Kope
Słowenia Wrześniowa Słowenia

Kope, czyli jak zostałam fanką e-bike’ów

-
23 października 2018

Jednym z pierwszych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas naszej słoweńskiej podróży był ośrodek sportów letnich i zimowych Kope. Znajduje się w paśmie Pohorje, tuż powyżej Slovenj Gradu. Głównym powodem naszej wizyty w tym miejscu był tamtejszy bike park, który Marek chciał przetestować. Na mnie natomiast czekało zupełnie nowe doświadczenie, czyli wycieczka na e-bike’u czyli rowerze elektrycznym.

E-bike tylko dla emerytów

Gdyby parę miesięcy temu ktoś zadał mi pytanie: Co sądzę o e-bike’ach?, to odpowiedziałabym, że to idealne rozwiązanie dla emerytów i osób, które nie mają siły samodzielnie pedałować. W środowisku rowerowym często spotykałam się z pogardliwymi opiniami na temat rowerów elektrycznych, bo przecież prawdziwi rowerzyści są w stanie pokonać 100 km i milion metrów przewyższenia bez ani jednej przerwy i na jednym wdechu. Jednak w tym roku ani razu nie miałam okazji pojeździć rowerem po górach. Owszem, zrobiłam mnóstwo kilometrów kręcąc się po Mazowszu, ale ciężko wyrobić sobie kondycję snując się tylko po płaskim. Dlatego miałam pewne obawy, czy przypadkiem słoweńskie góry mnie dobiją i jazda po nich będzie, mówiąc delikatnie, katorgą. Jednak wystarczył jeden dzień na e-bike’u, bym zrozumiała, że rower elektryczny jest genialnym rozwiązaniem nie tylko dla osób starszych, ale dla wszystkich tych, którzy chcą za jego pomocą zwiedzać, pokonywać spore dystanse i mieć czystą przyjemność z jazdy. No i co najważniejsze – na e-bike’u naprawdę można się zmęczyć!

Kope

Powyżej Slovenj Gradec. w paśmie Pohorje leży Kope – ośrodek sportów zimowych i letnich. Działa tu bike park, a także są stoki narciarskie (7 km tras, 8 wyciągów). Serce Kope bije przy Grmovškov dom pod Veliko Kopo. Działa tu restauracja, w której w godzinach obiadowych można za 9,90 € wykupić obiad w stylu “jesz ile chcesz”. W cenę tę nie wliczają się napoje, ale wybór dań jest tak ogromny, że każdy się naje – i mięsożercy, i wegetarianie. Jeśli np. wykupujecie karnet do bike parku albo w zimie, to obiad macie już wliczony w jego koszt! Samo Kope stanowi także bazę wypadową w góry – wychodzą stąd liczne szlaki piesze, ale również rowerowe. Ośrodek ten również spodoba się rodzinom z dzieciakami – są tu place zabaw, można pograć w disc golf, działa wypożyczalnia rowerów elektrycznych, jest mini zoo oraz rekreacyjne tereny sportowe.

Grmovškov dom pod Veliko Kopo

Kope

Kope

Obiad

Kope

Kope

Początki z elektrykiem

W czasie, kiedy Marek testował bike parkowe trasy, ja wyruszyłam wraz z przewodnikiem Juljanem na e-bikowy objazd okolic Kope. Początkowo nie byłam w stanie dogadać się z nowym rowerem, który był dla mnie odrobinę za duży, a na dodatek był fatbikiem, czyli posiadał spore, grube opony. Nie umiałam nad nim zapanować i wyglądałam jak pijany zając, który walczy o życie. Jednak po chwili przyzwyczaiłam się do innej geometrii roweru, a także mogłam go bardzo szybko docenić. W sytuacji, gdy potrzebowałam wspomagania, czyli w trakcie bardziej stromych podjazdów, mogłam włączyć baterię, by ta odciążyła mnie podczas pedałowania. Wielu osobom się wydaje, że e-bike to taki trochę motocykl lub motorowe, gdzie po naciśnięciu magicznego guziczka rower jedzie sam, a my możemy tylko na nim siedzieć i nic nie robić. No właśnie to tak nie działa. E-bike wymaga tego, abyśmy cały czas pedałowali i tylko od nas zależy, jak bardzo chcemy się zmęczyć. Ja z baterii korzystałam dość oszczędnie i głównie używałam jej w trybie eco.

“Mój” elektryk

e-bike

Z Kope do Hudi Kot

Trasa wymyślona dla mnie przez Juljana zakładała zrobienie pętli, która zaczynała się i kończyła w Kope. Generalnie w Słowenii jest pewien problem dotyczący tras rowerowych, który wynika z tego, że większość terenów leśnych znajduje się w rękach prywatnych właścicieli. Jakieś 85% z nich nie życzy sobie, by trasy/szlaki rowerowe przebiegały przez ich ziemię. Dlaczego? Ano dlatego, że nie chcą brać odpowiedzialności za to, gdy ktoś ulegnie wypadkowi na terenie do nich należącym. Po drugie, z jakiegoś bliżej niezrozumiałego powodu uważa się w Słowenii, że rowerzyści bardziej ingerują w środowisko niż np. ekipy które zajmują się zrywką drzew i do lasu wjeżdżają ciężkim sprzętem. I choć pod kątem infrastruktury rowerowej kraj ten naprawdę jest niesamowicie rozwinięty, to niektóre przepisy są tam trochę bezsensu. Nasza trasa wiodła początkowo z Kope, asfaltową szosą w dół w kierunku Slovenj Gradec. Po ok. półtora kilometra odbiliśmy w prawo, w szutrową drogę, która wiodła przez tereny leśne. Co chwilę albo wspinaliśmy się mniej lub bardziej ostro do góry, to trawersowaliśmy zobacza lub mogliśmy odpocząć na zjazdach. Pierwszy dłuższy przystanek czekał nas w Planinska koča Pesnik w Hudi Kot, co po słoweńsku oznacza… wąski kąt, a nie chudego kota. Po pokonaniu wyjątkowo trudnego dla mnie zjazdu, posilamy się w schronisku. Herbata i jagodowa strudla – czego chcieć więcej?

