Albania Bałkany 2016 Summer Trip

Tepelena, Përmet, gorące źródła oraz Kanion Lengarica

-
9 lutego 2017

Po pobycie na południowym krańcu albańskiego wybrzeża, wyruszyliśmy w stronę Macedonii. Jednak zanim całkiem opuścimy Albanię, mamy zaplanowanych kilka przystanków w miejscach, którym chcieliśmy poświęcić odrobinę więcej czasu. Na naszej liście mieliśmy Tepelenę, Përmet oraz Kanion Lengarica (Lengaricë/Lengarice) ze znajdującymi się w nim i jego najbliższych okolicach gorącymi źródłami.

Tepelena – w mieście Alego Paszy

Po opuszczeniu okolic Sarandy i Ksamilu, kierujemy się w stronę Gjirokastry. Pokonujemy znaną nam już całkiem nieźle trasę, lecz w mieście srebrnych dachów się nie zatrzymujemy. Nasze główne cele znajdują się nieco dalej. Pierwszym z nich jest Tepelena. To niewielkie miasto położone jest nieopodal zbiegu dwóch rzek: Drino i Wjosa, tuż przy przelotowej trasie SH4. Większość osób raczej przez nie tylko przejeżdża, a jednak warto się tu zatrzymać, choćby na chwilę. Tepelena zasłynęła głównie dzięki Alemu Paszy, który pochodził z jej okolic. Przez 35 lat piastował urząd gubernatora Janiny (obszar współczesnej Grecji) i na terenach całej Albanii pozostawił po sobie liczne budowle, które można podziwiać po dziś dzień, m.in. twierdzę w Porto Palermo, forty w Libohovej czy akwedukt w Gjirokastrze. Ali Pasza był także wojskowym, a tytuł paszy otrzymał dzięki temu, że swą armią wsparł oddziały tureckie. Kiedy jednak zaczął władać zbyt dużym terenem, panujący ówcześnie w Imperium Osmańskim Mahmuda II odwołał go ze stanowiska. Ali Pasza się jednak zbuntował, połączył swe siły z greckimi powstańcami, w efekcie przez dwa lata trwało oblężenie Janiny, podczas którego Ali został zabity. Pamięć o nim jest jednak wciąż żywa w Tepelenie – przede wszystkim w centralnym punkcie miasta znajduje się jego pomnik, całkiem zresztą udany. Kawałek za nim rozciąga się świeżo wyremontowany deptak imienia oczywiście Alego Paszy. Wzdłuż stoją małe, urocze kamieniczki. W mieście panuje dość senna atmosfera, gdyż kiedy je zwiedzamy jest środek dnia, panuje upał i oprócz nas praktycznie nikt więcej nie spaceruje. Na końcu ulicy otwiera się widok na mury twierdzy, za którymi stoją niewielkie domy i nawet toczy się życie. My przez chwilę podziwiamy najdłuższy w Albanii most do przepędzania bydła, który zobaczyć można z okolic twierdzy, a który przerzucony jest przez rzekę Wjosę.

Tepelena

Tepelena

szopska salata

Obiad przy Kroi i Fshatit

Zanim udamy się do Përmet postanawiamy się nieco cofnąć w stronę Gjirokastry, by odwiedzić znajdującą się przy samej szosie, mocno zawsze obleganą knajpkę. Kroi i Fshatit to krystalicznie czyste źródło górskiej wody, która wybija z zalesionego zbocza. Knajpka położona jest wśród spływających po skałach potoczków i kaskad. Dzięki temu oraz za sprawą cienia, panuje tam wyjątkowo przyjemna temperatura, pozwalająca odpocząć od albańskiego skwaru. Za każdym razem, gdy mijaliśmy tę restauracę, policja kierowała przy niej ruchem, gdyż potencjalni klienci parkowali oczywiście na samej jezdni, ponieważ brak tu pobocza. Tym razem było podobnie, na szczęście udało nam się znaleźć dogodne miejsce do zaparkowania auta. W restauracji jest dość tłoczno, lecz bez problemu znajdujemy wolny stolik na jednym z górnych tarasów. Ja zamawiam szopską sałatę i pieczone ziemniaki, Marek natomiast danie z kurczaka. Na potrawy musimy trochę poczekać, bo jakby na to nie patrzeć, nie jest to fast food.  Plusem tego miejsca jest to, że można zaoszczędzić na napojach. Wodę bowiem można nalewać sobie bezpośrednio z kaskad i wodospadów przelewających się przez restauracyjne tarasy. Nasze potrawy są bardzo smaczne, a za dwudaniowy obiad z jednym piwem i colą płacimy 1700 leków.

