Bałkany 2016 Summer Trip Czarnogóra

Podgorica – stolica, której nie pokochamy

-
18 września 2016

Zapewne każdy ma takie miejsce na ziemi, do którego mimo szczerych chęci i kilku prób jakoś nie może się przekonać. My tak właśnie mamy ze stolicą Czarnogóry, czyli Podgoricą. W sierpniu 2016 postanowiliśmy dać jej jeszcze jedną szansę. Ostatnią. Co z tego wynikło?

Są stolice i jest Podgorica

Stolica, jako określenie, kojarzy się zazwyczaj z najbardziej reprezentatywnym, okazałym i popularnym miastem w danym kraju. Oczywiście są od tego pewne odstępstwa. Na przykład taka Tirana – nie jest może najpiękniejsza i najbardziej monumentalna ze wszystkich stolic na świecie, ale ma w sobie to coś, co od niej nie odstrasza i sprawia, że chce się lepiej poznać ją i jej klimat. W przypadku Podgoricy sprawa ma się jednak zupełnie inaczej. Od pierwszych minut pobytu w niej człowiek ma ochotę wziąć nogi za pas i szukać szczęścia na południu kraju albo w pobliskiej Albanii. Na swoje szczęście lub nieszczęście, w 1946 r. Podgorica, nosząca wtedy przeuroczą nazwę Titograd, stała się stolicą republiki wchodzącej w skład Jugosławii. Do swoje obecnej nazwy powróciła w 1992 r. Lata komunizmu niewątpliwie odcisnęły na niej swe piętno, przez co rzeczywiście nie grzeszy urodą. Wielkie bloczyska, dość szerokie, proste ulice spotykające się pod kątem prostym, niewiele zabytków. Szału nie ma. Notabene odkryłam, że jak w Google Maps wpisze się Podgorica, to mapy wyświetlają zdjęcie Kotoru. Szczerze mówiąc wcale mnie to nie dziwi.

W poszukiwaniu czaru Podgoricy, czyli zwiedzanie

Do tej pory, gdy odwiedzaliśmy czarnogórską stolicę, zaglądaliśmy jedynie do ścisłego, w miarę nowoczesnego centrum, w okolicach Trg Slobode. Tym, co rzeczywiście w stolicy jest ładne, to kanion rzeki Moračy, jaki przecina ją mniej więcej z północy na południe. Przerzucone są przez niego całkiem ładne mosty. Np. Most Millenium, przejezdny dla samochodów czy Most Moskovski udostępniony tylko pieszym.

Most Moskovski

Podgorica mosty

Nieopodal tego drugiego zobaczyć można pomnik Władimira Wysockiego, rosyjskiego pieśniarza i poety. Monument ten, zresztą całkiem udany, Moskwa podarowała Podgoricy w 2004 r. Władimir został uwieczniony z jedną dłonią podniesioną w górze, w drugiej zaś dzierży gitarę.

Władimir Wysocki Podgorica

Nad rzeką i w jej bliższym sąsiedztwie zobaczyć można jednak mało ujmujące i reprezentatywne budynki. Znajdują się blisko centrum i choć na swój sposób malownicze, to raczej nie powinny egzystować w stolicy kraju. No ale, Podgorica to Podgorica.

Podgorica

Podgorica

Z okolic Moračy udajemy się do centrum miasta. Jest późne popołudnie, upał i dość burzowa atmosfera, więc po ulicach, oprócz nas, kręci się dosłownie kilka osób. Szybko udziela nam się senny klimat miasta. Postanawiamy odwiedzić informację turystyczną, na którą trafiamy przy ul. Slobode. Okazuje się, że nawet jej pracownicy nie wiele nam mogą doradzić w kwestii zwiedzania miasta. Czuję się odrobinę, jak intruz. Pracownik wciska mi mapę i chyba czuje ulgę, że sobie idę.

Podgorica

Przyglądając się planowi Podgoricy dochodzimy do wniosku, że zajrzymy do Stara Varoš, czyli bardziej wiekowej części miasta. Jednak nie liczcie na zabytki najwyższej klasy. Np. najładniejszym obiektem, jest otoczona brzydkimi blokowiskami i stojąca na betonowym placyku Sahat‑kula Hadži‑paszy Osmanagića, czyli po prostu wieża zegarowa. Wygląda dość smętnie wśród tej szarej i niezbyt urodziwej zabudowy.

wieża zegarowa

Skręcamy w stronę rzeki, przechodząc obok niskich budynków, wśród których skryły się meczety. Docieramy do ruin twierdzy, które ledwo widać zza stosunkowo niewysokich drzewek. Dodatkowo jej teren ogrodzony jest płotem. Poniżej niej znajduje się kamienny mostek i kawałek kolumienki. W teorii są zabytkowe, w praktyce wyglądają równie smutno, jak całe miasto. Na szczęście rzeka Morača ratuje sytuację i cieszy oczy swą malowniczością. W dole, nad jej brzegiem siedzi kilka osób, część kąpie się w jej wodach. My jednak decydujemy się na powolny odwrót z miasta.

Podgorica

Podgorica

Podgorica

Podgorica

Podgorica – możecie ją sobie odpuścić

Choć teoretycznie każdy powinien wyrobić sobie swoje własne zdanie o konkretnych miejscach, to jednak według nas możecie zaoszczędzić czas i po prostu Podgoricę ominąć. A jeśli akurat macie tam przesiadkę lub akurat do niej przylatujecie, to oczywiście możecie udać się na krótki spacer, ale nie wiele Wam on powie o klimacie Bałkanów. Bo czarnogórska stolica jest nijaka. Gdyby ją przenieść do innego kraju, to prawdopodobnie nikt by się nie zorientował, że nie jest stąd. Ale jest coś, z czym Podgorica nam się dobrze kojarzy. Otóż przejeżdżamy przez nią w drodze do Albanii. I za to ją lubimy 😉

A na koniec trasa naszego przejazdu z Durmitoru do Podgoricy.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy