Poziom trudności 4. Ją pokonał tylko Marek ze względu na to, że rzeczywiście była trudna technicznie. Zaawansowani rowerzyści znajdą tu sporo ciekawych elementów.
  • Pętla Widoczek – 3,9 km długości, 97 m do góry. Poziom trudności 3. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczywiście był widokowy. Idealna pętla jeśli ktoś chce podszkolić swoje techniczne umiejętności panowania nad rowerem w profilowanych zakrętach i na muldach.

glacensis

glacensis

glacensis

Singletrack Glacensis – nie tylko trasy

Projekt w tym momencie wkracza powoli w nową fazę i poza trasami przeznaczonymi dla rowerzystów, stara się wskazać miejsca, które są dla nich przeznaczone. Jeśli więc interesuje Was urlop lub weekendowy, rowerowy wypad, to warto zajrzeć na oficjalną stronę Glacensisa i zapoznać się z listą punktów przyjaznych rowerzystom. Do wyboru są obiekty noclegowe, które muszą spełnić szereg wymagań, aby zostać tymi certyfikowanymi. Oprócz tego, wyszczególnione zostały również tzw. “Bike Pointy”, w których możemy wypożyczyć rowery (również elektryczne) lub dokonać serwisu naszego sprzętu. We wszystkich wymienionych punktach powinniście bez problemu dostać darmową, papierową mapę wszystkich tras. Kolejną zakładką, którą warto przejrzeć na stronie głównej projektu jest również “Warto zobaczyć“, która podsunie Wam kilka ciekawych pomysłów na uzupełnienie wycieczki, a także wskaże np. w którym miejscu trzeba odbić z trasy, aby jednak zobaczyć jakieś ładne punkty widokowe.

glacensis

jagodna

jagodna

Singletrack Glacensis – nasze wrażenia

Generalnie przejechaliśmy 8 z 23 pętli. Niektóre z nich pokonał tylko Marek, część pokonaliśmy wspólnie. Możemy więc co nieco powiedzieć na temat projektu i tego, czy rzeczywiście są to trasy dla każdego.

Wrażenia rudej

Cóż, jeśli śledziliście moją relację z urlopu na Ziemi Kłodzkiej na insta stories, to wiecie, że moje odczucia względem Singletrack Glacensis były bardzo mieszane. Żeby nie napisać od razu, że negatywne. Ale obstawiam, że to głównie dlatego, iż Marek z uporem maniaka ciągał mnie albo po najtrudniejszych wariantach, albo po takich trasach, które składają się z samych zakrętów. A ja w jeździe na rowerze nie lubię dwóch rzeczy: zakrętów/serpentyn i zjazdu jako takiego. W efekcie, mogłam w sumie z góry założyć, że nie będę się za dobrze bawić na Glacensisie. Aczkolwiek przynajmniej dwie trasy naprawdę mi się spodobały. Moimi faworytami są: Pętla pod Śnieżnikiem oraz Ostoja. Rzeczywiście są dość proste, przyjemne i nie musiałam na nich zbyt często schodzić z roweru. Pętla Jodłów ma cudowny odcinek po łąkach. Natomiast myślę, że 1/3 pętli przeszłam pchając rower. Z części tras po prostu w połowie uciekałam, bo uznawałam, że znam lepsze sposoby na umartwianie się.

glacensis
glacensis
Dla każdego?

Ogólnie, z mojej perspektywy, Singletrack Glacensis nie jest dla każdego. W szczególności, jeśli nie przepadacie za wąskimi, krętymi ścieżkami, które na dodatek nie rekompensują Wam tych niedogodności ładnymi widokami. Bowiem większość tras prowadzi po lesie. Oczywiście podziwianie drzew może być przyjemne, ale niestety jest nieco nudne. Uważam, że cały projekt ma potencjał i jestem pod wrażeniem jego długości oraz ilości opcji tras do wyboru. Niestety, nie jestem grupą docelową, dla której ścieżki zostały stworzone. Oczywiście nie mam za dużego doświadczenia z trasami typu singletrack. Jeździłam po nich w sumie jedynie w Chorwacji (w Bike Center Rabac) oraz w Zawoi, co jednak pozwala mi na dokonanie pewnych porównań. I w tym porównaniu Glacensis na pewno wypada gorzej niż trasy w Chorwacji. Raczej więcej na singletracki na Ziemi Kłodzkiej nie wrócę. Ale mówiłam tak po pierwszym razie na Pętli Rudka, a po niej objechałam tych tras jeszcze kilka. Więc w tym postanowieniach nie jestem zbyt konsekwentna.