restauracja Tepelena

Odwiedziny w Përmet

Posileni i wypoczęci ruszamy w stronę Përmet. Z szosy SH4 odbijamy w drogę SH75, której fragment został w ostatnim czasie wyremontowany, więc przez kilka kilometrów suniemy po równiutkim i pięknym asfalcie. Jednak sielanka nie trwa zbyt długo i do samego Përmet dojeżdżamy po mniejszych lub większych dziurach. Miasto było akurat w remoncie, gdyż trwała przebudowa jego centralnego placu. Fakt faktem nie widzieliśmy tam żadnych robotników, mimo tego, iż byliśmy tam w środę, praktycznie w środku dnia. Problematyczne okazało się także znalezienie jakiegokolwiek otwartego sklepu, ale ostatecznie udaje nam się zrobić małe spożywcze zakupy. Gdy wracamy do Kianki okazuje się, że zaparkowaliśmy obok komisariatu policji, czym wzbudziliśmy niezdrowe zainteresowanie panów oficerów. Szybko więc stamtąd odjechaliśmy, by ich bardziej nie denerwować.

Permet

Permet

Permet

Permet

Permet

Spotkanie przy gorących źródłach

Intensywny dzień planujemy zakończyć przy gorących źródłach w Benja, które znajdują się jakieś 13 km od Përmet, przy ujściu kanionu Lengerica. Byliśmy tam już 2 lata wcześniej, ale tylko na chwilę. Natomiast teraz postanowiliśmy tam przenocować, a następnego dnia udać się wgłąb kanionu. Po dotarciu w okolice kamiennego, tureckiego mostu odkrywamy, że o ile podczas pierwszej wizyty obozowało tu sporo ekip z samochodami terenowymi, o tyle teraz nie ma praktycznie nikogo. Owszem, parę osób tapla się w gorących źródłach, natomiast rozbitych namiotów brak. Trochę nast to dziwi, ale postanawiamy najpierw się chwilę przespacerować i rozeznać w sytuacji. Nieopodal wejścia na kamienny most zaczepia nas młody, sympatyczny chłopak, który okazuje się być lokalnym przewodnikiem. Eni jest większym gadułą niż ja, ale przynajmniej z jego słowotoku dowiadujemy się, że możemy bez najmniejszego problemu obozować w tych okolicach na dziko. Częstuje nas rakiją i z pasją opowiada o swoich rodzinnych stronach, a także pokazuje liczne zdjęcia na swoim telefonie. Specjalizuje się przede wszystkim w organizowaniu wycieczek wgłąb kanionu Lengerica. Oczywiście liczył, że go wynajmiemy, niestety nasze ograniczone fundusze nie bardzo nam mogły na to pozwolić. Obiecałam jednak, że o nim wspomnę, co niniejszym czynię. Eni jeszcze przez dwa lata planuje mieszkać w Albanii, gdyż później wyjeżdża na uczelnię do Bostonu, gdzie mieszka jego wujek oraz babcia z dziadkiem od strony taty. Widać w nim było ogromny zapał i miłość do tego regionu Albanii, czego często brakuje pracownikom dużych i bardziej oficjalnych organizacji turystycznych. Przy okazji warto wspomnieć, że brat Emiego organizuje raftingi po Wjosie. Jeśli chcecie się z nimi skontaktować, skorzystajcie z oficjalnego facebooka Eniego.

Gorące źródła wieczorem i za dnia

Żegnamy się z Enim i idziemy rozbić obozowisko. Idealne miejsce znajdujemy jakieś 500 metrów od kamiennego mostu, na niewielkiej polance osłoniętej nieco drzewami i krzewami. Kiedy obozowisko jest już gotowe, wracamy do gorących źródeł, a dokładniej do największego ze zbiorników, który znajduje się nieopodal kamiennego mostu. Kiedy tam docieramy grupka kilku Albańczyków rozpaliła ognisko i słuchała muzyki. Jeden z nich zagaduje nas, skąd jesteśmy. Jesteście z Polski? Ja mieszkam na stałe w USA i pracuję tam z jedną Polką. Dowiadujemy się później, że wraz z rodziną wyjechał do Ameryki w 1999 roku, ale każde wakacje spędza w Albanii. Kiedy zapada zmierzch, a my już myślimy, iż przy źródłach zostaniemy sami, nagle podjeżdża mały bus, z którego wysypuje się kilkanaście osób – głównie Włochów, Amerykanów i Albańczyków. Dopiero po 21 zostajemy przy źródłach absolutnie sami. Korzystamy z okazji, by przy blasku księżyca popływać w termalnych wodach nago. Absolutna romantica.

