Sykia – na krańcu Sithonii

Musimy przyznać, że podczas naszej czerwcowo-majowej podróży czasami musieliśmy z godziny na godzinę zmieniać plany. Przede wszystkim dlatego, że pogoda w tym okresie bywa dość dynamiczna. Jadąc z Bułgarii do Grecji dość intensywnie analizowaliśmy prognozy i radary pogodowe. Pierwotnie mieliśmy udać się pod Olimp. Jednak wszelkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że powinniśmy tę wizytę przełożyć. Dlatego po przekroczeniu bułgarsko-greckiej granicy stwierdziliśmy, że… jedziemy na Chalkidiki! Naszym celem była Sykia, położona na środkowym z strzech półwyspów wchodzących w skład tego greckiego regionu, czy Sithoni. Czy dobrze wybraliśmy? Przekonajcie się sami!

Dlaczego Sithonia i Sykia?

Zacznijmy jednak od początku, czyli od wyjaśnienia, dlaczego wybraliśmy akurat ten zakątek Grecji? Ze względu na ograniczoną ilość czasu nie mogliśmy udać się nigdzie dalej i musieliśmy się skoncentrować na północnej części kraju i okolicach Salonik (względem których mieliśmy też konkretne plany). Po drugie, prognozy wskazywały, że w obrębie Chalkidiki powinna być najlepsza pogoda. Na region ten składają się trzy półwyspy. Na wschodzie znajduje się Athos z klasztorami i szczytem o tej samej nazwie (2033 m n.p.m.). W środkowej części rozciąga się Sithonia, a na zachodzie Kassandra. Athos od razu skreśliliśmy. Większość półwyspu jest niedostępna dla turystów, więc trudno by było zatrzymać się tam na kilka dni. Kassandra, choć ładna, wydawała nam się nieco mniej urozmaicona pod kątem krajobrazów. Stąd nasz wybór padł na Sithonię. W szczególności, że w odmętach internetu znaleźliśmy fajny i niedrogi kemping w okolicach Sykii.

Sykia i Camping Melissi

Ponieważ do Grecji wjechaliśmy około godziny 18, to do półwyspu Sithonia dotarliśmy, gdy robiło się ciemno. Główna droga obiegająca środkowy palec Chalkidiki (tak, mamy świadomość, jak to brzmi, ale o tych półwyspach mówi się, jako o palcach…) jest całkiem niezła. Ale ze względu na piątkowy wieczór panował na niej dość spory ruch. Ale im dalej na południe, tym spokojniej. Naszym celem była plaża i zatoka znajdujące się idealnie poniżej miast Sykia (tu warto podkreślić, że Sykia znajduje się powyżej wybrzeża, u podnóża niewysokich gór). To właśnie tam znajduje się upatrzony przez nas Camping Melissi. Dojeżdżamy w idealnym momencie, bo jego właściciel zbierał się do odjazdu, by odebrać z miasta swoją córkę. Dzwoni jednak po swojego brata, który pokazuje nam, gdzie możemy zaparkować, gdzie są toalety itd. Rano możemy na spokojnie przyjrzeć się, jak kemping wygląda. Jest tu sporo drzew, a teren jest równy. Dla namiotów/kamperów jest mnóstwo przestrzeni, można się podłączyć do prądu itd. Sanitariaty są sprzątane codziennie. Na ich wyposażeniu mydło, płyny antybakteryjne, ręczniki papierowe czy papier toaletowy. W covidowych czasach nie było wymogu chodzenia w maseczkach. Zakładała je jedynie obsługa. Jest też sklepik (całkiem nieźle zaopatrzony, choć dość drogi; w nim trzeba przywdziać maseczkę), za pobyt, jak i zakupy można płacić kartą. Ceny – przystępne. Zostaliśmy policzeni za sam namiot dachowy, za samochód już nie (ponieważ namiot na dachu auta zajmuje wraz z pojazdem jedno miejsce). W sumie, za 3 noce, zapłaciliśmy 51 €. Co jak na greckie standardy jest całkiem ok.

camping melissi

Biegowo w okolicach Sykii

Z samego rana wyruszyłam na biegowy rekonesans najbliższej okolicy. Wieczorem nie za wiele było widać i po wybiegnięciu z terenu kempingu zbieram szczękę z podłogi. Idealnie z plaży, znajdującej się po drugiej stronie niezbyt ruchliwej, asfaltowej drogi, rozciąga się rewelacyjna panorama zatoki oraz majestatycznej góry Athos. Biegnąc dalej na zachód mogę podziwiać urocze zatoczki, skryte wśród skał. Docieram do plaży Tourkolimnionas i zawracam. Upał daje się we znaki, a w perspektywie mam jeszcze rowerową wycieczkę z Markiem.

Rowerowa wycieczka z Syki do plaży Kriaritsi

Po powrocie na kemping, już razem, jemy śniadanie w towarzystwie lokalnych kotów. Oczywiście naszym najlepszym kumplem zostaje futrzasty, mruczący rudzielec. Po posiłku wsiadamy na rowery i ruszamy na wycieczkę. Przed opuszczeniem kempingu konsultujemy nasze plany z jego właścicielem. Chcecie jechać w stronę Kriaritsi? Dobry wybór. Okolica jest ciekawa. Wygląda trochę jak… ghost town. Sami się przekonacie. Mnóstwo dróg, zero domów. Początkowo nie byliśmy pewni, czy dobrze go zrozumieliśmy. Ale szybko mieliśmy się przekonać, o co mu chodziło. Z Sykii jedziemy znaną mi już drogą wzdłuż wybrzeża. Spoglądamy z góry na uroczą plażę Klimataria i przejeżdżamy na drugą stronę niewielkiego wzgórza. A tam otwiera się przed nami rozległy widok na pustkowie. Jest to jednak dziwne pustkowie, bo poprzecinane mnóstwem dróg, zarówno szutrowych, jak i asfaltowych. Niektóre z nich są tak strome, że ja nie tylko mam problem, aby nimi podjeżdżać, ale również by nimi zjeżdżać. Lejący się z nieba żar nie ułatwia sprawy.

