Kupari – Zatoka Umarłych Hoteli i podróż w czasie do Jugosławii

Kupari to niewielka miejscowość położona kilka kilometrów na południe od Dubrownika. To właśnie tu znajduje się Zatoka Umarłych Hoteli. Pod nazwą tą kryje się dawny, jugosłowiański kompleks hotelowy, który w całości popadł w ruinę. Ostrzelane fasady ogromnych ośrodków wypoczynkowych wraz z mniejszym eleganckim hotelem tworzą wyjątkowo ciekawą scenerię. A jeśli dodać do tego fakt, że położone są nad brzegiem bardzo malowniczej zatoki, to otrzymujemy przepis na urbex doskonały. Rozsiądźcie się wygodnie i wraz z nami wybierzcie się w wirtualną podróż w czasie. Podróż do Jugosławii.

Historia Kupari – początki

Są lata 60. XX wieku. Zapada decyzja, by w zatoce w miejscowości Kupari zbudować kurort dla elit ówczesnej armii jugosłowiańskiej. Po części miał on się stać swoistym, turystycznym zapleczem dla samego Dubrownika. W końcu oba miejsca dzieli dystans raptem 9 km. Już kilka lat wcześniej powstał Grand Hotel, który stanął nad brzegiem zatoki dzięki współpracy z Czechami. Na tamte czasy budynek ten był absolutnym szczytem elegancki i architektonicznego kunsztu. Wkrótce tuż obok powstały większe hotele, które mogły pomieścić znacznie więcej gości, ale oferowały odrobinę niższy standard. W sumie cały kompleks (czyli hotele Grand, Kupari, Goričina, Goričina II i Pelegrin) przeznaczony był dla 1600 osób, a znajdujący się tuż obok kemping mógł przyjąć 4000 gości. Kupari szybko stało się turystycznym hitem i do lat 90. nie brakowało chętnych do wypoczynku właśnie w tej części Chorwacji.

Kupari vs. wojna

Niestety wszystko zmieniło się wraz z nadejściem wojny. Na początku lat 90. podczas chorwackiej wojny o niepodległość, armia jugosłowiańska ostrzelała cały, hotelowy kompleks. Następnie go splądrowano, grabiąc co bardziej kosztowne przedmioty, a później piętro po piętrze podpalano. Jeszcze do 1998 roku przebywała tam chorwacka armia, ale od początku XXI wieku prowadzony jest proces prywatyzacji terenu dawnego kompleksu. Pojawiają się co jakiś czas informacje o tym, że zrujnowane budynki będące pamiątką po świetności Jugosławii zostaną zburzone i powstanie tam nowoczesny kurort. Jednak jak na razie Kupari trwa w niezmienionej formie przyciągając do siebie fanów opuszczonych budowli i pięknych widoków.

Zatoka Umarłych Hoteli – urbexowy raj

Od czasu do czasu lubimy się powłóczyć po opuszczonych budynkach. A że tych na Bałkanach nie brakuje, to w sumie okazji ku temu mamy sporo. Do Kupari wybieraliśmy się niemal jak sójki za morze, ale gdy w końcu się udało, to byliśmy absolutnie oczarowani. Bo choć hotele mogą robić przytłaczające wrażenie, to jednak budzą podziw. I pobudzają wyobraźnię, by na chwilę poczuć się, jak za czasów Jugosławii i zwizualizować sobie, jak kiedyś było to luksusowo.

Hotel Goričina II

Zwiedzanie zaczynamy od Hotelu Goričina II, który wznosi w centralnej części zatoki. To ogromny budynek, który kryje w swoim wnętrzu sporo ciekawostek. Na dole znaleźć można pomieszczenia należące do kawiarni i restauracji. Choć zniszczone, to prezentują ciekawą architekturę oraz elementy dekoracyjne, które niegdyś zdobiły ich wnętrza. Po krótkiej przechadzce po niższym poziomie decydujemy się wdrapać ciut wyżej. Otwarte i ciemne szyby windowe przyprawiają o lekkie dreszcze. Na schodach wiodących na pierwsze piętro panuje półmrok. Docieramy do części mieszkalnej. Pokoje są lekko klaustrofobiczne, ale każde z nich dysponowało prywatną łazienką i balkonem z widokiem na morze. I dla tej panoramy na pewno warto było się w Hotelu Goričina II zatrzymać. W pomieszczeniach znaleźć można resztki mebli czy ceramiki łazienkowej. W większości okien nie ma szyb. Wychodzimy jeszcze wyżej. Ponieważ kolejne piętro wygląda podobnie, postanawiamy opuścić Goričinę i odwiedzić kolejny hotel.

