Hajla
#turystykaktywna Czarnogóra Kosowo

Bałkańska Wyprawa Skiturowa cz. 2. Hajla – Czarnogóra i Kosowo

on
15 marca 2020

Po opuszczeniu Bośni i Hercegowiny razem z naszą wesołą skiturową ekipą przenieśliśmy się na teren Czarnogóry, gdzie czekała nas wycieczka w pasmo górskie Hajla. Tam na nartach mieliśmy przekroczyć granicę z Kosowem i spędzić noc w schronisku po drugiej stronie. Pomimo, że podczas transferu do Czarnogóry non stop lał deszcz, to prognozy wydawały się tym razem nieco bardziej obiecującej niż w Bośni i Hercegowinie. Na szczęście ostatni dzień wyjazdu był właśnie tym, który pokazał, jak wielki potencjał drzemie w bałkańskich górach pod kątem tego typu wypraw.


Bandžov

Jest to mała wieś w Czarnogórze, położona powyżej miejscowości Rožaje. Aby się tam w ogóle dostać musieliśmy zostawić busy, którymi przyjechaliśmy z Bośni i Hercegowiny i przesiąść się do aut terenowych. Cały czas lał deszcz. Ale im wyżej wjeżdżaliśmy jeepami, tym więcej śniegu mogliśmy dostrzec, co było dla nas dobrym znakiem. Dojazd mocnym off-roadem zajął bałkańskie “max. 15-20 minut”, czyli prawie godzinę. Oczywiście było już absolutnie ciemno i jedyne, co udało nam się zobaczyć tego dnia, to chata, w której mieliśmy spędzić noc. Dom nie był duży, ale drewniany, a rozgrzana “koza” na środku dodawała mu górskiego klimatu. Szybkie ogarnięcie i w chacie obok czekał nas obiad. Nie była to żadna restauracja. Po prostu lokalna gospodyni przygotowała nam wyśmienite dania z produktów dostępnych na miejscu. Jedzenie było proste, ale bardzo smaczne i idealnie wpasowujące się w myśl wyprawy w nieznane góry. W międzyczasie temperatura spadła na tyle, że lejący non stop deszcz zmienił się w końcu w sypiący śnieg. Według prognoz miało tak sypać do rana, co dawało nam nadzieję, że następnego dnia wyruszymy na nartach wprost w górskie ostępy.

Czarnogórska strona gór Hajla, schronisko górskie “Grope” oraz zjazd do Kosowa

Rano okazało się, że śnieg dalej sypie i wszędzie dookoła zrobiło się biało. Dalej nie było dużego mrozu. A warstwa śniegu również nie była zbyt okazała. Widoczność również pozostawiała wiele do życzenia, ponieważ nisko utrzymywały się chmury. Po przepysznym lokalnym śniadaniu, szybkie przygotowanie sprzętu i ruszamy w góry. Najpierw przechodzimy pomiędzy domami wsi Bandžov, by po chwili wspinać się przez gęsty las iglasty. Śnieg cały czas trochę dosypuje i równym tempem dość szybko dochodzimy do podnóża najwyższych szczytów gór Hajla. Tam zatrzymujemy się na chwilę w “Planinarskim Domu Grope”. Jest to spore schronisko górskie, które akurat było otwarte, ponieważ gościło uczestników pierwszego Czarnogórskiego festiwalu Skiturowego. Na miejscu od razu zostaliśmy poczęstowani gorącą herbatą, a po chwili pojawił się właściciel schroniska z kieliszkami napełnionymi rakiją.

Po krótkiej przerwie wyruszyliśmy w dalszą drogę. Od tego miejsca zaczęły się bardziej wymagające i strome podejścia na nartach. Na samą przełęcz, która jest granicą pomiędzy Czarnogórą a Kosowem, pozostała nam już tylko wspinaczka z nartami przypiętymi do plecaków. A stamtąd czekał nas już tylko zjazd do docelowego schroniska, gdzie mieliśmy zaplanowany obiad i nocleg. Widoczność dalej pozostawała słaba. Dopiero jak zjechaliśmy sporo poniżej przełęczy, to w oddali ukazał się mglisty widok naszego celu.

Schronisko górskie Hajla – Kosowo

Drewniany budynek znajduje się w niedalekim sąsiedztwie najwyższego szczytu, na wysokości ok 1800 m n.p.m. Schronisko jest duże i może pomieścić nawet kilka niewielkich grup. Właściciel zaserwował nam znowu przepyszne posiłki przygotowane tylko i wyłącznie z lokalnych, domowych i ekologicznych produktów. Nie zabrakło również kosowskiego piwa Peja oraz oczywiście domowej rakii. Wieczór upłynął nam na ogrzewaniu się przy kominku i rozmowach. Generalnie jest to dość nowe schronisko, otwarte w 2009 roku. Warunki jak na tego typu obiekt są bardzo dobre. Owszem, łazienka jest nieogrzewana i brakowało gorącej wody, więc obyło się bez prysznica. Ale w takich okolicznościach przyrody nie jest to wielki problem. Zimą schronisko czynne jest tylko po wcześniejszym umówieniu, natomiast w wysokim sezonie letnim planuje być otwarte cały czas. Ze względu na przechodzące tuż obok niego szlaki “Peak of the Balkans” oraz “Via Dinarica” bywa w nim tłoczno.

