Szybenik
Bałkany 2017 Chorwacja

Szybenik – miasto twierdz i niesamowitych widoków

-
8 kwietnia 2018

Zanim tak na dobre rozpoczęła się moja Chorwacja Solo, którą kontynuowałam bez Marka, udaliśmy się wspólnie w kilka miejsc. Jednym z ważniejszych punktów na naszej trasie był Szybenik. Choć wydawało nam się, że to dość popularny kierunek wśród turystów, miasto zaskoczyło nas brakiem tłumów i naprawdę przyjemną atmosferą. A przede wszystkim Szybenik zaoferował nam spektakularne widoki. A to dla nich głównie podróżujemy.

Gra o Tron i UNESCO

Boom na Chorwację trwa od lat i zwykle większości osób nie trzeba namawiać na podróż do tego kraju. Jednak od pewnego czasu moda na Chorwację stała się jeszcze bardziej intensywna. A wszystko za sprawą serialu HBO – Gra o Tron. Bowiem całkiem sporo scen kręcono właśnie w Chorwacji. A ponieważ serial ten ma mnóstwo fanów, to zaczęli oni zwiedzać te miejsca, w których mogli zobaczyć swoich ulubionych bohaterów. Stąd też swoiste oblężenie przeżywa Dubrownik (jeśli kiedyś wydawało Wam się, że jest tam dużo ludzi, to teraz jest ich jeszcze więcej. SIC!), wiele osób odwiedza także Split (gdzie w podziemiach Pałacu Dioklecjana kręcono słynne sceny z Daenerys i smokami, ale nie tylko), Arboretum Trsteno oraz właśnie Szybenik. Ostatnie z miejsc odegrało w serialu kilka ról. Przede wszystkim widok na Szybenik pojawił się w Grze o Tron jako Braavos. Kilka scen zostało także nakręconych w twierdzy św. Jana (niedostępnej póki co dla zwiedzających) oraz przed katedrą św. Jakuba. Kościół ten sławę zawdzięcza nie tylko serialowi, ale również temu, że został w 2000 roku wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ta monumentalna i piękna budowla powstawała 124 lata, a osobą odpowiedzialną za jej powstanie był słynny w całej Chorwacji Juraj Dalmatinac, a po nim Niccolò di Giovanni Fiorentino.

Spacerem przez Szybenik

Jako, że nigdy nie byliśmy wielkimi fanami Gry o tron (no dobra, ja może kiedyś byłam, ale przestałam, zaś Marek nie obejrzał ani jednego odcinka), więc Szybenik chcieliśmy zobaczyć ze względu na jego zabytki. Choć prawda jest taka, że przede wszystkim liczyliśmy na piękne widoki. Ale zanim o nich, kilka kwestii praktycznych. Przede wszystkim parkowanie. My zdecydowaliśmy się zostawić Kiankę na parkingu nieopodal dworca autobusowego. Stamtąd na starówkę jest dosłownie kilka kroków. Kierujemy się na nią wzdłuż wybrzeża.

Szybenik

Szybenik

Szybenik

Po chwili docieramy do katedry św. Jakuba. Wokół niej kręci się trochę turystów, ale o wielkim tłoku nie ma mowy. Budowla ta bez wątpienia robi wrażenie. W szczególności zwracamy uwagę na piękne zdobienia, których jednak nie ma ani za dużo, ani za mało. Widać ogromny kunszt architektów. I wcale nas nie dziwi, że katedra znalazła się na liście UNESCO.

Katedra św. Jakuba Szybenik

Katedra św. Jakuba Szybenik

Katedra św. Jakuba Szybenik

Katedra św. Jakuba Szybenik

Katedra św. Jakuba Szybenik

Katedra św. Jakuba Szybenik

Po obejrzeniu katedry z każdej strony wyruszamy w górę starówki, w kierunku twierdzy św. Michała. Jednak zanim tam dotrzemy wspinamy się wąskimi uliczkami, mijając po drodze klasztor św. Wawrzyńca. To, co bez wątpienia oboje cenimy w Chorwacji, to ład architektoniczny i porządek panujący w szczególności w miastach na wybrzeżu. Szybenicka starówka niewątpliwie jest tego doskonałym przykładem.

