Bałkany 2015 Turcja

Piękne, lecz pechowe Pamukkale

-
5 kwietnia 2016

Opuszczamy Kusadasi oraz niezbyt przyjemny hotel Shadow, w którym za każdym razem, gdy z niego wychodziliśmy, obsługa myślała, że już wyjeżdżamy i prosiła o zostawienie kluczy. Może wyglądamy na kolekcjonerów hotelowych kluczy, albo po prostu źle nam z oczu patrzy? W każdym razie pożegnalne śniadanie jemy w naszej ulubionej naleśnikarni, a następnie wyruszamy do Pamukkali.

Zasadniczo przez cały wyjazd usiłowaliśmy tak planować zwiedzanie, by nie odwiedzać w samo południe atrakcji, które znajdują się na kompletnie odkrytym terenie. Jak łatwo się domyślić, nigdy nam się to nie udawało i praktycznie codziennie smażyliśmy się w palącym słońcu. Podobnie było w przypadku Pamukkali, do których dotarliśmy punkt 12.

Pamukkale

Najpierw udaje nam się zaparkować za darmo, przy drodze, pod dość rachitycznym, lecz dającym nieco cienia drzewem. Następnie kierujemy się wprost do kasy, by uiścić opłatę w wysokości 25Tl za wejście do Pamukkali. Po zdjęciu butów i przejściu kilku metrów, dochodzę do wniosku, że zaczynam się bardzo źle czuć. Zawroty głowy, problemy żołądkowe oraz uczucie, jakbym zaraz miała stracić przytomność. Udało mi się dopaść do drugiego drzewa (patrząc od strony wejścia) i skulona przesiedziałam tam kolejne dwie godziny, w trakcie których Marek zwiedzał Pamukkale. Ja w tym czasie poznałam ochroniarza Omara, który strasznie ucieszył się, gdy usłyszał, że mam na imię Ola. “W końcu Ola i Omar brzmi całkiem podobnie!” – stwierdza ze śmiechem. O dziwo, również strasznie narzeka na panujący tego dnia upał. Co jakiś czas przerywa rozmowę, by użyć gwizdka, dzięki któremu zwraca uwagę turystów na to, by nie zbaczali z wytyczonej wśród skał ścieżki. Trzeba przyznać, że przez Pamukkale przetaczają się prawdziwe tłumy. Ja jednak nie mogę powiedzieć, by ta turecka atrakcja turystyczna stała się moim osobistym numerem jeden, w szczególności, że zobaczyłam jej niewielki fragment.

Pamukkale

Pamukkale

Pamukkale stanowią swoistą ciekawostkę, gdyż poniekąd są utworzone sztucznie. Ich układ oraz wygląd zależy od tego, w jakim kierunku skierowana jest przelewająca się przez nie woda. Obecnie kontrolują to ludzie, ale przez 14 tys. lat radziła sobie z tym przyroda. Oczywiście najpiękniej wyglądają mokre, wapienne skały, które skrzą się w blasku promieni. Stąd wybierając się do Pamukkali niezbędne są dobre okulary słoneczne, gdyż wszechogarniająca biel bardzo mocno razi. Generalnie nie dziwi również fakt, że Turcy utworzyli na ich terenie Park Narodowy, a także, że wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

A czy Pamukkale spodobały się Markowi? Oto, co ma do powiedzenia na ich temat:

Zaraz po wejściu na teren Pamukkali znajdują się sztuczne baseny, w których można się zanurzyć lub zrobić sobie maseczkę z tamtejszego błota. Stąd też warto jest mieć na sobie kostium/kąpielówki, by nieco się orzeźwić w wapiennych. W tym rejonie Pamukkali kręci się najwięcej turystów i jest naprawdę tłoczno. Po przejściu tego odcinka dociera się wyżej, do zacienionego miejsca, gdzie znajduje się coś na kształt tarasu widokowego (tam można z powrotem założyć buty, gdyż wędrówkę kontynuuje się po drewnianych kładkach lub chodnikach). Obok ulokował się niewielki barek, w którym można napić się czegoś zimnego. Stąd widać już ruiny miasta Hierapolis, a także można udać się do Basenów Kleopatry, w których zatopione są m.in. antyczne rzeźby. Osobiście nie decyduję się na kąpiel, głównie ze względu na cenę oraz panujący tam tłok, a także ze względu na marudzącą małżonkę siedząca pod drzewem. Według mnie najciekawsze, najładniejsze, a do tego w pełni naturalne wapienne formacje zobaczyć można wędrując drewnianymi kładkami, w stronę krawędzi kompleksu. Niestety nie dotarłem do ruin Hierapolis oraz do teatru, głównie ze względu na ogrom terenu oraz zmęczenie panującym w samo południe upałem. Osoby żądne wrażeń mogą zdecydować się na lot paralotnią, który odbywa się ponad terenem Pamukkali. Niewątpliwie widoki z lotu ptaka są imponujące. My zdecydowaliśmy się na nieco tańszą opcję, czyli dwukrotny przelot dronem, nad tym niesamowitym miejscem.

Pamukkale

Pamukkale

Pamukkale

Pamukkale

14.08.05_13.27.56_turcja513

aaaaaaaaaa

Tak, jak wspomniał Marek, po opuszczeniu terenu Pamukkali, zdecydowaliśmy się na polatanie dronem. Był to strzał w dziesiątkę, bo ich fotogeniczność jest niezaprzeczalna, a przy okazji ja mogłam im się lepiej przyjrzeć. Co ciekawe, gdy tylko znaleźliśmy się poza obrębem Pamukkali, ja zaczęłam się lepiej czuć. Oczywiście żałuję, że nie mogłam ich zwiedzić oraz, że Marek się na mnie obraził, bo musiał sam je eksplorować, ale generalnie miałby większy problem, gdybym tam zemdlała. Podsumowując – polecamy Wam Pamukkale, ale nie zwiedzajcie ich w samo południe!

Na zakończenie, wspomniane wcześniej ujęcia z drona. Miłego oglądania!

TAGI
Powiązane wpisy