Polska

Weekendowe Pilsko, Gruniky i Zawoja

on
9 listopada 2015

Od pewnego czasu jestem częstym gościem w Beskidzie Żywieckim. Wcześniej moim numerem jeden był Beskid Niski, jednak kto powiedział, że trzeba być wiernym tylko jednym górom? Plan na wyjazd był mocno dynamiczny, przede wszystkim dlatego, że prognozy pogody nijak nie chciały się sprawdzić. Miało być słońce, a były chmury i deszcz. Miała być Babia, a ostatecznie w sobotę udaliśmy się na Pilsko. Po raz drugi w tym roku zdobyłam ten szczyt, tym razem jednak niebieskim szlakiem od Przełęczy Glinne. Dla Marka znowuż Pilsko to góra typowo narciarska, gdyż w zimie jeździ tam freeriadowo. Im bliżej byliśmy szczytu, tym bardziej padało, a widoczność ograniczała się do kilku metrów, dzięki gęstej chmurze przetaczające się przez beskidzkie grzbiety.

W drodze na Pilsko

PilskoMgliste, deszczowe i zimne Pilsko

Pilsko

Pilsko

Na samym Pilsku przeraźliwie wiało, a deszcz atakował ze zdwojoną siłą, więc po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć, pędzimy na Halę Miziową, by skryć się w ciepłym wnętrzu schroniska. O ile na niebieskim, grzbietowym szlaku byliśmy sami, o tyle od Miziowej i na Miziową ciągnęły mniejsze i większe grupy turystów. W samym schronisku również jest tłoczno, lecz na spokojnie znajdujemy wolny stolik, przy którym towarzyszy nam biało-czarny kociak, który usiłuje wyjeść Markowi szynkę z kanapki. Ja tradycyjnie wypijam na Miziowej kubek gorącej czekolady. Kiedy już dosuszyliśmy ubrania, wyruszamy w drogę powrotną.

Opuszczając Halę Miziową

Hala Miziowa

Naszym kolejnym celem są odwiedziny w słowackim Bike Park Gruniky. Marek spędził tam poprzedni weekend i bardzo zachwalał mi to miejsce. Rzeczywiście bike park znajduje się w bardzo chilloutowej lokalizacji, z widokiem (o ile cokolwiek widać) na Babią Górę, wśród nieco niższych niż Pilsko pagórków. Rozważamy nocleg w karczmie znajdującej się u podnóża stoku narciarskiego, lecz najpierw chcemy udać się do Zawoi, by odwiedzić Centrum Górskie Korona Ziemi. Niestety zwiedzanie centrum nam się nie udaje, gdyż docieramy tam po godzinie 17 i obsługa sugeruje nam, że 40minut to za mało, by wszystko zobaczyć. Zresztą już sprzątają i szykują się do zamknięcia. Dodam tylko, że teren wokół budynku centrum w ogóle nie jest oświetlony i panują tam naprawdę egipskie ciemności. Rezygnujemy więc ze zwiedzania i udajemy się na parszywy obiad w jednej z karczm. Później robi się jeszcze gorzej, ponieważ usiłujemy znaleźć nocleg w Zawoi. W pierwszym miejscu dowiadujemy się, że za pokój dwuosobowy musielibyśmy zapłacić 140zł. Uznaliśmy to za zbyt wygórowaną kwotę i udaliśmy się na dalsze poszukiwania. Rozmowa w kolejnym pensjonacie wyglądała tak:

My: Dzień dobry, czy są wolne pokoje?

P: Tak, a na ile nocy?

My: Na jedną.

P: To nie.

Ja rozumiem, że nie zawsze może opłacać się przyjąć turystów na jedną noc. Ale z drugiej strony, czy nie lepiej zarobić coś niż nic? Niestety polscy górale są dziwnie nastawieni na turystów i bardzo często traktują ich jak zło konieczne. Tylko później niech nie narzekają, że coraz mniej zarabiają i że mają coraz mniej gości. Bo my zamiast dalej szukać noclegu w Zawoi, wróciliśmy do Grunik, gdzie za 84zł mieliśmy nowiutki, świeżutki pokoik. Nikt nie robił nam problemów, że przyjechaliśmy na jedną noc, mogliśmy zapłacić w złotówkach i generalnie było bardzo miło. A było jeszcze milej, gdyż wieczór spędziliśmy w towarzystwie kumpli Marka, testując słowackie napitki. Całą noc pada, co nie zapowiada zbyt pięknej pogody dnia następnego.