Szybenik

Szybenik

Szybenik

Twierdza św. Michała

Po kilku minutach marszu docieramy do usytuowanej na wzgórzu twierdzy św. Michała. Bilet wstępu to koszt 50 kun od osoby dorosłej, przy czym obejmuje on również wstęp do twierdzy Barone (do wykorzystania w ciągu 7 dni od zakupu). Twierdza czynna jest w miesiąca letnich od 9.00 do 20.00/22.00 (więcej informacji znajdziecie na jej oficjalnej stronie -> KLIK). Ta średniowieczna budowla niewątpliwie dominuje nad całym Szybenikiem. Po raz pierwszy wzmiankowana była w 1066 roku, jako miejsce, w którym zamieszał chorwacki król Petar Krešimir IV oraz jego orszak. Od początków swego istnienia twierdza pełniła ważną rolę, głównie ze względu na swe strategiczne położenie – z doskonałym widokiem na ujście rzeki Krka oraz w stronę otwartego morza. Swoją nazwę zawdzięcza istniejącemu kiedyś w jej obrębie kościołowi św. Michała. Nie przetrwał on do naszych czasów, ale nazwa pozostała. Oczywiście twierdza przez wieki była burzona i przebudowywana, ale mniej więcej zachowała swój pierwotny charakter. W latach 2012-2014 miała miejsce jej rewitalizacja. W jej trakcie na terenie twierdzy powstała scena z widownią na 1077 miejsc i latem odbywają się tu liczne koncerty oraz inne wydarzenia kulturalne. Oczywiście twierdza św. Michała to wspaniały punkt widokowy, z którego można podziwiać pozostałe budowle obronne, czyli twierdzę św. Jana oraz Barone, ujście rzeki Krka oraz Szybenik niemalże jak z lotu ptaka.

Szybenik

Twierdza św. Michała

Szybenik

Szybenik

Twierdza Barone

Szybenik

Szybenik

Szybenik

Twierdza Barone

Zaopatrzeni w bilety zakupione w twierdzy św. Michała, wyruszamy w kierunki twierdzy Barone. Początkowo, choć widzimy ją ponad zabudowaniami, nie bardzo wiemy, jak się do niej dostać. Na szczęście z pomocą przychodzi nawigacja oraz pojawiające się później drogowskazy. Generalnie po wyjściu z twierdzy św. Michała (wyjście w kierunku starówki), należy udać się na lewo, dotrzeć do głównej szosy przecinającej Szybenik, czyli ul. 113. Šibenske Brigade HV-a, iść kawałek w stronę północną, a następnie skręcić w ul. Istarską, która później zmienia się w Put Vuka Mandušića. Po krótkim stromym podejściu mijamy najpierw twierdzę św. Jana i za chwilę jesteśmy przy twierdzy Barone. Tam okazujemy bilety i wchodzimy na jej teren. Bez wątpienia to ciekawe miejsce dla rodzin z dziećmi, gdyż twierdza oferuje zwiedzanie za pomocą rozszerzonej rzeczywistości. Dzięki specjalnym okularom można przenieść się w czasie i zobaczyć, jak wyglądała ta budowla i co się w niej działo przed wiekami. Dla nas najistotniejsze są jednak widoki. Znów zachwycające i znów warte grzania się w palących promieniach słońca.

Twierdza Barone

Twierdza Barone

Twierdza Barone

Szybenik

Szybenik

Szybenik Szybenik

Z Szybeniku wyruszamy w stronę Zadaru. Szczerze mówiąc wcale nie cieszy mnie fakt, że zostanę sama w Chorwacji. Wiem – głupie. Ale z jakiegoś powodu było mi po prostu smutno, że Marek wraca do Polski i przez dwa tygodnie nie będziemy się widzieć. Do tego odzwyczaiłam się od dłuższych, samotnych wyjazdów i dopadły mnie jakieś irracjonalne obawy. W efekcie przez większą część drogi do Zadaru praktycznie się nie odzywam. Marek oczywiście stara się nieco poprawić mój przygaszony nastrój, ale średnio mu to idzie, dlatego zostawia mnie w spokoju z własnymi myślami. I nawet kiedy o tym piszę, to przypominają mi się emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły. Nie były miłe. Ale z perspektywy czasu stwierdzam, że dobrze mi zrobił ten samotny wyjazd. A o tym, dlaczego tak uważam, dowiecie się z kolejnych wpisów z serii Chorwacja Solo.

TAGI
Powiązane wpisy