Ronda oraz pueblos blancos – Setenil i Zahara

W trakcie naszego eksplorowania Andaluzji nie tylko realizowaliśmy widokowe trekkingi, ale też zwiedzaliśmy tamtejsze miasta. Oczywiście wybraliśmy kilka z nich, które z różnych względów przykuły naszą uwagę. Jednym z nich była Ronda, ale również położone blisko niej białe miasta, czyli pueblos blancos*: Setenil oraz Zaharę. I to właśnie do tych trzech miejsc Was zabieramy w ramach jednodniowej wycieczki!

*Pueblos blancos to nazwa używana względem kilkunastu miast i miasteczek na terenie Andaluzji, leżących w paśmie górskim Sierra de Grazalema. Co ciekawe, wszystkie łączy szlak pieszy. Oczywiście tym, co łączy miasteczka są białe fasady budynków, które widać z daleka, bowiem mocno wyróżniają się na tle górskich, skalistych zboczy.

1. Zahara de la Sierra

Pierwszym z pueblos blancos, jakie odwiedziliśmy w Andaluzji, była Zahara de la Sierra. Fakt faktem mieliśmy na nią nieco bardziej ambitny plan, z którego jednak musieliśmy dość szybko zrezygnować. Sama Zahara położona jest na górskim zboczu, ponad zbiornikiem wodnym Embalse de Zahara-el Gastor. Z tego też powodu oferuje naprawdę spektakularne widoki, samej będąc również niezwykle malowniczą. Już dojazd do niej dostarcza sporej dawki wrażeń wizualnych. Problem polegał jednak na tym, że jadąc kamperem, potrzebowaliśmy dogodnego miejsca do zaparkowania. I teoretycznie taki parking miał na nas czekać na wjeździe do miasteczka, przy punkcie widokowym (Mirador de Zahara de la Sierra). Niestety, w marcu 2025 miejsce to było w remoncie. Postawiliśmy więc naszego kampera trochę na przypale, weszliśmy szybko na punkt widokowy i odjechaliśmy. Jeżdżąc tak dużym pojazdem logistyka parkingowa staje się zmorą i jednym z większych wyzwań. W efekcie czasem trzeba dość szybko modyfikować plany lub z czegoś rezygnować. A szkoda, bo Zahara jest przepiękna. I oczywiście przyjemnie było spojrzeć na nią z dystansu, o tyle liczyliśmy na wycieczkę na górujący ponad nią zamek (Castillo de Zahara de la Sierra).

Zahara

2. Ronda

Z Zahary udaliśmy się więc bezpośrednio do naszego kolejnego celu, jakim była Ronda. Pewnie wielu osobom nie trzeba jej przedstawiać. Jest bowiem jednym z bardziej charakterystycznych miast całej Andaluzji. Przedzielona na pół przez głęboki wąwóz i spajana przez słynny most Puente Nuevo de Ronda.

Puente Nuevo de Ronda

Kamperem podjechaliśmy na wschodnie obrzeża Rondy, na ulicę… Jana Pawła II. Nie był to celowy zabieg, by zaparkować w miejscu nazwanym na cześć naszego rodaka. Po prostu na Park4Night był tam zaznaczony bezpieczny i dogodny dla kamperów parking. I faktycznie – można tam było dogodnie stanąć za darmo, a droga dojazdowa była szeroka i odpowiednia, nawet dla większych pojazdów. Stamtąd czekał nas krótki, ale całkiem malowniczy spacer ku pierwszemu, nieco mniejszemu mostowi, czyli Puente Viejo. Rozciąga się stamtąd piękny widok na wąwóz El Tajo, gdzie mogliśmy obserwować trwające prace nad budową trasy turystycznej, która docelowo miała prowadzić jego wnętrzem. Dalej, chcieliśmy przejść przez Jardines De Cuenca, ale… był zamknięty, więc biegnącymi wzdłuż niego uliczkami dotarliśmy do Puente Nuevo. Przy nim znajduje się kilka punktów widokowych, które pozwalają spojrzeć na strome ściany wąwozu oraz wyrastające wzdłuż ich krawędzi zabudowania Rondy. Oczywiście trafiliśmy tu na mnóstwo turystów, więc szybko uciekliśmy w nieco spokojniejsze rewiry.

Skąd podziwiać Puente Nuevo?

To pytanie zadaje sobie pewnie większość turystów odwiedzających Rondę. W tym celu najlepiej udać się w dół, do punktów widokowych zlokalizowanych poniżej Plaza de María Auxiliadora. I tu opcje są dwie – darmowa (którą my wybraliśmy) oraz odpłatna (za nią podziękowaliśmy). Aby podziwiać most za darmo, z placu należy zejść ku miejscu, które na wszystkich mapach nazywa się Arco del Cristo. Wygodne buty, a po deszczu dodatkowo z mocnym bieżnikiem, są tu niezbędne. Ścieżka jest stroma, a wiosną biegła pośród ukwieconych łąk. Od Arco del Cristo można zejść jeszcze niżej, bliżej samego wąwozu i mostu. Ale tu czekało na nas przedzieranie się przez krzaki. Za to mieliśmy jeszcze lepszy widok na spływający spod mostu wodospad. A że wiosną wody rzeki Guadaletin były wezbrane, to ten prezentował się całkiem imponująco. Później zawróciliśmy na zbocze w okolicach Arco del Crsito, gdzie rozsiedliśmy się na łące, by chwilę odpocząć. Jak spod ziemi wyrósł przy nas kot, który domagał się pieszczot oraz smakołyków.

