Okolice Toroni, czyli zachodnia część Sithonii

Na Sithonii zabawiliśmy kilka dni. Tak nam się tam spodobało, że postanowiliśmy odrobinę przedłużyć nasz pobyt. Skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na południowej części półwyspu, o której pisaliśmy w kontekście Sykii i plaży Kriaritsi. Ale nie tylko. Sporo czasu poświęciliśmy też okolicom Toroni oraz zachodniej część Sithonii. Czy również i tam warto się wybrać? Zobaczcie sami.

Toroni

Miasteczko Toroni ciągnie się wzdłuż rozległej zatoki w południowo-zachodniej części Sithonii. Znaleźć tam można długie, w dużej mierze piaszczyste plaże. Jest dość kameralnie. Trochę pensjonatów, knajpek, jeden większy sklep. Główna szosa omija Toroni i biegnie powyżej, przecinając górskie zbocza. Jedną z ważniejszych atrakcji są ruiny antycznego miasta Toroni. Znaleźć je można na niewielkim cypelku, na południowym krańcu zatoki. Nie są to może najbardziej imponujące, antyczne ruiny jakie zobaczycie w Grecji. Nie zmienia to faktu, że jest to jedno z ważniejszych stanowisk archeologicznych Sithonii. Co ważne, rozciągają się stamtąd całkiem przyjemne widoki. Ale na ich podziwianie watro wybrać się gdzie indziej.

Toroni
Toroni
Toroni

Trekking powyżej Toroni

Z okolic ruin wychodzą dwa szlaki. Pierwszy, popularniejszy, do niemieckiej bazy wojskowej z czasów II wojny światowej. Drugi, nieco rzadziej przez turystów wybierany, na szczyt mający ok. 200 m n.p.m., który oddziela Toroni od Porto Koufo. Jak zapewne się domyślacie, wybraliśmy opcję numer dwa. Baza wojskowa, choć na zdjęciach wygląda ciekawie, to położona jest praktycznie nad brzegiem morza. A nam zależało na widokach. Ścieżka na szczyt była trochę zarośnięta, ale na tyle przedeptana, że udało nam się namierzyć oznaczenia szlaku. Im jesteśmy wyżej, tym coraz szersza panorama Toroni i okolic otwiera się przed nami. Z samego szczytu, który zdobywamy po jakiś 35 min wędrówki, doskonale widać wejście do zatoki przy Porto Koufo oraz góry wokół Toroni. Na horyzoncie dostrzec też można zachodni z palców Chalkidiki, czyli półwysep Kassandra. Przy dobrej pogodzie i widoczności na pewno warto się tam wdrapać.

Toroni
Toroni
Toroni
Toroni
Porto Koufo
Toroni

Plaża Azapiko

Po krótkim, ale bardzo widokowym trekkingu uznaliśmy, że czas na relaks. No dobra, Marek głównie tak uznał, bo zapragnął popływać w morzu. Po analizie mapy uznaliśmy, że całkiem ciekawie prezentuje się plaża Azapiko, na północ od Toroni. Położona jest w niewielkiej zatoce, osłoniętej z dwóch stron skałami. Oprócz nas są tam jeszcze cztery inne osoby. Ogólnie – cisza i spokój. Miły piasek na plaży, w wodzie częściowo przechodzi w ciekawą formację skalną. Skrywa się tu trochę morskiego życia, więc jest to ciekawy zakątek jeśli ktoś chce posnurkować. Marek pływa w morzu i podziwia podwodne łąki. Ja spaceruję wzdłuż brzegu mocząc stopy w chłodnym morzu. Sielanka!

Azapiko
Azapiko
Azapiko
Azapiko

Parthenonas

Po relaksie przyszedł czas na zwiedzanie. Naszym celem była wieś Parthenonas, położona na wysokości 350 m n.p.m., powyżej kurortu Neos Marmaras. Według przeprowadzonych tam badań archeologicznych, pierwsze ślady osadnictwa na tych ziemiach pochodzą z X wieku p.n.e. Jednak nieco bliższa nam historia wpłynęła na to, jak Perthenonas wygląda obecnie. A mianowicie, w 1973 roku, kiedy rozpoczęła się budowa ogromnego kompleksu hotelowego Porto Carras, wielu mieszkańców wioski przeniosła się na dół, na wybrzeże, by tam podjąć pracę. Dość szybko Parthenonas przeistoczył się w swoiste miasto duchów. Część domów popadła w ruinę. Pod koniec XX wieku wieś ta została ponownie odkryta, głównie przez cudzoziemców, którzy zaczęli remontować domy i tworzyć tam restauracje czy pensjonaty. W efekcie obecnie Parthenonas jest dość popularnym celem wśród turystów odwiedzających zachodnią część Sithonii.

parthenonas

Parthenonas – nasza wizyta

Do Parthenonas wiedzie dobra, ale dość wąska, asfaltowa szosa, która swój początek bierze powyżej Neo Marmaras (z głównej szosy kierują tam znaki). Po ok. 10 minutach jazdy docieramy do centrum miejscowości. Obok niewielkiej knajpki znajduje się parking, gdzie zostawiamy Logana i wyruszamy na spacer. Ponieważ jesteśmy poza sezonem, to Parthenonas robi wrażenie wymarłego. Pensjonaty są zamknięte, a oprócz nas plącze się tam kilka osób. W przewadze są jednak koty, które bardziej lub mniej leniwie przechadzają się po brukowanych uliczkach. Faktycznie sporo domów jest pięknie wyremontowanych. Do tego wspaniała roślinność i ogromne połacie gajów oliwnych w tle. W najwyższym punkcie miejscowości działają restauracje, oferujące cudowną panoramę wybrzeża oraz gór. Niestety nie mamy czasu, by w nich posiedzieć, ale na pewno mogą być fajnym pomysłem na spędzenie tu późnego popołudnia. W miasteczku działa też muzeum, ale w trakcie naszej wizyty było zamknięte.

parthenonas
parthenonas
parthenonas

Zobacz również