Festiwal Bonawentura
#turystykaktywna Polska

Stary Sącz i Festiwal Bonawentura oraz trekking w Pieninach (Wysoka)

-
28 marca 2018

W ostatnim czasie nie miałam zbyt wielu okazji do weekendowych wypadów w góry. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się z zaproszenia na Festiwal Bonawentura w Starym Sączu, dzięki któremu mogłam zawitać na południu Polski, nie tylko po to, by poopowiadać o Bałkanach, ale również by trochę czasu spędzić na górskich szlakach. Na dodatek udało nam się trafić na iście wiosenną pogodę, dzięki której ten weekend był jeszcze bardziej udany!

Festiwal Bonawentura, czyli moc inspiracji

Moja prezentacja była zaplanowana na sobotę 24 marca, na godzinę 15.00. Ponieważ jechaliśmy do Starego Sącza z Kielc, stwierdziliśmy, że przed moim pokazem zrobimy sobie jeszcze krótki spacer. Zachęcała nas do tego słoneczna pogoda oraz błękit nieba, przez które ciężko było nam wysiedzieć w aucie. Inna sprawa, że przed prezentacjami lubię przewietrzyć umysł. Bo choć o Bałkanach Niesamowitych opowiadałam już kilka razy i pewnie nawet przez sen mogłabym opisywać kolejne, ciekawe miejsca, to jednak wolę być wcześniej zrelaksowana i nastrojona pozytywnie. A najlepiej nastrajają piękne widoki. Z tego też powodu udaliśmy się w powyżej Gródka nad Dunajcem, by móc podziwiać piękną panoramę Jeziora Rożnowskiego. Mieliśmy też okazję doświadczyć dwóch pór roku. Na stokach południowych panowała wiosna, zaś na stokach północnych wciąż jeszcze zimowe warunki.

Gródek nad Dunajcem

Gródek nad Dunajcem

Jezioro Rożnowskie

Gródek nad Dunajcem

Gródek nad Dunajcem

Po krótkim spacerze zjechaliśmy do Starego Sącza. Auto parkujemy pod Kinem Sokół, gdzie odbywa się Festiwal Bonawentura. Zanim jednak zameldujemy się na festiwalu, idziemy na krótką przechadzkę po mieście. Choć powinnam rzec, po jego obrzeżach, gdyż udajemy się na punkt widokowy na Miejskiej Górze. Stary Sącz i jego okolice prezentują się stamtąd naprawdę urokliwie.

Stary Sącz

Stary Sącz

Stary Sącz

Następnych kilka godzin poświęcamy na Festiwal Bonawentura. Najpierw mamy okazję obejrzeć film oraz posłuchać opowieści Roberta Tomalskiego z jego samotnej, ekstremalnej wyprawy kajakiem po rzece Wołdze. Dodajmy, że…pod prąd! Oboje byliśmy pełni podziwu dla determinacji Roberta, bo jego wyczyn ciężko nazwać relaksującym spływem. Natomiast po godz. 15.00 mogłam zaprezentować nasze Bałkany Niesamowite. Pokaz ten ma już rok i cały czas cieszy się sporym zainteresowaniem i uznaniem. Tym razem jednak musiałam go nieco skrócić, gdyż zwykle miałam na niego półtorej godziny, a teraz tylko 50 min. Ciężko było mi się nagadać. Ale mam nadzieję, że moimi opowieściami oraz filmem stworzonym przez Marka, choć parę osób zachęciliśmy do wizyty na Bałkanach. Po moim występie nastąpiła dłuższa przerwa, w trakcie której mogliśmy skosztować podniebnych pierogów, które do Kina Sokół rzeczywiście docierały drogą powietrzną! Po uzupełnieniu kalorii obejrzeliśmy jeszcze dwie prezentacje. Wheelchairtrip przez obie Ameryki, czyli opowieść Michała Worocha o wyprawie do Ameryki Południowej i Północnej w wykonaniu dwóch pasjonatów podróżowania. I nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że obaj jeżdżą na wózkach inwalidzkich. Jednak mimo niepełnosprawności, postanowili spełnić marzenia. Wsiedli więc w samochód terenowy i wyruszyli na podbój obu Ameryk. Ostatnią prezentacją, jaką obejrzeliśmy, była ta poświęcona konnemu podróżowaniu przez Mongolię i Kazachstan Jakuba Czajkowskiego. Oj napatrzyliśmy się na piękne widoki i sami zapragnęliśmy wyruszyć w taką podróż. Patrząc na tematy innych prezentacji, jakie zgromadził Festiwal Bonawentura, to naprawdę dawały pełen przekrój ciekawych miejsc na świecie. Jeśli jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję odwiedzić Stary Sącz w trakcie trwania festiwalu, to na pewno zostaniemy na nim na dłużej.