Niedziela jednak zaskakuje – nadciąga halny, który gania chmury po niebie, pozwalając słońcu rozświetlić góry. Jest oczywiście bardzo ciepło. Do 12 Marek jeździ na rowerze w bike parku, ja spaceruję po okolicznych pagórkach, tonąc momentami w błocie.

Gruniky

Gruniky

Gruniky

Po 12 wyruszamy do Zawoi. Początkowo chcemy po drodze odwiedzić skansen w Zubrzycy, jednak z powodu niesamowitych widoków, decydujemy się na wjazd wyciągiem krzesełkowym na Mosorny Groń. Gdybyśmy mieli więcej czasu, to po prostu byśmy na niego weszli, ale z racji tego, że chcieliśmy zawitać w Centrum Górskim Korona Gór Ziemi, musieliśmy się sprężać.

Babia Góra przez większość czasu wyglądała, jakby płonęła, a z jej szczytu unosił się dym. My maszerujemy na spacer na Halę Śmietanową, licząc, że z tamtejszego punktu widokowego uda się ustrzelić jakieś ładne widoczki. Niestety mogliśmy tam jedynie popatrzeć na Babią, która postanowiła przestać się palić i pokazać swój szczyt.

Kolej na Mosorny Groń

Zawoja

Kwintesencja jesieni

Zawoja

Rudo

Zawoja

Zawoja

Babia Góra płonie

Zawoja

Formy proste

Zawoja

ggg

Prawie o zachodzie

Zawoja

Zawoja Bike Parks

Zawoja

Babia prawie odsłonięta

Zawoja

Z Mosornego Gronia schodzimy wzdłuż stoku narciarskiego, obserwując, jak nieliczni już o tej porze rowerzyści zjeżdżają po trasach tamtejszego bike parku. Po dotarciu na dół pałaszujemy szybki obiad i mkniemy do Centrum Górskiego Korona Ziemi. Niestety tylko o pełnych godzinach można załapać się na zwiedzanie z przewodnikiem. Nam pozostaje jedynie towarzystwo tabletu. Generalnie centrum robi naprawdę pozytywne wrażenie – można odświeżyć sobie wiedzę na temat dokonań polskich i zagranicznych himalaistów. Świetne są makiety gór wchodzących w skład Korony Ziemi. Dzięki nim można łatwiej sobie wyobrazić, jak wyglądają szczyty i ich otoczenie (bo nie zawsze zdjęcia na to pozwalają). Zwiedzanie z tabletami byłoby super, gdyby nie to, że upakowano w nich całą masę tekstów (które zresztą znajdowały się np. na makietach szczytów) oraz tylko trochę zdjęć. Liczyliśmy bardziej na jakieś wizualizacje 3D, ewentualnie zbiór ciekawostek. Efekt jest taki, że nie wszystko chce nam się po prostu czytać. Niemniej centrum nam się spodobało, choć chyba polecalibyśmy Wam je zwiedzać z przewodnikiem. I generalnie można je zwiedzić w mniej niż godzinę, no chyba, że postanowicie wziąć jeszcze udział w grze, wtedy pewnie będziecie potrzebować około godziny. Poza sezonem centrum czynne jest od środy do niedzieli, w godzinach od 10 do 18. Bilety: ulgowy 19zł, normalny 25zł.

Centrum Górskie Korona Ziemi

Centrum Górskie Korona Ziemi

Centrum Górskie Korona Ziemi

Tegoroczna jesień niewątpliwie jest bardzo łaskawa jeśli chodzi o pogodę. I choć kiedy to piszę za oknem szumi deszcz, to i tak uważam, że nie mamy na co narzekać. Oczywiście korzystajcie z tej cudnej jesieni ile się da. Zajrzyjcie też w Beskidy – na pewno nie pożałujecie.


TAGI
POWIĄZANE POSTY