Czarnogóra to jeden z tych krajów, o których po powrocie mówi się znajomym: „jedźcie, zanim
odkryją to wszyscy”. To niewielki kraj, który mieści w sobie wysokie góry, ciepły Adriatyk, średniowieczne miasteczka i kaniony, przez które przepływa rzeka w niesamowitym kolorze. Czarnogóra wciąż jest tańsza i mniej zatłoczona niż większość popularnych kierunków w Europie. Można się w niej zakochać już po pokonaniu pierwszego zakrętu nad Zatoką Kotorską. To kraj niesamowitych możliwości, w którym jednego dnia można rano moczyć nogi w Adriatyku, a po południu patrzeć na ośnieżone szczyty.
Artykuł sponsorowany
Na początek – dwie praktyczne rzeczy.
● Po pierwsze, dokumenty: na krótki pobyt do 30 dni wystarczy dowód osobisty, ale warto mieć ze sobą paszport.
● Po drugie, internet: poza Unią nie działa darmowy roaming, więc żeby nie zapłacić fortuny za dane, warto wiedzieć, co to jest eSIM i wgrać taką wirtualną kartę jeszcze przed wyjazdem. Mapa, tłumacz i rezerwacje działają wtedy od pierwszej chwili. Warto pamiętać, że Czarnogóra nie należy do Unii Europejskiej.
Co koniecznie zobaczyć w Czarnogórze
Sercem kraju jest Zatoka Kotorska – to wcinający się głęboko w góry załom wybrzeża, nad którym leżą kamienne miasteczka przyklejone do zboczy. Starówka w Kotorze to plątanina uliczek, kotów i placyków, a dla chętnych – męcząca, ale warta późniejszych widoków wspinaczka murami obronnymi na punkt widokowy. Kawałek dalej maleńki, bajkowy Perast i sztuczna wysepka Matki Boskiej na Skale z kościołem pośrodku, na którą dopłyniesz łódką w kilka minut. Woda w zatoce jest spokojna i ciepła, więc kąpiel między kolejnymi punktami programu sprawia mnóstwo frajdy.

Jeśli wolisz plaże i bardziej turystyczny klimat, na uwagę zasługuje Budva ze starym miastem tuż przy wodzie i nadmorskimi lokalami. Obok leży Sveti Stefan – dawna rybacka wysepka zamieniona w luksusowy kurort, którą i tak najlepiej podziwiać z góry, robiąc jedno z najbardziej pocztówkowych zdjęć w kraju.
Prawdziwe cuda kryją się jednak w głębi lądu. Park Narodowy Durmitor to surowe szczyty, szmaragdowe Czarne Jezioro i kanion rzeki Tary – jeden z najgłębszych w Europie, po którym spływa się pontonem. Kto szuka ciszy, pojedzie nad Jezioro Szkoderskie, największe na Bałkanach, gdzie z łódki ogląda się ptaki i winnice. Warto też podjechać serpentynami do Parku Narodowego Lovćen, gdzie na szczycie czeka mauzoleum Njegoša i widok obejmujący niemal pół kraju. U jego stóp leży Cetinje, dawna stolica z muzeami i sennym, królewskim klimatem. Miłośnicy adrenaliny powinni zwrócić uwagę na spływy Tarą i most Đurđevića Tara z przelotem na tyrolce, a spragnieni plaż – długie, piaszczyste wybrzeże na południu, wokół Ulcinja, zupełnie inne niż kamieniste zatoczki północy.
Ile kosztuje wyjazd do Czarnogóry i co warto zjeść?
Jedzenie, noclegi i lokalny transport są tu wyraźnie tańsze niż na zachodzie Europy, a przy okazji Czarnogóra akceptuje euro, choć nie jest w Unii – nie musisz więc operować kilkoma walutami na miejscu.
Na talerzu króluje prosta i sycąca kuchnia:
● ćevapi (rodzaj kiełbasek ze świeżego mielonego mięsa),
● świeże ryby znad Adriatyku,
● suszona szynka z Njegušy,
● lokalne wino Vranac.
Na deser skuś się na słodką baklawę przy kawie po turecku. Woda z kranu w większości miejsc jest zdatna do picia, a lokalne targi kuszą owocami i serami prosto od gospodarzy.
Dojazd też jest łatwy – tanie linie latają do Podgoricy i Tivatu, a po kraju sprawnie jeżdżą autobusy. Najwięcej swobody daje jednak auto: to nim dojedziesz nad górskie jeziora i pod klasztory, choć na wąskich serpentynach nad zatoką trzeba mieć mocne nerwy. Sporo czasu oszczędza prom przez Zatokę Kotorską między Kamenari a Lepetane.
Miła niespodzianka dla nas, Polaków: czarnogórski to język słowiański, więc część słów zrozumiesz, a w turystycznych miejscach dogadasz się także po angielsku. Na pierwszy raz wystarczy tydzień, najlepiej dziesięć dni: kilka dni nad zatoką, wypad w góry Durmitoru i dzień lub dwa na południowych plażach. Odległości są krótkie, więc bez pośpiechu zmieścisz w jednym wyjeździe i morze, i skaliste szczyty, i ciche jeziora. Ważna rada: jeśli możesz, omijaj lipiec i sierpień. Późna wiosna oraz wrzesień to ciepłe morze, mniej ludzi i przyjemniejsze ceny.

Ruszaj przed tłumami
Czarnogóra jest jak Bałkany w pigułce: góry i morze w zasięgu jednego dnia, ceny, które nie bolą i rzadka dziś atmosfera miejsca, którego jeszcze nie rozdeptały tłumy. To kierunek, który daje bardzo dużo, a wymaga zaskakująco mało. Weź paszport, zadbaj o internet, zostaw sobie trochę luzu w planie i po prostu jedź. Nie potrzebujesz do tego wymyślnego planu ani dużego budżetu – wystarczy ciekawość i kilka wolnych dni.