glacensis

glacensis

glacensis

Wrażenia Marka

Na codzień raczej wybieram trasy o bardziej ekstremalnym charakterze i takie najbardziej lubię. Ale nie stronię również od ciekawych wycieczek rowerowych. Dla mnie najgorsze są proste, drogi na których nie za wiele się dzieje. Po prostu szybko się na nich nudzę. Pod tym kątem Glacensis wydawał się być interesujący, ponieważ ścieżki wiją się po górskim terenie, który cały czas się zmienia. I rzeczywiście nie ma tu raczej czasu na nudę, a do tego dzięki nim można poznać nieznane dotąd miejsca. Fakt, jednym z większych minusów jest to, że zdecydowana większość tras prowadzi po lesie. A jednak będąc w górach, chociaż co jakiś czas fajnie by było zobaczyć choćby kawałek jakiejś panoramy. Klimatu na pewno dodają mostki ponad górskimi potokami i jazda w otoczeniu dzikiej natury. Projekt cały czas się rozwija i rozbudowuje. Dlatego dopiero podczas naszego wyjazdu powstały opisy tras na stronie Glacensisa, które obecnie mogą pomóc w wyborze konkretnej pętli. Co ważne, trasy w miarę możliwości są na bieżąco utrzymywane. Oczywiście nie sposób wyeliminować wszystkich przeszkód na całej sieci tras, ale swoje uwagi na temat napotkanych problemów można zgłosić przez aplikację Trailforks, lub na specjalnie stworzonej do tego celu grupie facebookowej.

glacensis

Projekt na naprawdę dużą skalę

Podczas jazdy można docenić ogrom pracy, który został włożony w powstanie Singletrack Glacensis. Ponieważ praktycznie wszystkie ścieżki zostały wybudowane od zera. Tutaj niestety pojawiają się czasem problemy z jakością u niektórych podwykonawców. Stąd widać różnice w wykonaniu poszczególnych pętli. Ogólnie wydaje mi się, że jeśli ktoś chce pojeździć w górach i ma już trochę doświadczenia w tym temacie, to ścieżki te mogą mu dać dużo frajdy, a jednocześnie będą też dobrą bazą do wyćwiczenia odpowiedniej techniki. Nie potrzebne tu są jakieś bardzo ambitne i ekstremalne zapędy, ani umiejętności. Jeśli nie jesteście pewni swoich umiejętności na tego typu trasach, to na dobry początek jednak radzę wybrać te, które są oznaczone jako najłatwiejsze, np. wariant “Pętla pod Śnieżnikiem” + “Pętla Ostoja”. Natomiast jeśli umiecie zapanować nad rowerem w profilowanych zakrętach i chcecie naprawdę dobrej zabawy, to szczególnie polecam pętle w okolicy miejscowości Brzozowie, które według mnie są najlepiej wykonane i potrafią dać sporo frajdy również bardziej doświadczonym rowerzystom. Dla rudej najgorszymi elementami okazały się ciasne agrafki oraz profilowane zakręty, ale myślę, że i tak jeszcze kiedyś zrobimy kolejne podejście do nieobjechanych przez nas pętli. 😉 To, co jeszcze mogliśmy zaobserwować podczas naszego dłuższego pobytu, to to, że pomimo braku sezonu i momentami kiepskiej pogody zainteresowanie trasami i ogólnie jazdą na rowerze w całym regionie było naprawdę duże. W weekendy parkingi przy wjazdach na poszczególne pętle potrafiły być gęsto zastawione samochodami, co dobrze rokuje na przyszłość dla tego typu projektów.

glacensis

Flow Trip – Całodniowa wycieczka po trasach Singletrack Glacensis by Marek

Flow trip to idea całodniowych rowerowych wyjazdów zorganizowanych, która jest wspierana transportem za pomocą busów. Dzięki temu rowerzyści mogą odwiedzić kilka, różnych pętli jednego dnia, oraz dokładnie wybrać odcinki, z którymi chcą się zmierzyć. Dzięki zorganizowanemu transportowi nie tylko łatwo dostaniecie się na trasy, ale też możecie skonstruować wycieczkę w taki sposób, aby wyeliminować większe podjazdy. Wtedy skupicie się na zjazdach, pokonując kilometry łagodnie trawersujących singletracków. Miałem przyjemność uczestniczyć w takiej wycieczce i szczerze mogę ją polecić. Podczas naszej wyprawy, przez cały dzień pokonaliśmy 4 różne trasy: Pętlę Jagodna, trasę zjazdową w Międzylesiu, 3/4 pętli Jodłów, oraz dwukrotny zjazd trasą Trojak. To dało mi i reszcie ekipy w sumie ok. 45 km pokonanych na rowerach. Plan takiej wycieczki można ustalić indywidualnie z organizatorami i zebrać swoją grupę, lub dołączyć do weekendowych wyjazdów, które zazwyczaj rozpoczynają i kończą się w Srebrnej Górze. Koszt, terminy, oraz szczegóły dotyczące uczestnictwa we Flow Tripie sprawdzicie na stronie www.singletrackglacensis.com.

glacensis flow trip

glacensis flow trip

glacensis flow trip

glacensis flow trip

glacensis

TAGI
POWIĄZANE POSTY