sykia
sykia
sykia
sykia
sykia

kriaritsi

kriaritsi

Kriaritsi Project

Drogi, jakie powstały w okolicach Kriaritsi były (są?) przygotowane pod ogromny projekt, jakim jest budowa kompleksu 3000 willi. Kriaritsi Project z lekka przeraża swym rozmachem. Bowiem budowa takiej ilości domów sprawi, że ta część Sithonii straci na swym pięknie. Zresztą spójrzcie na grafikę prezentującą plany zagospodarowania tego terenu…

źródło: kriaritsi.com

Fakt faktem artykuły sprzed lat opisują, że… pierwsze kilkadziesiąt domów miało być oddanych do użytku w 2019 roku. A nie ma tam ani jednej willi. Inne artykułu wskazują na to, że… projekt ten, choć wciąż istnieje w odmętach internetu, nigdy nie doszedł do skutku. W efekcie, Kriaritsi wygląda jak miasto duchów. Jeśli jednak macie jakieś aktualne informacje na temat tego miejsca, to dajcie znać w komentarzach.

sykia

sykia

kriaritsi

Kriaritsi i plaża Hawaii

Po zjechaniu do plaży Kriaritsi włącza nam się tryb leniuszka. Zaczynamy rozglądać się za jakimś przyjemnym miejscem na odpoczynek. Z Kriaritsi podjeżdżamy jednak wyżej, na widoki. Stamtąd, za napisami Hawaii, zjeżdżamy do uroczej, maleńkiej, piaszczystej plaży, która od Kriaritsi oddzielona jest niewielkimi skałami. Oprócz nas jest tam tylko ekipa, która na sezon przygotowuje beach bar. Możemy jednak za darmo skorzystać z parasoli. Mimo wcześniejszych, ambitnych planów, aby objechać większą część południowego krańca Sithonii, siedzimy i kontemplujemy widoki. A te są naprawdę piękne. Bowiem z plaży Hawaii podziwiać można górę Athos. Marek pływa, później robimy mu rowerową fotosesję. Wreszcie czujemy wakacyjny luz. Z rowerami przechodzimy przez krzaki i skałki bezpośrednio na plażę Kariatisi i z niej jedziemy w stronę Sykii.

kriaritsi
kriaritsi
sykia
sithonia

Obiad w 5 Steps in the Sand i kolejny relaks z Athosem

Relaks też bywa męczący. I zaostrzył nasz apetyt. Wcześniej upatrzyliśmy sobie restaurację 5 Steps in the Sand przy plaży Pigadakia. Prawdopodobnie jest to najdroższy lokal w okolicy. Nie zmienia to faktu, że jedzenie było bardzo smaczne, a widoki jakie mogliśmy podziwiać w trakcie posiłku były naprawdę śliczne. W menu spory wybór ryb, ale są też mięsa, czy opcje wege. Po obiedzie nie wracamy od razu na kemping, a jedziemy jeszcze kawałeczek za Sykię, a dokładniej za miejscowość Valti. Zatrzymujemy się na niewielkim cyplu z cudownym widokiem na Athos. Spędzilibyśmy tam dłuższą chwilę, gdyby nie hordy wygłodniałych robali, które atakują nas z wyjątkową zajadłością. Do Sykii wracamy już główną szosą. Na szczęście mamy praktycznie cały czas w dół, dzięki czemu sprawnie docieramy do naszego obozowiska.

sykia
sykia

sykia

sykia

sykia

sykia

Sykia na leniwe i aktywne wakacje

Wybór tej części Sithonii był strzałem w dziesiątkę. W szczególności, że Sykia jako taka stanowi super bazę wypadową do eksplorowania okolicy. Wybór plaż jest tu ogromny. W samej Sykii plaża jest bardzo rozległa i piaszczysta. Ale znajdziecie tu też plaże kamieniste czy skaliste. Dysponując rowerem lub jakimkolwiek innym środkiem transportu można udać się do Kariatisi i tamtejszych zatoczek. Biegacze czy osoby preferujące trekkingi również będą miały tu co robić. Baza noclegowa też jest bardzo dobra. Dominują kempingi – oprócz wspomnianego Melissi jest jeszcze kilka innych opcji. Ale pensjonaty czy mniejsze hotele również znajdziecie. Największy wybór sklepów jest w samej Sykii, do której z zatoki można podjechać autem lub udać się na spacer. Najbliższy, większy sklep znajduje się tu (GPS: 40.031819, 23.972240, przy głównej drodze w stronę Kalamitsi). W kolejnym artykule dotyczącym Sithonii opowiemy Wam o atrakcjach znajdujących się po zachodniej stronie półwyspu.

kriaritsi
kriaritsi

Szukacie noclegu w okolicach Sykii? Zajrzyjcie na mapkę!

Booking.com

Zobacz również

16 odpowiedzi

    1. Rajsko 🙂 Oczywiście byliśmy przed sezonem i tłumów nie było. Ale obstawiamy, że w sezonie jedynie w weekendy może się robić odrobinę tłoczniej. A tak to – raczej pusto.

    1. Rajsko 🙂 Oczywiście byliśmy przed sezonem i tłumów nie było. Ale obstawiamy, że w sezonie jedynie w weekendy może się robić odrobinę tłoczniej. A tak to – raczej pusto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.