Bałkany 2016 Summer Trip Kosowo

Kosowska Mitrowica i Jezioro Gazivoda, czyli Kosowo mniej oczywiste

-
20 kwietnia 2017

Wprost z kosowskiej stolicy wyruszyliśmy na północ kraju, by odwiedzić dwa położone tam miejsca. Pierwszym z nich była Kosowska Mitrowica, drugim natomiast Jezioro Gazivoda, na którym częściowo leży granica między Kosowem i Serbią.

Mitrowica – kilka słów o historii

Kosowska Mitrowica (Mitrovicë, Kosovska Mitrovica, Косовска Митровица) jeszcze przed wojną była jednym z bardziej tolerancyjnych pod kątem etnicznym miejsc na Bałkanach. W mieście żyli obok siebie Serbowie i Albańczycy, którzy wspólnie pracowali w kopalniach, z których słynie ten region. Mieszkańcy posługiwali się zarówno serbskim, jak i albańskim. Jednak jak łatwo się domyślić, wojna to wszystko zniszczyła i obecnie, choć może sytuacja na pierwszy rzut oka nie jest bardzo zła, to da się odczuć, że w mieście tym żyją dwie, różne narodowości. Przede wszystkim Kosowska Mitrowica jest podzielona na dwie części – północną zamieszkują Serbowie, południową Albańczycy. Granicę pomiędzy nimi stanowi rzeka Ibar, przepływająca przez miasto, a swoistym symbolem tego podziału stał się most spinający jej dwa brzegi, znajdujący się praktycznie w centrum Mitrowicy. Generalnie most stał się rodzajem barometru, który określał poziom napięć w mieści. Kiedy relacje pomiędzy Serbami i Albańczykami są poprawne, most jest otwierany, czasami również dla ruchu kołowego. Gdy relacje się psują, jest on zamykany i pilnowany przez międzynarodowe siły. W 2004 między innymi wspomniany most był świadkiem zamieszek na tle etnicznym, które wybuchły po tym, jak w Kosowskiej Mitrowicy rozeszła się plotka o dwóch chłopcach, których rzekomo utopili Serbowie. Później było tylko gorzej, bo konflikt rozlał się na cały kraj, zniszczonych zostało 35 cerkwi, 28 Serbów zginęło, a wielu z nich zostało zmuszonych do opuszczenia domów. Gorąco w Mitrowicy zrobiło się również 4 lata później, po ogłoszeniu przez Kosowo niepodległości. Wtedy konflikt skoncentrował się w samym mieście, gdzie Serbowie przejęli budynek należący do ONZ oraz zaatakowali m.in. polskich policjantów. Po tych zdarzeniach w mieście pozostały jedynie oddziały KFOR.

Kosowska Mitrowica – nasze wrażenia

Przejazd z Prisztiny do Kosowskiej Mitrowicy jest dość nużący, gdyż na trasie łączącej oba miasta panuje strasznie duży ruch. W efekcie jedziemy momentami strasznie wolno. Po dotarciu do celu dość szybko wjeżdżamy do centrum i parkujemy auto przy ul. Mbretreshea Teuta, przy której znaleźć można liczne sklepy i lokale usługowe. Pierwsze kroki kierujemy w stronę mostu. W trakcie naszej wizyty w sierpniu 2016 roku był on remontowany i częściowo przesłonięty rusztowaniami. Nieopodal trwała budowa obiektu użyteczności publicznej. W albańskiej, północnej dzielnicy dużo się dzieje i nie mamy na myśli jedynie sporą ilość spacerowiczów kręcących się m.in. po deptaku Agim Hajrizi. W tej części miasta widać wiele inwestycji oraz środków finansowych zainwestowanych w jej schludny wygląd. Duże wrażenie robi niewątpliwie meczet Zallit (Xhamia e Zallit) znajdujący się na południe od centrum, przy rondzie Rrethi te Tregu. Zaglądamy również do starszej, bazarowej części miasta, jednak dużo bardziej ciągnie nas na wzgórze, gdzie znajduje się Pomnik Górników, skąd mieliśmy nadzieję na piękna panoramę Kosowskiej Mitrowicy.