andaluzja
andaluzja

Dalszy spacer po Rondzie

Po tym, jak pożegnaliśmy się z kotem, ruszyliśmy do najstarszej dzielnicy Rondy, czyli La Ciudad. Białe, urocze domki, wąskie uliczki i przyjemna, ciut spokojniejsza atmosfera to chyba jej najbardziej charakterystyczne cechy. Zajrzeliśmy też w okolice kościoła Santa María la Mayor. Stamtąd znów udaliśmy się na Puente Nuevo. Po przejściu na drugą stronę chcieliśmy wejść na punkt widokowy Mirador de Ronda, ale… był zamknięty. Generalnie wiele tego typu atrakcji było podczas naszego pobytu niedostępnych, głównie ze względu na huraganowy wiatr oraz wcześniejsze intensywne opady deszczu. Wielokrotnie więc musieliśmy się „obejść smakiem”. Nie zdecydowaliśmy się również wejść na teren areny walki byków, a jedynie zerknęliśmy na budynek z zewnątrz. Dalej pokręciliśmy się po nieco nowszej części Rondy, pełnej sklepików i kawiarenek. Ponieważ jednak tego samego dnia chcieliśmy odwiedzić Setenil, to przez Plaza Oscuridad z pięknym widokiem na białe zabudowania Rondy, zeszliśmy do ul. Jana Pawła II.

ronda

3. Setenil de la Bodegas

Punktem kulminacyjnym naszego obfitującego w spacery dnia była wizyta w miasteczku Setenil de la Bodegas. Od Rondy dzieli go dystans 20 km. Setenil jest oczywiście jednym z pueblos blancos. Ale nie tylko wyróżniają go piękne, białe domy. Nie dość, że ma malownicze położenie w wąwozie Trejo, to na dodatek wiele domów wbudowanych zostało… w jaskinie. Jeśli szukaliście czegokolwiek na temat Andaluzji, to na pewno trafiliście na zdjęcia lub filmiki z uliczką poprowadzoną pod skalnym okapem, wzdłuż której ustawione są stoliczki, a turyści popijają kawę. Tak właśnie jest w Setenilu.

Nasza wizyta

Wybierając się do Setenilu auto najlepiej zostawić na jednym z parkingów znajdujących na wjeździe do miasteczka. My zdecydowaliśmy się na bezpłatną miejscówkę, którą znaleźliśmy na Park4Night. Fakt, przez to mieliśmy odrobinę dłuższy dystans do pokonania, ale nie było to zbyt problematyczne. Stamtąd, wzdłuż głównej, biegnącej obok rzeki ulicy, dotarliśmy do Calle Cuevas del Sol, czyli wspomnianej uliczki pod skalnym przewieszeniem. Szar-brązowe skały kontrastujące z bielą zbudowanych tu domów tworzą wyjątkowo ciekawą scenerię. Dodatkowo bardzo późnym popołudniem było tu stosunkowo pusto, w efekcie mieliśmy idealną przestrzeń do robienia zdjęć.

pueblos blancos
pueblos blancos

A po kolejne widoki ruszyliśmy na drugą stronę rzeki, by zdobyć punkt widokowy, który na mapach znajdziecie pod nazwą: Mirador Balcón De Setenil de las Bodegas. Z niego otwiera się nieco szersza perspektywa na całe miasteczko. A uwierzcie nam – jest się czym zachwycać.

Dlatego udaliśmy się jeszcze wyżej. A naszym celem był Plaza de Andalucia oraz położony powyżej niego zamek (Castillo de Setenil de las Bodegas) oraz kościół (Iglesia Nuestra Señora de la Encarnación). Co tu dużo pisać – okolica ta obfituje w same, doskonałe punkty widokowe, a architektura kolejnych, mijanych budynków wywołuje ponowne okrzyki zachwytu.

W zapadającym już zmroku kontynuowaliśmy spacer, który zaprowadził nas na Plaza del Carmen. To tam znajdziecie spory napis „Setenil”. Rozciągający się stamtąd widok na rozświetlające się powoli miasto zapada w pamięci na długo. Wycieczkę zakończyliśmy w jednej z nielicznych, działających na wiosnę restauracji z widokiem na niemal cały Setenil.

setenil

Pueblos blancos – czy warto?

Odpowiedź na to pytanie raczej nikogo nie zaskoczy – pewnie, że tak! My wybraliśmy dwa, najpopularniejsze, ale na liście znajdziecie też te, które są nieco mniej znane czy oblegane przez turystów. Plusem białych miast jest to, że nawet przy ciut gorszej pogodzie, będą oferowały przyjemną przestrzeń do eksploracji. Setenil został naszym osobistym faworytem. Spory wpływ miał na to fakt, że zwiedzaliśmy go bez tłumu turystów, które zwykle zalewają jego malownicze uliczki. Dlatego nasza rada jest taka, że Setenil warto zaplanować późnym popołudniem lub w bardzo niskim sezonie (a najlepiej – jedno i drugie). Jeśli chodzi o Rondę, to na pewno warto ją wpleść do andaluzyjskiego planu zwiedzania. Podobnie, jak Zaharę, której wciąż nie możemy trochę odżałować. Ale brak bezpiecznego parkingu dla wypożyczonego kampera skutecznie nas od tego odwiódł. Podsumowując – jednego dnia bez trudu odwiedzicie wszystkie, wymienione miejsca. Pod warunkiem, że bardziej niż na dogłębnym zwiedzaniu, mocniej interesują Was punkty widokowe i spacery.

Jeśli ten materiał Wam się spodobał, to będzie nam bardzo miło, jeśli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy i wspiera działanie bloga.

buy coffee

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.