Trogir
Bałkany 2017 Chorwacja

Spacerem przez Trogir oraz plażowanie w okolicach Grebašticy

-
4 kwietnia 2018

Ostatnim etapem naszej wspólnej, wakacyjnej podróży był przejazd z Delty Neretwy do Zadaru, gdzie Marek miał mnie zostawić i wyruszyć w drogę powrotną do Polski. Jednak zanim rozpoczę moją Chorwację Solo, postanowiliśmy zawitać w kilku ciekawych miejscach znajdujących się na wybrzeżu. Pierwszym z nim był Trogir, drugim zaś okolice Grebašticy, gdzie nocowaliśmy na dziko w 2012 roku.

Trogir – tłok, tłok i jeszcze raz tłok

Chorwacja w szczycie sezonu jest troszkę nieznośna. A wszystko za sprawą tłumów, upałów i cen z kosmosu. Ale jeśli przymknie się na to oko, to naprawdę można czerpać garściami z pobytu w tym kraju. O ile oczywiście da się na to wszystko przymknąć oko. Bo w Trogirze nam się to niestety nie udało. Zanim jednak dotrzemy do miasta, czeka nas widokowy zjazd nad morze od strony autostrady, szosą nr 58. Warto na niej nieco zwolnić, gdyż oferuje kilka miejsc, w których można się zatrzymać, by podziwiać piękną panoramę okolicznych wysp oraz Trogiru.

Trogir

Trogir

Po dojechaniu do miasta zostawiamy Kiankę na parkingu obok… szpitala. Generalnie było to pierwsze miejsce, jakie zauważyliśmy. Kawałek dalej był też parking obok lokalnego targowiska, z którego na starówkę wiedzie piesza kładka. Trogir cieszy się dużą popularnością m.in. przez to, że jego stare miasto jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Trogir

Trogir

My jednak zaczynamy jej zwiedzanie od obrzeży, bo z pieszej kładki kierujemy się w stronę Zamku Kamerlengo, mijając po drodze Kulę św. Marka. Przy twierdzy kręci się sporo turystów, a ciągnące się wzdłuż morza bulwary są pełne gości z zagranicy oraz pracowników firm oferujących rejsy wycieczkowe, którzy stojąc przy swoich stoiskach obwieszonych plakatami usiłują nagonić nowych klientów. Panuje swoisty rozgardiasz, który jest wyjątkowo duży mimo stosunkowo wczesnej, porannej pory.

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Po przejściu wzdłuż Rivy oraz krótkiej wizycie na moście prowadzącym na wyspę Čiovo, udajemy się w głąb starówki wchodząc na jej teren Bramą Południową. Od razu kierujemy się do jej serca, czyli Trg Ivana Pavla II, gdzie stoi ratusz, piękny pałac Ćipko oraz najbardziej charakterystyczna budowla Trogiru czyli monumentalna cerkwie św. Wawrzyńca (Crkva Sv. Lovre). Jest tam bardzo dużo ludzi, dlatego dość szybko stamtąd uciekamy, próbując zaznać nieco spokoju w bocznych uliczkach. Niestety okazuje się, że również i tam jest mnóstwo ludzi. Dlatego udajemy się w okolice Muzeum Miejskiego, by wyjść ze starówki Bramą Północną. Mimo tego, że Trogir jest naprawdę piękny i urokliwy, to panujący tam harmider dość mocno nas do niego zniechęcił. Postanowiliśmy więc udać się w miejsce, w którym mieliśmy nadzieję zaznać trochę spokoju.

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Trogir

Powrót po 5 latach do Grebašticy

Jak wiecie nasza pierwsza, wspólna, bałkańska podróż, miała miejsce w kwietniu 2012 roku i w jej trakcie początkowo kręciliśmy się trochę po Chorwacji. Problem jednak polegał na tym, że pogoda nam wyjątkowo wtedy nie dopisywała. Praktycznie przez cały nasz pobyt w Chorwacji padał deszcz, było szaro i dość paskudnie. Mimo wszystko staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej i przy okazji ciut zaoszczędzić na noclegach, stąd obozowaliśmy tylko na dziko. W ten sposób, kompletnie przez przypadek trafiliśmy do niewielkiej zatoki w okolicach miejscowości Grebaštica, a dokładniej obok murów obronnych Bedem na półwyspie Oštrica. Generalnie strasznie wtedy lało i musieliśmy namiot rozbić w niewielkim lasku, by choć trochę ochronić się od wszechobecnej wilgoci. Udało nam się tam powrócić w sierpniu 2017 roku, gdy pogoda była wprost wymarzona: słońce, niebieskie niebo, lekka bryza. Oczywiście, w przeciwieństwie do naszej pierwszej wizyty, na plaży tej nie byliśmy sami. Wypoczywało tam kilka osób, ale o tłumach nie było mowy. Na półwysep Oštrica prowadzi bita, momentami dość wyboista droga. Plaża jest kamienista, więc warto mieć buty do pływania w wodzie, z racji wszechobecnych jeżowców. Dodatkowo, dzięki licznym drzewom, można się schronić w ich cieniu i nieco odpocząć od upału. Naszym zdaniem to idealne miejsce na krótki przystanek w trasie na północ lub południe Chorwacji. No i miło było tam wrócić po 6 latach i to przy wyjątkowo sprzyjającej aurze pogodowej.

Oštrica

Oštrica

Oštrica

TAGI
Powiązane wpisy