kosowska mitrowica most

kosowska mitrowica

kosowska mitrowica

kosowska mitrowica

kosowska mitrowica

kosowska mitrowica

kosowska mitrowica

Samochody bez tablic, KFOR i betonowy gigant

Nasz przewodnik po Kosowie wyd. Bradt opisywał, że Mitrowica jest specyficznym miejscem w tym kraju, gdzie dość często można zobaczyć auta bez tablic rejestracyjnych. Ich zdejmowanie nie jest bowiem kaprysem lokalnych kierowców, ale celowym zabiegiem. Otóż, gdy Serbowie wjeżdżają do albańskiej części miasta lub Albańczycy przejeżdżają do serbskiej dzielnicy, ściągają tablice rejestracyjne i dzięki temu ich samochód staje się “neutralny” dla otoczenia. I choć myśleliśmy, że to mało aktualna informacja, to krążąc po mieście widzieliśmy mnóstwo aut bez blach. Jak wspominałam naszym celem było wzgórze z Pomnikiem Górników na szczycie. Dojazd do niego okazał się sporym wyzwaniem. Najpierw musieliśmy przejechać przez most, po którym mogą poruszać się auta, następnie pokonać barykadę utworzoną na drodze, oddzielającą część albańską od serbskiej. Można ją było ominąć wąską, szalenie wyboistą dróżką. Dalej jest jeszcze zabawniej, bo nijak nie możemy trafić w szosę, która prowadzi w okolice pomnika. Po kilku nieudanych próbach w końcu nam się udaje. Kiedy wjeżdżamy na wzgórze, trafiamy na zaparkowane tam auta KFOR. Pilnuje ich kilku wojskowych, którzy przyglądają nam się z zaciekawieniem, gdy parkujemy nieopodal. Na wszelki wypadek pytam się ich, czy możemy podejść do pomnika. Oczywiście kwitują to śmiechem i życzą nam miłego dnia. Gdy docieramy do pomnika, grupa kilkunastu wojskowych właśnie kończy robić sobie pod nim zdjęcia. Sam monument zaprojektowany został przez Bogdanovića, który stworzył wiele, podobnych, betonowy konstrukcji na terenie Europy Wschodniej. Upamiętnia w dużej mierze górników, którzy strajkowali w trakcie niemieckiej okupacji. Składa się z dwóch masywnych kolumn, które podtrzymują coś na kształt koryta lub ściętego walca. Stojąc u podnóża pomnika naprawdę czuje się jego ogrom. Oczywiście można dyskutować na temat jego wyglądu i brzydoty, ale niewątpliwie jest charakterystyczny. Z jego okolic rozciąga się rozległy widok na leżące w dole miasto. Mieliśmy jeszcze w planach dotrzeć do twierdzy Zvečan, ale machamy jej tylko z daleka, gdyż pogoda zaczyna się psuć, a my musimy jeszcze znaleźć gdzieś nocleg.

pomnik mitrowica

Mitrovica

Mitrovica

Jezioro Gazivoda i nie do końca dziki camping

Nad Kosowską Mitrowicą zbierają się ciężkie, burzowe chmury. Nie wróży to nic dobrego, więc wyruszamy w stronę Jeziora Gazivoda. Po drodze zaczyna padać, jednak przestaje, gdy docieramy do tamy nieopodal miejscowości Zubin Potok. W teorii kiedyś dało się nią przejechać na drugą stronę jeziora, niestety okazuje się, że na jej przeciwległym końcu leżą betonowe bloki (my wjechaliśmy na nią od strony trasy nr 31 wiodącej do Serbii, przy tunelu), które to uniemożliwiają. Napotkani tam rowerzyści każą nam cofnąć się w stronę Zubin Potoku i tam znaleźć szosę wiodącą w stronę jeziora. Tak też czynimy i po chwili jedziemy asfaltową drogą wzdłuż brzegu jeziora. Szybko okazuje się, że znalezienie miejsca na dziki nocleg nie będzie prostym zadaniem. Brzeg jest dość stromy i porośnięty drzewami. Gdzieniegdzie mijamy zabudowania, w tym jeden, wyglądający na opuszczony pensjonat/hotel wraz z molem i małą plażą. Po przejechaniu kilku kilometrów docieramy do miejsca z tabliczką, gdzie rozpisane są okoliczne szlaki po Mokrej Gorze. Są tam trasy rowerowe, trekkingowe i wspinaczkowe, a nawet via ferrata. Znajdujemy też informację o campingu zlokalizowanym nieopodal. Udajemy się więc na camping Rezala, gdzie niezbyt rozgarnięci właściciele informują nas, że musimy zapłacić 4 EUR od osoby. Dodam, że do naszej dyspozycji był jedynie niewielki, niezbyt równy teren, gdzie mogliśmy przycupnąć z namiotem. Nie mieliśmy ani dostępu do prądu, ani do łazienki, za to w trakcie gotowania obiadu towarzyszyły nam trzy wyjątkowo napastliwe psiaki, które jakby mogły, to weszłyby nam do garów. Niestety z racji braku alternatywy musieliśmy tam zostać, gdyż pogoda oraz późna pora sprawiły, że trochę nie mieliśmy wyjścia. Liczyliśmy choć odrobinę na przyjemny, relaksujący wieczór, a zamiast tego mieliśmy noc z piosenką serbską i innymi hitami, które w ramach karaoke katowali mieszkańcy znajdujących się na terenie campingu bungalowów. Jeśli dodam do tego hordy wygłodniałych komarów, to nie możemy uznać pobytu nad Jeziorem Gazivoda za naprawdę udany. Niemniej sam akwen jest naprawdę ładny. Stanowi największe jezioro całego Kosowa, a okoliczne tereny mogą sprzyjać aktywnemu wypoczynkowi. Przy okazji nie spotkacie tam tłumów. A to są spore plusy.

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

Jezioro Gazivoda

camp Rezala

camp Rezala

camp Rezala

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy