Okolice Kusadasi: Dilek Milli Parki i Efez

Nasz pierwszy dzień na zachodnim wybrzeżu Turcji rozpoczynamy od…porządnego śniadania. Prawda jest taka, że tuż po przebudzeniu praktycznie uciekamy z naszego okropnego pokoju (hotel z zewnątrz nie wyglądał tak źle, o czym przekonacie się na poniższych zdjęciach), gdyż żadne z nas nie ma ochoty przebywać w nim ani sekundy dłużej. Inna sprawa, że mamy przed sobą kilka miejsc do odwiedzenia, więc nie chcemy marnować czasu na zbędne lenistwo.

Hotel Shadow

Hotel Shadow

Na śniadanie udajemy się do pobliskiego “lokalu” serwującego gozleme – tureckie naleśniki z różnym nadzieniem. Ja decyduję się na naleśniki ze szpinakiem i serem, Marek natomiast z serem i ziemniakami. Czekając na nasze dania, przyglądamy się rodzinie, która prowadzi ten naleśnikowy biznes. Głównodowodzącym jest ojciec – głowa rodziny, kelner i kucharz w jednej osobie. Jest też mama, babcia i córka, które przygotowują ciasto na naleśniki i bazlamy. Jest też wujek (?), zajmujący się pieczeniem bazlam, czyli dużych, bardziej treściwych pit. Klientów mają naprawdę bardzo wielu, jednak większość z nich kupuje bazlamy, które pakowane są w…gazety. A wracając do naleśników – są przepyszne i choć porcja nie wydawała się bardzo duża, to szybko czujemy się mocno najedzeni.

Kusadasi

Opuszczamy Davutlar i ruszamy do naszego pierwszego celu, czyli Dilek Yarımadası Milli Parki (Park Narodowy Dilek). Znajduje się jakieś 28 km na południe od samego Kusadasi. Ulokowany jest na półwyspie Dilek, obejmuje 28 ooo hektarów powierzchni. Ma szerokość 6 km i długość 28 km. Niegdyś należał do wojska, dzięki czemu przyroda nigdy nie została tam w żaden sposób przekształcona. Teren parku to przede wszystkim lasy, które porasta wawrzyn, sosna czerwona i czarna, lipy, kasztanowce i dęby. Półwysep jest dość górzysty i znajdziemy tam trasy trekingowe oraz rowerowe. Jednak turystów najmocniej przyciągają urokliwe plaże, ukryte w niewielkich zatoczkach. Do części da się dotrzeć jedynie za pomocą łodzi lub wycieczkowych statków, które kursują z Kusadasi lub Güzelçamlı. Jest też kilka plaż, do których dojechać można autem. Zacznijmy jednak od tego, że na teren Dilek Milli Parki wjeżdża się od strony wsi Güzelçamlı, gdzie należy uiścić opłatę: 14TL za samochód (piesi płacą 4.5TL). Po przekroczeniu bramy, rozpoczyna się jazdę bardzo widokową drogą, usytuowaną znacznie powyżej linii brzegowej. Co jakiś czas, w prawo, odbijają drogi na kolejne plaże (większość z tych dróg jest gruntowych). My decydujemy się zawitać na ostatniej z nich, do której da się dotrzeć autem (tylko przez kilka kilometrów wgłąb półwyspu można wjechać samochodem). Parkujemy Kiankę w cieniu drzew, a sami udajemy się poszukać dogodnego miejsca na usytuowanie naszego mini obozowiska. Sama plaża jest bardzo zadbana – są parasole oraz ławeczki i stoliki. Tłumów nie ma, choć o całkowitej pustce też nie można mówić. Morze jest niesamowicie przejrzyste, a to za sprawą kamienisto-żwirowego dna. Woda natomiast jest cieplutka, więc nawet taki kąpielowy zmarzluch, jak ja, wskakuje do niej bez zbędnego przygotowania. W pewnym momencie, obok plaży przepływa spory statek wycieczkowy. Szczerze mówiąc najpierw go słychać, za sprawą grającego na jego pokładzie Dj’a, a dopiero później widać. Ale prawda jest taka, że oprócz tego imprezowego statku, nic i nikt nie zakłóca spokoju tego miejsca.

Dilek Milli Parki

Dilek Milli Parki

Dilek Milli Parki

Dilek Milli Parki

Dilek Milli Parki

Dilek Milli Parki

Jak dotrzeć do Dilek Milli Parki:

  • własnym autem: z Kusadasi należy kierować się na Davultar, a następnie na Güzelçamlı (do parku kierują dość dobre oznaczenia);
  • dolmusem – z Kusadasi do Dilek odjeżdżają mniej więcej co pół godziny;
  • statkiem – odpływają z Güzelçamlı lub bezpośrednio z Kusadasi;