termalne źródła

termalne źródła

termalne źródła

Rano do naszego obozowiska przychodzi pan parkingowy i pobiera zawrotną opłatę w wysokości 150 leków. Wyszło na to, że zapłaciliśmy za nocleg całe 4,50 zł. Po śniadaniu postanawiamy udać się wgłąb kanionu. Spotykamy też Eniego, który wybiera się w tym samym kierunku, w towarzystwie dwójki turystów. Blisko ujścia kanionu znajduje się jeszcze kilka termalnych basenów, które okupowane są głównie przez starsze osoby. Generalnie wody te posiadają właściwości lecznicze. Mają pomagać na problemu ze stawami czy kręgosłupem. Natomiast tutejsze błoto podobno świetnie działa na skórę. U nas możecie się nim okładać do woli i za darmo. W Tiranie zabiegi z naszego błota kosztują od 1000 do 3000 leków, w zależności od tego, na którą partię ciała jest nakładane. – powiedział nam Emi poprzedniego dnia. I może faktycznie woda i błoto mają prozdrowotne działanie, gdyż widzimy mnóstwo osób umazanych na szaro, które krążyły między basenami z termalną wodą.

termalne źródła

termalne źródła permet

termalne źródła

Kanion Lengarica od środka

Postanowiliśmy zagłębić się nieco w kanion Lengarica, który już przy swym ujściu jest naprawdę wyjątkowo malowniczy. Przezornie zakładamy buty, w których pływamy w morzu, mające nas chronić przez jeżowcami, a w tym przypadku przed ostrymi kamieniami lub poślizgnięciem się na skałach. Był to strzał w dziesiątkę, gdyż szybko się okazało, że wędrówka kanionem jest zadaniem dość wymagającym. Przede wszystkim idziemy bardzo wolno, gdyż poruszamy się pod prąd, a dodatkowo co chwila nasze nogi zasysa błoto. Po jakiejś godzinie dochodzimy do wniosku, że chyba nie uda nam się dotrzeć do końca kanionu, ponieważ jeszcze tego samego dnia musimy dojechać do Macedonii. Przy okazji Emi uświadamia nam, że im dalej, tym woda jest dużo bardziej wzburzona, a momentami sięga mocno powyżej pasa, co wiąże się z pozostawieniem plecaków, aparatów itd. w bezpiecznym i suchym miejscu. Żegnamy się zatem z nim i jego klientami, i kierujemy się z powrotem w stronę kamiennego mostu. Jedno jest pewne – jeszcze tu wrócimy, gdyż kanion Lengarica jest naprawdę przepięknym miejscem, a okolice Përmetu są wyjątkowo gościnne i niezadeptane przez masową turystykę, która tu praktycznie nie dociera. Relaks gwarantowany, a i o zdrowie można zadbać. Czy może być jeszcze lepiej?

Lengarice

Lengarice

Lengarica

Lengarica

Lengarica

Lengarica

Lengarica

Lengarica

Lengarica

Lengarica

O kanionie Lengarica praktycznie
  • utworzony został przez rzekę Lengarica, która ma 36,8 km długości;
  • sam kanion Lengarica ma ok. 4 km długości i w najgłębszym miejscu osiąga 100 metrów;
  • latem, gdy nie ma zbyt dużych opadów, bez większych problemów można go przejść – warto jednak zabrać buty, w których nie będziecie się ślizgać na kamieniach oraz coś wodoszczelnego, w co wsadzicie np. aparat lub dokumenty;
  • jeśli zdecydujemy się udać jeszcze raz wgłąb kanionu, to raczej skorzystamy z pomocy przewodnika Eniego, który doskonale wie, którędy iść, by było najprościej oraz najbezpieczniej;
  • źródła termalne znajdujące się w kanionie Lengarica osiągają temperaturę 30 stopni. Woda zawiera siarczany, chlorek sodu oraz wapnia. Według badań zbawiennie wpływa na reumatyzm, bóle żołądka oraz wszelkie problemy skórne. Źródła w Benja są też najsilniejszymi tego na terenie całej Albanii.
Lengarica na filmowo

A tak kanion Lengarica prezentuje się w nieco bardziej ruchomych obrazkach. Jak widać, naprawdę dobrze się bawiliśmy 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy