Serbia
Macedonia Serbia

Macedońsko-serbski przegląd tygodnia. Część 3

-
22 października 2019

Kolejny tydzień w Macedonii rozpoczęliśmy od wyjątkowo udanej i mocno spontanicznej wycieczki rowerowej w okolicach Skopje. Później natomiast przenieśliśmy się do Serbii, by odwiedzić kilka miejsc, których do tej pory nie mieliśmy szansy zobaczyć. Było intensywnie, było widokowo, było jesiennie. Czyli tak, jak lubimy.

Krstot kaj Kuchkovo – kolejna góra z krzyżem

Każdy, kto był w Macedonii, zauważył, że gór z krzyżem jest tam pod dostatkiem. W Skopje prym wiedzie oczywiście Vodno. Jednak obok stolicy jest jeszcze jedno, godne uwagi wzgórze z krzyżem. Krstot kaj Kuchkovo, bo o nim mowa, jest popularnym celem wycieczek rowerowych, o czym dowiedzieliśmy się przeglądając jedną z aplikacji z trasami. W poniedziałek postanowiliśmy się tam wybrać. Niewinnie wyglądająca wycieczka okazała się całkiem górskim wyzwaniem. Podjazd asfaltem, zjazd szutrami, łąkami, po kamieniach, czyli mniej lub bardziej czyste enduro. Do tego piękny widok na Skopje, Vodno, okolice kanionu Matka i góry! Prawie 48 km czystego, rowerowego szczęścia.

Skopje

Skopje

5 dni w Serbii

Od środy do poniedziałku przebywaliśmy w Serbii. Plan mieliśmy ambitny i mocno napięty, ale udało nam się zobaczyć praktycznie wszystko z naszej dość obszernej listy. Przede wszystkim przyczyniła się do tego doskonała pogoda. Iście wakacyjna aura w październiku nawet jak na Bałkany nie jest czymś typowym.

Kragujevac – miasto pomników

Pierwszego dnia zawitaliśmy w Kragujevacu – dawnej stolicy Serbii i czwartym co do wielkości mieście tego kraju. Powód? Pomniki. A tych Kragujevac ma pod dostatkiem. Zaczynając od Muzeum 21. Października, a na całym parku wokół kończąc. No jest tam na czym oko zawiesić!

Kragujevac

Kragujevac

Mokra Gora – najbardziej przereklamowane miejsce w Serbii

Mokra Gora z Drvengradem i Szargańską Ósemką były jednymi z częściej wymienianych przez Was miejsc, jakie powinniśmy odwiedzić w Serbii. I choć najczęściej Wasze rekomendacje są super, tak w tym przypadku niestety zupełnie do nas nie trafiły. Przejazd Szargańską Ósemką wspominamy jako gehennę i choć byliśmy poza sezonem, tłoczyliśmy się z kilkoma wycieczkami zorganizowanymi. Drvengrad, oprócz ładnych widoków, nie ma za wiele do zaoferowania. Dla fanów filmów Kusturicy pewnie jest super. Dla całej reszty… niekoniecznie.

Mokra Gora

Mokra Gora

Zlatibor – Gold Gondola i zachwycające krajobrazy

Po niezbyt udanej wizycie w Mokrej Gorze wybraliśmy się do Zlatiboru. I poprzednie, niezbyt pozytywne odczucia szybko wyparowały pod wpływem piękna tamtejszych krajobrazów. Zlatibor nas od początku do końca oczarował. A w ramach ciekawostki, to właśnie trwa tam realizacja projektu pod nazwą Gold Gondola. Ma mieć 9 km długości i połączy miasto Zlatibor ze szczytem Tornika. To uczyni ją najdłuższą gondolą na świecie!

Zlatibor

Zlatibor

Widokowy Park Narodowy Tara

Po Zlatiborze przyszedł czas na wizytę w Parku Narodowym Tara. Za punkt honoru przyjęliśmy odwiedzenie 5 punktów widokowych. Ostatecznie udało nam się zawitać na 4 najpopularniejszych i w pełni zachwycić się tamtejszymi bajkowymi pejzażami. Wiemy jedno – jeszcze tam wrócimy. Ale tym razem z rowerami!

Tara

Banja Basta

Belgrad

Ostatnim (no prawie) etapem naszej serbskiej podróży był oczywiście Belgrad. Wreszcie mieliśmy czas go na spokojnie zwiedzić. Jeśli chodzi o moje, rude odczucia, to powiem jedno – ta bałkańska stolica nie będzie w gronie faworytów. Oczywiście nadal będzie wyżej w hierarchii niż Podgorica. Ale ponieważ zbyt mocno przypomina mi Warszawę, do której od maleńkości pałam sporą niechęcią, to jakoś się nie polubiliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że Belgrad jest szalenie różnorodny, wielki i tętniący życiem od rana do późnych godzin nocnych. Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, które najmocniej mnie urzekło, to będzie nim dzielnica Zemun. Natomiast co jeszcze porabialiśmy w serbskiej stolicy?

  • Zrobiliśmy kilkadziesiąt kilometrów pieszo.
  • Kilka razy zgubiliśmy się dzięki transportowi publicznemu.
  • Wybraliśmy ten sam termin wizyty do Medvedev.
  • Podążaliśmy śladami Tito.
  • Wypiliśmy sporo kraftowego piwa.

Belgrad

Belgrad

Belgrad

TAGI
Powiązane wpisy