Po jakiś trzech godzinach błogiego nic-nie-robienia zwijamy nasze plażowe obozowisko i ruszamy w stronę Efezu. Zanim jednak całkiem pożegnamy się z okolicami Güzelçamlı, zaglądamy do Groty Zeusa, która znajduje się nieopodal głównej szosy biegnącej przez tę niewielką miejscowość. Grota otoczona jest drzewami i krzewami, a prowadzi do niej niewielka ścieżka. Nie ma jednak najmniejszego problemu z trafieniem na miejsce, gdyż ciągną tam spore tłumy. Przed samym wejściem do groty znajduje się “drzewo życzeń”, na którym ludzie zawieszają plecione sznureczki lub kawałki materiałów wierząc, że dzięki temu ich życzenie/marzenie się spełni. Z miejscem tym wiąże się legenda. Otóż, gdy Posejdon gniewa się na Zeusa, a morze staje się wzburzone, ten ucieka do groty, by móc w spokoju tam odpocząć. Inna legenda głosi, że Zeus przybywał do tej jaskini, by pływać z miejscowymi dziewczętami, by w ten sposób odpocząć od humorów swej żony Hery. Sama grota jest dość spora i wypełnia ją krystalicznie czysta, zimna woda (co ciekawe woda latem jest lodowata, a zimą ciepła), będąca mieszanką wody morskiej i źródlanej, górskiej. Amatorów kąpieli nie brakuje, a echo niosących się wśród skał śmiechów i okrzyków, robi spore wrażenie. Marek decyduje się popływać w tym unikalnym basenie. Dość szybko jednak stwierdza, że jest tam bardzo zimo, a do tego panujący tam tłok i zamieszanie utrudniały przemieszczanie się.

Grota Zeusa

Grota Zeusa

Opuszczamy rejon Güzelçamlı i udajemy się do Efezu (bilet wstępu 30TL od osoby), który od Kusadasi dzieli dystans ok. 20 km. Miejsca tego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż większość z nas uczyła się o nim w szkole. Wykopaliska w Efezie są jednymi z bardziej znanych w Turcji i oczywiście jednymi z częściej odwiedzanych. Na szczęście, dzięki temu, że jego teren jest duży, nie ma się poczucia wędrowania w tłumie. Nawet jeśli nie jest się fanem archeologii, to tak czy inaczej doceni się piękno Efezu. Zachwyca tam wszystko – zarówno ogromny teatr, jak i miejska zabudowa, ulice, pozostałości po łaźniach, urocze toalety czy rozliczne pomniki. Oczywiście najbardziej znanym obiektem jest tam Biblioteka Celsusa. Powstała ona w latach 114-117 i upamiętniała Tyberiusza Juliusza Celsusa, ojca Tyberiusza Juliusza Akwila. Największe wrażenie robi oczywiście bardzo zdobna fasada, którą wypełniają rozliczne płaskorzeźby. Warto jednak dodać, że jest to rekonstrukcja pierwotnej wersji tego gmachu.

Efez

Efez

Efez

Efez

Efez

Efez

Efez

Efez

Gdy przebywamy na terenie Efezu, wśród ruin szykowana jest jakaś impreza – przed biblioteką ustawiane są stoły zakryte białymi obrusami. W innych częściach ruin natrafiamy na stoły bankietowe oraz kelnerów czyszczących kieliszki do szampana. Przez ponad godzinę włóczymy się po Efezie, w którym bardzo mocno wieje. Ale dzięki temu upał staje się dużo bardziej znośny. Oczywiście jeśli będziecie w tych okolicach, to te konkretne wykopaliska archeologiczne powinny się znaleźć na szczycie Waszej listy miejsc do odwiedzenia.

Zobacz również

15 odpowiedzi

  1. Swoją drogą zaintrygowało mnie, jak hotel wyglądał w środku 😉 Tureckie naleśniki bardzo mile wspominam, choć jadałam je głównie na kolację, a na śniadania na ogół sałatkę z oliwek, chili, cebuli, ośmiornicy i pomidorów – polecam! 🙂

    1. Powiem szczerze, że zdjęcia pokoju chyba nie zrobiliśmy. Ale uwierz mi, nie było czego uwieczniać. Sam hotel generalnie z zewnątrz wyglądał lepiej niż od środka.
      Co do jedzenia – jako wege niestety sałatki z ośmiornicy nie mogłabym zjeść 😉 Ale wszelkiego rodzaju inne miksy sałatkowe pałaszowałam w Turcji ze smakiem.

  2. Przywołałaś bardzo miłe wspomnienia z Efezu! Masz rację – robi niesamowite wrażenie. Można spędzić tam wiele godzin i po prostu chłonąć atmosferę miejsca. Na marginesie, ze schodów tej słynnej biblioteki udało mi się nawet spaść – pamiątkę mam po dziś dzień 😉

    1. Cieszę się, że mogłam przywołać miłe wspomnienia, aczkolwiek to spadanie ze schodów biblioteki chyba do najmilszych nie należało. Niemniej na pewno na długo zapamiętałaś wizytę w Efezie 😉

        1. Dobrze jest mieć do siebie dystans 😉 Ja w podróży często sobie coś robię – a to idąc w góry wbijam sobie jakąś kolczastą roślinę w palec, bo za bardzo machałam ręką; a to innym razem moja głowa spotyka się ze skałą i na chwilę jestem zamroczona. Długo by wymieniać 😉

        1. Piękna Turcja, szkoda, ze faktycznie u nas nie ma takiej pogody, jaką oni mogą się cieszyć przez większą część roku…

  3. Brzmi jak naprawdę dobrze spędzony dzień! 🙂 Turcja kręci mnie właśnie dlatego, że ma pełno takich małych urokliwych miejsc, pełno ładnych plaż ukrytych za drzewami i takie perełki jak Efez, które na zdjęciach wygląda fantastycznie 🙂

    1. Dzień udany, a to jeszcze nie koniec. Bo dzień był intensywny i wieczorem odwiedziliśmy jeszcze dwa ciekawe miejsca, ale musiałam to rozdzielić, bo by wyszedł wpis gigant 😉

  4. Wykopaliska w Efezie wyglądają super. Nie jestem fanem archeologii ale takie miejsca robią na mnie bardzo duże wrażenie. Zawiesiliście jakieś życzenie przed grotą? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.