Świętokrzyskie takie cudne!

Kielecki Blogotok

-
23 listopada 2015

W moim rodzinnym mieście dzieje się w ostatnim czasie coraz więcej. Również w temacie blogów, a to za sprawą spotkań pod nazwą Blogotok. Organizowany od ponad roku przyciąga nie tylko blogerów z Kielc i okolic, ale również z całej Polski. Mnie udało się dołączyć do Blogotoku dopiero w tym roku, podczas czwartej edycji.

blogotok

Listopadowemu spotkaniu przyświecała następująca myśl przewodnia: Blog to dopiero początek. Zadaniem sześciu prelegentów było ukazanie, że pisanie bloga może ułatwić założenie własnego biznesu, może pozwolić wyjść ze swą działalnością poza świat internetu lub stać się motywatorem do robienia czegoś dobrego dla innych.

blogotok

Gdybym miała powiedzieć, które prezentacje najlepiej zapamiętałam i najmocniej na mnie wpłynęły, to tak naprawdę pierwsza i ostatnia. I nie chodzi o efekt pierwszeństwa i świeżości, lecz o to, że były to najbardziej wartościowe wystąpienia. Blogotok otworzył swoją prezentacją Kuba Górnicki. Przekonywał o tym, by naszej blogowej twórczości przyświecał motyw przewodni, jakiś konkretny cel. Ponieważ Podróżniccy, czyli blog prowadzony przez niego wraz z żoną Anią, jest blogiem podróżniczym, to bazował na ich własnym przykładzie w kontekście odwiedzania innych krajów, ale także poznawania Polski. Ich wyjazdom praktycznie zawsze przyświeca jakaś idea – raz była to podróż śladami Witkacego, innym razem nowojorskiego street artu. Kuba podpowiadał, jak dążyć do realizacji projektów, jak pozyskiwać partnerów oraz jakich błędów nie popełniać. Kuba okrasił wszystko dużą dozą poczucia humoru, co wprowadziło dużo pozytywnej energii pomiędzy uczestników.

blogotok blogotok

Drugą prezentacją, która zrobiła na mnie ogromne wrażenia, to ta zamykająca cały Blogotok, której autorem był Edwin Zasada z bloga Zabij Grubasa. Edwin przekonywał, że my – blogerzy, mamy ogromną moc sprawczą. Jako influencerzy możemy stać się wzorem dla innych, ale przede wszystkim sami jesteśmy w stanie czynić dobro. Poprzez angażowanie się w kampanie społeczne tworzone albo przez samych blogerów, albo przez organizacje pozarządowe/fundacje, możemy zmieniać świat. Brzmi trochę górnolotnie? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wielu twórców internetowych dociera do setek tysięcy a nawet milionów ludzi, to ich przekaz naprawdę jest słyszalny. Jeśli natomiast połączy się siły kilku blogerów, to zasięg jakiejś kampanii społecznej może być naprawdę ogromny. Dobro powraca i nieważne, czy czynimy je w sieci, czy poza nią.

Pozostałe 4 prezentacje były również ciekawe, jednak nieco mniej mnie dotyczyły. Adriana Baran z bloga Pora Coś Zjeść opowiadała o tym, jak stworzyć swój własny magazyn (w jej przypadku kulinarny); Michał Kędziora – kielczanin, autor bloga Mr Vintage, ukazywał od praktycznej strony, jak wydać swoją książkę; Paulina Szczepańska z bloga One Little Smile opowiadała o tym, dlaczego warto tworzyć darmowe projekty, z których będą mogli skorzystać nasi czytelnicy; Monika Kamińska z bloga Blac Dress natomiast przedstawiła swoje perypetie z zakładaniem i prowadzeniem sklepu internetowego i po części stacjonarnego.

blogotok

Generalnie dobór prelegentów był naprawdę trafiony, bo tak naprawdę nie było złego wystąpienia. Po prostu mnie osobiście, nie wszystkie tematy bezpośrednio dotyczyły. Owszem, miałam w planach wydać w tym roku książkę, jednak z powodu nieodpowiedzialnych ludzi, na jakich trafiłam na swojej drodze, kompletnie nic z tego nie wyszło i mam wrażenie, że nie wyjdzie. Niemniej jeśli kiedyś będę znów rozmyślać nad własną publikacją, to wiem jakie kroki podjąć i co zrobić, bym nie była na tym stratna.

Jeśli zaś chodzi o samą organizację Blogotoku, to miałam kilka zastrzeżeń. Mimo, że plan całego wydarzenia był dostępny na stronie internetowej, to zabrakło mi na początku całego spotkania, jasnego podkreślenia, co i o której będzie się działo. Myślę, że wprowadziłoby to nieco więcej porządku. Generalnie nie lubię, gdy organizatorzy “gwiazdorzą”, starając się skupić na sobie jak najwięcej uwagi. W przypadku jednej osoby tak właśnie było, co mnie osobiście irytowało i robiło mało profesjonalne wrażenie. Jasne, atmosfera miała być luźna i przyjemna, jednak bez przesady. Na szczęście jednak pozostali organizatorzy byli w 100% profesjonalni i starali się być wsparciem dla uczestników, jak i prelegentów. Osobiście popełniłam taktyczny błąd i nie wzięłam ze sobą na Blogotok niczego do jedzenia. Założyłam, że organizatorzy zadbają o to, by każdy mógł coś zjeść w trakcie przerwy obiadowej. Gdybym jadła mięso i ryby, to nie musiałabym chodzić głodna do godziny 17. Dobrze, że chociaż mogłam się napić dobrego soku i piwa. To mi nieco zrekompensowało inne braki w menu. Dodam też, że Blogotok odbywał się w Kieleckim Parku Technologicznym, który położony jest na obrzeżach Kielc, z dala od sklepów (pomijam te budowlane), więc nawet nie  było możliwości wyskoczyć gdzieś, by coś sobie zakupić.

blogotok

Mimo tych drobnych niedociągnięć atmosfera Blogotoku była naprawdę pozytywna. Miałam okazję spotkać wiele ciekawych osób, odbyć kilka świetnych rozmów. Do tej pory uczestniczyłam głównie w imprezach/wydarzeniach związanych z blogosferą podróżniczą. Jednak dzięki Blogotokowi poszerzę repertuar blogów nie-podróżniczych, na które będę z ciekawością zaglądać. Niewątpliwie takie spotkania sprzyjają poszerzaniu horyzontów i cieszę się, że jedno z nich odbywa się w moim rodzinnym mieście.

TAGI
Powiązane wpisy