Hajla – wejście na najwyższy szczyt

To właśnie ostatniego dnia miało pojawić się nam długo wyczekiwane okno pogodowe. Rano za oknem ujrzeliśmy chmury, ale już podczas śniadania zaczęły powoli wyłaniać się najwyższe szczyty gór Hajla. Zanim przygotowaliśmy się do wyjścia, mogliśmy już podziwiać praktycznie całe pasmo. Szybko podjęliśmy decyzję, że wykorzystamy jak najlepiej tą pogodę i przejdziemy trochę na około, tak by wspiąć się na najwyższy szczyt Hajla, a następnie zjedziemy z niego do przełęczy, na którą dzień wcześniej się wspięliśmy. Podczas trawersowania zbocza towarzyszyły nam piękne widoki na góry Kosowa. Ostatni fragment podejścia okazała się zbyt stromy. Znów więc narty musiały wylądować na plecaku. Po krótkiej wspinaczce udało nam się, bez większych przeszkód, dotrzeć na sam szczyt. Wznosi się on na wysokość 2403 m n.p.m. i znacznie wybija się ponad okoliczne góry. Dzięki temu panorama, jaka się stamtąd rozciąga, jest naprawdę imponująca.

Hajla

Zjazd ze szczytu do Czarnogóry

Po krótkim świętowaniu po zdobyciu szczytu, czekało nas przejście granią w stronę przełęczy, którą pokonaliśmy dzień wcześniej. Chwilę przed nią zdjęliśmy foki z nart i przygotowaliśmy się do zjazdu. Najpierw trzymaliśmy się łagodniejszej strony Kosowskiej, by następnie stromą ścianą wrócić do Czarnogóry. Warunki śniegowe na pierwszy rzut oka były dobre, choć musieliśmy uważać na skały ukryte pod cienką warstwą świeżego śniegu. Zima 2020 tak jak i wszędzie indziej była wyjątkowo słaba. W miejscach, gdzie normalnie cała kosówka i inne rośliny powinny być pod grubą warstwą śniegu. Dlatego musieliśmy trochę pokombinować, by je ominąć. Gdy to już się udało, wjechaliśmy do szerokiej doliny, która doprowadziła nas z powrotem do schroniska Grope. Słońce cały czas nam przyświecało no i w końcu od dołu mogliśmy spojrzeć na imponujący szczyt Hajla. Krótka foto przerwa i kontynuowaliśmy zjazd z powrotem do wsi Bandžov, w której czekały na nas terenówki, by zwieźć nas ze sprzętem do Rožaje.

Hajla

Hajla

 

Hajla

Planinarski dom Grope

 

Bałkańska Wyprawa Skiturowa – podsumowanie

Wyprawa skiturowa na Bałkany to świetna sprawa. Pomimo mało sprzyjającej pogody, tydzień spędzony w różnych pasmach górskich był ciekawym doświadczeniem. Choć osobiście nie jestem zapalonym skiturowcem i zawsze bardziej skupiam się na zjeździe niż na podejściu, to doceniam fakt, że do części z tych miejsc dotrzeć można tylko za pomocą własnych nóg. Dzięki temu przyroda, jaką tu zastajemy, jest nienaruszona, a klimat miejsc jest w 100% autentyczny. Największą zaletą tych rejonów jest fakt, że zimą poruszą się tu tylko garstka osób. To sprawia, że łatwo tu trafić na nienaruszony śnieg, który jest wymarzony do zjazdu. Uzupełnieniem całości jest gościnność oraz uprzejmość lokalnych mieszkańców, którzy przygotują pyszne domowe potrawy i sprawią, że poczujemy się tu jak swoi. Jeśli podoba Wam się taka wizja zimowego urlopu, to polecam poszukać lokalnego przewodnika. Tereny te nie są bardzo trudne do nawigacji, ale zawsze lepiej mieć przy sobie kogoś, kto pomoże wybrać najlepszą drogę zarówno w górę jak i w dół. Pamiętajmy również o tym, że górskie służby ratownicze we wszystkich, bałkańskich krajach nie są zbyt rozwinięte. W dobrej ekipie oraz u boku lokalnych przewodników, nasz wyjazd przebiegł bezpiecznie, sprawnie i bez większych problemów. Podsumowując, jak najbardziej polecam taką formę eksplorowania Bałkanów i liczę, że będę miał w przyszłości więcej możliwości na poznanie bałkańskich pasm górskich właśnie w ten sposób.

Przeczytaj również: Bałkańska Wyprawa Skiturowa cz. 1

Hajla

Wyjazd został zorganizowany przez Visit Konjic, oraz Regional Cooperation Council.
Serdecznie dziękuję im za możliwość wzięcia udziału w tej przygodzie!

TAGI
POWIĄZANE POSTY