Hotel Grand

Naszym następnym celem jest Hotel Grand, który bez wątpienia jest najpiękniejszym i najstarszym budynkiem w Kupari. Został zbudowany już w 1920 roku. Jego architektura to efekt pracy czeskich projektantów. Pozostałe, brutalistyczne i modernistyczne obiekty mocno z nim kontrastują. Posiada wyjątkowo piękną fasadę. W środku można podziwiać ogromne schody. Nie trudno sobie wyobrazić damy schodzące po nich w szeleszczących sukniach. Zamiast nich w Hotelu Grand spotykamy biało-rude koty. Futrzaki mają się tam całkiem nieźle, biorąc pod uwagę zapas mokrej i suchej karmy, jaki donoszą im tam miejscowi.

Hotel Pelegrin

Przenosimy się ku zachodniemu krańcowi zatoki i wchodzimy na teren Hotelu Pelegrin. Został zaprojektowany przez sarajewskiego architekta Davida Finci. Posiada spory, wewnętrzny, obecnie zarośnięty dziedziniec. Z jego perspektywy hotel przywodzi na myśl… szpital. Jednak od strony morza dysponuje tarasami widokowymi. Tu również pokoje są dość małe. Ciekawostką jest to, że z tego konkretnego hotelu mogli skorzystać nie tylko wojskowi, ale później również zagraniczni goście. Prawdopodobnie było tak dlatego, że inwestycja kosztowała ogromne środki i napływ kapitału z zewnątrz mógł pozwolić na choć niewielki zwrot poniesionych kosztów. W trakcie eksploracji możemy dotrzeć maksymalnie na drugie piętro. Klatki schodowe wiodące na wyższe poziomy są zatarasowane przez gruz i resztki mebli czy drzwi.

Hotel Kupari

Bez wychodzenia na zewnątrz możemy przejść z Hotelu Pelegrin do przylegającego do niego Hotelu Kupari. Jego najważniejszym elementem był basen olimpijski. Obecnie to ruina i swoiste wysypisko śmieci. Nie zmienia to faktu, że stanowi całkiem fotogeniczny punkt całego kompleksu hotelowego. Pozostałe wnętrza Hotelu Kupari są dość mroczne i nie bardzo zachęcają nas do dalszej eksploracji.

Kupari – niewyczerpane źródło inspiracji

Niewątpliwie Kupari jest miejscem fascynującym. Może przytłaczać, może też momentami budzić grozę (w szczególności, jeśli wybierzecie się tam po zmroku, co jednak odradzamy lub podczas pochmurnej pogody). Niemniej, pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądał kurort w szczycie jego popularności. Dodatkowo sama zatoka i plaża są naprawdę cudowne. A rozciągające się z okolicy widoki robią wrażenie. Pamiętajcie jednak, że jeśli zdecydujecie się na eksplorowanie obiektów znajdujących się w Zatoce Umarłych Hoteli, to robicie to na własną odpowiedzialność. Warto zaopatrzyć się w latarkę/czołówkę, by oświetlić sobie drogę w ciemniejszych korytarzach. Warto naprawdę uważnie patrzeć pod nogi i uważać na głowę. My Kupari byliśmy zachwyceni. Jeśli kiedyś cały kompleks zostanie przekształcony w nowoczesny kurort, to na pewno stanie się to z korzyścią dla Chorwatów i samej miejscowości, która po prostu zacznie więcej zarabiać. Ale kiedy to nastąpi, tego na ten moment chyba nikt nie wie, bo plany zagospodarowania zmieniany były już kilka razy. Póki co Kupari w takim wydaniu gorąco Wam polecamy!

Zobacz również

12 odpowiedzi

    1. Pod kątem klimatów urbex na pewno. Pod kątem historycznym i wizualnym na pewno wygra Dubrownik. Ale, naszym zdaniem, warto odwiedzić i jedno, i drugie miejsce 🙂

  1. Świetne miejsce! Byłam tam kilka lat temu, spałam pod gołym niebem, na betonowych platformach do opalania zrobionych między kamieniami nad samym morzem (chyba pod hotelem Pelegrin). Nocą, patrząc na czarne dziury po oknach, działała wyobraźnia 😉

    1. Miejsce mocno pobudza wyobraźnię i do tego pozwala na chwilę zatopić się w przeszłości.
      A sama zatoka jest niesamowicie malownicza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.