Na trasie

Kope

Kope

Kope

Kope

Hudi Kot

Planinska koča Pesnik

Słowenia

Hudi Kot

Hudi Kot

Z Hudi Kot do Kope

Z Hudego Kota jedziemy kilka kilometrów pod górę, do przełęczy, z której już pieszo udaliśmy się do czarującego Ribniško Jezero. To niewielkie jeziorko skryte jest wśród kosodrzewiny zachwyciło mnie od pierwszego wejrzenia. Po powrocie na przełęcz ponownie wskakujemy na rowery i już szlakiem pieszym jedziemy do Kope. Po drodze czeka nas kilka bardziej wymagających podjazdów, podczas których kibicują nam turyści piesi (fakt, niektórzy się śmiali z naszych “rowerów na baterie”). Prawda jest jednak taka, że gdyby nie e-bike, to w życiu bym nie pokonała tych stromizn. Kilka widoków łapiemy też z okolic schronu i szczytu Črni vrh, skąd musimy zjechać bezpośrednio do Kope. Bez wątpienia ta część trasy była najbardziej widokowa.

W stronę Ribniško Jezero

Kope

Kope

Ribniško Jezero

Ribniško Jezero

Ribniško Jezero

Ribniško Jezero

Ribniško Jezero

Ribniško Jezero

Kope

Kope

Widok w stronę Kope

Kope

Kope

Kope

Nasza trasa:

Podsumowanie

Cała trasa miała 38,7 km i pokonaliśmy ją w 3 godziny. Na zwykłych, nieelektrycznych rowerach zajęłaby nam znacznie dłużej. Na e-bike’u miałam dużo radochy z jazdy, a że wróciłam z baterią zużytą tylko do połowy, to dałam też sobie trochę wycisku. Jasne, zmęczyłam się dużo mniej niż gdybym jechała na własnym rowerze. Ale prawda jest taka, że z elektryka zasiadłam tylko raz, na zbyt trudnym dla mnie zjeździe. Z własnego roweru pewnie schodziłabym co chwilę. A uwierzcie mi, okropnie tego nie lubię. E-bike również zaoszczędził mi sporo czasu, a także dał wiarę we własne umiejętności. I może to dziwnie zabrzmi, ale po jeździe na nim zaczęłam sobie ciut lepiej radzić na moim rowerze. I jeśli będę mieć jeszcze możliwość wypożyczyć gdzieś e-bike, to uwierzcie mi na pewno z niej skorzystam.

Na koniec jeszcze parę słów od Marka na temat bike parku Kope

Bike park Kope to stosunkowo nowe miejsce i dopiero zaczyna się rozwijać. Do góry wywozi nas wyciąg krzesełkowy, na którym obsługa zawiesza rowery. Na szczycie mamy rampy startowe do obecnie trzech różnych tras. Trasa Flow jest wybierana najczęściej ponieważ jej konstrukcja pozwala praktycznie każdemu na fajną zabawę podczas zjazdu. Nie ma tu żadnych stromizn ani wielkich korzeni czy kamieni, więc początkujący sobie na niej spokojnie poradzą. Natomiast znajdziemy na niej różnego rodzaju muldy i profilowane zakręty, na których nawet ci bardziej doświadczeni będą mogli się wyszaleć. Podczas mojej jazdy mogłem obserwować całą 4 osobową rodzinę, która jeździła głównie na tej trasie i świetnie się bawiła. Innym wariantem jest trasa „Borovicka”, która stanowi naturalną, niewygładzoną ścieżkę, z naturalnymi delikatnymi zakrętami. Tu przy szybszej jeździe jest już trudniej, ale dalej nie napotkamy żadnych wielkich przeszkód. Ostatnią dostępną opcją do zjazdu jest tzw. PRO Line i jak sama nazwa wskazuje jest ona tylko dla zaawansowanych rowerzystów. Duża prędkość i duże przeszkody dają naprawdę mnóstwo radochy. Przez cały dzień jeździłem z budowniczymi tych tras i mogę powiedzieć, że jest to super ekipa prawdziwych pasjonatów, która działa tam przez cały sezon letni budując nowe elementy, lub usprawniając te już istniejące. Jak sami twierdzą tworzą miejsce, w którym oni sami chcą jeździć i mają z tego ogromną frajdę. Miejsce oczywiście będzie się dalej rozwijać i już zaplanowane są kolejne trasy. W sezonie 2018 wyciąg działał tylko w weekendy i całodniowy karnet kosztował 15 € (w jego cenę wliczony był lunch w głównym bufecie). Na miejscu jest też wypożyczalnia rowerów oraz serwis w razie kłopotów ze sprzętem. Mi osobiście się tam bardzo spodobało i chętnie tam wrócę również w następnym sezonie sprawdzić postępy w rozbudowie miejsca.

Marek w Bike Parku Kope

Markowe, jak i nasze wspólne, słoweńskie rowerowe szaleństwa możecie zobaczyć w naszym filmie:

TAGI
Powiązane wpisy