Kulinaria

Maho – smaki Turcji w Warszawie

-
2 września 2015

Turcja to nie tylko piękne widoki i ciekawe miejsca, ale przede wszystkim niesamowita wprost kuchnia. Kto raz w niej zasmakuje, ten szybko o niej nie zapomni (mogę Wam to zagwarantować).
Za tureckimi smakami zatęskniliśmy już tydzień po powrocie do kraju. Szybka analiza internetu doprowadziła mnie do listy tureckich kebabów, których w Warszawie jest na pęczki. Jednak co wegetariance po kebabie? W ten sposób trafiłam na stronę Maho – restauracji, która reklamuje się jako “Pierwsza, prawdziwa turecka restauracja w Polsce.” Brzmi dobrze? Wiadomo, co slogan to slogan, jednak analiza karty dań szybko przekonuje mnie, że warto tam zajrzeć.

Restauracja znajduje się przy al. Krakowskiej i na szczęście posiada spory parking, przez co nie trzeba się martwić o to, gdzie zostawić auto. Wnętrze Maho jest eleganckie i dość nowoczesne. Mimo, że jesteśmy tam w ciągu tygodnia, w środku siedzi całkiem sporo osób, z czego część wygląda bardziej na Turków niż na Polaków. Czy może być lepsza rekomendacja? Zasiadamy przy stoliku i zaczynamy przeglądać kartę dań. Ja decyduję się na Köylü salata (czyli sałatkę ze świeżych pomidorów, zielonej papryki, ogórków, cebuli oraz sera feta), a także na serową pidę (zwaną też turecką pizzą, którą zajadałam się w trakcie pobytu w tym kraju), Marek zaś wybiera Yogurtlu Adana Kebab.

We wnętrzu Maho

Maho

Hmm Marek dzięki coli został Aniołkiem

w Maho

Na danie nie musimy czekać zbyt długo. Potrawy prezentują się pięknie, choć wrażenie psują nieco obtłuczone talerze. Do pidy dostaję dwa sosy – pomidorowy i jogurtowy z ziołami. Warzywa w sałatce pokrojone są w dość duże kawałki, ale nie przeszkadza to absolutnie w jej konsumowaniu, gdyż wszystko jest świeże i aromatyczne. W pidzie znalazł się bardzo smaczny ser o wyrazistym smaku. Ciasto mogłoby być nieco bardziej rumiane, ale to już takie moje czepianie. Marek ze swojego dania jest zadowolony, choć twierdzi, że było mało mięsa w mięsie, za to dużo sosu oraz pieczywa, obstawiamy pitę, która była przykryta całą górą sosu oraz mięsem. Niemniej jednak potrawa ta Markowi smakowała, mimo tych lekkich niedociągnięć. Ja do obiadu popijam oczywiście herbatę z małej, tureckiej szklaneczki, co całkowicie przenosi mnie gdzieś do Kapadocji lub innego regionu Turcji.

Nasze dania 

Maho Maho

Za nasz obiad płacimy 83zł, co z jednej strony nie jest zbyt wygórowaną ceną jak za obiad dla dwóch osób, z drugiej zaś jest to nieco więcej niż zwykle płaciliśmy w Turcji. Czy podobało nam się Maho? Oczywiście, że tak. Jedzenie było smaczne, w restauracji panowała przyjemna, całkiem relaksująca atmosfera, a obsługa była sympatyczna i nienachalna. Plusem Maho jest również to, że na miejscu mają mały sklepik z tureckimi produktami. My kupujemy dwie buteleczki smakowej, gazowanej wody o smaku wiśniowym. Wody te towarzyszyły nam przez cały pobyt w Turcji, choć niestety nie było mojego ulubionego połączenia, czyli truskawka z melonem. Oprócz tego w sklepiku można nabyć sery, oliwki, lokumy czyli turkish delight. Ceny oczywiście są dużo wyższe niż w Turcji, ale to akurat mocno nas nie zdziwiło. Czy coś nam się nie podobało? Choć restauracja jest elegancka, to jej wizerunek nieco psują podarte karty dań i obtłuczone talerze. Na szczęście jest to dość łatwe do poprawy. Czy wrócimy do Maho? Myślę, że tak, choć niestety znajduje się ono kawałek drogi od naszego domu (zresztą jak większość bałkańskich, lubianych przez nas knajp). W każdym razie jeśli chcecie zjeść dobrze, smacznie i do tego na chwilę oderwać się od warszawskiego zgiełku i pędu, to Maho jest właściwym miejscem.

Maho, Aleja Krakowska 240/242, Warszawa; czynne codziennie od 10 do 23.

TAGI
Powiązane wpisy