Beskidy Polska Relacje

Sylwestrowo – noworoczne Beskidy. Część 5 – wyzwania na Nowy Rok

on
23 stycznia 2014

1.01.2014 Mimo, że nie balowaliśmy do białego rana, to wczesne wstawanie jakoś nam tego dnia nie wyszło. Koło 11 doprowadzamy nasze umysły do stanu względnej przytomności i stwierdzamy, że wypadałoby jakoś ten pierwszy dzień roku spędzić choć odrobinę aktywnie.

Powolnie, bo powolnie zaczynamy zbierać się w sobie i ustalamy, że spróbujemy naszego szczęścia z szukaniem keszy w naszej najbliższej okolicy. Na początek obraliśmy sobie dwa cele położone blisko Pietraszonki. Pakujemy się zatem w Kiankę i wąskimi, krętymi drogami docieramy do naszego celu. Kto nie był w Pietraszonce musi koniecznie to nadrobić. Wieś, a zasadniczo w sumie część Istenbnej, usytuowana jest na grzbiecie pasma, z którego rozciągają się naprawdę przyjemne widoki. Porzucamy Kiankę w miejscu, gdzie kończy się asfalt i z pomocą Garmina idziemy w stronę pierwszego kesza.

Marek, zdobywca ambony

okolice PietraszonkiKesz “Na szczytach Trójwsi (1) Gańczorka 909npm” http://www.geocaching.com/geocache/GC4DC74_na-szczytach-trojwsi-1-ganczorka-909npm   doprowadza nas pod ciekawe formacje skalne, o których znów nie mielibyśmy zielonego pojęcia, gdyby nie Geocaching. Nie wiedzie w tym rejonie żaden szlak, co odrobinę dziwi, bo miejsce ma sporo turystycznych walorów. W osuwającym się spod stóp śniegu docieramy pod same skały. Poszukiwania kesza idą nam odrobinę topornie, ale ostatecznie Marek wygrzebuje skrytkę z czarnej dziury (dosłowanie i w przenośni). W skrytce czeka na nas nasz nowy towarzysz podróży, czyli Travell Bug o imieniu Travelling Fish. Jak później wyczytamy, pochodzi z Holandii i jej zadaniem jest powrócić do swej ojczyzny. Porywamy ją ze sobą i wyruszamy w dalszą drogę.

Przy skałach

GańczorkaWychodzimy na sam szczyt Gańczorki, skąd później, małym, śliskim i pełnym połamanych drzew offroadem schodzimy do kolejnego kesza jakim jest Źródło Olzy http://www.geocaching.com/geocache/GC3901Y_zrodlo-rzeki-olzy. Miejsce to jest ładnie ogarnięte – są tablice informacyjne, ławeczki itd., ale znów, nie ma tu doprowadzonego oficjalnego szlaku. Jest oczywiście szeroka droga, która bardziej przypomina te do zwózki drewna, ale wiadomo, jak ktoś chce, to tu dotrze. Kesz znajdujemy bez większych problemów. No pominę fakt, że się z lekka upieprzyłam, ale nikt mi w jasnych ciuchach nie kazał chadzać.

Na Gańczorce

GańczorkaŹródło Olzy

źródło olzyWracamy do Pietraszonki po Kiankę i jedziemy w stronę Żywca, gdzie planowaliśmy również odnaleźć kilka keszy. Ponieważ i tak zaraz się miało ściemnić, więc opcja plątania się po oświetlonym mieście bardziej do nas przemawiała.

Po drodze znajdujemy jeszcze dwa kesze typu drive in. No jeden może średnio wpisywał się w to założenie, ale gdyby Kianka była terenówką, to by dała radę. Czumowa Grapa http://www.geocaching.com/geocache/GC4QZ1D_czumowa-grapa-abb, bo o niej mowa, to świetne miejsce na podziwianie beskidzkich widoczków. Co ważne, widać stąd doskonale nie tak dawno zbudowany wiadukt na trasie do polsko – słowackiego przejścia granicznego.

Kolejny kesz odnajdujemy przed samym wjazdem do Milówki. Jest to skrytka typu micro, zrobiona z opakowania po filmie do aparatu.  Szybko, prosto i na temat.

Jedziemy do Żywca. Porzucamy Kiankę w centrum, a sami udajemy się na keszowanie. Początkowo idzie nam jak po grudzie, gdyż trafiamy na dość podchwytliwe miejsce. Kiedy jednak rozgryzamy o co chodzi w podpowiedzi umieszczonej w opisie skrytki okazuje się, że ta po prostu zniknęła, wyparowała, zapadła się pod ziemię. Kontaktowałam się później z właścicielem skrytki, że chyba gdzieś wyparowała i miał sprawdzić, co się z nią stało.

Nasze kolejne cele to Zamek w Żywcu (pięknie oświetlony w nocy) http://www.geocaching.com/geocache/GC41B1K_nowy-zamek-w-zywcu oraz Kościół św. Marka http://www.geocaching.com/geocache/GC46JKP_kosciol-sw-marka. Tam udaje nam się odnaleźć skrytki bez najmniejszego problemu.

Wpisywanie do Logbooka w okolicy żywieckiego zamku

przy żywieckim zamkuKolejny kesz w Żywcu doprowadza nas do ciekawego miejsca, jakim jest Źródełko św. Wita http://www.geocaching.com/geocache/GC438Q1_zrodelko-sw-wita. Wiedzie tam przyjemna ścieżka wzdłuż rzeki. Później należy wspiąć się leśnym zboczem, co po ciemku może dostarczyć sporo emocji. Polecam spacer w tamtym rejonie zarówno w dzień, jak i w nocy. Generalnie bardzo przyjemne miejsce.

Naszymi ostatnimi, geocachingowymi celami były kesze przy dwóch cmentarzach – Żydowskim (http://www.geocaching.com/geocache/GC46JMV_cmentarze-zywca-1) oraz Żołnierzy Radzieckich (http://www.geocaching.com/geocache/GC43D4Z_czerwona-gwiazda). Oba odnajdujemy bez problemu.

Przemarznięci kończymy pierwszy dzień roku w lokalnej karczmie, która pierwszego stycznia jest dość mocno oblegana. My jednak cieszymy się z tego, że możemy się zagrzać w jej wnętrzu oraz zjeść smaczną obiadokolację.

Podsumowując, pierwszy dzień roku spędziliśmy aktywnie, z keszowymi sukcesami na koncie.

TAGI
POWIĄZANE POSTY