Festiwal Bonawentura

Festiwal Bonawentura

Festiwal Bonawentura

Festiwal Bonawentura

Festiwal Bonawentura

Wola Krogulecka i platforma widokowa

Mimo zmiany czasu na letni wstajemy dość wcześnie i z racji wyjątkowo pięknej pogody wyruszamy w góry. Naszym pierwszym celem jest położona kilka kilometrów na południe od Starego Sącza Wola Krogulecka. To niewielka wieś usytuowana jest na zboczu góry, a jej największą atrakcją jest platforma widokowa. Znajduje się na wysokości 550 m n.p.m. i oferuje wspaniałą panoramę Doliny Popradu, ale również Beskidu Sadeckiego w tym szczególnie Pasma Radziejowej, Kotlinny Sądeckiej i odległego Beskidu Wyspowego. Platforma ma kształt wijącego się, dość krótkiego chodnika, dostępnego także dla osób na wózkach (brak jakichkolwiek schodów, a dojazd/dojście do platformy wiedzie asfaltową szosą). Oprócz tego znaleźć można przy niej ławeczki oraz wiatę z grillem. W weekendy auto należy zostawić na parkingu zlokalizowanym w odległości ok. 400 m od platformy. W tygodniu zaś można samochodem podjechać bezpośrednio do niej. Przy dobrej widoczności i pięknej pogodzie bez wątpienia warto zaplanować wizytę w tym miejscu. Bo widoki zapierają dech w piersi.

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

platforma widokowa Wola Krogulecka

Pieniny – przez Wąwóz Homole na Wysoką i do Rzezerwatu Białej Wody

W Pieninach już wcześniej bywaliśmy, ale głównie w okolicach Trzech Koron. Tym razem postanowiliśmy wybrać się w Pieniny Małe, by zobaczyć Wąwóz Homole oraz wdrapać się na najwyższy szczyt Pienin, czyli Wysoką. Auto zostawiamy w Jaworkach, na płatnym parkingu obok jednego z pensjonatów (10 godzin za cały dzień, 5 zł za 3 godziny). Następnie zielonym szlakiem wyruszamy w głąb Wąwozu Homole. Nie uiszczamy opłaty za wejście na teren parku, gdyż nie spotykamy nikogo, kto by je pobierał. Wąwóz jest częściowo jeszcze pokryty śniegiem i lodem, ale raki nie są potrzebne.

Wąwóz Homole

Wąwóz Homole

Wąwóz Homole

Za polaną z Kamiennymi Księgami odbijamy w lewo, ku punktowi widokowemu oraz górnej stacji wyciągu krzesełkowego Areny narciarskiej Jaworki-Homole. Rozciąga się stamtąd całkiem rozległa panorama m.in. pasma Radziejowej.

Pieniny

Po krótkim odpoczynku wracamy na zielony szlak i kierujemy się w stronę Wysokiej. Teoretycznie na jej szczyt nie prowadzi oficjalny szlak, ale tak czy inaczej wiedzie na nią ścieżka, częściowo w formie metalowych schodów. Ten odcinek podejścia, nie dość, że jest całkiem stromy, to jeszcze śliski (doświadczam tego przy zejściu, gdy zaliczam spektakularną glebę).

Pieniny

Pieniny

Szczyt Wysokiej zdobywamy koło południa. Oprócz nas na zbudowanej na niej platformie jest jeszcze kilka osób. Widoki są piękne, choć Tatry częściowo przesłaniają chmury. Za to w pełnej krasie prezentują nam się Pieniny czy okolice Wielkiego Lipnika po słowackiej stronie. Spędzamy tam dłuższą chwilę, korzystając z tej wyjątkowo sprzyjającej aury pogodowej i widokowej.

Wysoka

Wysoka

Wysoka

Wysoka

Wysoka

Wysoka

Pieniny

Pieniny

Po zejściu ze szczytu skręcamy w prawo za oznaczeniami niebieskiego szlaku, który mniej lub bardziej wiedzie wzdłuż granicy. Po chwili jednak go gubimy i zaliczamy kilka stromych podejść i zejść wzdłuż grzbietu Pienin. Po ok. 30 min marszu wracamy na szlak, który doprowadza nas do wyjątkowo widokowej Przełęczy Rozdziela. Stamtąd czeka nas bardzo błotniste i śliskie zejście do Rezerwatu Biała Woda. Częściowo dolina znajduje się już w cieniu, ale skałki wciąż są oświetlone ciepłymi promieniami słońca. Na ten ostatni etap wędrówki przydałyby się rowery, gdyż marsz po asfalcie nigdy nie jest zbyt przyjemny.

Pieniny

Pieniny

Pieniny

Pieniny

Pieniny

Pieniny

Rezerwat Biała Woda

Rezerwat Biała Woda

Rezerwat Biała Woda

Podsumowując – nasza wycieczka miała ok. 14 km długości i zajęła nam ok. 5 godzin (z przystankami). Przy planowaniu trekkingów polecamy aplikację i portal Mapa-Turystyczna.pl. Łatwo można obliczyć ilość kilometrów czy przewyższeń, jakie na Was czekają. A inna sprawa, że nasza papierowa mapa Pienin jest w stanie nienadającym się do użytku, więc musieliśmy skorzystać z jej wersji na telefon. Jeśli po trekkingu zgłodniejecie, to polecamy Wam wpaść do Szczawnicy do Karczmy u Polowacy – niezłe jedzenie, niskie ceny, a po posiłku można wybrać się na spacer bulwarami ciągnącymi się wzdłuż potoku Grajcarek.

TAGI
Powiązane wpisy